blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2018-06-29

piłkarskie ciasteczko

Futbol interesuje mnie raczej średnio. Jednakowoż mistrzostwa świata są dobrą okazją, by pooglądać azjatyckie ciasteczka. W tym roku me oko cieszył Japończyk Shinji Kagawa. Ciekawostką był niemiecko-japoński mieszaniec Gōtoku Sakai. Nie mój typ, ale ciekawie wyglądał między rdzennymi Japończykami.

2018-06-25

Namu 娜姆



Dziś znów biorę udział w akcji W 80 blogów dookoła świata. Piszemy, jak zwykle zresztą, na wspólny temat, tym razem bardzo podniecający, bo umówiliśmy się na seks. Na naszych blogach. To znaczy: pisać o nim mamy. O tym seksie. Ja oczywiście będę pisać o seksie w Yunnanie. I to bez żadnych aluzji do własnego życia! Powiem tylko kilka słów o pięknej dziewczynie zwanej Namu.
Namu urodziła się w maleńkiej wioseczce, położonej nad przepięknym jeziorem w północno-wschodnim Yunnanie - Lugu. Dom rodzinny opuściła jako trzynastolatka. Jako młoda kobieta zdobyła sławę, stając się bohaterką artykułu zamieszczonego w National Geographic, a następnie zyskała złą sławę jako kobieta... hmmm... wyzwolona. Między innymi seksualnie. Prasa kobieca na bieżąco donosiła, gdy Namu najpierw wyszła za amerykańskiego grajka, a później za norweskiego urzędnika, wszem i wobec głosząc wyższość białych mężczyzn nad "śmierdzącymi i brudnymi" Chińczykami. Była wokalistką, tancerką, jurorką konkursów artystycznych, aktorką, a przede wszystkim autorką kilku poczytnych - głównie na Zachodzie - powieści o Yunnanie. No, o małym kawałku Yunnanu. Tym, z którego pochodzi. Opisywała ten skrawek ziemi jako "Królestwo córek", ponieważ to właśnie tam mieszkają Mosuo. Mosuo to grupa etniczna, w której nadal panuje matriarchat, a kobiety mają rzadko gdzie indziej spotykaną swobodę seksualną. Chodzi o to, że kobieta i mężczyzna spotykają się tak długo, jak długo obojgu to pasuje i nie wiążą ich żadne formalności; ewentualne dzieci są i tak wychowywane przez rodzinę matki. Kobieta nie zaczyna być traktowana jak "gorszy sort" z racji braku błony dziewiczej czy dużej ilości partnerów. Z tego, co wiem, sami Mosuo nie nazywają tego obyczaju "małżeństwem", ale Chińczycy mówią o nim "małżeństwo chodzone" i bardzo się tym ekscytują. A zaczęli się na większą skalę ekscytować właśnie za sprawą Namu, która w autobiograficznych opowieściach dość szczegółowo opisywała życie swego ludu. Powiem szczerze: zaczytywałam się w jej dziełach. Piękne opisy, ciekawostki kulturowe, wszystko to, co tygryski lubią najbardziej.
Oj, wiedziała, co się spodoba. Nie przewidziała jednak, że ktoś to potem będzie weryfikował... i że okaże się, jak wiele rzeczy przez nią opowiedzianych to nie opis rzeczywistości, a bajeczka o Egzotyce. Matrylinearny system dziedziczenia to prawda. Wielkie domy, w których rządzi kobieta to prawda. Nawet pewna swoboda obyczajowa to prawda. Jeśli jednak będziecie czytać którąś z książek Namu, bądźcie ostrożni - są to jednak bardziej powieści niż reportaże. A jeśli idea chodzonego małżeństwa i matriarchalnego społeczeństwa przemówiła Wam do wyobraźni, zacznijcie pogłębiać wiedzę od wikipedii, artykułów, blogów, a nawet programu Martyny Wojciechowskiej. Może nie będą to opisy tak barwne, jak u Namu, ale przynajmniej będą prawdziwe...
Seksy z innych krajów znajdziecie poniżej:
Francja: Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim - Seks po francusku
Gruzja: Gruzja okiem nieobiektywnym - Jak używać prezerwatywy, czyli seks w Gruzji
Holandia / Belgia: Niderlandica.pl - Czerwone latarnie i magiczne okna - prostytucja w Holandii i Belgii
Irlandia: W Krainie Deszczowców - Sex w Irlandii
Niemcy: Niemiecki w domu - Seks po niemiecku
Rosja: Dagatłumaczy - blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim - Anegdoty związane z seksem
Wielka Brytania: Angielski dla każdego - Let’s talk about sex, czyli o edukacji seksualnej w Anglii
Włochy: Studia, parla, ama - 10 słów związanych z seksem
Jeśli zaś spodobała się Wam nasza akcja i chcielibyście do nas dołączyć, piszcie na adres:
blogi.jezykowe1@gmail.com

