blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2019-08-24

kwietny omlet

Kwiatowe omlety to nasza, yunnańska, specjalność, ale doskonale można odtworzyć te smaki w Polsce. Warto sprawdzać w necie, które kwiaty są jadalne, a potem regularnie opędzlowywać ogródki!

Składniki:
  • miseczka stokrotek (samych okwiatów, bez łodyżek!)
  • garść pąków robinii akacjowej
  • dwa rozkłócone jajka
  • odrobina soli
Wykonanie:
Wszystko wymieszać i smażyć na małym ogniu najpierw z jednej, potem z drugiej strony.

2019-08-17

kapusta smażona z makaronem sojowym

Składniki:
  • Kapusta, posiekana w paseczki
  • Makaron sojowy, namoczony, a potem pokrojony tak, by długością przypominał kapustę i odsączony
  • Posiekany czosnek
  • Sos sojowy
  • Sól
Wykonanie:
  1. Rozgrzać wok, dolać olej, na gorący olej wrzucić czosnek i obsmażyć aż zapachnie.
  2. Dorzucić kapustę i skręcić ogień, by kapusta smażyła się powoli, puszczając sok.
  3. Gdy puści sok, dorzucić makaron, solidnie wymieszać i obsmażyć.
  4. Dodać kapkę sosu sojowego i ewentualnie dosolić do smaku.

2019-08-10

nawłociowe placuszki 一枝黄花粑粑

Mimozami jesień się zaczyna... Nawłocią znaczy, nie żadnymi mimozami. Gdyby się zaczynała mimozami, nie byłaby złotawa. Zbierając ten "chwast" z pobliskich nieużytków, po raz kolejny myślę, jak to się stało, że Chińczycy robią z nawłoci nawet aerozole do nosa na stany kataralne
a Polacy nie wiedzą nawet, jak się to-to nazywa...
Ja wiem. I wiem, że są nie tylko zdrowe, ale i pyszne.

Składniki:
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • pół szklanki świeżych kwiatów nawłoci
  • 2 jajka
  • 1 szklanka jogurtu
  • 3/4 szklanki wody (najlepiej gazowanej)
  • szczypta soli
  • łyżka cukru
Wykonanie:
  1. Mąkę wsypać do miski.
  2. Dodać kwiaty i dobrze wymieszać z mąką.
  3. Dodać jajka, mleko, cukier, wodę i sól; zmiksować na względnie gładkie ciasto (nie będzie idealnie gładkie ze względu na kwiaty).
  4. Naleśniki smażyć na dobrze rozgrzanej patelni nasmarowanej tłuszczem do smażenia. Przewrócić na drugą stronę gdy spód naleśnika będzie już ładnie zrumieniony i ścięty.
Można też obtaczać w cieście całe baldachy, ale mnie bardziej smakują same kwiaty. Można też dodawać kwiaty do wypieków, na przykład do bułeczek czy chlebów.

2019-08-08

początek jesieni 立秋

Zgodnie z tradycyjnym chińskim kalendarzem, dziś jest Początek Jesieni 立秋. Stąd w środku lata późnojesienne zdjęcia czerwonolistnych klonów... ustrzelonych w Kunmingu na początku kwietnia :D

2019-08-03

Papryka w tygrysiej skórze 虎皮辣椒

W Yunnanie i Syczuanie jada się ją na ostro, korzystając z lokalnych ostrych papryk, na przykład z yunnańskiej zongkela, czyli pomarszczonej papryki. Jednak na potrzeby polskich przyjaciół, którzy nie są do yunnańskich ostrości przyzwyczajeni, stworzyłam paprykę w tygrysiej skórze z papryki słodkiej. Smak jest zupełnie inny, ale równie azjatycki.

Składniki:
  • różnokolorowa papryka, pokrojona na kawałki łatwe do uchwycenia pałeczkami
  • sól, cukier, ocet (najlepiej ciemny ryżowy, ale może być i inny), sos sojowy – po odrobinie
Wykonanie:
  1. Paprykę umyć i osuszyć, a resztę składników przygotować tak, żeby były w zasięgu ręki. Yunnańczycy nie wyjmują pestek z papryki, odcinają tylko ogonki, ale w słodkich paprykach byłoby to trudne. Jeśli jednak chcecie, by danie było pikantniejsze, oskrobcie pestki i usmażcie je razem z papryką.
  2. Uprażyć paprykę w suchym woku bez oleju. Poprzyciskać ją do dna, tak, żeby skórka była uprażona miejscami na brązowo.
  3. Dodać octu, podsmażyć w ruchu.
  4. Dodać cukru, soli, sosu sojowego i jeszcze raz podsmażyć w ruchu. Gotowe!

