Gdybym pozostawił wam konie i bydło, bałbym się, że zginą w nieszczęściu; gdybym pozostawił wam złoto i srebro, bałbym się, że je rozpuścicie; pozostawiam wam więc drzewa herbaciane, aby kolejne pokolenia mogły czerpać z nich bez końca.
2026-04-14
茶祖节 Święto Herbacianego Przodka
2025-07-07
Góra Jingmai 景迈山 ᨯᩭᨩ᪂ᨳ ᩱ
![]() |
| Tradycyjne domy budowane nad pustką, jedno z 18 dziwactw Yunnanu |
![]() |
| Ponieważ podczas ceremonii zawsze się śpiewa i tańczy, był też mały pokaz instrumentów. |
![]() |
| srebrne kolczyki grupy etnicznej Hani |
![]() |
| Dajski fan 幡 - coś w rodzaju buddyjskiego proporca |
![]() |
| Herbata jako warzywo i przyprawa |
![]() |
| Na herbacianych górach wystarczyło zapakować w liście bananowca trochę liści herbacianych i domowe "świece", by wystosować zaproszenie na wesele, pogrzeb czy do pomocy przy stawianiu nowego domu. |
![]() |
Było sporo ekranów z filmikami pokazującymi ceremonie nadal żywe wśród mieszkańców Jingmai. |
2023-10-15
开门节 Święto Otwarcia Drzwi
Święto Otwarcia Drzwi, nazywane również Wyjściem z Bagna 出洼, jest obchodzone przez wyznających buddyzm therawada Dajów, Bulangów, De‘angów i nawet część Wa, popularne w Chinach głównie w Yunnanie, a poza Chinami m.in. w Laosie i Tajlandii. Dokładna data jest wyznaczana zgodnie z dajskim kalendarzem na piętnasty dzień dwunastego miesiąca, jednak w związku z potrzebą nałożenia tego kalendarza na kalendarz gregoriański, oficjalną datę obchodów wyznaczono na piętnastego października. Siostrzanym świętem jest oczywiście Święto Zamknięcia Drzwi 关门节, często zwane też po prostu Świętem Początku Lata 入夏节, ponieważ odbywa się tradycyjnie parę miesięcy wcześniej, wraz z wejściem w porę deszczową (obecnie data jest wyznaczona na 15 lipca). Takie jest zresztą pochodzenie tego wywodzącego się z Indii święta - zróbmy wszystko, by w zdrowiu i spokoju przeżyć porę deszczową i cieszmy się, gdy się ona po mniej więcej kwartale skończy. Z tej okazji kończą się również rozmaite tabu: w lecie nie wolno się na przykład pobierać czy nawet zaręczać, budować domów (bo w regionie to również czynność "weselna"), a także wyjeżdżać w dalsze podróże czy choćby nocować poza domem. Podczas Święta Otwarcia Drzwi niezamężna i nieżonata młodzież idzie więc pięknie ubrana do świątyń paść Buddzie do stóp i ofiarować mu jedzenie, kwiaty, wódeczkę i pieniądze, dziękując za to, że wreszcie mogą planować życie, a starsi i młodsi dziękują zapewne za to, że im już znudzona młodzież nie będzie psuć krwi. Starszyzna zabiera również ze świątyń i spala ofiary, które przyniosła podczas Wejścia do Bagna 进洼 - skoro udało się z owego bagna wyjść, ofiarę można przecież zabrać. Po części religijnej i ceremonialnej zazwyczaj zaczynają się buddyjskie "odpusty" - fajerwerki, wysyłanie lampionów do nieba, taniec, śpiew, a także korowód po okolicznych wioskach z lampionami w kształcie rozmaitych zwierząt. A że zazwyczaj właśnie w tym okresie dobiegały końca zbiory ryżu, Święto Otwarcia Drzwi pełniło przy okazji funkcję dożynek.
Dawniej często obchody rozkładano na trzy dni: pierwszego dnia szła starszyzna, drugiego młodzież, a odpust z dożynkami zaczynał się dopiero trzeciego dnia, jednak dziś najczęściej wszystko jest upchnięte w czasie jednego dnia - przynajmniej w miasteczkach. Choć święto ma korzenie religijne, osobie, która maczała palce w tworzeniu koncepcji otwierania i zamykania duchowych drzwie, nie można odmówić sprytu, a co najmniej zmysłu praktycznego. Dawnymi czasy lato było najpracowitszą porą roku. Zamiast pozwalać młodzieży na harcowanie na sianie, obcowanie z płcią przeciwną uczyniono w tym okresie tabu, dzięki czemu siła robocza miała siłę skupić się na robocie. I na modłach, bo w całym "bagiennym" okresie raz w tygodniu obywały się w świątyniach... mam pokusę napisać "msze" - oczywiście buddyjskie spotkania modlitewne to nie to samo, ale wiecie, o co chodzi.