2018-06-12

graffiti XXVI

Szczęśliwie dotarłyśmy do Polski. Tajfuniątko na nowo odkrywa babciny ogród i wszystkie ciocie, a ja zastanawiam się, czy aby na pewno pilnowanie jej jest choćby namiastką odpoczynku. Tym samym - żegnam się z Wami do końca wakacji. Pewnie pojawią się sporadycznie jakieś wpisy, ale raczej niewiele. Zamierzam nadrabiać zaległości w czytaniu, tak dla odmiany ;) Jeśli zatęsknicie, piszcie na baixiaotai(at)gmail.com

2018-06-09

dwie morgi ziemi 两亩地

Dziś o bardzo słynnym yunnańskim daniu. Mu 亩 to nieużywana już miara powierzchni gruntu; choć pięć razy mniejsza od morgi, z czystej wygody nazwę przetłumaczyłam na morgę. Bo w nazwie ważniejsze jest, że mamy dwa pola, niż to, jak one są duże. Jedno pole obsiewamy kukurydzą, a drugie groszkiem. I to są dwa główne składniki tej potrawy.

Składniki:
  • solidna garść wyłuskanej, świeżej kukurydzy
  • solidna garść wyłuskanego, świeżego groszku
  • (ewentualnie pokrojona w drobną kosteczkę czerwona słodka papryka)
  • sól
Wykonanie:
  1. Kukurydzę i groszek zblanszować i po kilku chwilach odcedzić, a następnie przelać zimną wodą. To zapewni potrawie zachowanie koloru.
  2. W woku rozgrzać olej i wrzucić warzywa. Osobiście jestem fanką raczej duszonej niż smażonej wersji - to znaczy obsmażam na niewielkiej ilości tłuszczu, a potem dodaję parę łyżek wody, żeby kukurydza i groszek "doszły" raczej w wodzie niż w tłuszczu.
  3. Smażymy bądź dusimy na niewielkim ogniu aż kukurydza będzie miękka. Pod koniec dodajemy sól.
Jest to ostatnio ulubione danie Tajfuniątka :)

2018-06-07

Chcę Ci tylko dofasolić! 只想豆你

Zachwyciła mnie gra słów w nazwie tej jadłodajni. Przeróbka "tylko się z Tobą droczę" 只想逗你. Droczyć się z kimś to znak 逗 dòu, czyli idąca 辶 fasolka 豆. Fasolka znalazła się tu tylko z przyczyn fonetycznych, to znaczy nadaje znakowi brzmienie. Samą fasolkę 豆 wymawia się identycznie, nawet z tym samym tonem.
W jadłodajni są oczywiście podawane liczne potrawy zrobione na bazie sojowego mleka i sojowego sera (czyli tofu). Bowiem to właśnie soja warzywna - żółta fasolka 黄豆/ wielka fasolka 大豆 - jest chińską fasolą domyślną.

2018-06-02

mięta z czosnkiem bulwiastym 韭菜炒薄荷

Absolutny klasyk wielu yunnańskich wsi, ale bardzo niewielu yunnańskich knajp i zaledwie pojedynczych domostw w Kunmingu. Nie wiem, dlaczego - przecież to pyszne wprost obłędnie! Teraz, gdy polskie ogródki pełne są świeżych ziół, warto spróbować. Czosnek bulwiasty można zastąpić innym zielonym czosnkiem a nawet zieloną cebulką, choć przyznać muszę, że jednak wersja oryginalna jest najlepsza.

Składniki:
  • bukiet mięty
  • wiązka czosnku bulwiastego
  • kilka suszonych chilli
  • sól
Wykonanie:
  1. Miętę przepłukać, a później pourywać same górne pędy, czyli kawałki łodygi długości około 3-5 centymetrów wraz z liśćmi, zazwyczaj trzema lub pięcioma. Dolne części łodyg są niestety łykowate, a starsze liście - papierowe w konsystencji, więc nie nadają się do smażenia. Liście można za to ususzyć na herbatę.
  2. Czosnek bulwiasty solidnie umyć i ewentualnie urwać/odciąć dolną końcówkę, jeśli jest zbyt gruba. Posiekać na centymetrowe kawałki.
  3. Do woka na rozgrzany olej wrzucić połamane suszone chilli. Gdy zapachnie, dorzucić zieleninę i smażyć w ruchu, aż liście mięty się skurczą i zmienią kolor. Pod koniec smażenia dodać sól.

2018-06-01

Dzień Dziecka!

-Mistrzu, czy mamy wolne z okazji Dnia Dziecka?
-Nie mamy. Spokojnie powtarzaj sutry.

Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka!