blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2019-01-20

Bìxì 贔屭

W wielu chińskich świątyniach znajdują się żółwie. Chętnie wpuszczane do sadzawek przy świątyniach buddyjskich, powoli kroczące przez trawniki świątyń taoistycznych, dumnie podtrzymujące kamienne stele... Stop. Te ostatnie, choć przypominają żółwie, tak naprawdę zwą się bìxì i są stworzeniami z bogatej chińskiej mitologii. Ponoć Smoczy Król (ten sam, który mieszka w Kryształowym Pałacu) miał dziewięciu synów, każdego urodzonego z innego stworzenia. Stąd mamy:
  • Qiú niú 囚牛 - pół-krowę, pół-smoka, która lubi muzykę i w związku z tym często zdobi instrumenty muzyczne.
  • Yá zì 睚眦/睚眥 - pół-wilka, pół-smoka, który lubi walczyć i często zdobi broń białą.
  • Cháo fēng 嘲風 - pół-kozła, pół-smoka, który lubi jeść i się wspinać. Często zdobią cztery rogi chińskich dachów.
  • Pú láo 蒲牢 - pół-psa, pół-smoka, który jest bardzo głośny i w związku z tym często zdobi uchwyty dzwonów.
  • Suān ní 狻猊 - pół-lwa, pół-smoka, który lubi siedzieć u stóp buddów i bodhisattwów.
  • Bì àn 狴犴 - pół-tygrysa, pół-smoka, który lubi sądy i pilnuje więzień.
  • Fù xì 負屓 - pół-węża, pół-smoka, który lubi pić wodę i często zdobi mosty.
  • Chī wěn 螭吻/鴟吻 - pół-rybę, pół-smoka, która zdobi kalenice i połyka zło, by nie wkradło się pod dach.
  • Bì xì 贔屭 - pół-żółwia, pół-smoka, z wielką skorupą, dzięki której jest w stanie unieść nawet bardzo ciężkie obiekty. 
Tego ostatniego można często zobaczyć w grobowcach, ale też w świątyniach - głównie jako piedestał dla kamiennych tablic czy stel, upamiętniających ważne wydarzenia albo ludzi. Ta tradycja pojawiła się już za dynastii Han, ale rozkwitła za Mingów i Qingów, a i dziś tzw. "nowe zabytki" są zaopatrzone w jednego bądź kilka bixi. Czasami podtrzymują również fundamenty mostów czy arkad, ale spotyka się również bixi "wolno stojące".
Sama nazwa zwierzęcia jest ciekawa, bowiem 贔 to trzy muszle 貝, a one kojarzą się przede wszystkim z pieniędzmi. Tymczasem 贔 wydaje się nie mieć nic wspólnego z forsą, a w słownikach określa tylko nasze zwierzę oraz siłę, która jest w stanie wiele unieść. Może właśnie to, że muszle są twarde, przywiązało je do bixi? Z kolei znak 屭 czyli trup i trzy muszle w ogóle nie są używane poza nazwą naszego pół-żółwia, a znak trupa został wykorzystany tylko fonetycznie. Często spotyka się również jego inne miano: 龜趺 guī​fū - przetłumaczyłabym go swobodnie jako żółwia siedzącego po turecku w pozycji lotosu. Jest i trzecia nazwa: 霸下 bàxià - dosłownie "pod tyranem".
Interesujące, że o ile samo zwierzę zostało wymyślone bardzo dawno temu, to opisy pojawiły się dopiero za Mingów. Chińska wersja Fantastycznych Zwierząt (i jak je znaleźć) Lu Ronga - czyli tzw. Ogrodowe Zapiski opisywały wygląd i habitat bixi oraz trzynastu innych baśniowych zwierzaków. - ale to dopiero XV wiek! Czemuż skąpiono opisów bixi między dynastią Han a Mingami?
Ponieważ głaskanie nosów bixi ma ponoć przynosić szczęście, w wielu miejscach są teraz odgradzane od zwiedzających. Całe szczęście całkiem nowe bixi, ozdoby parku przy Magnoliowej Świątyni, mogą być dopieszczane przez żądnych szczęścia turystów:

2019-01-19

durianowo

W coraz większej ilości kunmińskich ciastkarni pojawiają się frykasy z durianem. To, co dawniej było tylko ciekawostką, dziś jest na topie. Ja lubię duriana, ale niestety w ogóle się na nim nie znam i tylko czasem uda mi się trafić na taki naprawdę pyszny. Największa tęsknota za durianem ogarnia mnie oczywiście po każdym powrocie z Tajlandii i Xishuangbanna, właśnie wtedy chcę buszować po sklepach pełnych durianowych piramid:





Za to na durianowych słodyczach nie trzeba się znać. Jeśli przepadacie za smakiem tego owocu, durianowe cukierki

albo półfrancuskie ciasteczka z durianowym budyniem są doskonałym wyborem!

2019-01-17

nie gadaj!

Nigdy nie sądziłam, że z tak wielkim zaangażowaniem będę chciała nauczyć Tajfuniątko porzekadła konfucjańskiego. Generalnie uważam konfucjanizm za wymysł szatana, ale i tu zdarzają się perełki. Takie jak na przykład
食不語, 寢不言
nie gadaj w trakcie jedzenia ani przed spaniem
Niby oczywiste, prawda? A jednak dwulatkę ciężko przekonać, żeby nie gadała. Zwłaszcza moją.
Trochę więcej o słówku 寢/寝 qǐn. Znaczy ono "spać", "sypialnia", ale również - miejsce snu wiecznego zwłaszcza dla cesarza czy króla.
Mamy więc:
  • 寢室 qǐn​shì = 卧室 - sypialnia (dosłownie: pokój do spania)
  • 陵寢 líng​qǐn - grobowiec królewski/cesarski (dosłownie: mauzoleum/kopiec do spania)
  • 寢具 qǐn​jù - pościel (dosłownie: przyrządy do spania)
  • 寢食難安 qǐn​shí​nán​'ān - być bardzo zmartwionym (dosłownie: nie móc spokojnie jeść ani spać)
  • 廢寢忘食 fèi​qǐn​wàng​shí - być bardzo zapracowanym (dosłownie: zapomnieć o jedzeniu i spaniu) - ciekawe. Ja zapominam o jedzeniu i spaniu, kiedy trafię na pasjonującą książkę czy film, ale co ja tam wiem... ;)
  • 食肉寢皮 shí​ròu​qǐn​pí - chcieć zatańczyć na grobie przeciwnika, nienawidzić kogoś do gruntu (dosłownie: jeść czyjeś mięso i spać na czyjejś skórze)
Może nie będę Tajfuniątka uczyć tego ostatniego...

2019-01-16

dlaczego nie ma Wi-fi?

Prosimy o uwagę: w tej restauracji nie ma Wi-Fi. Prosimy o odłożenie Waszych telefonów, podczas rozkoszowania się przysmakami prosimy, byście porozmawiali z przyjaciółmi siedzącymi koło Was.
Biorąc pod uwagę to, że nawet chińskie randki wyglądają tak, że dwoje młodych ludzi przychodzi do knajpy, zamawiają i jedzą, nie podnosząc głów znad smartfonów, ja się wcale nie dziwię, że zaczęły powstawać i takie knajpy. Smartfony i wszechobecne Wi-fi stały się znakiem rozpoznawczym współczesnych Chin; oczywiście, płacenie wechatem jest wygodne, a foty jedzenia i osiągi z siłki czy też wyniki z gier świetnie się prezentują w "chwilach", ale muszę przyznać, że mnie osobiście denerwuje, gdy znajomi wciąż patrzą w komórkę, więc z tego typu znajomymi staram się w ogóle nie wychodzić. A tę konkretną knajpę bardzo, bardzo lubię i kiedyś jeszcze o niej napiszę.