Oczywiście, obchody święta różnią się w rozległym regionie i między poszczególnymi grupami etnicznymi. Na przykład u Achangów i De'angów obchody nadak trwają pełne trzy dni - pierwszego dnia strojnie odziani kawalerowie wędrują po wioskach bijąc w wielkie bębny, a starcy udają się do świątyń, by spalić papier ku czci Buddy; z kolei następnego dnia do świątyń idą panny. Trzeciego dnia organizuje się jarmark, który staje się doskonałą okazją do oględzin płci przeciwnej, bo wszyscy mogą w nim uczestniczyć. Oczywiście, pod pozorem słuchania nauk wioskowych mnichów. Bez względu jednak na szczegóły różniące obchody, główna idea jest jedna: radujmy się!
Poza pragmatycznym wyjaśnieniem powstania świąt zamknięcia i otwarcia drzwi, istnieje oczywiście i religijne. Ponoć co roku w połowie dajskiego dziewiątego miesiąca Budda udawał się do Czystej Krainy, by się spotkać z matką i wspólnie recytować sutry. Wracał dopiero po kwartale. Pewnego razu nadgorliwym uczniom wydało się dobrym pomysłem ruszyć między prosty lud z buddyjskimi naukami. Misja nie spotkała się z dobrym przyjęciem - z jednej strony nie można ignorować mnichów głoszących słowo, z drugiej jednak - robota sama się nie zrobi. Lud zaczął się burzyć i narzekać na czas, który wybrali mnisi na głoszenie słowa. Gdy cała historia dotarła do uszu Buddy, uczuł on wielki niepokój i zarządził, by odtąd przez trzy miesiące, które on spędzał w Czystej Krainie, mnisi spędzali zgromadzeni w swoich świątyniach i klasztorach; nie mogli z nich wywędrowywać, mogli tylko w cichości serca żałować za przysporzenie kłopotu wieśniakom. Stąd w dawnych czasach nazwano moment zamknięcia mnichów w klasztorach Świętem Zamknięcia Drzwi, a powrót do normalności - Świętem Otwarcia Drzwi.
Poniżej możecie zerknąć na kilka migawek z obchodów tego święta oraz na dłuższy program o nim opowiadający.
2020-07-07
bawu 巴乌
Dawno, dawno temu w górach Ailao żyła piękna, skromna i dobra dziewczyna, która nazywała się Meiwu. Zakochała się ona w odważnym, przystojnym i pracowitym chłopcu Bazhong. Obiecali sobie być zawsze razem, nierozłączni jak gałęzie i liście. Cała wioska radowała się ich szczęściem. O ich szczęściu wywiedział się pewien zły duch, mieszkający daleko w górach i zgrzytał zębami ze złości. Pewnego dnia, w czasie święta, gdy wszyscy mieszkańcy bawili się i tańczyli, zły duch dosiadł silnego wiatru i porwał dziewczynę. Na wszelkie sposoby próbował ją zmusić do wypowiedzenia sakramentalnego "tak", jednak ona nie dawała się przekonać - i milczała. Rozzłoszczony demon odciął jej więc język, a potem wyrzucił ją do puszczy. Ona zaś wypłakiwała oczy za swoim miłym i błąkała się po lesie, nie mogąc nawet nikomu opowiedzieć swych strasznych dziejów. Pewnego dnia czarodziejski ptak pojawił się w lesie, niosąc w dziobie odcięty język dziewczyny, a w pazurkach - bambus. Polecił dziewczęciu włożyć język do bambusowej rurki - "bambus pomoże ci w mówieniu". Zagrała więc dziewczyna na bambusowym flecie, a dźwięki, które wydobyła, były słodkie jak miłość i smutne jak samotność. Usłyszał je Bazhong, który dotąd bezskutecznie szukał ukochanej; podążył za tym dźwiękiem i odnalazł dziewczynę. Odtąd byli już zawsze razem. A instrument, który potrafi mówić został nazwany na ich cześć - od ich imion.
