blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2019-12-14

owoc ognistego żeńszenia 火参果

Do zakupu zachęcił mnie nietypowy wygląd tej rośliny:
Widziałam coś takiego pierwszy raz w życiu. Byłam szalenie ciekawa, co to takiego. Pewnie dlatego tak mnie rozczarował fakt, że to zwykły, tylko trochę bardziej kolczasty, ogórek kiwano.
Ostatnio często pojawia się na kunmińskich straganach, sprzedawany po horrendalnych (jak na ogórek) cenach. Myślę, że większa część jego popularności w Chinach wiąże się z umiejętnie dobranym mianem. Owoc ognistego żeńszenia naprawdę brzmi jak nazwa jakiegoś panaceum, prawda?
Ech. Reklama dźwignią handlu. Raz się można dać nabrać...

2019-12-12

2019-12-10

liquor room

W szpitalu trafiliśmy na piękny przykład chinglishu:
Sala, w której przygotowuje się lekarstwa, zazwyczaj zastrzyki/kroplówki, została "przetłumaczona" jako "pokój alkoholowy". I tak dobrze, że nie zrobili z tego liquor cabinet czyli barku...

2019-12-09

Rezydencja Lu Hana 卢汉公馆

Lu Han 盧漢 (6 lutego 1895 – 13 maja 1974) był kuomintangowskim generałem, z pochodzenia Yi z Zhaotongu, najbiedniejszej części Yunnanu. Ukończył Yunnańską Akademię Wojskową. Dowodził podczas drugiej wojny chińsko-japońskiej. Jako wysoko postawiony członek Kuomintangu pomagał jego wietnamskiemu odpowiednikowi. To właśnie Lu przyjął kapitulację Japończyków w Indochinach, w których wówczas dowodził chińskimi siłami. W 1946 roku dowodzone przezeń oddziały okupowały północny Wietnam przez pół roku, między kapitulacją Japończyków a powrotem Francuzów. Jako kuzyn Long Yuna odziedziczył po nim stanowisko gubernatora Yunnanu w latach 1945-49... po czym poddał się komunistom.
Z Long Yunem to w ogóle dłuższa historia. Gdy w 1911 roku wybuchła rewolucja, która skończyła się obaleniem cesarstwa i stworzeniem Republiki Chińskiej, szesnastoletni wówczas Lu Han wkroczył wraz z Long Yunem prowadzącym wojska yunnańskie i stał się jego prawą ręką; swego czasu krążyła nawet plotka, że tak naprawdę jest jego przyrodnim bratem; syn Long Yuna jednak stanowczo temu zaprzeczał.
Od 1912 Lu Han uzupełniał wojskową edukację we wspomnianej Akademii. Dwa lata później, jako dziewiętnastolatek, ożenił się z kuzynką Long Yuna. Szybko piął się po szczeblach kariery i w 1937 roku dowodził już ponad czterdziestu tysiącami ludzi.
W 1938 roku wziął udział w bitwie pod Taierzhuang (pierwsze duże zwycięstwo nad Japończykami!), a później w obronie Wuhanu i w pierwszej bitwie o Changsha.
Awans gonił awans. Gdy w sierpniu 1945 roku Japonia ogłosiła bezwarunkową kapitulację, Lu Han poszedł ją odebrać do Hanoi na czele dwustu tysięcy ludzi. To znaczy: oni poszli, a on poleciał do Hanoi samolotem, by 28 września osobiście obejrzeć upokorzonego Yuitsu Tsuchihashi i jako jeńca wysłać go do Kantonu.
