2026-07-13
渔舟唱晚 Wieczorna pieśń rybacka
2026-06-16
Meryl Streep & Yo-Yo Ma
2026-02-07
kwiaty moreli 梅花
2025-10-19
与元居士青山潭饮茶 Pijąc herbatę ze świeckim buddystą Yuanem nad stawem Qingshan
2021-11-14
Chryzantemy
Yuan Zhen 元稹, Chryzantemy 菊花
秋丛绕舍似陶家,
Jesienny gąszcz oplata dom jak u Tao,
遍绕篱边日渐斜。
Okrążasz zarośnięty płot i nawet nie wiesz, kiedy słońce zaczyna się chylić ku zachodowi.
不是花中偏爱菊,
Nie dlatego, że tak ukochałeś sobie akurat chryzantemy,
此花开尽更无花。
a dlatego, że po nich nie będzie już nic.
Znów odwołanie do Tao Yuanminga - cóż, za Tangów po prostu wypadało go znać. Ciekawa jest za to ambiwalencja poety - niby chwali te piękne, gęste chryzantemy, na które gapi się godzinami, aż zacznie słonko zachodzić, ale tak naprawdę ich nie znosi - bo to ostatnie kwiaty, po których innych już nie będzie. Będzie tylko mrok i zimno. Byle do wiosny! Ach, jak ja go rozumiem! I to mimo że w Kunmingu akurat zimą kwiatów nie brakuje (na balkonie właśnie mi dojrzewają pąki kamelii i azalii). Jak widać, chryzantemy źle się kojarzą nie tylko Polakom...
2021-10-24
Chryzantemy 菊花
Tym razem wiersz "Chryzantemy" 菊花, napisany przez tangowskiego poetę Li Shangyina 李商隐.
暗暗淡淡紫,融融冶冶黄。
Ciemny fiolet, żywa żółć.
陶令篱边色,罗含宅里香。
Kolory jak u Tao, zapach jak u Luo.
几时禁重露,实是怯残阳。
Nie boją się zimnej rosy, a tylko zmierzchu.
愿泛金鹦鹉,升君白玉堂。
W czasie uczty w pałacu chętnie zanurzą płatki w złotym kielichu.
Kilka przypisów. Po pierwsze, 陶令 to inaczej 陶渊明 Tao Yuanming, tangowski poeta, który, choć był wykształconym i zamożnym człowiekiem, rzucił wszystko i wyjechał w Bieszczady... to znaczy do Lushan. Na wieś. I oddał się pracy na roli, sławiąc ją temi słowy: wsi spokojna, wsi wesoła, który głos twej chwale zdoła!... Czy jakoś tak. W każdym razie, świetnie się znał na roślinach, więc i o chryzantemach popełnił wiersze, a nasz Li porównuje kolor własnych chryzantem z tymi u Tao.
Po drugie, za chwilę mamy drugie porównanie - zapach jak u Luo. Chodzi tu o Luo Hana, który też był wielkim erudytą i dżentelmenem, a nie dbał o pozycję i zaszczyty, żył skromnie i w dodatku był wegetarianinem! Na starość sam zrezygnował z posady na dworze i wrócił na stare śmieci, a próg jego domu porastały chryzantemy i orchidee, co dla plebsu było oczywistym znakiem jego cnoty - gdyby był niecnotą, rosłyby tylko chwasty. Jeśli macie zachwaszczony ogródek, sami się zastanówcie, jak to o Was świadczy...
Spójrzcie teraz: Li opisując piękne kwiaty porównuje nie tylko same rośliny; przywołując nazwiska dwóch skromnych, eleganckich i dobrze wykształconych poetów, siebie również do nich porównuje. Od razu zakładamy, że nie tylko na chryzantemy patrzy podobnym do nich okiem.
Trzecia rzecz, na którą warto zwrócić uwagę to złoty kielich, nazwany w tekście "złotą papugą" 金鹦鹉. Nie chodziło tu o prawdziwą papugę, a o "papugowe muszle" 鹦鹉螺 czyli nautilusy względnie łodziki albo amonity. Wśród zamożnych ludzi bardzo popularne były kielichy zrobione właśnie z takich muszli, pięknych i wielkich. To doprawdy oprawa uczty godna człowieka szlachetnego 君, mieszkającego w Białym Nefrytowym Pałacu 白玉堂. A nasze chryzantemy zasłużyły, by również wejść na salony.