W dawnych czasach w okolicach dzisiejszego Gejiu żył niemowa. Zmarła mu matka, więc był bardzo nieszczęśliwy, jednak nie miał jak opowiedzieć o swojej tragedii. Pewnego dnia znalazł jednak bambus podziurawiony przez robaki. Gdy przytknął go do ust, okazało się, że wydaje dźwięk, który potrafi wyśpiewać cały żal zgromadzony w sercu niemowy. Odtąd Yi nauczyli się wiercić dziury w bambusie, by stworzyć instrument, który najlepiej wyraża ból i smutek.
2020-05-13
2014-10-31
yunnańska herbata bambusowa 雲南竹筒茶
Oczywiście, okazało się, że w Yunnanie też są grupy etniczne, które przyrządzają bambusową herbatę; oprócz tego okazało się, że można zrobić w bambusie moją ukochaną herbatę pu-er, która, przesiąkłszy bambusowym aromatem, staje się jeszcze pyszniejsza...
Trzeba zrobić tak: świeżo ścięty bambus należy wypełnić właśnie zerwanymi liśćmi herbaty, upchanymi do granic możliwości, po czym zacząć opiekać nad ogniem. W trakcie opiekania liście będą się kurczyć - należy wtedy uzupełniać świeżymi liśćmi. I tak właśnie opiekać - dopychać, opiekać - dopychać, aż liście będą całkiem suche, a bambus będzie napchany do granic możliwości. Wówczas można rozciąć bambus, wyjąć ubitą, upieczoną, pachnącą bambusem herbatę i ją zaparzyć. Albo - można bambusa nie rozcinać, tylko szczelnie zatkać i zostawić w spokoju na rok, dwa, albo i pięć - i stworzyć w ten sposób bambusowy pu'er... Tak czy owak - herbata będzie mocna i aromatyczna. Uwielbiają taką pić Dajowie. Pierwsze zapiski o tak przygotowanej herbacie pojawiły się jakieś 200 lat temu, ale pewnie tajskie plemiona z dżungli pijały taką "od zawsze", tylko nikt tego wcześniej nie opisywał... Kiedy parzą ją Dajowie, zalewają po prostu herbatę wrzątkiem i piją gorącą, gorzką i mocną. Można jednak zaparzyć taką herbatę zgodnie z regułami sztuki, czyli nie wrzątkiem, a w siedemdziesięciu stopniach, tak jak każdą inną zieloną herbatę. Albo, jeśli już się spuerowała, można ją w gaiwanie parzyć dziesiątki razy...
Z kolei Kaczinowie przyrządzają swoją wersję bambusowej herbaty w taki sposób, że herbatę najpierw podsuszają, potem ręcznie międlą względnie gotują na parze aż liście zmiękną i zżółkną, a dopiero potem wsadzają do bambusa. Następnie ubijają liście w bambusie drewnianym tłuczkiem; gdy bambus jest prawie pełny, zatykają wylot liśćmi bambusa bądź granatu. Później stawiają bambusową tyczkę do góry nogami; przez dwa-trzy dni będzie z niej uciekał nadmiar wody. Dopiero wtedy zatyka się bambus szczelnie gipsem i... zakopuje. Herbata spędza pod ziemią prawie kwartał; gdy się ją wyciągnie, liście już podfermentowały i zżółkły. Ta herbata jest mocniejsza niż dajska bambusowa; jednak po zaparzeniu nie jest tak gorzka, jak zwykła zielona, parzona wrzątkiem. Podobną herbatę pijają również Hani, Blang czy Lahu - czyli jest popularna prawie w całym południowym Yunnanie.
Przy ostatniej wizycie u Herbacianej Cioci zostaliśmy poczęstowani właśnie bambusową wersją sfermentowanej herbaty - czyli właśnie takim bambusowym pu'erem:
Była mocno aromatyczna, smakiem bardzo się różniła od zwykłych pu'erów, parzyć ją było można ze dwadzieścia razy... Kiedy już kupię sobie szafkę na herbatę, na pewno kupię i herbatę bambusową. Jest pyszna!
2012-01-03
Mengzhe 勐遮镇
2009-05-08
雲南十八怪 18 dziwactw Yunnanu III - robaki
trzy komary to pełen talerz żarcia
螞蚱能做下酒菜
koniki polne robią za zagrychę
