2019-07-30

Za chlebem

Pamiętacie tę audycję radiową w Radiu Poznań, którą się chwaliłam jakiś czas temu? Jest już dostępna online. Zapraszam do posłuchania.

2019-07-27

marchwiowe pesto

Marchwiowe pesto to jedna z najlepszych rzeczy na świecie. Pięknie pachnie, jest znacznie ciekawsze w smaku od zwykłego, bazyliowego, a można je zrobić prawie za darmochę, bo przecież z nać marchewki się nie płaci, można ją wręcz wyprosić za darmo i to w dużych ilościach.

Składniki:
  • pęczek marchwiowej naci
  • kilka łyżek oliwy
  • 2-3 ząbki czosnku
  • garść migdałów/nerkowców/orzechów włoskich
  • sól
Wykonanie:
  • Poobrywać liście z łodyg marchwi.
  • Do blendera wrzucić nać, orzechy, czosnek, sól i trochę oliwy, zmiksować na gładko.
  • Spróbować i ewentualnie dodać trochę oliwy albo ulubionych przypraw.
  • Przełożyć do słoika i zalać oliwą.
  • Trzymać w lodówce.

2019-07-20

tamaryndowa nalewka

Dałam się kompletnie zaskoczyć. Niepijąca przyjaciółka poczęstowała mnie najlepszą nalewką świata - caboverdeńską nalewką tamaryndową "Tambarina", złożoną z pulpy tamaryndowej, skondensowanego mleka, kakao i wódeczki aguardente.
O matko, jakie to pyszne!
Oczywiście, że spróbuję zrobić yunnańską wersję. Czego jak czego, ale tamaryndowców u nas nie brak!

2019-07-13

rukola

Zamiast sałatki można z rukoli zrobić... zupę. Jest pyszna :)

Składniki:
  • pęk rukoli
Wykonanie:
  1. Pęk rukoli wrzucić do gotującej się wody. Pogotować zaledwie chwilę... i już :)
Ciekawostka: po chińsku rukola wabi się "sezamowa sałata" 芝麻菜, ponieważ z jej nasion można wyciskać olej.

2019-07-07

czerwona siekanina 红三剁

Dokładnie: trójca siekana na czerwono. Jedna z najbardziej yunnańskich potraw wszech czasów, a przy tym szalenie prosta w wykonaniu. Można trafić na dwie etymologie nazwy. Pierwsza głosi, że chodzi o trzy czerwone produkty, które się sieka, a potem razem smaży, są to: czerwona wieprzowina, pomidory i czerwona papryka. Niby wszystko się zgadza, ale w większości knajp, w których zdarzało mi się to jeść, okazywało się, że wykorzystywano yunnańską pomarszczoną paprykę, która ni hu hu nie jest czerwona. Sądzę więc, że nazwę wzięto od kolorotwórczego składnika, czyli pomidorów, które są drobno pokrojone i usmażone tak, by powstał sos.

Składniki:
  • dwa soczyste pomidory
  • dwie spore papryki albo kilka mniejszych
  • około 150-200 gramów wieprzowiny, najlepiej siekanej, ale mielona też jest ok
  • przyprawy: bulion, sól, cebulka zielona, imbir
Wykonanie:
  1. Pomidory posiekać w drobną kosteczkę, a paprykę - jak podleci.
  2. Cebulkę i imbir drobno posiekać.
  3. Rozgrzać wok, wlać trochę tłuszczu do smażenia i obsmażyć na nim cebulkę i imbir.
  4. Gdy zapachną, dodać mięso i sól i smażyć, aż zmieni kolor.
  5. Dodać pomidory i smażyć w ruchu na mniejszym ogniu, aż puszczą sok.
  6. Dodać paprykę, przesmażyć mieszając, dodać bulion i albo go odparować, albo zagęścić łyżeczką mąki kukurydzianej.

2019-07-06

aż ślinka cieknie! 津津有味

Człowiek się czasem nie zastanawia nad słowem; zna jego jedno czy dwa znaczenia i uważa, że mu wystarczy. Ja tak miałam ze słówkiem 津 ​jīn,które oznacza bród bądź prom, czyli generalnie jest używane z okazji przeprawy przez rzekę. Z tego też względu stało się częścią składową wielu nazw nadrzecznych miejscowości, które powstały właśnie dlatego, że znajdowały się tam przystanie dla promów albo bród, dzięki któremu można się było przedostać na drugi brzeg. Mamy więc chiński Tianjin 天津 czyli Niebiański Bród, 河津 Hé​jīn czyli Rzeczny Prom albo chińskie bardzo dosłowne tłumaczenie Oxfordu czyli 牛津. I tak potem człowiek ma w głowie, że bród albo prom i nagle trafia na idiom 津津有味 jīn​jīn​yǒu​wèi,pojęcia nie ma, co dwa brody/promy robią koło siebie i dlaczego mają mieć smak, sprawdza w słowniku i okazuje się, że idiom oznacza [robić coś] z wielką przyjemnością, z rozkoszą, z apetytem, chętnie i z zainteresowaniem, po prostu rozkoszować się czymś. I dopiero wtedy ten człowiek zerka do słownika i dowiaduje się, że 津 oznacza również ślinę...
To takie oczywiste! Przy mocno kulinarnym podejściu Chińczyków do życia, wcale mnie nie dziwi, że podwójna ślina 津津 jīn​jīn oznacza, że jesteśmy pełni entuzjazmu. Aż nam ślinka cieknie do pisania wypracowań, tańca, czegokolwiek. A jeśli chcemy, żeby ten entuzjazm i przyjemność były jeszcze lepiej widoczne, dodajemy 有味 - mieć smak/zapach i już nam wychodzi, że coś jest tak pyszne i aromatyczne, że aż ślinka cieknie... to znaczy, że patrzymy na coś lub robimy coś z wielką przyjemnością i się tym rozkoszujemy.
Oczywiście, istnieją i inne sformułowania z naszym ślinobrodem:
  • 津津樂道 jīn​jīn​lè​dào - omawiać coś bardzo entuzjastycznie, dyskutować z przyjemnością.
  • 問津 wèn​jīn - interesować się czymś, zadawać na ten temat pytania
  • 無人問津 wú​rén​wèn​jīn - nikogo nie obchodzić (dosłownie: nie ma ludzi, których interesujesz)
  • 兩頰生津 liǎng​jiá​shēng​jīn - ślinka cieknie na samą myśl, zaostrzać czyjś apetyt. Dosłownie: obie szczęki/oba policzki produkują ślinę.
  • 甜津津 tián​jīn​jīn słodki i pyszny
  • 鹹津津 xián​jīn​jīn słony i pyszny
Skąd jednak pomysł, by akurat dziś ukazał się wpis o tym słowie?
Dziś Światowy Dzień Pocałunku. Całujmy się więc z wielką przyjemnością i rozkoszujmy się tą czynnością, tak nam dopomóż chiński panteon :)

2019-06-29

ciasteczka z pastą sezamową

Przepis podejrzany na Moich Wypiekach, ale podlegający drobnym modyfikacjom. Otóż: po pierwsze część mąki (do około połowy) można zastąpić zmielonymi orzechami włoskimi, fistaszkami itd. Po drugie: zamieniłam cukier na miód. Po trzecie: tahini można zamienić na taką samą pastę, tylko z fistaszków, a nie z sezamu - wyjdą ciasteczka fistaszkowe, też genialne.

Składniki:
  • pół szklanki pasty sezamowej
  • około półtorej szklanki mąki pszennej/owsianej/mąki wymieszanej pół na pół z mielonymi orzechami
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół szklanki miodu
  • 100 gramów masła w temperaturze pokojowej
Wykonanie:
  1. Zmiksować wszystkie składniki. Jeśli ciasto jest zbyt suche, dodać 2 łyżki wody.
  2. Z ciasta formować kulki wielkości orzecha włoskiego, układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, lekko spłaszczać dłonią.
  3. Piec w temperaturze 180°C przez około kwadrans - do zrumienienia.
  4. Po upieczeniu pozostawić na blaszce - będą zbyt kruche, by je ruszać. Trzeba opanować łakomstwo na jakiś kwadrans; gdy wystygną, będą się kruszyć zdecydowanie mniej.