Na początku października Chiang Kai-shek zaczął podejrzewać Long Yuna o nielojalność i odebrał mu władzę, a Lu Han wskoczył prosto na jego stołek. Już w 1948 roku był jednak pod stałą obserwacją - widać robił coś, co się nacjonalistom nie podobało. Na przykład przestał wysyłać poza Yunnan złoto i srebro, a także przestał przyjmować walutę, którą płacili nacjonaliści... Long Yun, siedzący wówczas w Hongkongu, wyznał dziennikarzowi, że drogi jego i Chiang Kai-sheka już się definitywnie rozeszły. Dawny kumpel ze sztabu, ówczesny prezydent Chin - Li Zongren - zdecydował się wysłać do Yunnanu wojsko, żeby wybić Lu Hanowi z głowy głupie pomysły. Chiang nie mógł uwierzyć, że Lu Han się wymiksowuje i wysyłał ludzi, żeby osobiście powiedzieli Lu, co powinien czynić. A powinien stawić się przed Chiangiem, w Chongqingu. Daleko nie miał... a jednak Lu wysyła pełnomocnika, więc Chiang wysyła szpiegów. 22 września 1949 spotykają się wraz z innymi co ważniejszymi wojskowymi w rezydencji Lu Hana i podczas obiadu dyskutują strategię. Już w listopadzie i grudniu przylatują do Kunmingu rozmaite szyszki, by podnieść morale Lu Hana... a on bierze Zhang Quna, premiera, w areszt domowy i w jego imieniu zwołuje nadzwyczajne zebranie w swej rezydencji. Ponoć jego przebieg był dość dramatyczny, ponieważ Lu Han zebrał kilkunastu młodych gniewnych, którzy z pistoletami w dłoni pilnowali porządku. Dwunastego grudnia 1949 roku, jako gubernator, poddał Yunnan komunistom. Dzień później słał telegramy do Syczuanu, wzywając oficerów, by niezwłocznie zaaresztowali Chianga. A tymczasem starał się pilnować porządku, bo oficjalne poddanie się oficjalnym poddaniem, a Armia Ludowo-Wyzwoleńcza wkroczyła do Kunmingu dopiero 20 lutego 1950 roku
W związku z dzielnym sprzedaniem Kunmingu komunistom zachowaniem Lu Hana, został on następnie szefem Yunnańskiego Komitetu Wojskowego (云南省军政委员会). Jako ważny reprezentant komunistycznego rządu miał okazję w 1956 roku pojechać do Moskwy.
W 1974, jako niespełna osiemdziesięciolatek, zmarł na raka płuc. Jego pogrzeb odbył się w Pekinie.
Swego czasu chwalił go sam Mao, zwąc go... chryzantemą.
你就是黄花晚节香 - Jesteś chryzantemą, która późno pachnie. Znaczy: dobrze sobie radzisz na starość. No tak, z jego punktu widzenia sobie radził wprost wyśmienicie. Wiedział, skąd wieje wiatr.
A ja... cóż. Jestem wystarczająco dorosła, żeby rozumieć oportunistów, ale naprawdę ciężko mi sobie wyobrazić człowieka, który jeszcze w 1948 dawał w kość protestującym studentom, którzy buntowali się przeciw narodowcom, a już półtora roku później był zawziętym komunistą.
Na Tajwanie opowiada się o Lu Hanie słowami, które chińskim komunistom nie przechodzą przez gardło. O tym, jak to Lu Han z zausznikami pojechał do Wietnamu, by przyjąć japońską kapitulację, a zajmował się głównie gwałceniem, plądrowaniem i wymuszaniem gościny - był ponoć znienawidzony tak przez urzędników, jak i zwykłych obywateli.
Od jakiegoś czasu można zwiedzać rezydencję Lu Hana, która znajduje się przy południowej części ulicy okalającej Szmaragdowe Jezioro 翠湖南路4号*. Jest to budynek w stylu francuskim, wybudowany w latach '20-'30 XX wieku. Ma wszystko, co potrzebne w tak eleganckiej rezydencji: zdobione okna, witraże, kominek i tak dalej. Straszna szkoda, że w środku nie ma bodaj ani jednego autentycznego mebla. Niby są utrzymane "w stylu", ale... Ja mam w domu bardziej autentyczne zabytki. Tym niemniej - miło było zajrzeć do środka i przy okazji dowiedzieć się czegoś o historii Yunnanu.

*niby od 2003 roku, ale - ja niemal codziennie wędruję wokół Szmaragdowego Jeziora i bramy zostały otwarte dopiero w tym roku. Czyli pewnie ostatnie 16 lat spędzili na remontowaniu i uzupełnianiu pustki po zszabrowanych meblach.