2021-10-17
咏菊 Pieśń o chryzantemie
Średnio rozplanowane, bo widać tylko górne wersy, ale dajmy im plusika za dobre chęci. Przynajmniej pokazują, że chryzantemy od wieków były natchnieniem poetów - tych wierszy jest więcej. Na dziś wybrałam dla Was
白居易 Bai Juyi
咏菊 Pieśń o chryzantemie
一夜新霜著瓦轻,
W jedną noc szron otulił dachówki
芭蕉新折败荷倾。
chyląc ku ziemi lotosy i bananowce.
耐寒唯有东篱菊,
I tylko chryzantemy przy wschodnim płocie
金粟初开晓更清。
Złocą się o świcie jak zboża.
W Kunmingu wprawdzie nie opada szron, ale to prawda, że chryzantemy przetrzymują nawet inne rośliny kwitnące jesienią - w moim ogródku wończe, jaśminy i inne róże już dawno kaputt, a chryzantem z dnia na dzień więcej - wdzięcznie i dumnie wystawiają pąki ku jesiennemu, łagodnemu słońcu.
Ciekawostką jest porównanie do zboża. Chińczycy nawet w samej nazwie chryzantem pokazali, co o tym myślą. Chryzantema to przecież pełna garść 匊 pozawijanego 勹 ryżu 米 w trawie 艹 - 菊 jú...
2021-10-13
九月九日 Podwójna Dziewiątka
Już jutro Święto Seniora względnie Święto Podwójnego Słońca. Z tej okazji mam dla Was wierszyk:
九月九日忆山东兄弟 W Podwójną Dziewiątkę wspominam braci z Shandongu
独在异乡为异客,
Jestem samotnym podróżnym z dala od domu
每逢佳节倍思亲。
w każde święto tęskniącym za bliskimi.
遥知兄弟登高处,
Choć jestem daleko, wiem, że dziś ziomale poszli w góry
遍插茱萸少一人。
Z dereniami*. Lecz beze mnie.
Biedny Wang Wei 王維, zaledwie siedemnastoletni, wyobcowany i samotny w dalekim kraju! Zawsze z okazji świąt dwa razy bardziej się czuje tę odległość. W dodatku zazwsze mamy bolesną świadomość, że życie bez nas toczy się dalej. Krewni i przyjaciele dalej się spotykają, organizują uroczystości w ten sam sposób, jednak my, którzy jesteśmy daleko, możemy tylko tęsknić - bo zwyczaje zazwyczaj różnią się w Tym Innym Miejscu,a do bliskich jest daleko. Podmiot liryczny tęskni nie tylko za ziomkami, ale też za całą otoczką święta. Wie, że wezmą dereń, tak samo, jak ja wiem, że w Polsce w Wigilię jest sianko pod obrusem. Tak dobrze go rozumiem!...
Chińczycy, których wywiało z dala od domu, chętnie określają siebie samych pierwszym wierszem:
獨在異鄉為異客 [独在异乡为异客] dúzàiyìxiāngwéiyìkè - obcy i samotny w obcym kraju
Pokazałam Wam już chryzantemy w Parku Wielkiego Widoku. Te poniżej cyknęłam w kunmińskim ZOO czyli na Górze Yuantong, gdzie również co roku park ozdobiony jest chryzantemami. Są może cokolwiek mniej imponujące, ale też piękne.
2021-07-13
Tęskniąc za Xinem w Południowym Pawilonie w letni dzień 夏日南亭怀辛大
山光忽西落,
Blask opromieniający góry nagle znika na zachodzie,
池月渐东上。
A księżyc wspina się nad jezioro od wschodu.
散发乘夕凉,
Rozpuszczone włosy cieszą się wieczornym chłodem
开轩卧闲敞。
gdy spoczywam w ciszy w otwartym pawilonie.
荷风送香气,
Wiatr rozsiewa aromat lotosów
竹露滴清响。
i słychać, jak rosa kapie z bambusów.
欲取鸣琴弹,
Chciałbym zagrać na cytrze
恨无知音赏。
Nie ma jednak komu słuchać.
感此怀故人,
Zatęskniłem za starym przyjacielem
中宵劳梦想
I nawet sen nie daje mi wytchnienia.
To czuły wiersz autorstwa Meng Haorana, wspaniałego tangowskiego poety, starszego kolegi tych wszystkich Libajów, Dufów i innych Wangwejów. Ach, jak on pisze o przyrodzie! A o przyjaźni też niezgorzej. Sami spójrzcie: poszedł cieszyć się spokojnym letnim wieczorem do Południowego Pawilonu. I niby wszystko jest takie piękne - i te lotosy, i ta bambusowa rosa. A jednak trudno mu się cieszyć pięknem bez przyjaciela Xin E, który nie tylko jest niezastąpionym towarzyszem do kieliszka, ale i Rozumiejącym Muzykę Duszy - 知音 - co jest najpiękniejszym określeniem przyjaźni, jakie istnieje. Mamy też i drugie określenie na przyjaciela: 故人 gùrén - dosłownie: stary, antyczny wręcz człowiek, czyli ktoś, kogo znamy całe wieki. To tylko podkreśla siłę i trwałość tej przyjaźni i wielką tęsknotę - tym większą, im bardziej nie możemy podzielić się pięknem z tymi, których kochamy.
Łapiemy okruchy szczęścia: chłodny powiew w upalny letni dzień, woń lotosu, zachód słońca, odpoczynek w pięknym miejscu, wschód księżyca, odgłosy przyrody. To wszystko pozwala nam żyć. A jednak jest zadra w sercu. Jest tęsknota nie dająca spokojnie spać. Nawet muzyka nie daje ukojenia.
Meng Haorana dzieli ode mnie kilkanaście wieków. Wychowaliśmy się w różnych kulturach, w różnych miejscach; mamy inne zasady moralne, inaczej widzimy świat. Nic nas nie łączy.
Poza uczuciami. Bo te mamy identyczne.
![]() |
| Stąd dzisiejszy wpis: w Parku Wielkiego Widoku ujrzałam taką kompozycję z wyjątkiem z wiersza Menga - oczywiście właśnie o lotosach i bambusach. |
2021-02-17
正月初六 Szósty dzień Nowego Roku
Nadszedł Dzień Konia 马日 lub inaczej Dzień Odsyłania Biednych Duchów 送穷鬼 sòngqióngguǐ. Zwyczaj był dawniej popularny w niemal całych Chinach, głównie wśród większości etnicznej Han. Problemem jest jednak to, że po pierwsze sposoby odsyłania biedy różniły się w różnych miejscach, a po drugie nawet dzień odsyłania był rozmaity.
Za to drugie święto było nierozerwalnie związane właśnie z szóstym dniem Nowego Roku: Opróżnianie Wychodków 挹肥. Pamiętacie na pewno, że po wigilii Nowego Roku nie wolno już było sprzątać, zamiatać ani wylewać wody, nawet brudnej? Wyobraźcie sobie nagromadzenie odchodów i odpadków po pięciu dniach niesprzątania... Szóstka była więc świetną okazją, by posprzątać wychodki, przy okazji kłaniając się Bogowi lub Bogini Wychodka, jednemu z bóstw domowych.
Tego dnia otwierały się wreszcie wszystkie sklepy i restauracje. Oczywiście nie mogło się obyć bez fajerwerków i tego typu cudów.
Wróćmy jednak do odsyłania biednych duchów czy raczej - duchów ubóstwa. Wedle części źródeł Dniem Odsyłania Duchów Ubóstwa powinien być ostatni dzień przed nowiem, tzw. 晦日 huìrì - czyli ostatni dzień miesiąca księżycowego. Którego konkretnie miesiąca księżycowego? Tu zdania są podzielone - mawia się i że w pierwszym miesiącu nowego roku, i że ostatniego dnia miesiąca la - czyli w wigilię Nowego Roku. Z drugiej jednak strony wspomina się też o wigilii Dnia Człowieka (który, jak pamiętamy, jest siódmego dnia Nowego Roku, bo wtedy Nüwa stworzyła ludzi). Z trzeciej strony - mówi się o 29 dniu pierwszego miesiąca Nowego Roku, dodając przy okazji, że wówczas należy solidnie posprzątać, a cały domowy kurz i śmieci wywalić do rzeki (ach, jakie to ekologiczne...). Istnieje również powiedzonko sugerujące, że dniem ubogich duchów jest trzeci dzień Nowego Roku... Oszaleć można. W różnych częściach Chin były zresztą popularne nie tylko różne daty, ale też różne historie oraz zwyczaje z tym świętem związane. W Shanxi i Shandongu popularna była moja ulubiona opowieść o synu pewnego arystokraty, który nawet podczas obchodów Nowego Roku chodził obdarty i w ogóle był zeń straszliwy niechluj. Spotkała go później zła śmierć daleko od domu; dlatego więc ludzie, chcąc uniknąć tak złego losu, pilnowali, by ostatniego dnia przed Nowym Rokiem wyrzucić za mury domu wszystkie zniszczone ubrania. Z czasem zwyczaj zaczęto nazywać odsyłaniem biednych duchów. Ponoć zwyczaj ten był popularny już za czasów dynastii Tang.
Czymś, co wydaje się łączyć te rozmaite ceremonie, które odbywały się w różnych terminach, wydaje się być fakt, że po wysprzątaniu staroci i brudów należy zadbać o to, by duchy ubóstwa odesłać z pompą - z odpowiednim środkiem transportu i prowiantem na drogę. W zależoności od regionu pojazd może być robiony z wierzbowych witek albo z bananowych liści - widać więc, że akurat ta tradycja miała wiele wariantów. Jak należało się pozbyć tych wstrętnych duchów? Poza wersją ze sprzątaniem, wyrzucaniem ubrań i zaśmiecaniem rzeki, mamy też prawdziwą magię. Należy się udać wieczorową porą na rozstaje w kształcie litery T, przygotowawszy wcześniej prowiant: słodycze, suszone tofu, makaron, jajka, co podleci. Ułożywszy je, należy zapalić trzy trociczki i ładnie pożegnać się z duchami oraz spalić dla nich papierowe podarki, a zaraz potem - odejść i nigdy nie wracać. To znaczy - przynajmniej przez rok. Zgoła inaczej wyglądała ta tradycja na przykład w Kantonie. Tam odyłanie bidy odbywało się trzeciego dnia Nowego Roku. Jak pewnie pamiętacie, jest to dzień cynobrowych ust, podczas którego nie wolno odwiedzać krewnych i znajomych, bo się boimy kłótni. Pracowici Kantończycy uważali więc ten dzień za świetną okazję do posprzątania domu i kuchni, a także wymiecenia kurzu i wyrzucenia śmieci za próg. Tego też dnia palono stare meble czy inne starocie, a popiół wysypywano do Rzeki Perłowej. Widać, jak bardzo rozmija się to z kunmińską tradycją niewyrzucania niczego aż do dnia szóstego - pamiętajcie, Chiny są wielkie i różnorodne!
2020-11-18
graffiti LXIII - Sun Simiao
Sun Simiao 孫思邈 [孙思邈] to chiński medyk i pisarz z przełomu dynastii Sui i Tang. Nazywano go Królem Leków 藥王 [药王], ponieważ wymyślał niezwykłe metody leczenia i lekarstwa. Oprócz tego znany był z wielkiej troski o pacjentów.
Urodził się w dzisiejszej prowincji Shaanxi. Naukę zaczął jako siedmiolatek i rzucił się na nią z kłami i pazurami - czytał całymi dniami i opanowywał niezwykłe ilości znaków; współcześni mówili, że to cudowne dziecko 圣童. Był tylko jeden problem - był strasznie chorowity. Do tego stopnia, że wydatki na lekarzy pochłonęły wszystkie rodzinne oszczędności. To, a także patrzenie na ludzi, którzy umierali na idiotyczne choroby, bo nie było ich stać na lekarzy, zainspirowało go do podjęcia studiów medycznych, które zresztą kontynuował do końca życia.
Napisał dwie księgi: Podstawowe recepty na nagłe wypadki, warte tysiąc sztuk złota 备急千金要方 oraz uzupełnienie: Dodatek do recept wartych tysiąc sztuk złota 千金翼方. Obie uchodzą za kamienie milowe w historii chińskiej medycyny i jednocześnie są podsumowaniem pretangowskiej wiedzy medycznej. Wcześniejsza podaje ponad pięć tysięcy przepisów na leki, a ta późniejsza dodatkowe dwa tysiące. Oprócz tego Sun Simiao twierdził, że wykonywanie prostych czynności typu dotykanie włosów, przewracanie oczami, chodzenie czy potrząsanie głową może poprawić zdrowie. Jest on również twórcą "chińskiej przysięgi Hipokratesa", która zresztą pochodzi z pierwszego rozdziału pierwszej wspomnianej księgi. Stoi w niej, że lekarz nie powinien zwracać uwagi na status, bogactwo czy wiek pacjenta ani na jej piękno czy brzydotę; nieważne powinno być dla niego, czy to przyjaciel czy wróg, Chińczyk czy obcokrajowiec, a także czy jest analfabetą czy wykształciuchem (不分“贵贱贫富,长幼妍蚩,怨亲善友,华夷愚智”). Powinien każdego pacjenta traktować tak samo, jakby traktował własnych bliskich krewnych [zakładam, że lubianych]. Uważał, że życie ludzkie jest cenniejsze od złota.
Poza medycyną parał się również alchemią - był taoistą. Napisał książkę Podstawowe przepisy klasycznej alchemii 丹經要訣, która jest ponoć "as close to a modern laboratory handbook as anything we are likely to find in ancient literature". Czyli bawił się w prawdziwego naukowca w prawdziwym średniowiecznym laboratorium. Pewnie wiele lekarstw wymyślił właśnie szukając cudownej kapsułki nieśmiertelności.
Po śmierci zyskał wyznawców jako Bóg Medycyny 醫神 - a raczej jeden z licznych bogów medycyny - ma ołtarze głównie w rodzinnym Shaanxi, a nawet własną świątynię 药王庙, w której co roku drugiego dnia drugiego miesiąca księżycowego odbywa się odpust na jego cześć.
Krążyły o nim legendy, jak ta o uleczeniu tygrysa. Ponoć razu pewnego, gdy Sun akurat kogoś nocą ratował, podszedł doń tygrys z błagalnym wyrazem pyska. Okazało się, że w jego gardzieli utkwiła ludzka kość, którą Sun zręcznie usunął. Z wdzięczności tygrys został jego obrońcą i sługą. Innego razu zobaczył kondukt przechodzący ulicą i zdumiał się straszliwie, dlaczego z trumny wycieka krew. Poprosił o otwarcie wieka trumny i uratował matkę i niemowlę, którzy nieomal zostałi żywcem pochowani, bo uznano ich za zmarłych w trakcie ciężkiego porodu.
Pamiątką, którą pozostawił Sun Simiao po sobie w literaturze jest czteroznak 爐火純青 [炉火纯青] lúhuǒchúnqīng - dosłownie: płomień na fajerce staje się zielony. Że niby eksperyment alchemiczny się powiódł i udało się uzyskać lekarstwo zapewniające nieśmiertelność. Przenośnie oznacza to, że ktoś osiągnął perfekcję w jakiejś sztuce czy technice. Czteroznak to trawestacja wersu z wiersza Suna.
2020-10-14
góra ksiąg i morze nauki 書山與學海
Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.
Z okazji Dnia Edukacji Narodowej mam dla Was adekwatny dwuwiersz:
书山有路勤为径,
学海无涯苦作舟.
Na górze ksiąg ścieżkę wytycza pilność,
W bezkresnym morzu nauki łodzią jest trud.
Nie jest on trudny do zrozumienia: zdobycie wiedzy nie jest łatwe, nie ma drogi na skróty.
![]() |
| Niedawno trafiliśmy akurat na moment kaligrafowania tego dwuwiersza wodą po ziemi. |
Jeden czteroznak wszedł w użycie jako całkiem samodzielne przysłowie:
學海無涯 [学海无涯]
xuéhǎiwúyá - póki życia, póty nauki względnie: ars longa, vita brevis
Autorem dwuwiersza jest słynny pisarz Han Yu 韩愈 - kto jak kto, ale on wiedział, jak ważna jest wytrwałość. Był tangowskim pisarzem, poetą, publicystą i politykiem. Postulował powrót do klasycznych form literackich i ucieczkę od iście barokowych nowoczesnych wymysłów - to, co zrobił dla języka chińskiego, bywa porównywane z wpływem, jaki na swoje języki i kultury mieli Szekspir, Dante czy Goethe. Miłował chińską kulturę pozbawioną obcych elementów - tak kulturowych, jak i religijnych. Ponieważ sądził, że literatura i etyka są nierozłączne, wolał prostotę i zrozumiałość od jakichś pokrętnych i nadozdobnych dziwactw. Co ciekawe, za obrzydliwe, barbarzyńskie zabobony miał nie tylko całkowicie obcy Chińczykom buddyzm, ale i... taoizm, który wszak jest konstruktem rdzennie chińskim - jednak taoizm był według niego wypaczeniem chińskiej kultury. Han Yu uznawał tylko Konfucjusza (to jego główna wada) - uważał, że konfucjańskie idee winny być częścią życia każdego człowieka. Bardzo podoba mi się jego wizja zamknięcia klasztorów i rozdania włości zwykłym ludziom (bo mnisi są bezproduktywnymi pasożytami). Niestety, mojego entuzjazmu nie podzielał szef Han Yu - za antybuddyjskie (a tak naprawdę - nie tyle antybuddyjskie, co postulujące rozdział religii i władzy <3 ) wypowiedzi został on zesłany przez cesarza na jeden z końców świata, czyli do Kantonu.
Ten półsierota z dobrej rodziny nie miał łatwo - jako dwulatek stracił ojca i był wychowywany przez starszego brata. Rodzina była przeganiana z miejsca na miejsce z racji niewłaściwych sympatii politycznych. Generalnie mógłby się poddać losowi i dać spokój walce o lepszy byt. On jednak czterokrotnie podchodził do egzaminów cesarskich, aż wreszcie udało mu się uzyskać stopień jinshi. Nie dostał ciepłej posadki w stolicy, więc pracował jako attaché wojskowy daleko daleko i dopiero wówczas został zauważony i doceniony. Wrócił do stolicy, objął posadę i... został wygnany. Zbyt twardy kark, jak sądzę. Niewłaściwe sympatie polityczne (to najwyraźniej rodzinne). I jeszcze rzucił idiotyczną ideą zmniejszenia podatków z powodu wielkiego głodu. Pajac.
Ponieważ jego kariera nie zależała od rzeczywistych zasług, a od tego, czy się aktualnemu cesarzowi akurat podobało to, co mówił i pisał, miał bardzo interesujące życie. W końcu jednak został "rektorem" cesarskiego uniwersytetu, czyli wreszcie robił to, do czego się najlepiej nadawał. Zmarł jako krzepki pięćdziesięciosześciolatek.
W przeciwieństwie do znakomitej większości słynnych pisarzy starożytnych Chin, został zapamiętany głównie jako twórca świetnej prozy, nie poezji. Pisał pamflety, eseje, memoriały. Badacze literatury podkreślają wyjątkowość jego stylu, wpływ na współczesną i późniejszą literaturę, bla bla bla, a ja - ja go po prostu kocham za to, że miał poczucie humoru. Pisał wiersze o swoich wypadających zębach, próbując po częstotliwości ich ubywania domniemywać datę swej śmierci; wezwania do krokodyla, by opuścił on miasto; eseje na tematy tak żywotne, jak próba rozstania się z ubóstwem. Być może ośmielę się kiedyś je przetłumaczyć, jednak na razie, choć pozostaję jego twórczością oczarowana, boję się, że nie sprostam...
2020-03-28
pu'er w paście 普洱茶膏
2020-03-09
kobieta-cesarz
![]() |
| źródło zdjęć |
2019-01-27
Wschodnia i Zachodnia Pagoda 東西寺塔
| kuraki :) |
| minimadżongarnia |
| w tle - śliczne, choć zniszczone freski, przedstawiające piękne kunmińskie widoki |
| czasem spotykają się tu także melomani |
| w kameliowym parczku zdarzają się też inne drzewka, na przykład piękne, rozłożyste granaty |
| miejsce bardzo sprzyja odpoczynkowi :) |
![]() |
| jak widać, Tajfuniątko też lubi tu przychodzić :) |






























