blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2020-05-31

Paifang Wierności i Miłości 忠爱坊

W sercu starego Kunmingu, na środku deptaku, który znajduje się między ulicą Zhengyi 正义路  a paifangami Szmaragdowego Koguta i Złotego Konia, czyli przy ulicy Trzech Targów (三市街), pyszni się piękny, ładnie odnowiony Paifang Wierności i Miłości.

Powstał za czasów mongolskiej dynastii Yuan, dla uczczenia pierwszego gubernatora Yunnanu. Nazwa to skrót od: wierny władcy i miłujący lud 于君而于民. 
Paifang dwa razy został spalony. Po raz pierwszy w 1857 roku, przez... ówczesnego zongdu Yunnanu, Heng Chuna 恒春. Przywódca muzułmańskiego powstania, watażka Ma Xian, groził, że armata rebeliantów wypali z armaty ustawionej na grzbiecie kamiennego lwa z tego właśnie paifangu i że buntownicy zdobędą yamen. Wyruszyli ze Zbudowanej Wody (Jianshui 建水) i nawet udało im się stanąć pod murami Kunmingu z bojową pieśnią na ustach. Heng Chun, usłyszawszy groźbę, stwierdził, że nie będzie jej jak spełnić, jeśli nie będzie paifangu, bo Ma Xian nie będzie miał gdzie postawić armaty. No i spalił paifang - kazał łucznikowi z Jinri Lou strzelić płonącą strzałą w nasz paifang. W kilka godzin doszczętnie spłonął kilkusetletni pomnik pamięci.
W 1882 roku ówczesny zongdu Yunnanu, Cen Yuying 岑毓英 zaproponował zrzutkę, by odbudować paifang (tak, tak... spalić na rozkaz zongdu łatwo, ale kolejni zongdu nie poczuwali się do tego, żeby odbudować z własnej kieszeni...). Pieniądze zbierał wśród okolicznych bogaczy i co bardziej majętnych handlarzy. Odbudowa zajęła dwa lata! Drewniane, wysokie na 4 zhangi pale ciosano z kasztanowców, sprowadzanych specjalnie z Songming. A sam paifang nie przetrwał nawet pół wieku - w 1924 roku pewnej nocy zajął się ogniem, który rozprzestrzenił się z pobliskej wędzarni (niektórzy mówią, że z zakładu produkującego świece), pochłaniając nie tylko wędzarnię i paifang, ale również wiele pobliskich sklepików. Odtąd był obecny tylko w pamięci starych kunmińczyków i przekazach pisemnych. Takie czasy - wojna domowa, wojna światowa, a potem budowa nowego wspaniałego świata nie pozwalały na poświęcanie funduszy na odbudowę. Dopiero w 1998 roku władze Kunmingu postanowiły odbudować paifang w tym samym miejscu, na wzór i podobieństwo starego, ale z wystarczającą ilością kamienia, żeby nie było go łatwo spalić. Wiecie - rok później w Kunmingu miało się odbyć ogrodnicze Expo, więc trzeba było odświeżyć wizerunek miasta... Tak to znów przypomniano mieszkańcom o pierwszym gubernatorze Kunmingu, który... nawet nie był Chińczykiem.
Sayyid Ajall Shams al-Din Omar سید اجل شمس‌الدین عمر 赛典赤·赡思丁, który w latach 1274-1279 pełnił funkcję gubernatora Yunnanu, urodził się w 1211 roku w Bucharze (dzisiejszy Uzbekistan), czyli był Chorezmijczykiem i w dodatku muzułmaninem. Skąd więc wziął się w Yunnanie?
W 1218 roku, gdy nasz bohater był zaledwie siedmioletnim dzieckiem, na rozkaz władcy Chorezmu została zatrzymana karawana idąca z Mongolii. Czyngis-chan próbował się dogadać, ale Chorezmijczycy zamordowali jednego z posłów, co w oczach Mongołów było równoznaczne z wypowiedzeniem wojny. Wówczas Czyngis-chan, jakoś około roku 1220, założył wojenną bazę, a później stolicę - Karakorum. Zaatakował i zdobył najpierw przygraniczny Otar, potem Bucharę, a w końcu Samarkandę. Po zdobyciu Buchary, przemawiał do przedstawicieli zebranej w meczecie miejscowej elity dowodząc, że zwycięstwo zostało mu dane przez Boga ze względu na ich grzechy. Władca - Mohamed - uciekł na zachód, a jego armia rozpadła się z powodu sporów między dowódcami. Pozostałe w mieście elity albo uciekły, albo... musiały się przystosować. Rodzina naszego bohatera się poddała. Przypuszczalnie nie była to dla nich łatwa decyzja, zwłaszcza, że byli jednymi z potomków Proroka (w 27. pokoleniu). Shams al-Din wziął udział w  podboju Syczuanu pod przywództwem Mengke, wnuka Czyngisa; odpowiadał za logistykę, a później wraz z nim trafił na dwór, który znajdował się wówczas w Jaskółczej Stolicy czyli w dzisiejszym Pekinie. Później był skarbnikiem, aż w końcu Kubilaj, który rządził po Mengke, wysłał go do Yunnanu, gdy Mongołowie podbili Królestwo Dali w 1274 roku. Zwróćcie uwagę na to, że Shams al-Din trafił do Yunnanu, kiedy miał już ponad sześćdziesiątkę na karku! No i - został wysłany, by rządzić podbitym ludem, a sam nie był rdzennym Mongołem, tylko synem podbitego ludu i w dodatku muzułmaninem. No ale Mongołowie nie bali się obcych religii; dbali tylko o to, żeby najwyższy władca i jego rodzina byli wierni tradycji, a religie innych uważali za ich prywatne sprawy. Na samym dworze i w służbie Mongołów było bardzio wielu muzułmanów, a sporo z nich zajmowało wysokie stanowiska.
Dlaczego został wysłany do Yunnanu? Ziemie te dopiero niedawno podbito; Mongołowie wykazali się wyjątkową przenikliwością i pozwolili, by tublcy "rządzili" w ich imieniu - dlatego królem Dali był Bai. Został on jednak podstępnie otruty przez mongolskiego "marszałka". Ludność zaczęła się burzyć; Kubilaj skazał więc marszałka-idiotę na karę śmierci, zarządzanie oddał w ręce syna zamordowanego króla i postanowił wysłać tu kogoś, kto będzie rozsądniej dążyć do prawdziwego zjednoczenia imperium.
Najlepsze jest jednak to, co zrobił nasz bohater, gdy już dotarł do Yunnanu. Wyobraźcie sobie, że on, muzułmanin z Buchary, rządzący w imieniu Mongołów w Yunnanie, ówcześnie zamieszkiwanym niemal wyłącznie przez ludzi, którzy dziś są tu uważani za "mniejszość etniczną" (w Królestwie Dali rządzili Bajowie), wzniósł tu pierwsze miasto w chińskim stylu. Czyli Kunming (oczywiście, wówczas nazywany inaczej - Zhongjing Cheng). Wybudował tu nie tylko dwa meczety - co jest zupełnie zrozumiałe - ale również świątynię buddyjską i konfucjańską. Tak! Kunmińska Świątynia Konfucjusza, zbudowana w 1274 roku, za czasów Rewolucji Kulturalnej mocno zniszczona, obecnie odbudowywana, ale pozbawiona resztek historii (vide: zburzenie ośmiokątnej pagody), ta pierwsza (choć niejedyna) świątynia konfucjańska w Yunnanie - została wzniesiona na rozkaz muzułmanina przysłanego przez Mongoła. To się nazywa multi-kulti w najlepszym wydaniu. W dodatku służyła ona przy okazji jako szkoła dla dzieci lokalnych kacyków, których pouczano, jak żyć "po chińsku". Sam Shams al-Din starał się "cywilizować" Yunnańczyków zarówno w duchu islamu, jak i konfucjanizmu tudzież buddyzmu. Według niego Yunnan był zacofany i barbarzyński i należało użyć wszystkich dostępnych środków, by go z tego stanu wydobyć. Mówiło się o nim, że orangutany i dzierzby zamieniał w jednorożce i feniksy, a ich filc i futra zmieniał na szaty i kapelusze, przy okazji sinizując ten kompletnie niechiński dotąd ląd. Nie tylko zaoferował konfucjańską edukację, ale i pokazał Yunnańczykom chińskie struktury społeczne, chińskie pogrzeby czy śluby, zwyczaje zaręczynowe, czczenie przodków i inne koutouy. Tradycyjne stroje zmieniali na szaty darowane kacykom przez naszego Shamsa. Wzbogacił Yunnan choćby przez to, że podatki ograniczył do dziesięciny i że naprawdę słuchał, co lud do niego mówi - a w potrzebie pomagał. To jemu na przykład Kunming zawdzięcza pierwsze regulacje wody w Jeziorze Dian i Rzece Panlong i - niejako przy okazji - stworzenie doskonałych pól ryżowych dzięki groblom i odpowiednio wyregulowanym dopływom. Przy projektach irygacyjnych pracowały tysiące ludzi opłacanych kilka lat z państwowej kiesy. No i - sprowadził tu i konwertował na islam całe stada ludzi. Nawet Marco Polo i Rashidoddin wspominają o tym, jak wielu muzułmanów mieszkało w Yunnanie za czasów mongolskich. W tamtych czasach np. miasto, które dziś nazywa się Dali, było "islamskie" - czyli mieszkało tam sporo muzułmanów.
Niestety, ten światły człowiek nie porządził długo Yunnanem - zmarł w 1279 roku, czyli spędził w Kunmingu zaledwie sześć lat. Gdy zmarł, mieszkańcy Kunmingu rozpaczała wiele dni. Podobno wiele tysięcy ludzi czuwało przy trumnie. Sam Kubilaj mówił o nim jako o porządnym zarządcy i nadał mu pośmiertne imię Król Xianyang 咸阳王. To właśnie dlatego tuż poza murami miasta postawiono paifang na jego pamiątkę. Razem z paifangami Konia i Koguta wygląda z lotu ptaka jak znak 品, dlatego mieszkańcy nazywali te trzy paifangi i przestrzeń przez nie ograniczoną Trzema Paifangami Pin 品字三牌坊 (przy czym trzeba zauważyć, że najpierw powstał paifang Wierności i Miłości, pozostałe dwa dobudowano później).
Następnym gubernatorem Yunnanu został jego najstarszy syn, Nasr al-Din (Nasruddin); dość długo władza w Yunnanie pozostała w rękach tej rodziny, a i potem (po dziś dzień!) Yunnan zamieszkiwali liczni potomkowie Shamsa al-Dina. Bodaj najsławniejszym z nich jest wielki podróżnik Zheng He.
Jestem Shamsem al-Sinem zachwycona. Tak chętnie poczytałabym jakąś powieść napisaną na podstawie jego barwnego życia! A jeszcze chętniej - obejrzałabym serial. Taki serial, w którym pięknie pokazanoby różnokolorowość, wielokulturowość i cudowność Yunnanu. Mojego Yunnanu.

2020-05-30

wódeczka soju 소주 燒酒

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl czyli w ramach Unii Azjatyckiej.

Soju to koreański destylowany napój alkoholowy. Znaczy wódeczka. Ale! Tradycyjnie zawiera od 16,8% do 53%, czyli może być dużo, dużo lżejsza od naszych wódek. Mało tego: w 2015 na rynek wypuszczono pierwsze owocowe soju, które z oczywistych względów mają jeszcze mniejszą zawartość alkoholu - moc mniej więcej wina, smak lekkiego drinka. Poza własnymi nalewkami jest to obecnie mój ukochany napój alkoholowy. Dotyczy to zwłaszcza soju o smaku yuzu, słodko-gorzkiego; smakuje trochę jak gin z tonikiem, ale jest lżejszy.
Tu widzicie soju podpisane jako pomelo 柚子. To nie pomyłka. W dawnym chińskim 柚子 yòu​zi oznaczało właśnie yuzu (zwróćcie uwagę na podobieństwo brzmienia) - i jako yuzu wyemigrowało do Japonii, a w Korei te same znaki wymawia się yuja. I tam już tak zostało, a w Chinach obecnie yuzu zwie się 香橙 xiāngchéng - dosłownie aromatyczna pomarańcza.

Tutaj poczytacie o okinawskiej żmijówce.