2019-12-08

Hekou - kuchnia

Fantastyczny miks kuchni yunnańskiej, etnicznej i wietnamskiej. Oczywiście - jeśli się komuś chce poszukać. Bo oczywiście króluje kuchnia tzw. ogólnochińska i oczywiście kiepskich restauracji jest więcej niż dobrych. Stara dobra zasada: idziemy szukać jedzenia w porze karmienia lokalnej ludności i idziemy tam, dokąd idą tubylcy. Jeśli trzeba stać w ogonku - tym lepiej. To znaczy, że ta knajpa, nawet jeśli wygląda nieapetycznie, jest lubiana i - zapewne - dobra, a zazwyczaj jeszcze tania. Na śniadanie najlepiej wybrać przekąskę z ruchomych straganów albo jakiś rosołek z makaronem ryżowym. NIE WOLNO zapomnieć o cudownej wietnamskiej kawie. Jako przekąskę czy deser - zawsze owoce.
chlebowiec - w tamtych dniach ukochany owoc Tajfuniątka
wietnamskie krokieciki kokosowe bo bia
menu
deser: słodki napój z fasolką, tapioką i kokosem
nawet smażony makaron wygląda tu inaczej niż w mojej części Yunnanu...
Mieliśmy też okazję spróbować lokalnej ryby. Niestety, na całym nabrzeżu była zaledwie jedna restauracja z lokalnymi rybami w menu...
Na dalszą podróż zakupiliśmy pieczywo o francuskich korzeniach.
Sycące i niezdrowe śniadanie: smażony nadziewany kleisty ryż.
Idealna przekąska dla Tajfuniątka.
mój ukochany flaszowiec
wietnamskie "gołąbki" z mięsem
cudnie soczyste i cierpkie guawy
ukochane robaki Tajfuniątka
Wietnamskie zongzi (bánh tro) bardzo konkretnych rozmiarów, ugotowane...
...i po usmażeniu.
Smażone na ostro kwiaty bananowca.

2019-12-07

jarzynowa po yunnańsku

Jędrne warzywa w lekkiej zupie, jesienny ideał! Ilość poszczególnych składników zależy tylko od Waszej fantazji.

Składniki:
  • kukurydza w kolbach
  • duży patison
  • fasolka szparagowa
  • marchewka
Wykonanie:
  1. Kukurydzę przekroić w poprzek na pół, a potem na ćwiartki. Albo jak Wam wygodnie.
  2. Niedbale pokroić patisona i marchewkę, na kawałki wygodne do uchwycenia pałeczkami.
  3. Wrzucić wszystko do wody, posolić, zagotować, a potem skręcić ogień i powoli gotować, aż wszystko będzie już niesurowe, ale jeszcze jędrne. 
  4. Czas trwania gotowania będzie zależał od wielkości kawałków, od ilości warzyw, wielkości garnka itd., więc ciężko powiedzieć, ale około 20-30 minut powinno wystarczyć.
Można oczywiście ugotować ją nie tylko na wodzie, ale i na wywarze mięsnym, ale w naszej ulubionej restauracji spotyka się raczej wersję jarską, która też ma bardzo bogaty smak.

2019-12-05

Przyszła na mój koncert 她來聽我的演唱會

Niedawno słuchając tej piosenki sprzątałam w łazience (tylko muzyka jest mnie w stanie skłonić do tego, żeby nie rzucić szczotką w diabły po paru minutach). Pomyślałam, że to wspaniała piosenka o przemijaniu i właśnie w tej samej sekundzie ujrzałam w łazienkowym lustrze gruby, siwy włos. Nagle poczułam się okropnie staro. Ta piosenka towarzyszy mi od czasów tajwańskich, słucham jej właśnie tak, jak podmiot liryczny opisuje - upijam się nią i łamie mi ona serce.