PS. Wiem, że to nie przepis chiński, tylko izraelsko-arabsko-turecki, ale po pierwsze nie używam arabskiej tahini tylko chińskiej pasty sezamowej 芝麻醬, a po drugie Turcja czy Izrael to też Azja, więc są to ciasteczka azjatyckie :)

2019-06-27

wąkrotka azjatycka Centella asiatica ใบบัวบก 崩大碗

Nigdy nie wiem, czy się przypadkiem jednak nie otruję. Mogłabym kupić świeżo wyciskany sok z pomarańczy czy granata, albo cudowną wodę kokosową, prawda? Ale skoro obok znanych mi soków leżała butelka z zielonym, schłodzonym płynem, a na straganie nawet były te liście, z których płyn wykonano, to założyłam, że da się pić i że nie jest to lokalna trutka na szczury.
Smak był... interesujący. Bardzo, bardzo orzeźwiający, niesłodki - więc napój doskonale gasił pragnienie - ale w kategorii "jak często wyląduję na twoim stole" mieścił się raczej w tym przedziale, co czipsy z jarmużu. Tym niemniej - spróbowałam czegoś nowego. Teraz tylko wypadałoby się dowiedzieć, co to takiego...
Znalazłam!
Cudem! Dzięki bardzo głęboko sięgającym poszukiwaniom. Jest otóż rzeczona wąkrotka warzywem i ziołem często spotykanym na azjatyckich mokradłach i w pobliżu pól ryżowych. Jest bardzo agresywna i - jeśli nie zje się jej w porę - potrafi bardzo się rozrastać. Musi być zbierana ręcznie. Należy do rodziny selerowatych. Jako zioło poprawia samopoczucie, zmniejsza objawy stresu i obniża wrażliwość na stres (Tajowie pewnie jej dużo spożywają...), a nawet łagodzi migrenowe bóle głowy. Preparaty z wąkrotki mogą wspomagać procesy uczenia się i kojarzenia. Ułatwiają koncentrację, przystosowanie do nowych warunków otoczenia. Aktywatory syntezy kolagenu są polecane również dla sportowców, bowiem zarówno kości, stawy jak i mięśnie wymagają ciągłej regeneracji w przypadku dużego obciążenia fizycznego i intensywnej eksploatacji. Ponadto wszelkiego rodzaju wysięki okołostawowe, kontuzje sportowe szybciej ustępują w trakcie zażywania preparatów wąkrotki.
Zamiast jednak spożywać preparaty, warto rozejrzeć się za świeżym zielskiem, które na przykład w Birmie, Indonezji, Malezji i na Sri Lance jest chętnie używana w sałatkach czy do curry; z liści robi się również purée, kleiki, ziołowe herbatki, smaży się je po chińsku - no i, jak widać, soki (głównie w Wietnamie i Tajlandii). W Tajlandii liśćmi przyprawia się również larb i pad thai; mogą być również składnikiem dipów.
Ciekawostka: po chińsku wabi się "rozbić wielką miskę" 崩大碗 albo "korzeń Boga Piorunów" 雷公根 i jest używana przeciwzapalnie oraz (zewnętrznie) do przemywania ran.
Pamiętajcie: jeśli chcecie orzeźwienia i nie macie ochoty na słodkie soki, zamówcie zielony น้ำใบบัวบก nam bai bua bok - sok z wąkrotki.

2019-06-23

córeczka to kufajka

棉襖 mián​'ǎo to nazwa chińskich waciaków, kufajek, fufajek. No, wiecie: ciepłe zimowe okrycie wierzchnie. Składa się z dwóch słów: bawełny 棉 mián i krótkiego płaszcza, kurtki 襖 ǎo. Stąd też inne pokrewne słowa:
  • 襖子 ǎo​zi - kurtka
  • 夾襖 jiá​'ǎo - dwuwarstwowa kurtka (kurtka z grubą podszewką)
Mamy też tak zwaną "małą kufajkę" 小棉襖 xiǎomián​'ǎo, która z odzieniem nie ma nic wspólnego - mówi się tak na córeczki, zwłaszcza "córeczki tatusia".
Jest wiele powodów. Córeczki są przytulne, grzeczne, posłuszne, serdeczne. Gdy dorosną, dbają o rodziców. Grzeją ich serca jak najlepsza zimowa kurtka.
Kiedy pogrzebać w internecie, pojawia się pytanie: skoro córka to kufajka, jak należałoby nazwać syna?
Syn to ramoneska. Kiedy jest ci zimno, nie ochroni przed chłodem, a kiedy gorąco - jest zbędny. Cena wysoka, a wyrzucić szkoda. Więc w niej chodzisz, żeby się pokazać, a inni ci zazdroszczą takiej fajnej skórzanej kurtki...
Zawsze gdy ktoś truje o tym, jak to synów się bardziej w Chinach kocha, przypominam sobie tę anegdotę. No i - patrzę na ZB w towarzystwie Tajfuniątka. Takiej miłości się nie da podrobić.
Cóż. I tak dobrze, że jest tylko jego kufajką. Niektórzy ojcowie nazywają swe córki "ukochanymi z poprzedniego wcielenia" (“女儿是父亲上辈子的情人”), a to już uważam za obrzydliwe...