2020-05-29

pawilon nad wodą 近水樓臺

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl czyli w ramach Unii Azjatyckiej.
Za czasów dynastii Song jednym z ważnych urzędników dzisiejszego Hangzhou był słynny Fan Zhongyan. Pełnił rolę zbliżoną do ministra edukacji - chciał reformować szkolnictwo. Oprócz tego znany był z tego, że pomagał młodym intelektualistom czy wojskowym. Niestety, jako człowiek bardzo zapracowany i wysoko stojący, zajmował się głównie tymi podwładnymi, których miał "w zasięgu wzroku"; jeśli ktoś nie mieszkał na stałe w Hangzhou, to nie mógł liczyć na pomoc. Tak właśnie było w przypadku Su Lina, który był mądry, pracowity i rzetelny, ale na całe nieszczęście patrolował tereny poza Hangzhou. Pewnego dnia nadarzyła się jednak okazja - Su Lin otrzymał rozkaz, by wrócić do Hangzhou i pokazać się Fan Zhongyanowi. Uradowany Su Lin starannie się przygotował do spotkania. Gdy stawił się przed obliczem przełożonego, odkrył, że Fan Zhongyan jest gościnnym, skromnym, miłym w obejściu i łatwo nawiązującym kontakty człowiekiem. Gdy załatwili sprawy urzędowe, Su Lin podał Fan Zhongyanowi napisany zawczasu wiersz:
近水楼台先得月,
Blask księżyca wprzódy opromienia pawilon stojący nad wodą,
向阳花木易逢春
Wiosna najpierw rozkwita na drzewach, które rosną w słońcu.
Fan Zhongyan kapnął się, że Su Lin mówi nie tylko o okolicznościach przyrody, ale i o własnej sytuacji. Wypytawszy młodzieńca o jego poglądy i marzenia, nie tylko pomógł mu je spełnić, ale też przy okazji awansował chłopaka.
Przedstawiona wyżej opowiastka zatytułowana jest 清夜录 (Zapiski spokojnej nocy). Autorem jest songowski nauczyciel i poeta 俞文豹 Yu Wenbao. W oryginale mieści się ona... w czterdziestu dwóch znakach. Czterdziestu dwóch sylabach. Niecałych dwóch linijkach: 
范文正公镇钱塘,兵官皆被荐,独巡检苏麟不见录,乃献诗云:‘近水楼台先得月,向阳花木早逢春。’公即荐之。
I jak tu nie kochać chińskiego? 
Drugim powodem miłości jest to, że pierwsza linijka wzmiankowanego wiersza 近水樓臺先得月 [近水楼台先得月] jìn​shuǐ​lóu​tái​xiān​dé​yuè​ stała się bardzo znanym idiomem - przenośnie oznacza czerpanie korzyści ze znajomości [z kimś wpływowym] bądź z bliskości czegoś. Kto bliżej, ten lepszy. Przysłowie często skraca się do pierwszych czterech słów: 近水樓臺 [近水楼台] jìnshuǐlóutái. I wszystko jasne.

Tutaj poczytacie o załatwianiu spraw na boku w Japonii.

2020-05-28

jenot

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.

Czy wiecie, co to jest jenot i jak wygląda? Muszę się przyznać - ja nie wiedziałam. Nigdy nie widziałam jenota na żywo, a nawet, gdybym go zobaczyła, tobym go nie rozpoznała. Teraz orientuję się trochę lepiej, ponieważ trafiłam na niego w chińskim przysłowiu oraz w Wędrówce na Zachód. Ale o tym za chwilę.
Jenot niejedno ma imię. Mówi się o nim jenot azjatycki, jenot tak po prostu, szop (!) usuryjski, junat, tanuki, lis (!) japoński, kunopies (!). Tak, jest psowaty, a zewnętrznie jest podobny do borsuków czy szopów. A jednak - jest jedyny w swoim rodzaju, a już z całą pewnością nie ma w sobie nic z lisa!
Jest zwierzęciem dalekowschodnim; do Europy przywędrował przez Rosję, w której lubują się w jego futrze. W Polsce zresztą też był hodowany na futro, ale rozprzestrzenił się i teraz jest jednym z nielicznych dzikich gatunków nieobjętych ochroną.
Jenot po chińsku nazywa się 貉.
Jak widać, kluczem jest jedno z podstawowych chińskich zwierząt, czyli 豸 zhì - beznogi robak (tak, logika chińska mnie też nigdy nie przestanie zaskakiwać), mamy też element... fonetyczny: 各 gè. Element fonetyczny podpowiada nam jedną wymowę naszego jenota... nie dbając zupełnie o dwie pozostałe. Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że w zależności od tego, czy pozostawimy ten znak samodzielny czy nie, będziemy go różnie wymawiać. Czyli mamy albo 貉 hé albo 貉子 háozi. Drugiego czytania tego znaku używamy również mówiąc o futrze jenotów: 貉绒 háo​róng to miękkie futro pozostawione po pozbyciu się twardej szczeciny. Na domiar złego ten sam znak może być użyty w kontekstach niezwierzęcych: 貉 czytany mò to dawna nazwa na północnych barbarzyńców (ludu Maek) ale też jest przymiotnikiem (cichy)​ oraz nazwiskiem Mo. Obecnie w kontekstach niezwierzęcych częściej się jednak pisze ten znak jako 貊 mò. Tyle dobrze.
Już się kręci w głowach, co? A będzie jeszcze gorzej. Bo wprawdzie to właśnie jest znak na jenota 貉, ale czasem się go nazywa, zwłaszcza w literaturze niefachowej, 狸 względnie 貍. I tu dopiero wylewa się zupa pomidorowa. Bo 狸/貍 lí to po pierwsze jenot, ale po drugie wiele "zwierząt podobnych do lisa". A wśród tych zwierząt mamy np.​
  • 豹貓 [豹猫] bào​māo, zwanego również ​貍貓 [狸猫] límāo albo po prostu 狸子 lí​zi - kotka bengalskiego (dosł. lisikot)
  • 狸花猫 lí​huā​māo - kot dragon li - gatunek chińskiego dachowca (dosł. kot lisio umaszczony)
  • 果子狸 guǒ​zi​lí - łaskuny chińskie (dosł. owocowe lisy). Ich inne nazwy to 花面狸 huā​miànlí (dosł. lisy o kolorowych twarzach) oraz 玉面狸 yù​miànlí (dosł. lisy o nefrytowych twarzach). Jak widać, też zawierają cząstkę 狸 lí.
  • 狐狸 hú​li - lis - na pewno pamiętacie naszą wredną lisicę
  • 狸狌 líshēng lub líxīng - dziki/bezpański kot (używane w dawnym, literackim chińskim)
  • 狸藻 lízǎo - pływacz. Czyli roślina. Na obronę chińskiej logiki mam tylko to, że roślina ta jest owadożerna. Dosłownie nazywa się "lisi glon" - pewnie właśnie dlatego, że poluje na owady i skorupiaki.
  • 河狸 hé​lí lub 海狸 hǎi​lí - bóbr (dosł. rzeczny/morski lis)
  • 海狸鼠 hǎi​lí​shǔ - nutria (dosł. bobromysz). Nazywa się ją również 河狸鼠 hé​líshǔ, 狸獺 lítǎ (dosł. lisia wydra)
  • 沼狸 zhǎo​lí - jedna z nazw surykatki, naukowo nazywanej 狐獴 hú​měng. Czyli też lisem (狐 hú) tylko, że mangustowatym 獴 měng
  • 香狸 xiānglí- wiwerka, nazywana również 小灵猫 xiǎolíng​māo małą wiwerą oraz 七間狸 qī​jiàn​lí lisem siedmiu przestrzeni.
  • 熊狸 xióng​lí - binturong (dosł. niedźwiedziolis)
Właśnie dlatego, kiedy sięgam po Wędrówkę na Zachód i w tekście pojawia się 貉狸, zastanawiam się, jakie to jest zwierzę. Troska o to jest tym większa, że niedawno odkryłam, iż słynny japoński jenot - tanuki, o którym dziś wpis na japonia.info, po japońsku pisze się właśnie... 狸! Za to nasz podstawowy znak jenotowy 貉 w Japonii służy jako nazwa stworzenia zwanego mujina, który ma być ponoć borsukiem japońskim. Żeby jeszcze wszystko utrudnić, niektórzy sinolodzy mieszają borsuka z japońskim tanuką, choć borsuk to po chińsku 獾 huān:
Borsuk nie odgrywa większej roli w chińskiej mitologii zwierzęcej, inaczej niż w Japonii, gdzie Tanuki jest w pewnym sensie przeciwieństwem chińskiego lisa [...].
/Wolfram Eberhard - Symbole chińskie. Słownik/

Ponieważ jednak zazwyczaj w tekście pojawiają się te wszystkie zwierzęta obok siebie, problem rozwiązuje się sam:
早惊动满山怪兽, 都是些狼、虫、虎、豹、麖、麂、獐、犯、狐、狸、獾、貉、狮、象、狻猊、猩猩、熊、鹿、野豕、山牛、羚羊、青兕、狡儿、神獒......各样妖王, 共有七十二洞,都来参拜猴王为尊.
[Pobudziło to wszystkie górskie potwory: wilki, robaki, tygrysy, pantery, jelenie, mundżaki, sarny, fany 犯*, lisy, lí 狸, borsuki, jenoty, lwy, słonie, suanni 狻猊**, orangutany, niedźwiedzie, daniele [albo jakiekolwiek inne jeleniowate, nazwa niedokładna], dziki, górskie byki, antylopy, nosorożce 青兕***, bestie jiao 狡儿****, boskie mastify 神獒... Różne demony władające siedemdziesięcioma dwiemia jaskiniami przybyły oddać cześć Królowi Małp.]
/Podróż na Zachód, rozdział 3, tłumaczenie własne/
Poruszeni ostatnimi wydarzeniami, a zamieszkujący okoliczne góry władcy dzikich zwierząt, takich jak wilki, tygrysy, pantery, jelenie, żbiki, borsuki, lisy, susły, goryle, lwy, słonie, szympansy, niedźwiedzie, kozice, dziki, jednorożce, a także królowie różnego rodzaju wampirów, potworów, wilkołaków i strzyg, będących panami siedemdziesięciu dwóch grot, przybyli do Jaskini Wodnej Zasłony, żeby złożyć hołd królowi małp.
/Małpi bunt***** - tłum. Tadeusza Żbikowskiego/

Zwróćcie uwagę, że mamy tu osobno 狐 oraz 狸, zamiast dwusylabowego połączenia 狐狸, jak w naszej ulubionej lisicy. Czyli lí jest tu traktowane jako osobne zwierzę. Tylko które? Żbikowski mówi o susłach, ale susły, jak już wiemy, to żółte myszy. Ja pewnie wybrałabym kotka bengalskiego, skoro jenota 貉 mamy osobno... Cóż. Jeśli będę kiedyś chciała porwać się na tłumaczenie Podróży..., będę miała się nad czym zastanawiać!

*pojęcia nie mam, co to za zwierzę, ale kiedyś znajdę!
***兕 sì to jedna z tajemniczych bestii; współcześnie znaku używa się na nosorożce płci żeńskiej oraz byki. W animowanych wersjach Podróży... są czasem bykami, czasem nosorożcami a czasem jednorożcami o potężnej posturze.
****jiao wyglądem przypominają psy, ale mają cętki jak u pantery i rogi bawołu, a wyją jak psy.
*****Taką nazwą obdarzył tłumacz pierwszą część przygód naszej wspaniałej małpy.

2020-05-26

Dzień Matki

W tym roku z okazji Dnia Matki nie mam wierszy ani przepisów. Tym razem jest tylko niemoc, ból i kombinatoryka stosowana.
No i - nowa fryzura. Dla Mamy.
Dużo zdrowia, Mamo. Mam nadzieję, że się niedługo zobaczymy.

2020-05-25

Chińczycy w Japonii 日本華僑

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.