她來聽我的演唱會
Przyszła na mój koncert
在十七歲的初戀 第一次約會
Pierwsze zakochanie, gdy się ma siedemnaście lat, pierwsza randka
男孩為了她徹夜排隊
Chłopak dla niej zarwał noc, by stać w kolejce
半年的積蓄 買了門票一對
i za półroczne oszczędności kupić dwa bilety
我唱得她心醉 我唱得她心碎
Śpiewałem tak, że była upojona, tak, że serce jej pękało
三年的感情 一封信就要收回
Po trzech latach jeden list odwołał romans
她記得月台汽笛聲聲在催
Pamięta pośpieszne gwizdki na peronie
播我的歌陪著人們流淚
i to, jak puszczając moje piosenki płakała dla towarzystwa.

她來聽我的演唱會
Przyszła na mój koncert
在二十五歲戀愛 是風光明媚
Miłość w dwudziestym piątym roku życia jest tak jasna i piękna!
男朋友背著她送人玫瑰
Chłopak za jej plecami obdarował inną różami
她不聽電話 夜夜聽歌不睡
Nie odbierała telefonu, co noc słuchając piosenek zamiast spać.
我唱得她心醉 我唱得她心碎
Śpiewałem tak, że była upojona, tak, że serce jej pękało
成年人分手後都像無所謂
Wygląda na to, że dorośli mają w nosie zerwanie
和朋友一起買醉卡拉OK
Razem z przyjaciółmi szła na karaoke się urżnąć
唱我的歌陪著畫面流淚
i płacząc śpiewała moje piosenki.

我唱得她心醉 我唱得她心碎
Śpiewałem tak, że była upojona, tak, że serce jej pękało
在三十三歲真愛那麼珍貴
Gdy się ma trzydzieści trzy lata, prawdziwa miłość jest bezcenna
年輕的女孩求她讓一讓位
Młode dziewczę błagało ją, by ustąpiła miejsca
讓男人決定跟誰遠走高飛
By mężczyzna mógł sam zdecydować, z kim chce ruszyć w świat

我唱得她心醉我唱得她心碎
Śpiewałem tak, że była upojona, tak, że serce jej pękało
她努力不讓自己看來很累
Usilnie starała się nie wyglądać na tak zmęczoną
歲月在聽我們唱無怨無悔
Czas słucha, jak śpiewamy "nie żałuję"
在掌聲裡唱到自己流淚
W burzy braw śpiewamy przez łzy

她來聽我的演唱會
Przyszła na mój koncert
在四十歲後聽歌的女人很美
Czterdziestolatki słuchające piosenek są przepiękne
小孩在問她為什麼流淚
Dziecko pyta ją, dlaczego płacze
身邊的男人早已漸漸入睡
Mężczyzna u boku już dawno zasnął
她静静聽著我們的演唱會
A ona w milczeniu słucha naszego koncertu.

Podmiot liryczny to oczywiście wspaniały Jacky Cheung. Kurczę, ten facet jest pod sześćdziesiątkę! Wprawdzie ostatnią płytę wydał pięć lat temu, ale cały czas koncertuje. Bilety są wysprzedawane na pniu, a na koncerty przychodzą całe rodziny, nawet trzypokoleniowe. Sama bym poszła... gdyby nie to, że nienawidzę hałasu. Dlatego włączam kolejne płyty i cieszę się Jackym Cheung w domowym zaciszu. O, jak dobrze, że tak można!

2019-12-03

Hekou - przyroda

Będąc w Hekou, warto nie tylko powłóczyć się wzdłuż nabrzeża czy łowić okruchy historii, ale i robić wypady za miasto, by zetknąć się z olśniewającą przyrodą. Niestety, gdy my tam byliśmy, Tajfuniątko było jeszcze trochę za małe na trudne wycieczki korytem rzeki czy dżunglą, ale nawet z nią u boku zdołaliśmy się zachwycić:
Oczywiście, można się tam udać na piechotę, ale można też wynająć za grosze taksówkę, która chętnie nas powiezie krętymi dróżkami tam, dokąd zapragniemy. Co bardziej przedsiębiorczy taksówkarze proponują też nielegalną przeprawę na drugi brzeg, czyli do Wietnamu. My się nie skusiliśmy...