2019-06-22

zielone curry z kurczaka

Kocham curry, często je robię, zazwyczaj jako "czyszczenie lodówki", czyli do środka trafia, co podleci. Za każdym razem smakuje inaczej, za każdym razem jest pyszne.

Składniki:
  • pierś lub udka kurczaka - około pół kilo - pokrojone w niewielkie kawałki
  • 2 łodygi świeżej trawy cytrynowej, drobno posiekanej, albo trochę suszonej
  • 2-3 łyżki zielonej tajskiej pasty curry
  • szalotka/niewielka cebula w cienkich plasterkach
  • kilka ząbków czosnku, drobno posiekanego
  • kawałek imbiru, drobno posiekany
  • kilka liści kaffiru albo pokrojona w cienkie paseczki skórka limonki
  • łyżka sosu rybnego
  • łyżka cukru
  • szczypta soli
  • warzywa: może być wszytko, od bakłażanów począwszy przez ziemniaki, bataty, dynie, groszek cukrowy, fasolkę szparagową itd. Tylko nie wszystko naraz :D
  • 400 mililitrów mleka kokosowego
  • odrobina bulionu/wody
  • świeże liście kolendry
  • świeże liście tajskiej bazylii
Wykonanie:
  1. Rozgrzać wok, wlać odrobinę oleju do smażenia i na nim smażyć pastę curry. Pamiętajcie, że ogień nie może być zbyt duży, bo curry się dość łatwo przypala.
  2. Wrzucić kurczaka i mieszać, aż będzie całkiem pokryty pastą.
  3. Dodać przyprawy i obsmażyć w ruchu.
  4. Dodać warzywa, obsmażyć w ruchu.
  5. Dodać mleko kokosowe i wodę. Zagotować.
  6. Dusić aż kurczak będzie miękki - około kwadrans.
  7. Dodać świeże liście, wymieszać i podawać.

2019-06-21

dar niebios

Dziś o bardzo szczególnym słowie:
zòu
Dziś używane jest ono głównie w wyrażeniach związanych z muzyką i wykonywaniem muzyki:
  • 節奏 jié​zòu - rytm
  • 伴奏 bàn​zòu - akompaniament
  • 演奏 yǎn​zòu - grać na instrumencie, w tym:
  • 彈奏 tán​zòu - grać na instrumencie strunowym
  • 吹奏 chuī​zòu - grać na instrumencie dętym
  • 奏樂 zòu​yuè - grać muzykę
  • 演奏者 yǎn​zòu​zhě - wykonawca
  • 獨奏 dú​zòu - solo
  • 前奏 qián​zòu - preludium
Pochodzi jednak z bardzo dawnych czasów, gdy oznaczało wystosowanie pisma do cesarza i podanie mu go w złożonych pokornie dłoniach. Spójrzcie:
Kiedy znak był jeszcze hieroglifem, pokazywał darowanie komuś czegoś w pełen szacunku sposób. Ostatecznie znak przeszedł drobną transformację i obecnie dolna część znaku to 天 czyli niebiosa - a także ich syn, cesarz.
Ja jednak zostawiam sobie na własny użytek wykonywanie muzyki jako dar, który złożonymi rękami 𡗗 pěng ofiarowujemy Niebu 天. Kto śpiewa, modli się podwójnie. Jak widać, również ten, kto gra :)
Wszystkiego najlepszego z okazji Święta Muzyki!