Z ponad 126 milionów ludzi, którzy żyją w Japonii, niecały milion to osoby chińskiego pochodzenia, a wśród nich większość posługuje się chińskim paszportem. Pamiętajmy jednak, że co roku spora liczba Chińczyków (zarówno z Chin, jak i z Tajwanu, Hongkongu czy Singapuru) ubiega się o japońskie obywatelstwo i je otrzymuje, a wtedy znikają z rejestru "Chińczyków" - choć są chińskiego pochodzenia, według prawa są wliczani w poczet Japończyków. Stąd trudno powiedzieć, jak wiele osób chińskiego pochodzenia, ale bez chińskiego (singapurskiego, tajwańskiego etc.) paszportu mieszka w Japonii.
Najwięcej Chińczyków mieszka w Tokio, Yokohamie, Osace i innych dużych miastach Japonii - w większości zamieszkując japońskie Chinatown. Posługują się różnymi językami - poza dość oczywistymi japońskim i mandaryńskim da się usłyszeć kantoński, dialekt szanghajski, dialekt Fuzhou, Hokkien, a także angielski. Wyznają tradycyjne chińskie religie (głównie taoizm i konfucjanizm), ale też buddyzm; oczywiście, są i ateiści. Ku mojemu ogromnemu zdumieniu, stosunkowo niewielka ich liczba to studenci (trochę ponad 100 tysięcy) czy też osoby w związku małżeńskim z Japończykami (trochę ponad 30 tysięcy); zdecydowana większość to po prostu stali mieszkańcy. Coraz więcej jest wszakże pracowników i stażystów, a także biznesmenów.
Pierwsze Chinatown powstało w Nagasaki pod koniec XVII wieku, gdy szogun stwierdził, że musi ukrócić samowolę przybyszów; wcześniej Chińczycy - głównie handlarze i piraci - pomieszkiwali, gdzie im było wygodnie, ale zawsze raczej na zachodzie kraju. Najbardziej znane Chinatown w Yokohamie oraz w Kobe powstały dopiero w XIX wieku. Działają do dziś, choć obecnie Chińczycy mieszkają bardzo licznie poza Chinatown. Jednak właśnie w tych tradycjnych skupiskach Chińczyków działają chińskie szkoły, więc pewnie ci Chińczycy, którzy chcą uczyć dzieci własnego języka i kultury, chętnie z takiej opcji korzystają.
Dawno, dawno temu, kilkaset lat przed naszą erą, japońskie wyspy zaczęli zaludniać nie tylko południowcy, ale i imigranci z Chin i Korei. Ponoć jednym z pierwszych imigrantów był Xu Fu, który miał szukać Wysp Nieśmiertelnych i eliksiru nieśmiertelności, a gdy mu się go nie udało znaleźć, stwierdził, że woli osiąść na pięknych wyspach i ogłosić się cesarzem niż wracać do Chin na pewną śmierć (nie wypełnił przecież misji zleconej mu przez cesarza). A że miał z sobą ponoć kilka tysięcy ludzi, to mógł stworzyć całkiem samowystarczalną społeczność. To tylko legenda, ale migracje dużych grup Chińczyków są nieźle udokumentowane; np. ludzie z klanu Hata, czyli krewni pierwszego cesarza Chin, osiedlili się w Japonii, stając się czymś w rodzaju szlachty. Podobno to właśnie oni nauczyli Japończyków sztuki jedwabniczej. Takich ludzi było sporo; japońskie kroniki genealogiczne z IX wieku mówią o ponad stu pięćdziesięciu chińskich arystokratycznych rodzinach żyjących w Japonii. Oprócz tego przybywali tu oczywiście buddyjscy misjonarze. Pierwszym dobrze udokumentowanym był Hui Shen, który podobno odnalazł "wyspy szczęśliwe" Fusang identyfikowane z dzisiejszą Japonią.
Chińczycy osiedlali się również na Okinawie; w XIV-XV wieku zapraszali ich tam królowie Riukiu. Do dziś istnieją wioski, w których podobno dawniej mieszkali tylko potomkowie chińskich imigrantów.
Potem Japonia zamknęła się na świat, a gdy Amerykanie zmusili ją do otwarcia, do Japonii zaczęli przyjeżdżać chińscy studenci - ich łączna liczba sięga stu tysięcy! Pamiętajmy, było to w czasach wielkich niepokojów społecznych, problemów z obcokrajowcami oraz wewnętrznych, no i w czasie, gdy dogorywający Qingowie nadal uważali, że egzaminy cesarskie są świetnym pomysłem edukacyjnym, a tymczasem Japonia na potęgę się modernizowała. Choć część Chińczyków jeździła po nauki do Europy czy Stanów, część wybierała bliższą, tańszą i bardziej zrozumiałą Japonię. Jeździli tam również ze względów politycznych - np. uciekając przed... nacjonalistami - co jest o tyle ciekawe, że śmietanka nacjonalistów właśnie w Japonii się kształciła. Większość Chińczyków osiedlała się w dystrykcie Kanda w Tokio - mieli tam nawet "swoją" konfucjańską świątynię (stoi do dziś). Kto konkretnie? Wielu ludzi, którzy później doczekali się sławy i którzy byli elitą intelektualną ówczesnych Chin: Sun Jat-sen, Zhou Zuoren, Lu Xun, Zhou Enlai, Czang Kaj-szek, Song Jiaoren, He Yingqin, Guo Moruo, Chen Duxiu, Li Dazhao, Huang Fu, Chen Qimei; bohaterami, jak choćby Qiu Jin czy też zdrajcami, jak Wang Jingwei. Z rodzimego, yunnańskiego podwórka, mam również Nie Era, matematyka 熊庆来 Xiong Qinglai i ekonomistę 缪云台 Miao Yuntai oraz Hu Jingyi, twórcę Yunnańskiej Akademii Wojskowej. Oprócz tego jeździli też ci nieśmietankowi - zwykli robotnicy, którzy zazwyczaj byli dość nieetycznie eksploatowani (wszystko było w porządku, dopóki nie zaczynali umierać z przepracowania).
By omówić kolejną grupę importowanych Chińczyków, cofniemy się do czasów przed II wojną światową. Japończycy tworzą w północno-wschodnich Chinach marionetkowe państwo Mandżukuo; trochę się ich tam osiedla. A potem jest wojna, Japonia przegrywa, Japończycy wracają do Japonii... i zostawiają w Mandżukuo, czyli w Chinach, około trzy tysiące sierot. Sieroty zostają przygarnięte przez chińskich wieśniaków. Dopiero w latach '80-tych dorosłe już japońskie sieroty zaczynają wracać do Japonii... gdzie nikt ich nie chce. Nie potrafią mówić po japońsku, nie potrafią żyć jak Japończycy; nie są się w stanie sami utrzymać. Dostają renty w wysokości 20-30 tysięcy jenów*. Próbują walczyć z japońskim rządem o odszkodowania. Wrócili do kraju przodków, ale trudno powiedzieć, do jakiego stopnia czują się Japończykami. W rejestrach widnieją jako Japończycy - na tej podstawie w ogóle mogli wrócić. Ale tożsamość to coś innego niż paszport. Co ciekawe, pozwolono im "wrócić" do Japonii wraz z chińskimi rodzinami. Szczęściarze. Części Japończyków i osób japońskiego pochodzenia się to nie udało. O kim mowa? O Japonkach i ich dzieciach, a jeszcze konkretniej: o tych, które poukładały sobie życie w Mandżukuo z Chińczykami. Mogły niby wrócić, ale... bez rodzin. Bez mężów i BEZ DZIECI. Zgodnie z japońskim prawem tylko dzieci zaopatrzone w japońskiego ojca nadawały się na japońskich obywateli. Dlatego większość Japonek (ale nie wszystkie!) została w Chinach. Podobno teraz wszyscy mają prawo jechać do Japonii, jeśli mają japońskie korzenie... Ale powiem szczerze, nie bardzo wiem, jak to działa w praktyce - i czy w ogóle działa.

Co podarowali chińscy imigranci swej nowej ojczyźnie?
Przede wszystkim kuchnię! Ramen, dim sum i zwykłe "chińskie knajpy", a także sporo dań wywodzących się z Chin... ale z japońską charakterystyką. Na przykład pierożki gyoza, pochodzące wprost od chińskich jiaozi, kantońskie słodkie pieczone mięsa char siu zmienione w chāshū - też słodkie, ale duszone i tak dalej. Trudno tu nie wspomnieć o zupach błyskawicznych, wynalazku naturalizowanego Japończyka z Tajwanu. Najsłynniejszymi chińskimi kucharzami w Japonii są Chen Kenmin, który nauczył Japończyków jeść tofu dziobatej staruszki, a także jego syn Chen Kenichi.
Po drugie: nauczycieli chińskiego. Większość nauczycieli pracujących w "chińskich szkołach" to Chińczycy urodzeni w Japonii. Wbrew pozorom są to szkoły nie tylko dla chińskich dzieci; coraz więcej Japończyków wysyła swoje dzieci do chińskich szkół. Jedną z takich szkół założył sam Sun Jat-sen w 1898 roku (mowa o Chińskiej Szkole w Yokohamie).
Po trzecie: wiadomości. Konkretnie - około trzydziestu gazet i magazynów publikowanych po chińsku bądź dwujęzycznie.
Oczywiście nie wyczerpaliśmy listy Chińczyków, którzy pojechali do Chin, ani nie jestem w stanie opowiedzieć wszystkich powodów wyjazdów. Na przykład Wu Qingyuan pojechał do Japonii, żeby tam zostać mistrzem weiqi, czyli go. I został tam, i stał się naturalizowanym Japończykiem, którego wszyscy znali jako Go Seigena
Dziś Chińczycy robią w Japonii głównie karierę w sporcie - roi się od tenisistów stołowych, bejzbolistów, graczy w go - modzie (wiadomo, modelki), ale też w różnych dziedzinach sztuki. Tu moim ulubionym przykładem będzie oczywiście Teresa Teng, która nagrała wiele japońskich piosenek - ale nie tylko ona!

Jeśli jesteście głodni wiedzy, zajrzyjcie też do artykułu o wykwalifikowanych i niewykwalifikowanych chińskich migrantach w Japonii. No i - koniecznie poczytajcie o Japończykach w Chinach!

*czynsz za 20metrową kawalerkę w małym mieście to ponad 40 tysięcy jenów.

2020-05-24

krople wody

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl czyli w ramach Unii Azjatyckiej.

Są w chińskim dwa klucze, które na pierwszy rzut oka wyglądają identycznie, a w dodatku jeden wywodzi się z drugiego. Są to mianowicie 氵i 冫. Trzeba się dobrze przyjrzeć, by zauważyć, że jeden składa się z trzech maźgajów, a drugi tylko z dwóch. To znaczy: nie z maźgajów, a z kropli wody. Woda 水/氺 sobie płynie, a jeśli zostaje kluczem, zmienia się w 氵. A potem przychodzi zima i woda zamarza*. Z trzech kropli robią się dwie, ale za to zamrożone: 冫. Jeszcze w druku to jakoś wygląda, ale gdy kto szybko pisze, pomyłki się zdarzają. Wiem z doświadczenia.
Znaków z wodą jest ze trzysta czy coś koło tego - wszystkie akweny, rosy, łzy i inne płyny; bycie spragnionym - no, ta woda zazwyczaj jest tam dość logiczna. Dlatego zamiast przejmować się wodą, zajmijmy się lodem, który jest dużo rzadszy. Wystarczy kojarzyć z grubsza lodowe znaki - a wszystkie inne po prostu opatrzać wodą. Najlepsze jest to, że zdecydowana większość lodowych znaków faktycznie silnie się kojarzy.

  • 冰 bīng - lód; schłodzić coś; czuć zimno; być zimnym (jeśli chodzi o uczucia)​
  • 凋 diāo - zwiędły, uschły​
  • 凟 dú - bez szacunku​
  • 冬 dōng​ - zima
  • 凍 [冻] dòng - zamrażać; zamarzać; galaretka (mięsna lub owocowa)​
  • 凝 níng - ścinać się, krzepnąć, zastygać. Również: skoncentrować się na czymś​
  • 冷 lěng - zimno​
  • 冽 liè - zimny​
  • 涼 [凉] liáng - chłodny​
  • 凉 liàng - schłodzić coś​, wystudzić
  • 凌 líng - gruby lód​
  • 凜 [凛] lǐn - zimno; trząść się z zimna; surowy​
  • 况 kuàng - sytuacja; poza tym​
  • 冱 hù - skrzepnięty, ścięty, zamrożony​
  • 凊 jìng - świeży, chłodny, chłodzić​
  • 冼 xiǎn - miska do mycia twarzy​
  • 准 zhǔn​ - pozwalać
  • 凔 cāng - zimny​
  • 沖 [冲] chōng - spuszczać (wodę w klozecie), rozpuścić w wodzie, opłukać, wlewać​
  • 衝 [冲] chòng - w kierunku...; silny, pełen wigoru​
  • 湊 [凑] còu - zebrać; przydarzyć się przypadkiem; wykorzystać okazję​
  • 凇 sōng - sopel [lód 冫zwisający z sosny 松]​
  • 冶 yě​ - wytopić, wytapiać, odlewać
  • 凄 qī - mroźny; smutny, ponury, posępny

Bardzo zaintrygowało mnie to, że niektóre znaki w wersji uproszczonej mają klucz lodu, choć w tradycyjnej są opatrzone kluczem wody. Ciekawe, co się za tym kryje...

Poczytajcie też o naszych kroplach wody w Japonii.

*zobaczcie też wpis o lodzie w znakach-krzakach.

2020-05-23

żółwiowa córka 龜女


Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej. A że właśnie dziś przypada Światowy Dzień Żółwia, to i wpisy będą żółwiowe.

Pewnego dnia Tajfuniątko stwierdziło, że nie jest już dziewczynką, a... żółwiem.
Śmiechu było co niemiara, bo tak się trafiło, że "żółw-dziewczyna" brzmi po chińsku dokładnie tak samo jak... córka.
閨女 [闺女] guī​nǚ to dziewczyna, panna, ale przede wszystkim słowo używane przez rodziców, gdy mówią o swych córkach.​ Dosłownie: dziewczyna z "wewnętrznych komnat" - to z czasów, gdy kobiety nie mogły wychodzić ze swoich domostw. Jednak żółw, choć pisze się go inaczej: 龜 [龟], wymawiany jest identycznie: guī. Czyli ​żółwiowa dziewczyna to też guī​nǚ!

No a skoro jesteśmy już przy żółwiach, to nie wiem czy wiecie, że w chińskim istnieje parę żółwiowych znaków?
1. 龜 [龟] guī​ - żółw. Znak najważniejszy, najbardziej podstawowy, najczęściej spotykany w rozmaitych złożeniach, np.
  • 海龜 [海龟] hǎi​guī - żółw morski, a także coś jeszcze, ale o tym za chwilę​
  • 龜頭 [龟头] guī​tóu - głowia żółwia, a przenośnie żołądź. Ta żołądź.
  • 龜苓膏 [龟苓膏] guī​líng​gāo - żółwia galaretka, zrobiona ze sproszkowanej skorupy i ziół, a także zbliżony deser, zrobiony wprawdzie bez skorupy, ale podobny w konsystencji i kolorze.
  • 縮頭烏龜 [缩头乌龟] suō​tóu​wū​guī - ktoś, kto chowa głowę w piasek, tchórz. Dosł. żółw ze schowaną głową.​
  • 龜友 [龟友] guī​yǒu - przyjaciel żółwi (analogiczny do przyjaciela od ptaszków)​, miłośnik żółwi
  • 龜板 [龟板] guī​bǎn - żółwi plastron
  • 龜船 [龟船] guī​chuán - okręt-żółw
  • 隱龜 [隐龟] yǐn​guī - żółw z rzeki Mary, czyli żółw, który oddycha kloaką. Dosł. ukryty żółw
  • 老鼠拉龜,無從下手 [老鼠拉龟,无从下手] lǎo​shǔ​lā​guī​, wú​cóng​xià​shǒu - Nie mieć pojęcia, od czego zacząć. Dosł. mysz ciągnie żółwia, nie ma go jak chwycić.
  • 龜笑鱉無尾 [龟笑鳖无尾] guī​xiào​biē​wú​wěi - przyganiał kocioł garnkowi. Dosł. żółw się smieje z żółwiaka, że ten nie ma ogona.​
  • 烏龜 [乌龟] wū​guī - żółw. Dosł. czarny żółw
  • 金龜 [金龟] jīn​guī - chiński żółw błotny. Dosł. złoty żółw
  • 龜殼 [龟壳] guī​ké - żółwia skorupa
  • 龜趺 [龟趺] guī​fū - piedestał w formie żółwia​
2. 鰲 [鳌] áo - mityczny, ogromny żółw morski Ao (zwróćcie uwagę, że jego kluczem jest ryba 魚 [鱼])
  • 獨佔鰲頭 [独占鳌头] dú​zhàn​'áo​tóu - być czempionem, być najlepszym z najlepszych. Dosł. samotnie zajmować głowę Ao, a raczej miejsce przy głowie kamiennego posągu Ao, stojącego przed pałacem cesarskim - tam bowiem mieli prawo stać ci, którzy najlepiej zdali egzaminy cesarskie.​
  • 鰲背負山 [鳌背负山] áo​bèi​fù​shān - dług tak wielki, jak ciężka jest góra na grzbiecie Ao​
3. 甲魚 [甲鱼] jiǎ​yú​ - żółwiaki. Dosł. ryby w skorupach.
4. 鱉 [鳖] biē​ - nazwa właściwa żółwiaków
  • 鱉甲 [鳖甲] biē​jiǎ - żółwia skorupa​​
  • 甕中捉鱉 [瓮中捉鳖] wèng​zhōng​zhuō​biē - znaleźć/wyznaczyć sobie łatwy cel. Dosł. łapać żółwia w ​słoju
  • 甕中之鱉 [瓮中之鳖] wèng​zhōng​zhī​biē - wpaść jak śliwka w kompot; znaleźć się w pułapce. Dosł. jak żółw w słoju​
  • 斑鱉 [斑鳖] bān​biē - żółwiak szanghajski
5. 玳 dài - szylkret. Znak najczęściej występuje w złożeniu
  • 玳瑁 dài​mào - szylkret, żółw szylkretowy. Zapisywany również 蝳蝐 dài​mào​
  • 玳瑁殼 [玳瑁壳] dài​mào​ké​ - skorupa żółwia
Zwróćcie uwagę na szylkretowy znak 玳. Po rozbiciu na części pierwsze okazuje się, że szylkret to coś, co może zastąpić 代 nefryt 玉. Po tym najlepiej widać, jak bardzo był (i jest) ceniony.
6. 山瑞 shān​ruì​ - rodzaj żółwiaka (Palea steindachneri). Dosł. górski dobry omen. Nazywany również 山瑞鱉 [山瑞鳖] shān​ruì​biē
7. 黿 [鼋] yuán - wielki żółw Cantora
8. 王八 wáng​bā - żółw, ale również bękart, właściciel burdelu/alfons.​
忘八蛋 wàng​bā​dàn - żółwie jajo = kukułcze jajo, bękart. Zapisywany również 忘八旦 wàng​bā​dàn
i 王八蛋
Te dwa przekleństwa wywodzą się z dialektów północnych. Pierwotnie wangba oznaczało po prostu żółwiaka. Cała koncepcja przekleństwa wzięła się stąd, że starożytni Chińczycy wierzyli, że żółwie-samce nie mogą się rozmnażać, w związku z czym żółwie samiczki płodzą jaja z wężami. Stąd "żółwie jajo" to w dosłownym tłumaczeniu "sk....syn", czyli syn pani lekkich obyczajów. Dodatkowo jajo, tak samo jak w polskim, używane jest do opisania jąder, więc jeśli mówi się "xx jajo", jest to wulgarne określenie faceta
9. 蠵 xī - wielkie żółwie morskie typu karetty czy żółwia zielonego​. Najczęściej w połączeniu 蠵龜
10. 鼂 cháo​ - rodzaj żółwia morskiego
11. 黿魚 [鼋鱼] yuán​yú - żółwiak​
12. 沅江九肋 Yuán​jiāng​jiǔ​lèi - rzadki talent. Dosł. dziewięciożebrowy [żółw] z rzeki Yuan​
​13. 玄武 Xuán​wǔ​ - Czarny Żółw - bóstwo północnego nieba, nazywane również 真武 Zhēn​wǔ​

Specjalną kategorią żółwi są moje ukochane 忍者神龜 [忍者神龟] Rěn​zhě​ Shén​guī - to oczywiście Wojownicze Żółwie Ninja​. Matko, jak ja się kochałam w Donatello! (tak, wiem, jak dziwnie brzmi to, że kochałam się w zmutowanym żółwiu z kreskówki...).

A teraz wróćmy do 海龜 [海龟] hǎi​guī, czyli morskich żółwi, które w internetowym slangu są synonimem 海歸 [海归] hǎi​guī, czyli Chińczyków, którzy byli za morzem 海 (za granicą), by studiować bądź pracować, ale zdecydowali się jednak wrócić 歸 [归] do Chin na stałe. Patrzcie, żółw się niezaspecjalnie kojarzy w chińskim. Ciekawe, skąd pomysł, by tak właśnie nazwać tych powracających? Może to lekka kpina z tego, że im się nie udało i wracają z podkulonym ogonem, schowani w żółwią skorupę?...
Na deser - znaki do poćwiczenia. Tradycyjny:

i uproszczony:

Oczywiście, jak zwykle, to ten tradycyjny jest piękny i wygląda na to, na co powinien...

Tutaj przeczytacie piękną japońską żółwią legendę.

2020-05-22

Kochanek

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z kirgiski.pl czyli w ramach Unii Azjatyckiej.
Nadrabiam zaległości filmowe. Takie bardzo zaległe zaległości, skoro obejrzałam film z 1992 roku. O, matko - to już prawie 30 lat! W polskiej wiki jest na jego temat zaledwie parę zdań. Za mało.
Etykietka bardzo zachęcająca: francusko-brytyjsko-wietnamski melodramat erotyczny.
No, nie dziwię się, że go nie oglądałam w 1992 roku - miałam wtedy dziesięć lat, więc bym się na oglądanie nie załapała. Bardzo, bardzo się cieszę, że obejrzałam go jako mężatka i dorosła kobieta - ale nie zbyt dorosła, by już zapomnieć, jak to było, gdy byłam nastolatką. Bo widzicie, cały problem polega na tym, że główna bohaterka ma piętnaście lat i że ma romans z kilkanaście lat starszym Chińczykiem. Na jego obronę trzeba powiedzieć, że ona mu się przedstawia jako siedemnastolatka. No i - że on się w niej naprawdę zakochuje. Co oczywiście nic nie zmienia. Bo - dzieje się to w Sajgonie, w roku 1929. Czyli ona nie ma prawa sypiać z nikim przed ślubem, a nawet jeśli z kimś to w żadnym wypadku nie z "żółtkiem", a on może sobie mieć cztery konkubiny, ale ożenić się musi z wybraną przez ojca Chinką.
Spotykają się. Ona jest ciekawa, on - zafascynowany. Właśnie wrócił z Paryża; pewnie mu się tam gust co do kobiet zmienił. Dopiero potem zaczyna być ważne to, że on ma pieniądze - bo ona dzięki temu jada w restauracjach, a nie w przyklasztornej stołówce. Bo dzięki jego pieniądzom rozwiąże pewne rodzinne problemy. Ale też przez pieniądze zmieni się dynamika ich związku i sposób, w jaki on ją traktuje.
Ona nie walczy, by z nim być - bo to bez sensu, i tak by nie mogła.
On - on walczy, ale niezbyt nachalnie. Może szacunek do ojca?... Nie, on gardzi ojcem-opiumistą. Tradycję też lubi mniej niż Paryż. Ale nie walczy. Wygodnie mu żyć za pieniądze ojca, palcem nie kiwnąwszy być bogaczem. W dodatku ojciec twierdzi, że wolałby, żeby jego syn umarł niż żeby związał się z białą.
Opowieść ciekawa, gorzka, o tyle fascynująca, że ponoć zawiera wątki autobiograficzne. Autorka powieści, na podstawie której powstał film, to Marguerite Duras, urodzona w 1914 roku w pobliżu Sajgonu. Całe dzieciństwo i młodość spędziła w Indochinach, które stały się później częstym bohaterem jej opowieści. Oglądając film, cały czas zastanawiałam się, które wątki są autobiograficzne, a które zmyślone...

Kilka dodatkowych smaczków:
  • Głos narratorki to Jeanne Moreau.
  • Językiem bohaterów jest angielski, choć powinien być francuski - przecież akcja dzieje się w Indochinach, przecież główny bohater może się dogadać z główną bohaterką tylko dlatego, że był w Paryżu i się nauczył języka. To ciekawie przekłada się na skąpe dialogi i ich tempo.
  • Muzykę stworzył słynny, oboscarowany twórca muzyki filmowej, Gabriel Yared. Jest... niezwykła.
  • Film wyreżyserował  Jean-Jacques Annaud. Tak, ten od Imienia Róży, Walki o ogień i Siedmiu lat w Tybecie.
  • Odtwarzająca główną rolę kobiecą Jane March jest mieszanką brytyjsko-hiszpańsko-wietnamsko-chińską.
  • Annaud najpierw przeczytał powieść i postanowił ją nakręcić, a dopiero później pojechał pierwszy raz do Sajgonu. Miasto go tak odrzuciło (szczury, pająki, brudna woda, brak klimatyzacji itd.), że chciał kręcić w Malezji, Tajlandii lub na Filipinach (gdzie zazwyczaj się kręciło "indochińskie" filmy). Po roku poszukiwań stwierdził jednak, że da Wietnamowi szansę. Na planie filmowym cały czas byli obecni wietnamscy oficjele, którzy mieli wgląd w scenariusz. Sceny erotyczne musiały być kręcone w Paryżu, bo nie zgodzono się na kręcenie ich w Wietnamie.
Niektórzy krytycy zarzucają filmowi brak historii, brak spontaniczności bohaterów i tak dalej. Według mnie bohaterowie są na tyle spontaniczni, na ile potrafią się wyzwolić z zasad panujących w ówczesnych społeczeństwach. Nie zapominajmy bowiem, że te społeczeństwa - Francuzów na okupowanych ziemiach, Chińczyków robiących w Wietnamie biznesy oraz Wietnamczyków - właściwie się z sobą nie stykają. A tu się zetknęły... i o tym jest opowieść. Niektórzy zarzucają filmowi, że trudno poczuć sympatię do bohaterów, widz pozostaje odległym obserwatorem. Tak! Tak właśnie jest opowiedziana ta historia. Z dystansem. Bo opowiada ją pewna starsza pani, mówiąc o swej młodości.
I znów wypadło mi się cieszyć, że żyję sto lat później, że mogę kochać kogo chcę, że mogę być kochaną i poślubioną przez mojego wybranka. Że nie żyję w biedzie i że nie muszę ratować rodziny płacąc ciałem i godnością. Że tak wiele rzeczy, które dawniej były niewyobrażalne, teraz już są zwykłe. Że zamiast zakazanej miłości jest po prostu miłość.