2019-01-15

azalie i śliwa, a także garść wieści

Jest pięknie. Bardzo mnie to cieszy, zwłaszcza, że w ostatni weekend miałam znów polskich gości (oficjalnie dziękuję za książki, wędlinę i ser!). Zaprowadziłam dziewczyny do Złotej Świątyni, na Uniwersytet Yunnański, nad Lotosowy Staw. Nakarmiłam je w fajnych knajpach, zapoznając je ze smakami typu bakłażanowe dża, szarłat, tofu z dziwidła czy papajowa woda. Opowiadałam o Kunmingu, o starym Kunmingu, o życiu z Chińczykiem. Zapoznałam je z Tajfuniątkiem (nawet nie wiem, kto był bardziej ucieszony, ona czy Ciocie). No i - za dwa tygodnie zobaczymy się znowu! Znowu na krótko, ale - lepsze to niż nic, prawda? :)
PS. Od ponad trzech miesięcy po Kunmingu kursują wagony metra "o specyfice kunmińskiej". Jedne są ozdobione Ashimą, a drugie na każdych drzwiach od wewnątrz mają opisanych Osiem Widoków Starego Kunmingu 老昆明八景. Właśnie w ostatni weekend udało mi się pojechać takim wagonem z kunmińskimi krajobrazami i nagle sobie przypomniałam, że chyba miałam kiedyś o tych widokach napisać na blogu...
źródło
Może kiedyś się uda. Trzymajcie kciuki!

2019-01-13

gdzie mieszkał zongdu?

Po pierwsze: warto się dowiedzieć, kim był zongdu. Otóż był to, za wikipedią, "najwyższy rangą urzędnik cesarski w Chinach za czasów dynastii Qing; tytuł ten tłumaczy się jako gubernator generalny (lub wicekról)" albo też namiestnik monarszy. W zależności od aktualnych podbojów wicekrólów było od ośmiu do piętnastu i byli najwyższymi rangą prowincjonalnymi urzędnikami cesarskimi. Zajmowali się głównie kwestiami wojskowymi i logistycznymi, ale też - w zależności od regionu, który otaczali opieką, a także w zależności od własnych kompetencji i chciejstwa - edukacją oraz rolnictwem. Nas interesuje gubernator generalny Yunnanu i Guizhou 雲貴總督, czyli dokładnie: Gubernator Generalny Yunnanu, Guizhou i Pobliskich Okolic, Opiekujący Się Kwestiami Wojskowymi, Produkcją Żywności oraz Sprawami Cywilnymi 總督雲貴等處地方提督軍務、糧饟兼巡撫事 (tak, właśnie tak brzmi cała nazwa stanowiska).
Co ciekawe, na początku był tylko od spraw wojskowych. Na przestrzeni lat zmieniał się jednak nie tylko zakres obowiązków, ale i siedziba. Czasem było dwóch gubernatorów, osobno na Yunnan i Guizhou. Czasem był jeden wojskowy, a jeden cywilny. Czasem miał mieszkać w Guiyangu, czasem w Qujingu, a czasem w Yunnanfu, czyli dzisiejszym Kunmingu. Czasem poza Yunnanem i Guizhou miał się zajmować również Guangxi. Oczywiście - ostatni z nich stracił stanowisko wtedy, gdy upadła dynastia mandżurska. 
Wróćmy jednak do pytania tytułowego: gdzie mieszkał? 
Oczywiście w yamenie, czyli w budynku rządowo-prywatnym, w którym mieszkali i pracowali urzędnicy, ale też ich rodziny i służba, a także... przestępcy czekający na wyrok. To tutaj odbywały się przesłuchania sądowe, to tutaj lud prosił o posłuchanie, to tu zapadały decyzje, ile ton ryżu należy wycisnąć od wieśniaków i czy mieszczuchom aby na pewno należy się wybrukowana ulica. 
Yamen istniał w Kunmingu od czasów mongolskiej dynastii Yuan. Jego miejsce było stałe: przy ulicy Cywilizacji 文明街, niemal naprzeciwko Świątyni Konfucjusza. Gdy za Mandżurów stworzono stanowisko zongdu, w naturalny sposób - jako najwyższy z mandarynów - osiadł właśnie w yamenie. To stąd kontrolował trudny przygraniczny teren. Tak samo, jak w innych yamenach, znajdowało się tu wszystko - wiele bram i sal ustawionych w jednej linii, od tych najmniej ważnych aż do najważniejszej - na samym końcu, wielkie budynki z wielkimi stopniami, mające w zwykłych zjadaczach ryżu wywoływać strach i niechęć do popełniania przestępstw. 
Gdy jednak upadło cesarstwo, najważniejszą kwestią było wygonienie z yamenu przedstawicieli dawnej władzy. Powstańcy byli źle uzbrojeni - zwłaszcza w porównaniu ze strażą yamenową. W końcu jednak żołnierze pod dowództwem Zhu De przytoczyli tu armatę - i przy jej pomocy nie tylko zdewastowali yamen, włącznie z jego cywilnymi częściami, czyli na przykład sypialniami czy ogrodem wypełnionym starymi drzewami, ale również przestraszyli na śmierć niektórych jego mieszkańców. Li Jingxi, ostatni gubernator Yunnanu i Guizhou, uciekł wraz z rodziną przez dziurę w ścianie. Tak oto skończyło się w Yunnanie cesarstwo, a zaczęła Republika. 
Początkowo dawny budynek yamenu uprzątnięto i przekształcono w szkołę. Jednym z jej absolwentów był najważniejszy yunnański kompozytor - Nie Er
A potem przyszła wojna z Japończykami. Dla wielokrotnie bombardowanych kunmińczyków troszczenie się o dawny yamen nie było priorytetem. Po wygranej wojnie postanowiono, że ten piękny kawałek Kunmingu stanie się Salą Zwycięstwa 胜利堂; obok niej znajduje się maleńki park, w podziemiach - patriotyczne muzeum, a na szczycie wzgórza, z którego dawniej gubernator generalny patrzył na podległe mu miasto, pod koniec XX wieku stanął Monument Zwycięstwa - tablica pamiątkowa bohaterów poległych w czasie wojny. Zazwyczaj zamknięta jest brama, dzieląca Salę Zwycięstwa wraz z monumentem i parkiem od ulicy Guanghua i całego kwartału starych uliczek, które kiedyś były Targiem Kwiatów i Ptaków, teraz są systematycznie odnawiane, a w soboty i niedziele odbywa się na nich pchli targ.
Dziś w Sali Zwycięstwa odbywają się duże spotkania partyjne a także - na całe nieszczęście - koncerty. O ile do spotkań partyjnych sala nadaje się doskonale, o tyle jej akustyka nie służy zbyt dobrze celom muzycznym. Warto jednak wybrać się tam na jakieś przedstawienie, ponieważ jest to jedyna okazja, by wejść do środka - poza przedstawieniami i koncertami sala jest dla zwykłych zjadaczy ryżu zamknięta na cztery spusty.  

widok z lotu ptaka na ulicę Guanghua, bramę, monument i Salę Zwycięstwa
całkiem spory budynek, w sam raz na spotkania partyjne
w parczku właśnie zakwitły magnolie!
widok na ulicę Guanghua i - w dalszej perspektywie - na dawny Targ Ptaków i Kwiatów
ekspozycja w patriotyczno-rewolucyjnym muzeum
też uwielbiacie chińskie dachy?
Tak oto miejsce będące symbolem cesarskiej władzy zmieniło się w miejsce, będące symbolem zwycięstwa wojennego i... w symbol rewolucyjno-komunistyczny. Szkoda, że dawny yamen nie przetrwał, ale - pewnie lepiej, że zmienił się w jakiś reprezentacyjny budynek, niż gdyby na jego miejscu miał być supermarket...

2019-01-12

orlicowy makaron 蕨根粉

Bardzo często spotykaną w Yunnanie przystawką jest makaron orlicowy, ugotowany i podany na zimno, w formie pikantnej sałatki.
W sałatce poza makaronem znajdują się liście kolendry, drobno posiekane chilli, a także sos sojowy i ciemny ocet ryżowy. Pycha!
Makaron jest sporządzony z korzeni orlicowych, które się myje, rozdrabnia, przecedza i suszy w celu uzyskania mąki. Następnie wytwarza się makaron, który jest sprzedawany w wysuszonych wiązkach.
Niestety, tej potrawy nie można spożywać często. Orlica jest bowiem, na całe nieszczęście, kancerogenna (w anglojęzycznej wikipedii można poczytać o kancerogennym czynniku, który zawiera ta pozornie niegroźna paprotka). Oczywiście, spożycie raz na jakiś czas nie wiąże się z wielkim ryzykiem, ale na pewno nie może być podstawą diety.

2019-01-10

Sylwester 跨年日

Choć Chińczycy najhuczniej obchodzą wigilię chińskiego Nowego Roku oraz jego pierwszy dzień, "nasz" Nowy Rok również jest w Chinach dniem wolnym od pracy, a wielu Chińczyków świętuje Sylwester. Oczywiście - świętują inaczej niż my. Nie słyszy się tu o balach, imprezach w remizach itd., często jednak rodzina bądź przyjaciele spotykają się na sutej świątecznej kolacji. Sylwestra nazywa się "dniem przekraczania roku" 跨年日 lub wigilią Nowego Roku 元旦前夕 i tym podobnymi określeniami. Jedną z namiętnie podawanych potraw są jajka na twardo, bo 元旦 Yuán​dàn - Nowy Rok - brzmi identycznie jak 圆蛋 yuán​dàn czyli "okrągłe jajko".
W tym roku było dość dziwacznie, bo ZB został zaproszony na sylwestrową kolację przez swoją licealną paczkę. Oczywiście, mogłam wziąć Tajfuniątko pod pachę i iść się bawić z nimi, jednak po pierwsze oni zawsze strasznie niepunktualnie zaczynają, po drugie zazwyczaj spotykają się straszliwie daleko, a po trzecie - wśród nich są palacze. Ponieważ miejsce spotkania jest daleko, to gdyby nawet punktualnie o osiemnastej zacząć kolację, już godzinę później musiałabym zacząć z małą wracać do domu na spanie. Ale nie zaczynają punktualnie, tylko zazwyczaj koło siódmej - czyli przywitałybyśmy się i musiałybyśmy z pustymi brzuchami wracać do domu. Najgorsze jednak, że oni uważają za zupełnie normalne to, że przy małych dzieciach czy kobietach w ciąży się pali. Więc się z nimi spotykać nie chcę.
Jednocześnie zostaliśmy zaproszeni przez szwagierkę na uroczystą kolację. Stwierdziliśmy więc, że się rozdzielimy - on pójdzie się spotkać z przyjaciółmi, których zdecydowanie za rzadko widuje, a my pójdziemy na wielką kolację rodzinną do wypasionej, dwupiętrowej knajpy z fontannami, ogrodami i innymi szmerami-bajerami. Zaczniemy o czasie, sensownie wrócimy do domu i jeszcze będziemy w sali bez palaczy. Same zyski.
noworoczne jajko w całej krasie :)
mięso duszone na parze
bakłażan z ziemniakami i fasolką szparagową na ostro
minirybki w tempurze
wołowina na gorącym półmisku
przepękla ogórkowata - ukochane danie Tajfuniątka :D
kartofle babci
batat zapiekany z serem
Wzbudziłyśmy zachwyt całej rodziny - bo inni się poubierali "zwyczajnie", tylko my byłyśmy wystrojone, stąd sesja zdjęciowa. Cieszę się, bo teraz mało kto mi robi zdjęcia, Tajfuniątko zawsze mi kradnie publikę ;)
Prosto po pysznej kolacji wróciłyśmy do domu. Tajfuniątko o dziewiątej z kawałkiem już dawno spało, a ja zakutałam się w ciepły polarek i z drinkiem w słoiku (z braku szejkera) czekałam na powrót męża marnotrawnego. Drinka nauczyła nas kiedyś Kamionkowa Radość: mleko zmieszane z orzechową wódką/nalewką. Pychota!
Zdążył przed północą, akurat na składanie życzeń.
Wam również życzymy wszystkiego dobrego w Nowym Roku!