Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzeka Duoyi 多依河. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzeka Duoyi 多依河. Pokaż wszystkie posty

2012-04-13

Buyi 布依

To grupa etniczna żyjąca na południu Chin, a także w Wietnamie. Mając całkiem sporą populację (prawie 3 miliony), załapała się jako chińska/wietnamska mniejszość etniczna, przy czym oni sami raczej zwykli uważać się za kulturowo mieszczących się w grupie etnicznej Zhuang, a językowo należących do tutejszych Tajów (Dajów) – bo oni też mowią w języku zbliżonym do tajskiego. Nasi Buyi wprawdzie językowo różnią się zarówno od Dajów, jak i od Zhuangów, ale są to języki zbliżone. Chwalą się, że mają własne pismo, ale tak naprawdę jest to forma wymyślona przez językoznawców w latach '50 XX wieku i zbliżona do chińskiego pinyinu, więc nie bardzo się mają czym chwalić. ;)
Żyją w Guizhou, Syczuanie i Yunnanie już od ponad 2000 lat, co czyni z nich jedną z najstarszych mniejszości etnicznych w Chinach. Ponieważ okropni Chińczycy, gdy tylko byli wystarczająco silni, najechali te ziemie i oddali je w ręce kilku krwiopijców, dla których Buyi mieli pracować, Buyi się zbuntowali – było to tzw. Powstanie Południowego Smoka (1797), po którym po pierwsze liczebność naszej mniejszości znacząco się zmniejszyła, a po drugie część z nich wyemigrowała do Wietnamu, gdzie zaczęli się mieszać z innymi grupami etnicznymi, w związku z czym jest ich tam teraz bardzo niewielu.
Poza tym dwie grupy etniczne mające własne zwyczaje i języki zostały włączone do Buyi dla wygody urzędasów: Mo莫家人 i Jin 錦人.
Ci ze wsi nadal ubierają się w tradycyjne ubrania, które są wygodne i ładne:





W Kunmingu można na nich trafić na niektórych targowiskach, gdzie sezonowo sprzedają smakołyki ze swych stron.

2012-03-30

龍骨水車 Mlyny Smoczych Kosci

Jesli postapimy rozsadnie i wybierajac sie nad Rzeke Duoyi nie bedziemy sie spieszyc, bedziemy mogli nacieszyc oczy slicznym parkiem-skansenem mlynow wodnych. Mlyny smoczych kosci pojawily sie podobno w Chinach za czasow Wschodniej Dynastii Han (II w. n.e.) i od tego czasu caly czas pracuja. Dawniej w kieratach chodzily zarowno zwierzaki, jak i ludzie (przy czym te dla ludzi mogly wykorzystywac zarowno sile rak, jak i nog), a przymocowane do pior mlyna male saganki
wznosily sie na odpowiednia wysokosc, a woda sie wylewala i dalej korytami bambusowymi
badz ziemnymi doprowadzana byla do pol ryzowych badz innych potrzebujacych wody miejsc.
Skansenik jest uroczy; chetnie bym tam zabrala dzieciaki, zeby zobaczyly, jak to wszystko dziala :)

2012-03-27

Rzeka Duoyi 多依河

Wyobrazcie sobie koryto rzeki uksztaltowane tym, ze zrodla tryskaja z Wyzyny Wschodnioyunnanskiej, a potem wija sie miedzy pagorkami, ktore wyrastaja od Yunnanu az po Guizhou i Guangxi. Wyobrazcie sobie, jak rzeka zlobi koryto w skalach wapiennych, jak wodospadami wpada w dolinki, jak wygladza skaly i rwie sie w dol, w dol, za Yunnan, pozostawiajac blekitna od wapienia wode i cudne zjawisko krasowe...
Dlaczego nadal jest tam tak pieknie? Moze dlatego, ze nie jest latwo sie tam dostac. Teraz juz kursuja prywatne busiki, ale nadal jest to zbyt niewygodne dla wiekszosci Chinczykow. I mozna faktycznie dotknac przyrody, zachwycic sie pieknem krajobrazu i przejrzystoscia tamtejszej wody. Ilez traca ci, ktorzy tuz po wejsciu do parku wsiadaja do meleksow, zeby czym predzej dostac sie do wodospadow i miejsc piknikowych przy koncu trasy! O ilez piekniej wsiasc w bambusowy „katamaran” 竹筏
i wolniutko z pradem sie wlec... Leniwie dzwigajacy raz za razem wioslo pychowe „gondolierzy” z tutejszej mniejszosci Buyi nie stronia od pogawedek, jesli wiec sie dobrze trafi, mozna sie niejednego o tutejszym zyciu dowiedziec. Tak samo rozmowne okazuja sie panie prowadzace muly, z ktorych grzbietow mozna ujrzec piekno Duoyi z innej perspektywy – krocza zwierzeta samym skrajem sciezki polozonej o ladnych kilkanascie metrow powyzej poziomu rzeki... Tu ciekawostka – nauczona doswiadczeniami bosmana Nowickiego nie probowalam przymusic mojego wierzchowca do zmiany trasy, tylko pozwolilam mu na wybranie wlasnej drogi. Tymczasem moi towarzysze podrozy umierali ze strachu i probowali sklonic zwierzeta do wedrowki srodkiem sciezki. Nic z tego! Oni umierali wiec ze strachu, a ja smialam sie w kulak, jednoczesnie blogoslawiac fakt, ze „Tomki” znam niemal na pamiec ;)
Pobyt nad Duoyi warto zaplanowac tak, zeby sie nie spieszyc. Brodzenie w krystalicznej wodzie, splyw pontonami po tutejszych wodospadzikach czy leniwa podroz tratwa wymagaja czasu. A przeciez trzeba jeszcze sprobowac pieczonych ryb, nabijanych z glowa na patyczek grillowy,
tutejszych placuszkow ryzowych czy wspomnianego juz przeze mnie barwnego ryzu. Dobrze zostawic sobie chwile na potajemne sledzenie Buyi, tak innych od Hanow. No i dobrze miec czas, by przyjrzec sie slicznemu skansenowi mlynow wodnych, o ktorych na pewno jeszcze napisze.