Tutaj poczytacie o miłości międzykulturowej w Kirgistanie.

2020-05-21

猪八戒吃西瓜 Zhu Bajie je arbuza

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl czyli w ramach Unii Azjatyckiej. 

W latach '50 XX wieku animatorom ze słynnego szanghajskiego studia filmów animowanych bardzo zależało na tym, by ich animacje były jakoś związane z Chinami - nie tylko poprzez tematykę, często opartą na chińskich klasycznych bajkach czy innych utworach literackich, ale też w sferze graficznej. Dzięki temu powstawały takie perełki, jak animacje w klimacie chińskich kaligrafii, np. Kijaneczki szukają mamy. Dzięki temu też powstawały animacje inspirowane teatrem cieni. Tak właśnie powstała animacja, którą chcę Wam dziś pokazać.
Scenariusz Zhu Bajie je arbuza (1958) napisał Bao Lei, słynny scenarzysta i klasyk chińskiej literatury dziecięcej. Podstawą jest oczywiście cudowna Wędrówka na Zachód, o której wiele razy już wspominałam.
Tang Seng wysłał Sun Wukonga, by ten znalazł coś do jedzenia; Zhu Bajie poszedł z nim, jednak po chwili zaczął udawać, że boli go brzuch, więc małpa sama kontynuuje wędrówkę. Tymczasem wieprzek chce się przespać, jednak przed oczami zamajaczył mu wielki arbuz. Zabrał go więc pod swoje drzewo i podzielił na cztery części - bo przecież wędrowali we czwórkę. Zjadł własną część, jednak było mu mało, więc zaczął wymyślać różne wymówki, dlaczego może zjeść też kolejne części arbuza - aż w końcu zeżarł wszystko. Gdy Wukong to ujrzał, postanowił ukarać łakomczucha: zmienił się w skórkę arbuza i wciąż podstawiał wieprzkowi nogę. Potłuczony Bajie wrócił do Tang Senga i, chcąc nie chcąc, musiał się przyznać do zachłanności.
Zhu Bajie jest chyba najbardziej znaną świnią w kulturze chińskiej, a przy okazji jest też kwintesencją wieprzowatości: opętany seksem* obżartuch, leniuch, postać trochę obrzydliwa, a trochę śmieszna, która wszakże zmienia się na lepsze dzięki buddyzmowi.


Tutaj poczytacie o świniach w kulturze japońskiej.

*oczywiście nie w wersjach dla dzieci.

2020-05-20

ruch 520 五二〇運動

Ruch przeciw głodowi, przeciw wojnie domowej i przeciw szykanom

W 1947 roku, gdy niemal cały świat lizał powojenne rany, w Chinach trwała wojna rządu z komunistami. A im bardziej wygrywali komuniści, tym bardziej odbijało się to na rejonach, w których rządzili jeszcze nacjonaliści. Coraz gorzej stała ekonomia, ludziom zagrażał głód (bo wieś wolała komunistów, którzy podjudzali do okradania posiadaczy ziemskich niż nacjonalistów, którzy zabierali, co mogli, bo trzeba było żywić armię... i samemu dobrze żyć). Bodaj najgorzej sytuacja odbijała się na uczniach i studentach, którzy chcieli się edukować, ale coraz częściej nie mieli w ogóle takiej możliwości. W dodatku władze bardzo brzydko sobie poczynały ze wszystkimi, którzy ośmielili się krytykować - pamiętacie pewnie przypadki Li Gongpu czy Wena Yiduo. Dodatkowym powodem niechęci studentów do władz było to, jak władze sobie tych studentów mało ceniły - głośny był przypadek Shen Chong, studentki Uniwersytetu Pekińskiego, która została zgwałcona przez stacjonujących w Pekinie Amerykanów. Ci powiedzieli, że była prostytutką, a rząd zamiótł sprawę pod dywan i puścił winnych wolno, bo nacjonalistycznemu rządowi bardzo, ale to bardzo zależało na amerykańskiej pomocy. To oczywiście spowodowało, że nawet intelektualiści woleli komunistów od nacjonalistów, którzy wydawali się być zapatrzonymi w siebie świniami. W maju 1947 roku studenci, podjudzani i pouczani przez podziemną partię komunistyczną, zaczęli protestować. Zrazu osobno, każdy oprotestowywał coś innego; bardzo szumnie obchodzono też rocznicę Ruchu 4 Maja. Szanghajscy studenci oprotestowywali wojnę domową, szykany i sprzedawczyków. Studenci uniwersytetu Qinghua 17 maja rozpoczęli strajk, przy okazji na piśmie wyrażając, jak bardzo nie podoba im się głód i wojna domowa. W odpowiedzi na studenckie proklamacje nacjonalistyczny rząd wyprodukował obwieszczenie o tym, jak zachować porządek społeczny - m.in. zakazał zgrupowań więcej niż dziesiątki ludzi, strajków czy demonstracji. To wywołało protesty studentów w całym kraju. Ponad 7000 szanghajskich żaków wyległo na ulice, by protestować. Stopniowo dołączali się studenci z innych miejsc - przybywali gromadnie do Nankinu, by stawiać rządowi żądania - konkretnie: by ten raczył ratować system edukacji. 20 maja 1947 roku odbyła się więc ogromna, wielotysięczna demonstracja licealistów i studentów. Ci, którzy nie dotarli do Nankinu, protestowali we własnych miastach. Protesty zostały krwawo stłumione - co jeszcze bardziej wszystkich rozwścieczyło. Studenci i uczniowie nadal strajkowali i protestowali. Ruch rozszerzył się z wybrzeża wgłąb Chin; protestowali uczniowie ze wszystkich regionów kontrolowanych przez Kuomintang -  łącznie ponad 600 tysięcy ludzi. Największy studencki protest w Chinach. W dodatku zaczęli się dołączać i inni, nie tylko studenci. Protesty nałożyły się na wojenkę prowadzoną przez Armię Ludowo-Wyzwoleńczą z Chiang Kai-szekiem, zadając władzy ogromny cios. Dotąd bowiem rząd mógł liczyć przynajmniej na intelektualistów, a teraz właśnie wykształciuchy protestowały.

Dziś rocznica tamtych protestów. Ciekawe, co by sobie pomyśleli tamci studenci, gdyby zobaczyli, do czego ich protesty doprowadziły. Czy spodobałby im się los obecnych studentów i obywateli?...

2020-05-19

Muzeum Xu Xiake

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.

Dziś jest Chiński Dzień Turystyki 中国旅游日. Dlaczego ma miejsce innego dnia niż Światowy Dzień Turystyki? Wiąże się z tym ciekawa historia i szalenie ciekawa postać.



Xu Xiake 徐霞客* urodził się w 1587 roku, a zmarł w 1641. Niemal całe życie podróżował i pisał o swoich podróżach; był najsłynniejszym odkrywcą, geografem i - po trosze - awanturnikiem dynastii Ming, już za życia znanym i cenionym nie tylko za wspaniałe opisy odwiedzanych miejsc, ale też za odwagę i pokorę. Podróżował po Chinach ponad trzydzieści lat, cały czas prowadząc zapiski.
Urodził się w dzisiejszym Jiangsu. Ponoć to matka zachęcała go do podróży. A on zabierał w podróż sakiewkę i sługę, Gu Xinga - i wio! Kto bogatemu zabroni? Miał setki przygód, w tym te nieprzyjemne - a to go obrabowano, a to się zgubił. Zawsze jednak potrafił się jakoś wykaraskać. Ratowały go inne wykształciuchy... znaczy, inni intelektualiści, których poznawał podczas wędrówki. Buddyjscy opaci płacili mu za spisywanie historii ich klasztorów. Wędrował ośnieżonymi przęłęczami Syczuanu i dżunglami Guangxi, dotarł nawet pod Tybet, szczególnie jednak ukochał sobie Yunnan, do którego przyjechał aż trzy razy. Przyjechał? Co ja mówię! Przemieszczał się przecież głównie na piechotę, choć nie gardził także jazdą konną i przemieszczaniem się w lektyce - brał do tego lokalną ludność i miał w nosie, czy im się chciało i czy mieli wystarczającą ilość ludzi - jeśli brakowało facetów, nosiły go kobiety... Oj, nie był specjalnie kochany przez lud - może właśnie dlatego nigdzie nie zagrzewał miejsca?
Chciało mu się sprawdzić skąpe i niedokładne informacje geograficzne dotyczące trudno dostępnych miejsc - opisał kilka rzek, poprawił opis tych, które źle podawały źródło danej rzeki czy jej dorzecza - opisał tak m.in. nasze, yunnańskie rzeki Mekong i Saluin, to również on odkrył, gdzie zaczyna się Jangcy - to znaczy, że zaczyna się od małej rzeczki Jinsha (wreszcie poprawiono błąd z wcześniejszych dzieł geograficznych). Jego zapiski były zadziwiająco obszerne i dokładne.  Prawdziwy wzór geografa i odkrywcy! Za to okropny mąż. Pierwsza żona szybko zmarła, za to z drugą żarł się jak pies z kotem - pewnie dlatego zamiast siedzieć na tyłku, cały czas był w drodze. W dodatku był kochliwy, a żona mocno zazdrosna - no, sami rozumiecie.
Ale wróćmy do podróży. Pisał o wszystkim, co napotkał - geografii, florze, faunie, ludziach, klimacie, złożach, komunikacji, zabytkach, zwyczajach... Szczególnie fascynowało go zjawisko krasowe, więc włóczył się po jaskiniach i je szczegółowo opisywał (odwiedził m.in. nasze ulubione yunnańskie Jaskinie A-lu). Był specem od zawierania przyjaźni z ciekawymi ludźmi, np. podczas wizyty w Lijiangu zaprzyjaźnił się z ówczesnym kacykiem Naxi, A-chai A-ssu. Aż pewnego dnia zachorzał. Nogi odmówiły mu posłuszeństwa i do rodzinnego Jiangsu wrócił lektyką. Niedługo potem umarł, a redakcją jego pism zajmowali się inni, też z przygodami - np. główny odpowiedzialny za redakcję został zabity za nieodpowiednią działalność polityczną i dopiero następni zbierali szkice, żeby się je dało wydać.
No dobrze. Ale co to wszystko ma wspólnego z dzisiejszą datą?
Otóż, moi drodzy, właśnie taką datą: 19 dzień 5 miesiąca jest opatrzony początek Podróży Xu Xiake 徐霞客游记. Przewodnik na ponad sześćdziesiąt tysięcy słów. Po wszystkich 16 ówczesnych prowincjach Chin. Około jedna trzecia esejów jest poświęcona Yunnanowi.
Dziś Xu Xiake nie jest jednak wspominany po prostu dlatego, że był śmiałym odkrywcą, geografem i w dodatku erudytą. Dziś jest czczony jako... patriota!! Tak kochał swój kraj, że aż go chciał poznawać! Jeździł, nie bacząc na wszystko, żonę w domu zostawiał, wszystko dla Kraju!
Brrr.
Odżegnuję się od oficjalnej narracji i nadal lubię Xu Xiake, awanturnika z mrówkami w zadku, który tak samo jak ja ukochał Yunnan. Czyż mogłam wyrazić tę sympatię lepiej niż wybrać się do muzeum poświęconego Xu Xiake?
Muzeum to znajduje się u stóp Zachodnich Gór (to miejsce również odwiedził!); jest niewielkie i - niestety - całkowicie chińskojęzyczne. Ale za jest pokazana szczegółowa mapa jego wędrówek po Yunnanie i poruszająca historia o tym, skąd wziął lektykę - otóż przysłał mu ją właśnie nasz tusi z Lijiangu, A-chai A-ssu! Uratował tym samym chłopu życie, bo nie dość, że nogi odmówiły mu posłuszeństwa, to jeszcze słudzy uciekli (ależ on musiał mieć charakterek! Możnym potrafił się podlizać, ale podwładni go widać szczerze nie znosili...).  Trzy miesiące spędził w klasztorze buddyjskim na Kurzostopiej Górze (鸡足山), zanim dzięki tusi mógł wrócić do domu...

mapa jego podróży po Chinach
Yunnan Fu czyli dzisiejszy Kunming, Dali, Luoping, Qujing, Wuding, Lijiang, Jianshui (Lin'an), Tengchong...