2019-06-15

kurczak smażony z czarną fasolką

Ten przepis poznałam u wspaniałego Kena Hom, ale dopóki mieszkałam w Polsce, nie miałam pojęcia, o jaką dokładnie fasolę chodzi. Później dopiero zapoznałam się bliżej z milionem odmian fermentowanych słonych fasolek douchi 豆豉. Jedna z nich to właśnie czarne, słone, pikantne fasolki na sucho. Jednak - akurat w tym przepisie możemy użyć właściwie każdej odmiany suchych czy mokrych fermentowanych fasolek. One nadadzą potrawie syczuańskiego pazura, a my po prostu dobierzmy sobie fasolki według własnego gustu lub dostępności.
Druga rzecz to kolejność smażenia. Ken Hom najpierw obsmaża na samym oleju kurczaka, a potem dodaje przyprawy, jednak żaden znany mi Chińczyk tak nie robi: najpierw się obsmaża przyprawy, aż zapachną, a dopiero potem w takim pachnącym oleju smaży się resztę. Dzięki temu całość jest dużo bardziej aromatyczna.

Składniki:
  • pierś kurczaka, pocięta w kawałki łatwe do uchwycenia pałeczkami
  • łyżka sosu sojowego
  • łyżka alkoholu kuchennego - wina ryżowego lub innego wytrawnego
  • szczypta soli - nie za duża, bo fasolka jest słona
  • łyżeczka cukru
  • łyżeczka oleju sezamowego
  • łyżka mąki ziemniaczanej/kukurydzianej
  • olej do smażenia
  • kawałek imbiru drobno posiekany
  • kilka posiekanych ząbków czosnku
  • drobno posiekana cebulka zielona - może być dużo :)
  • łyżka do dwóch grubo posiekanej fermentowanej fasolki
  • pół szklanki bulionu lub wody
Wykonanie:
  1. Z sosu sojowego, wina, soli, cukru i oleju sezamowego zrobić bejcę i wsadzić do niej kurczaka. Solidnie wymieszać.
  2. Posypać kurczaka mąką kukurydzianą i jeszcze raz solidnie wymieszać. Zostawić przynajmniej na pół godziny. W tym czasie przygotować cebulkę, czosnek i imbir.
  3. Rozgrzać wok na dużym ogniu i dodać olej. Gdy będzie gorący, dodać imbir, czosnek i fasolę. Krótko smażyć w ruchu.
  4. Dodać kurczaka i smażyć w ruchu, aż będzie cały obtoczony przyprawami.
  5. Dodać dymkę, obsmażyć mieszając.
  6. Dodać bulion, zagotować, zmniejszyć ogień i dusić, aż mięso będzie całkiem ugotowane.

2019-06-13

Chinatown w Bangkoku

Tym razem wylądowaliśmy w Bangkoku na zaledwie krótką chwilę. Postanowiliśmy udać się na kolację do Chinatown, na ulicę słynną z knajp serwujących owoce morza. Ja zresztą chciałam się nie tylko najeść, ale i obejrzeć sobie Chinatown. Było to pierwsze Chinatown, jakie widziałam w Azji. W Europie mieszkałam kiedyś w chińskiej dzielnicy Madrytu, ale to nie było takie "prawdziwe" Chinatown, w którym chiński jest dominującym językiem itd. Z niecierpliwością wyczekiwałam... no, właściwie nie wiem, czego; kompletnie nie wiedziałam, czego się spodziewać.
Pewnie będziecie się śmiać, ale gdy wysiedliśmy z taksówki, poczułam się jak w domu. Wszystko rozumiałam dzięki chińskim napisom, pojawiły się znane zapachy i cokolwiek mniej tajskie rysy twarzy. Ach, wieczór w takim miejscu to była dla mnie wielka przyjemność!
nie ma to, jak trzy rodzaje pisma, jedno tuż obok drugiego!
bardzo tajski wystrój :)
rewelacyjne kalmary
mój ukochany omlet z małżami. Zakochałam się w tym smaku już na Tajwanie.
jasna zupa tom yam
przepyszne muszle ugotowane na parze (zawsze się upewniajcie, czy aby na pewno nie chcą ich podać na surowo, jak się je jada w północnej Tajlandii...)
wielgachne krewety pieczone na kamieniach
świeże soki owocowe - nie mogłam się oprzeć ukochanemu granatowi...
kocham smak zupy z płetwy rekina... tylko metody połowu mnie odstraszają.
Strasznie żałuję, że nie mogłam pobyć tam dłużej. Nic to - nadrobię podczas kolejnej wizyty. I z całą pewnością przyjadę tu jeszcze raz na owoce morza!