Jeśli chcecie poczytać go sobie w oryginale, "przewodnik" Xiu Xiake znajdziecie tutaj. Podpowiem Wam tylko jeszcze, że yunnańskie podróże zaczynają się od znaczku 滇 - pamiętajcie, to Dian, skrócona nazwa Yunnanu, nie zhen!. Jeśli zaś nie jesteście biegli w starochińskim, zerknijcie na tłumaczenie na chiński współczesny.

A tutaj poczytacie o bodaj pierwszym Japończyku, który odwiedził Polskę.

*To jego przydomek, nie imię, ale to właśnie nim się posługiwał. Przetłumaczyłabym je swobodnie jako Podróżnik 客 Spokojnej 徐 Zorzy 霞.

2020-05-18

smoczo!

Unia Azjatycka, czyli japonia.info i ja, mówimy dziś o regaliach cesarskich. W Chinach sprawą najbardziej cesarską z cesarskich jest oczywiście smok, najczęściej długaśny, opatrzony pięcioszponowymi łapami. Przecież w Chinach smok to nie tylko siła i nadprzyrodzoność, ale również szlachetność, honor i wysokie urodzenie, a także znak szczęścia i sukcesu. To smoki rządzą wodą, to dzięki smokom pada deszcz.
W samym środku Zakazanego Miasta - czyli zgodnie z chińską retoryką w centrum świata - stał Smoczy Tron 龍椅 [龙椅] lóngyǐ. Ten, kto na nim zasiadał, rządził całym światem; ponieważ zaś smok jest istotą niebiańską, cesarz był postrzegany jako nadczłowiek, żyjące bóstwo - był synem smoka 真龍天子 [真龙天子]. Smok był więc symbolem nie tylko władzy, ale i boskości cesarza. Cesarska flaga była oczywiście ozdobiona smokiem, wszystko, co miało związek z cesarzem, było smocze - szaty, obuwie, ozdoby na cesarskich budynkach i w cesarskich grobach. A jeśli miał być kwintesencją cesarskości, powinien być żółty/złoty* - to ponoć na pamiątkę naszego dobrego znajomego, Żółtego Cesarza, który zamiast umrzeć w spokoju, zmienił się w smoka i wniebowstąpił. Zgodnie z chińskimi legendami, niektórzy cesarze rodzili się ze znamieniem w kształcie smoka - głównie dotyczyło to tych cesarzy, którzy obalali dawną dynastię i tworzyli nową. Ich mandatem niebios było właśnie znamię. Bo przecież jak już się ma smoka od urodzenia na pośladku, to musi się zostać cesarzem, choćby nie wiem co. Był to też świetny sposób identyfikacji cesarskich potomków na wygnaniu.
Jeśli będziecie kiedyś oglądać któryś z niepoliczalnych wręcz chińskich seriali historycznych, nasłuchacie się tam o smokach. Bo przecież wszystkie przedmioty używane przez cesarza, pewnie z nocnikiem włącznie, nazywają się smoczymi:
  • 龍體 [龙体] lóngtǐ - ciało cesarza
  • 龍袍 [龙袍] lóng​páo - szaty cesarskie
  • 龍椅 [龙椅] lóngyǐ - tron
  • 龍輦 [龙辇] lóngniǎn - cesarski pojazd
  • 龍舟 [龙舟] lóng​zhōu - cesarska łódź
  • 龍子 [龙子] lóngzi - cesarski potomek
  • 龍帶 [龙带] lóngdài - cesarski pas
  • 龍床 [龙床] lóng​chuáng - cesarskie łoże
To oczywiście tylko mały wybór smoczych słów. Jeśli cesarz miał kaca, to się mówiło, że smok się źle czuje; jeśli się wściekał, to opowiadało się, że na smoczym obliczu widać gniew i tak dalej.
Co ciekawe, wszyscy Chińczycy mówią o sobie jako o potomkach smoka 龍的傳人 [龙的传人]. No pewnie, że fajniej pochodzić od smoka niż od małpy...
Na deser możecie poćwiczyć zapisywanie smoka, tak wersji tradycyjnej:
jak i uproszczonej:
Prawda, że ten uproszczony w ogóle nie działa na wyobraźnię?...

Tutaj poczytacie o japońskim ośmiobocznym zwierciadle.

*Chyba tylko za Mingów cesarski smok był czerwony.

2020-05-17

jak mówić?

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl czyli w ramach Unii Azjatyckiej.

Wszystko zaczęło się od słowa 言 yán - słowa, mowa, mówić. Widać wyraźnie, że są to słowa wydobywające się z ust 口. Jest to jeden z kluczy, więc na jego bazie powstało wiele innych słów związanych (pośrednio i bezpośrednio) z mówieniem - osobny wpis tylko o nich innym razem. Dziś wybuchowa mieszanka firmowa znaków, które nie zawsze się z mówieniem kojarzą - a jednak mówienia dotyczą.

  • 道 dào - to przede wszystkim droga, ścieżka, a także Droga w taoizmie. Oprócz tego znaczy jeszcze mówić. Np. 他笑道:你说对了! Masz rację! - rzekł z uśmiechem​
  • 說 [说] shuō​ - mówić, powiedzieć, besztać. Np. 我说波兰语 - mówię po polsku
  • 出口 chū​kǒu - kilka znaczeń: wyjście; eksportować; wypływać z portu; ale także: mówić (dosł. wychodzi z ust)​. Np. 出口伤人 - mówić przykre rzeczy
  • 講 [讲] jiǎng - mówić, tłumaczyć, negocjować, podkreślać; wykład, mowa​. Np. 讲故事 - opowiadać historie/bajki
  • 談 [谈] tán - gawędzić, konwersować, dyskutować​. Np. 我们谈谈吧 - pogadajmy
  • 謂 [谓] wèi - mówić, nazywać​. Np. 他可谓一部活词典 - można go nazwać "chodzącym słownikiem"/można o nim powiedzieć "chodzący słownik"
  • 曰 yuē - już znacie: mówić ​
  • 言語 [言语] yán​yu - mówić, powiedzieć Np. 他这个人不爱言语 - nie jest gadułą.​
  • 訥 [讷] nè - mówić powoli. Np. 讷于言而敏于行 - powolny w słowach lecz szybki w czynach
  • 對口 [对口] duì​kǒu​ - naprzemienna mowa lub śpiew
  • 提起 tí​qǐ - wspomnieć o czymś​. Np. 昨天他提起你来着 - wczoraj o Tobie wspomniał
  • 辯護 [辩护] biàn​hù - bronić kogoś, przemawiać w czyjejś obronie. Np. 不要替他辩护了 - nie broń go.​
  • 嗆 [呛] qiàng​ - besztać, skrzyczeć. Np. 我呛你可以,但是你不能呛我 - ja Cię mogę zbesztać, ale Ty mnie się nie waż!
  • 多嘴 duō​zuǐ - gadatliwy, wtykający swoje trzy grosze kiedy nie trzeba. Dosł. dużo ust​
  • 直言 zhí​yán - mówić prosto z mostu. Dosł. prosto mówić​
  • 说白了 shuō​bái​le - mówić szczerze. Dosł. mówić biało​
  • 插口 chā​kǒu - wtrącać się, przerywać komuś wypowiedź; gniazdko (elektryczne)​
  • 轉圈 [转圈] zhuàn​quān - mówić pokrętnie, nie wprost. Dosł. zataczać kręgi​
  • 誇贊 [夸赞] kuā​zàn - chwalić kogoś, wyrażać się o kimś z uznaniem​
  • 隨口 [随口] suí​kǒu - mówić nie przemyślawszy wcześniej sprawy. Np. 随口答应 - bezmyślnie coś komuś obiecać.​
  • 異口同聲 [异口同声] yì​kǒu​tóng​shēng - mówić jednym głosem. Dosł. różne usta, ten sam głos​
  • 吞吞吐吐 tūn​tūn​tǔ​tǔ - jąkać się, jakby się miało coś do ukrycia. Dosł. połykać połykać pluć pluć​
  • 挖苦 wā​kǔ - mówić sarkastycznie, prawić złośliwości​
  • 侃侃而談 [侃侃而谈] kǎn​kǎn​'ér​tán​ - mówić szczerze, z dużą pewnością siebie
  • 謗 [谤] bàng - oczerniać kogoś​, szkalować
  • 直言不諱 [直言不讳] zhí​yán​bù​huì - mówić bez ogródek, nie przebierać w słowach. Dosł. prosto mówić bez tabu. Również w wersji 直言無諱 [直言无讳] zhí​yán​wú​huì​
  • 出言 chū​yán - mówić/słowa​
  • 讒 [谗] chán​ - oczerniać kogoś, szkalować
  • 目語 [目语] mù​yǔ - mówić oczami​ - porozumiewać się wzrokiem
  • 拐彎抹角 [拐弯抹角] guǎi​wān​mò​jiǎo - mówić okrężnie​, wymijająco, wykręcać się od odpowiedzi, mówić nie wprost. Dosł. robić zakręty i wymijać rogi
  • 直抒胸臆 zhí​shū​xiōng​yì - mówić szczerze, od serca. Dosł. prosto wyrazić serce/myśl
  • 開腔 [开腔] kāi​qiāng - zacząć mówić; mówić otwarcie; wypowiedzieć się​
  • 娓娓動聽 [娓娓动听] wěi​wěi​dòng​tīng​ - mówić w przyjemny i urzekający sposób (głownie o kobietach). Dosł. urocza urocza, aż miło słuchać
  • 謇 jiǎn - mówić wprost​
  • 繞彎 [绕弯] rào​wān - mówić na okrętkę​, nie mogąc dotrzeć do sedna. Również w wersji 繞彎子 [绕弯子] rào​wān​zi​ oraz 繞騰 [绕腾] rào​teng
  • 雞同鴨講 [鸡同鸭讲] jī​tóng​yā​jiǎng - rozmawiać, ale nie móc się dogadać. Dosł. kurczak gada z kaczką​
  • 口不擇言 [口不择言] kǒu​bù​zé​yán - mówić niezbornie, bez puenty​. Dosł. mówić nie przebierając w słowach
  • 囔囔 nāng​nang - mruczeć, szeptać​
  • 言重 yán​zhòng - mówić serio/przesadzać​
  • 囁嚅 [嗫嚅] niè​rú - jąkać się, mamrotać​
  • 磕磕巴巴 kē​kē​bā​bā - jąkanie, zacinanie się, mówienie niezbyt płynne​
  • 有口無心 [有口无心] yǒu​kǒu​wú​xīn - mówić ostro, surowo, ale bez złych intencji. Dosł. mieć usta, nie mieć serca​
  • 義正辭嚴 [义正辞严] yì​zhèng​cí​yán - mówić dobitnie w obronie moralności/szlachetności​
  • 嘴軟 [嘴软] zuǐ​ruǎn - ​o łagodnym głosie, mówiący łagodnie. Dosł. miękkousty
  • 輕言細語 [轻言细语] qīng​yán​xì​yǔ - mówić miękko, łagodnie​
  • 閃爍其詞 [闪烁其词] shǎn​shuò​qí​cí - mówić wymijająco​
  • 口稱 [口称] kǒu​chēng​ - nazywać coś, mówić o czymś
  • 甕聲甕氣 [瓮声瓮气] wèng​shēng​wèng​qì - mówić przytłumionym głosem, mruczeć pod nosem​. Dosł. głos jak z urny
  • 扯嗓子 chě​sǎng​zi - podnieść głos​, mówić podniesionym głosem. Dosł. rozdzierać gardło
  • 誾 [訚] yín - mówić delikatnie, łagodnie, z szacunkiem​
  • 洋腔洋調 [洋腔洋调] yáng​qiāng​yáng​diào - mówić z obcym akcentem albo z wtrętami z innego języka. Dosł. zagraniczn​y akcent
  • 耍貧嘴 [耍贫嘴] shuǎ​pín​zuǐ - mleć ozorem, plotkować, stroić głupie żarty. Dosł. bawić się biednymi ustami​
  • 唼 shǎ - mówić źle o kimś/kacze dźwięki (te drugie, poza kwakaniem)​
  • 諍 [诤] zhèng​​ - protestować, spierać się
  • 聊敘 [聊叙] liáo​xù - rozmawiać niezobowiązująco, wstępnie​鼓舌 gǔ​shé - mówić gładko, bez zająknienia​. Dosł. bęben-język
  • 嘴乖 zuǐ​guāi - mówić w miły i inteligentny sposób. Dosł. usta grzeczne​
  • 怯聲怯氣 [怯声怯气] qiè​shēng​qiè​qì - mówić z przerażeniem w głosie​
  • 心直嘴快 xīn​zhí​zuǐ​kuài - mówić prosto z mostu, mówić to, co się myśli. Dosł. Serce proste, usta szybkie​
  • 口吐毒焰 kǒu​tǔ​dú​yàn - mówić gniewnie. Dosł. Usta wypluwają trujące płomienie​
  • 口出狂言 kǒu​chū​kuáng​yán - wymądrzać się bzdurnie​. Dosł. z ust wychodzą szalone słowa
  • 振振有辭 [振振有辞] zhèn​zhèn​yǒu​cí - odważnie kłócić się o swoje przekonania​. Również zapisywane 振振有詞 [振振有词].
  • 噅 [𠯠] huī - oszukiwać, mówić niesprawiedliwie​
  • 論 [论] lùn​ - dyskutować, mówić o czymś
  • 討論 [讨论] tǎo​lùn - dyskutować, omawiać​
  • 講述 [讲述] jiǎng​shù - opowiadać o czymś, zdawać relację​
  • 談判 [谈判] tán​pàn - negocjować​
  • 協商 [协商] xié​shāng - konsultować, przedyskutować​說到 [说到] shuō​dào - wspomnieć​ o. Również w wersji 談到 [谈到] tán​dào, 談及 [谈及] tán​jí oraz 講到 [讲到] jiǎng​dào
  • 說服 [说服] shuō​fú - przekonywać​
  • 議論 [议论] yì​lùn - komentować, dyskutować​
  • 調侃 [调侃] tiáo​kǎn - wyśmiewać, drażnić​
  • 商量 shāng​liang - przedyskutować, konsultować​, rozmówić się
  • 暢談 [畅谈] chàng​tán - mówić/rozmawiać swobodnie, bez zahamowań​
  • 敘述 [叙述] xù​shù - relacjonować, opowiadać historię​
  • 搭訕 [搭讪] dā​shàn - zagaić​
  • 侃 kǎn - mieć gadane​
  • ​吹牛 chuī​niú - przechwalać się; gawędzić​. Dosł. dmuchać krowę
  • 閒話 [闲话] xián​huà - gawędzić o czymkolwiek; gadka-szmatka​
  • 談天說地 [谈天说地] tán​tiān​shuō​dì - gadać bez końca. Dosł. mówić o wszystkim, co na niebie i ziemi.​
  • 密語 [密语] mì​yǔ - tajemna mowa, sekretny język, kod​
  • 扯淡 chě​dàn - gadać bzdury​
  • ​囈語 [呓语] yì​yǔ - mówić przez sen; głupie gadanie​
  • 胡說八道 [胡说八道] hú​shuō​bā​dào - gadać bzdury​. Również w wersji 胡說 [胡说] hú​shuō - bzdura!/ mówić bzdury
  • 自言自語 [自言自语] zì​yán​zì​yǔ - mówić do siebie, głośno myśleć​, monologować. Zupełnie jak Mavis Fan.
  • ​講理 [讲理] jiǎng​lǐ​ - próbować przemówić komuś do rozsądku, odwoływać się do czyjegoś rozumu, mówić z sensem.
  • 甜言蜜語 [甜言蜜语] tián​yán​mì​yǔ - czułe słówka, przymilanie się. Dosł. słodka mowa, miodowe słowa​. Często w skróconej wersji: 蜜語 [蜜语] mì​yǔ
  • 千言萬語 [千言万语] qiān​yán​wàn​yǔ - mieć wiele do powiedzenia, mówić bez przerwy. Dosł. tysiąc mów, dziesięć tysięcy słów​
  • 開導 [开导] kāi​dǎo - wyjaśnić coś, wyprostować, oświecić kogoś​
  • ​亂說 [乱说] luàn​shuō - gadać bzdury, nonsens! Również w wersji 亂講 [乱讲] luàn​jiǎng​
  • 放屁 fàng​pì - dosłownie: puścić bąka. Ale też bzdura! co ty gadasz!​
  • 有說有笑 [有说有笑] yǒu​shuō​yǒu​xiào - wesoła rozmowa, żarty; radosny i żywiołowy​. Często w wersji 笑語 [笑语] xiào​yǔ
  • 七嘴八舌 qī​zuǐ​bā​shé - żywiołowa dyskusja, podczas której wszyscy mówią naraz. Dosł. siedem ust osiem języków​
  • 語無倫次 [语无伦次] yǔ​wú​lún​cì - nie do rymu, nie do taktu, bez sensu​
  • 瞎說 [瞎说] xiā​shuō - nie wiesz, co mówisz!​ Dosł. mówić na ślepo
  • 寒暄 hán​xuān - mówić o pogodzie​. Dosł. zimno ciepło​
  • 滔滔不絕 [滔滔不绝] tāo​tāo​bù​jué​ - (gadać) nieprzerwanym strumieniem
  • 念叨 niàn​dao - mówić o kimś/czymś często, powtarzać się​
  • 談笑風生 [谈笑风生] tán​xiào​fēng​shēng - wspólnie żartować, dowcipkować​
  • 洽商 qià​shāng - negocjować​
  • 夢話 [梦话] mèng​huà - mówić przez sen​ ale też mówić rzeczy kompletnie oderwane od rzeczywistości, urojone
  • 長談 [长谈] cháng​tán - długa rozmowa​
  • 樂道 [乐道] lè​dào - cieszyć się mówieniem/opowiadaniem o czymś​
  • 瞎扯 xiā​chě - pleść bzdury​
  • 對談 [对谈] duì​tán - rozmawiać z kimś twarzą w twarz​
  • 現身說法 [现身说法] xiàn​shēn​shuō​fǎ - mówić z własnego doświadczenia​, na własnym przykładzie
  • 縱論 [纵论] zòng​lùn - rozmawiać bez skrępowania​
  • 說廢話 [说废话] shuō​fèi​huà - wciskać kit, bajerować​
  • 和談 [和谈] hé​tán - negocjacje pokojowe​
  • 壯語 [壮语] zhuàng​yǔ - przesada​. Dosł. wielkie słowa
  • 插嘴 chā​zuǐ - wtrącić się​
  • 能說會道 [能说会道] néng​shuō​huì​dào - mieć gadane​
  • 口乾舌燥 [口干舌燥] kǒu​gān​shé​zào - mówić za dużo. Dosł. suche usta, wyschnięty język​
  • 頂嘴 [顶嘴] dǐng​zuǐ - pyskować​
  • 念誦 [念诵] niàn​sòng - recytować, głośno czytać​
  • 敘舊 [叙旧] xù​jiù - mówić o przeszłości (za moich czasów...)​
  • 危言聳聽 [危言耸听] wēi​yán​sǒng​tīng​ - nastraszyć kogoś, panikować
  • 談古論今 [谈古论今] tán​gǔ​lùn​jīn - dyskutować o wszystkim. Dosł. mówić o przeszłości i dyskutować o teraźniejszości​
  • 開誠布公 [开诚布公] kāi​chéng​bù​gōng - wyłożyć karty na stół - mówić wprost​
  • 妄言 wàng​yán - kłamać​
  • 高談闊論 [高谈阔论] gāo​tán​kuò​lùn - prawić komuś kazanie, wygłaszać tyradę​
  • 光說不練 [光说不练] guāng​shuō​bù​liàn - mówić, ale nie robić​
  • 大言不慚 [大言不惭] dà​yán​bù​cán - bezwstydnie się przechwalać​
  • 誇誇其談 [夸夸其谈] kuā​kuā​qí​tán - przemawiać pompatycznie​
  • 光動嘴 [光动嘴] guāng​dòng​zuǐ​ - puste gadanie; wiele hałasu o nic
  • 比手劃腳 [比手划脚] bǐ​shǒu​huà​jiǎo - mówić żywo gestykulując​. Pisane również 比手畫腳 [比手画脚]
  • 絮絮叨叨 xù​xu​dāo​dāo - nie potrafić dojść do puenty​. Również w wersji skróconej 絮叨 xù​dao
  • 客氣話 [客气话] kè​qi​huà - mówić grzecznie​
  • 咧咧 liē​liē - gadać bzdury, kwilić, płakać​
  • 閒扯 [闲扯] xián​chě - gawędzić, pogawędka​
  • 罵罵咧咧 [骂骂咧咧] mà​ma​liē​liē​ - przeklinać w czasie mówienia
  • 動嘴 [动嘴] dòng​zuǐ - mówić. Dosł. ruszać ustami​
  • 拉家常 lā​jiā​cháng - mówić o zwykłym, codziennym życiu​
  • 東拉西扯 [东拉西扯] dōng​lā​xī​chě - mówić bez związku, przeskakiwać z tematu na temat​
  • 扯犢子 [扯犊子] chě​dú​zi - gawędzić dla zabicia czasu, gadać od rzeczy​
  • 油嘴滑舌 yóu​zuǐ​huá​shé​ - wygadany, elokwentny. Dosł. mieć naoliwione usta i śliski język
  • 深談 [深谈] shēn​tán - rozmawiać na tematy bardzo osobiste; omawiać coś bardzo dokładnie​
  • 雷聲大,雨點小 [雷声大,雨点小] léi​shēng​dà​, yǔ​diǎn​xiǎo - dużo gadać, mało robić​, z dużej chmury mały deszcz. Dosł. głośny grzmot, mały deszcz
  • 胡謅 [胡诌] hú​zhōu - zmyślać banialuki, znajdować wymówki​
  • 打岔 dǎ​chà - zmieniać temat​, wtrącić się
  • 鬼話連篇 [鬼话连篇] guǐ​huà​lián​piān - mówić jedno kłamstwo za drugim, opowiadać niestworzone historie.​
  • 放大炮 fàng​dà​pào - mówić przesadnie bądź niedyskretnie. Dosł. wystrzelić z wielkiej armaty​
  • 談得來 [谈得来] tán​de​lái - dogadywać się z kimś dobrze​
  • 促膝談心 [促膝谈心] cù​xī​tán​xīn - siąść koło siebie i pogadać od serca​. Dosł. gadać od serca ze zbliżonymi kolanami
  • 唚 [吣] qìn - gadać bzdury. Dosł. rzygać (o kotach, psach)​
  • 亂彈琴 [乱弹琴] luàn​tán​qín - gadać bzdury. Dosł. grać na cytrze z pomyłkami, nie tak, jak trzeba
  • 哪壺不開提哪壺 [哪壶不开提哪壶] nǎ​hú​bù​kāi​tí​nǎ​hú - nadepnąć komuś na odcisk; mówić o tym, o czym dana osoba wolałaby nie wspominać. Dosł. mówić akurat o tym czajniku, który nie gotuje wody​
  • 誇海口 [夸海口] kuā​hǎi​kǒu - przechwalać się. Dosł. usta, które przesadzają oceanicznie
  • 煲電話粥 [煲电话粥] bāo​diàn​huà​zhōu - bez końca wisieć na telefonie. Dosł. warzyć telefoniczny kleik​
  • 滿嘴跑火車 [满嘴跑火车] mǎn​zuǐ​pǎo​huǒ​chē - przechwalać się, mieć gadane. Dosł. pełne usta biegnącego pociągu​
  • 噴糞 [喷粪] pēn​fèn - chrzanić, pleść bzdury. Dosł. buchnąć nawozem​. W jeszcze bardziej dosadnej wersji bucha się nawozem pełnymi ustami: 滿嘴噴糞 [满嘴喷粪] mǎn​zuǐ​pēn​fèn​
  • 連哄帶騙 [连哄带骗] lián​hǒng​dài​piàn​ - przymilać się, namawiać kogoś do czegoś słodkimi słówkami. Dosł. namawiać i oszukiwać
  • 無所不談 [无所不谈] wú​suǒ​bù​tán - rozmawiać o wszystkim, nie mieć tabu​
  • 說風涼話 [说风凉话] shuō​fēng​liáng​huà​ - mówić szyderczo, sarkastycznie. Dosł. mówić słowa wystudzone wiatrem
  • 打哈哈 dǎ​hā​ha - żartować, śmiać się fałszywie, rozśmieszać, mówić niezobowiązująco​
  • 不提也罷 [不提也罢] bù​tí​yě​bà - nie mówmy już o tym; nieważne​巴三覽四 [巴三览四] bā​sān​lǎn​sì - mówić o tym i owym, plątać się​. Dosł. mieć nadzieję na trzy, patrzeć na cztery.
  • 耍嘴皮子 shuǎ​zuǐ​pí​zi - gładko gadać, mieć gadane, popisywać się własną elokwencją. Dosł. bawić się skórą ust​. Również w wersji 耍嘴皮 shuǎ​zuǐ​pí
  • 計議 [计议] jì​yì - planować, zastanawiać się nad czymś, rozważać coś​
  • 啟奏 [启奏] qǐ​zòu - rozmawiać z władcą, raportować władcy​
  • 憶述 [忆述] yì​shù​ - mówić lub pisać o własnych wspomnieniach
  • 傾談 [倾谈] qīng​tán - pogadać do syta​怪話 [怪话] guài​huà​ - gadać niedorzecznie i dziwacznie
  • 好言好語 [好言好语] hǎo​yán​hǎo​yǔ - miłe słowa, rozmawiać w sposób grzeczny i miły​
  • 濫調 [滥调] làn​diào - mówić oklepane frazesy​, banały
  • 含糊其詞 [含糊其词] hán​hú​qí​cí​ - wykręcać się od odpowiedzi
  • 打官腔 dǎ​guān​qiāng - mówić po urzędniczemu, oficjalnie, oficjalnym żargonem​
  • 大談特談 [大谈特谈] dà​tán​tè​tán - wciąż mówić o​
  • 呫 tiè - mamrotać​
  • 打啞謎 [打哑谜] dǎ​yǎ​mí - mówić zagadkami
  • 叨嘮 [叨唠] dāo​lao - gderać, narzekać​
  • 打開話匣子 [打开话匣子] dǎ​kāi​huà​xiá​zi - zacząć mówić. Dosł. otworzyć pudełko ze słowami​
  • 醜話說在前頭 [丑话说在前头] chǒu​huà​shuō​zài​qián​tou​ - mówmy szczerze; najpierw omówmy rzeczy nieprzyjemne.
  • 放空炮 fàng​kōng​pào - obiecanki-cacanki; obiecywać złote góry. Dosł. strzelać z pustej armaty​談笑自若 [谈笑自若] tán​xiào​zì​ruò - mówić i się śmiać, jakby nic się nie stało; pozostawać pogodnym (w obliczu kryzysu)​
  • 瞎扯蛋 xiā​chě​dàn - pleść trzy po trzy​
  • 言不及義 [言不及义] yán​bù​jí​yì - pleść trzy po trzy, tylko ładniej powiedziane​
  • 吹枕邊風 [吹枕边风] chuī​zhěn​biān​fēng - przekabacać kogoś w trakcie "rozmowy poduszkowej", czyli w łóżku​. Dosł. wiać wiatrem przy poduszce
  • 呶呶 náo​náo - gadać bez końca, wkurzając wszystkich​
  • 磨嘴皮子 mó​zuǐ​pí​zi​ - bezsensownie ględzić, bla bla bla. Dosł. ścierać skórę z ust. Również w wersji 磨嘴 mó​zuǐ​
  • 隨口胡謅 [随口胡诌] suí​kǒu​hú​zhōu - mówić, co ślina na język przyniesie​. Również w wersji: 胡謅八扯 [胡诌八扯] hú​zhōu​bā​chě
  • 強嘴 [强嘴] jiàng​zuǐ - pyskować, bezczelnie odpowiadać. Dosł. silne usta​
  • 噂 zǔn - razem mówić​
  • 三句話不離本行 [三句话不离本行] sān​jù​huà​bù​lí​běn​háng - cały czas mówić o swojej robocie. Dosł. Na trzy zdania nie odchodzić od własnego zawodu.
  • 姑妄言之 gū​wàng​yán​zhī - mówić dla samego mówienia​
  • 唊 jiá - gadać bzdury​
  • 譶 tà - mówić szybko, trajkotać jak karabin maszynowy, gadać jak katarynka​
  • ​讇 chǎn - mówić przez sen​
  • 讘 niè - mówić dużo/mówić bez sensu​
  • 支吾其詞 [支吾其词] zhī​wú​qí​cí - mówić wymijająco (by ukryć prawdę)​
  • 纏夾不清 [缠夹不清] chán​jiā​bù​qīng - gmatwać, plątać komuś w głowie​
  • 多栽花少栽刺 duō​zāi​huā​shǎo​zāi​cì - rozmawiać miło i unikać nieprzyjemnych tematów/kłótni​. Dosł. Sadzić dużo kwiatów, mało kolców
  • 扯家常 chě​jiā​cháng - prowadzić small talk, prowadzić gadkę-szmatkę, gadu-gadu​
  • 款語移時 [款语移时] kuǎn​yǔ​yí​shí - rozmawiać powoli, omawiając szczegółowo każdy detal​
  • 交淺言深 [交浅言深] jiāo​qiǎn​yán​shēn - rozmawiać na intymne tematy z obcymi​
  • 刺刺不休 cì​cì​bù​xiū - trajkotać bez ustanku​
  • 胡唚 [胡吣] hú​qìn - prowokować kogoś słowem
  • 犯貧 [犯贫] fàn​pín - gadać bzdury​
  • 開弓不放箭 [开弓不放箭] kāi​gōng​bù​fàng​jiàn​ - blefować; dużo mówić, mało robić. Dosł. naciągnąć łuk i nie wypuścić strzały.
  • 哩哩羅羅 [哩哩罗罗] lī​lī​luō​luō - gadać bez końca​
  • 吹擂 chuī​léi - przechwalać się​
  • 有商有量 yǒu​shāng​yǒu​liàng - przedyskutować doś do podszewki; wymienić poglądy​
  • 扯雞巴蛋 [扯鸡巴蛋] chě​jī​ba​dàn - gadać bzdury​
  • 數落 [数落] shǔ​luo - wyliczać czyjeś niedociągnięcia, krytykować​
  • 有色無膽 [有色无胆] yǒu​sè​wú​dǎn - poczynać sobie śmiało z płcią przeciwną, ale tylko w słowach​
  • 面敘 [面叙] miàn​xù - rozmawiać twarzą w twarz​
  • 王顧左右而言他 [王顾左右而言他] wáng​gù​zuǒ​yòu​'ér​yán​tā - zrobić dygresję, odbiec od tematu. Dosł. król zerknął w lewo i prawo, a potem mówił o innych rzeczach​
  • 云 yún - mówić​
  • 表示 biǎo​shì - dawać czemuś wyraz, sugerować, mieć na myśli​
  • 吐 tǔ - splunąć, powiedzieć​告 gào - powiedzieć, zaskarżyć, denuncjować, raportować​
  • 告別 [告别] gào​bié - żegnać się​
  • 招呼 zhāo​hu - pozdrawiać kogoś, witać się z kimś​表態 [表态] biǎo​tài - zadeklarować się​
  • 叮 dīng - powtarzać wielokrotnie, namawiać, ponaglać​
  • 問好 [问好] wèn​hǎo - pozdrawiać kogoś, przesyłać pozdrowienia​
  • 祈禱 [祈祷] qí​dǎo - modlić się​
  • 坦言 tǎn​yán - przyznać się szczerze​
  • 傾訴 [倾诉] qīng​sù - powiedzieć wszystko, co się ma na wątrobie​
  • 贅述 [赘述] zhuì​shù - mówić więcej niż potrzeba, wtrącać niepotrzebne detale​
  • 親口 [亲口] qīn​kǒu - powiedzieć coś komuś własnymi ustami, osobiście​
  • 附和 fù​hè - zgadzać się z kimś, powtarzać po kimś, rozbrzmiewać echem​
  • 撇清 piě​qīng - podkreślić, że [omawiana sprawa] nie ma związku z daną osobą​
  • 默念 mò​niàn - mówić do siebie​
  • 連聲 [连声] lián​shēng - powtarzać coś​掛在嘴邊 [挂在嘴边] guà​zài​zuǐ​biān - powtarzać coś wciąż i wciąż. Dosł. powiesić przy ustach​
  • 人云亦云 rén​yún​yì​yún - mówić to, co wszyscy​
  • 口口聲聲 [口口声声] kǒu​kou​shēng​shēng - wciąż powtarzać​
  • 表裡如一 [表里如一] biǎo​lǐ​rú​yī - mówić to, co się naprawdę myśli
  • 表裡不一 [表里不一] biǎo​lǐ​bù​yī - mówić coś innego niż się myśli​
  • 一語道破 [一语道破] yī​yǔ​dào​pò - trafić w sedno​​
  • 言不由衷 yán​bù​yóu​zhōng - ​mówić coś, mając na myśli coś innego
  • 口不應心 [口不应心] kǒu​bù​yìng​xīn - mówić jedną rzecz, mając na myśli inną, taić coś​
  • 心直口快 xīn​zhí​kǒu​kuài - mówić szczerze​
  • 明言 míng​yán - mówić jasno i wyraźnie​, wymawiać
  • 說死 [说死] shuō​sǐ​ - trzymać się czegoś jak pijany płotu, mówić coś zdecydowanie
  • 一語中的 [一语中的] yī​yǔ​zhòng​dì - trafić w sedno​
  • 說著玩 [说着玩] shuō​zhe​wán - żartować, mówić dla zabawy​
  • 鸚鵡學舌 [鹦鹉学舌] yīng​wǔ​xué​shé - papugować, powtarzać bezkrytycznie czyjeś słowa​
  • 直陳 [直陈] zhí​chén - mówić bez ogródek​
  • 急嘴急舌 jí​zuǐ​jí​shé - przerwać komuś nagle. Dosł. nerwowe usta, nerwowy język​
  • 置喙 zhì​huì - wyrazić swoje zdanie​
  • 口稱 [口称] kǒu​chēng - mówić​
  • 稱 [称] ​chēng - nazywać
  • 拾人牙慧 shí​rén​yá​huì - papugować​
  • 一鼻孔出氣 [一鼻孔出气] yī​bí​kǒng​chū​qì - mówić to samo, co druga osoba. Dosł. oddychać tym samym nozdrzem​
  • 聽見風就是雨 [听见风就是雨] tīng​jiàn​fēng​jiù​shì​yǔ - bezkrytycznie zgadzać się z innymi. Dosł. jeśli słychać wiatr, to znaczy, że jest deszcz​
  • 引別 [引别] yǐn​bié - żegnać się​
  • 禱念 [祷念] dǎo​niàn - modlić się​
  • 一矢中的 yī​shǐ​zhòng​dì - trafić w punkt​
  • 喋 dié - gawędzić
  • 申 shēn - tłumaczyć​
  • 教 jiāo - uczyć
  • 教 jiào - mówić coś komuś​
  • 外傳 [外传] wài​chuán​ - zdradzić komuś sekret
  • 嚕 [噜] lū​ - marudzić, zrzędzić
  • 叨叨 dāo​dao - paplać​
  • 嘮 [唠] láo - ględzić​
  • 嘮叨 [唠叨] láo​dao - narzekać, klepać​
  • 絮語 [絮语] xù​yǔ - mówić bez ustanku​. Również w wersji 絮說 [絮说] xù​shuō
  • 嘰嘰喳喳 [叽叽喳喳] jī​jī​zhā​zhā - gadać bez przerwy​ (jak świergot wróbli ;) ) Również w wersji 唧唧喳喳 jī​jī​zhā​zhā
  • 喋喋不休 dié​dié​bù​xiū - trajkotać bez przerwy​
  • 絮絮 xù​xu - ciągle gadać​
  • 嘮嘮叨叨 [唠唠叨叨] láo​lao​dāo​dāo - paplać​
  • 喋喋 dié​dié - dużo mówić​​
  • 侃大山 kǎn​dà​shān - plotkować​
  • 磨豆腐 mò​dòu​fu - narzekać, ględzić. Dosł. mielić tofu​
  • 姁 xǔ - wygadywać jak stara kobieta​
  • 絮聒 xù​guō - gadać głośno​
  • 驢脣馬觜 [驴唇马觜] lǘ​chún​mǎ​zī - paplać bez sensu. Dosł. ośle wargi, koński dziób​

Z powyższego zestawienia (kiedyś uporządkuję te znaki według jakiegoś sensownego klucza, obiecuję!) wyłania się obraz Chińczyków jako gadatliwych narzekaczy, często mówiących bez sensu - bo najwięcej słów dotyczy gadania bez ustanku, plecenia trzy po trzy i narzekania, a także charakterystycznego dla kultury chińskiej owijania w bawełnę zamiast mówienia prosto z mostu. To ciekawe, prawda? Dlaczego tak mało słów na temat mówienia poezji, mówienia o miłości, mówienia z atencją, a tak dużo tych negatywnych? Rodzaj ludzki winien nad tym popracować.

O mówieniu po japońsku poczytacie tutaj.