blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2010-08-31

plan zajęć 課程表

Zacznę się uczyć w przyszły poniedziałek. Z pełną premedytacją mówię: "uczyć", a nie tylko "chodzić na zajęcia", bo wygląda na to, że koniec z obijaniem się. Zajęć sporo - 20 godzin tygodniowo - i w dodatku rozstrzelone od 8.10 do 20.40, więc trochę ciężko. Wszystkie zajęcia są obowiązkowe, łącznie z kaligrafią, wycinankami i robieniem supełków (kochana pani renowatorko, będę uważać na lekcjach ;)) Poza tymi cudami zajęcia o współczesnych Chinach, chiński dla zaawansowanych, o pożytkach płynących z opanowania drugiego języka, o chińskiej kulturze, najważniejsze problemy w nauczaniu chińskiego, klasyczna kultura Chin, o sposobie prowadzenia lekcji, o różnicach kulturowych...
Poza tym mam jeszcze jedną zagwozdkę, muszę mianowicie odbyć półroczne praktyki. Na razie nie wiadomo gdzie i kiedy. Poziom dowolny.
Współlokatorka ok, choć raczej mało nas łączy - jej ulubionym zajęciem jest malowanie paznokci w trakcie oglądania koreańskich łzawych seriali. Jej najlepsza wietnamska przyjaciółka mówi po chińsku jak Chinka, wprawiając mnie w kompleksy. Zresztą, w ogóle trochę się boję, zwłaszcza pisania po chińsku prac semestralnych. Trochę mnie przeraża chiński formalny język...
Nic to. Będzie dobrze. A nawet jeśli nie będzie - patrz punkt pierwszy.
Dzięki najlepszej informatyczce we wszechświecie mogę używać blogspota i fejsbuka, ku radości mej przeogromnej. Niestety, netu w akademiku nadal niet. Mam nadzieję, że uda się go szybko załatwić.
Jeszcze nie zdążyłam się zobaczyć ze Wszystkimi-Zostawionymi-w-Kunmingu, ale sadzę, że będzie się dało to zrobić do końca weekendu.
Na razie bez zdjęć, bez szaleństw. I jedno, i drugie pojawi się z czasem :)

2010-08-28

akademik Yunnan Normal University

Jestem.
Pierwsze dwa karaluchy w sypialni zabite. Zaczynam dziękować Siłom Nieczystym za łóżka piętrowe i moskitierę. Żeby była jasność - tylko przez karaluchy dziękuję, albowiem łóżko piętrowe typu wąziutki stelaż z dechami i bez materaca nad biurkiem, przy którym nie da się nawet wyciągnąć nóg, w dodatku przy moim lęku wysokości to dramat.
Woda jest ciepła, jak jej się przypomni. To znaczy: jest ogrzewana tylko słonecznie, więc trzeba mieć dużo szczęścia, żeby się wstrzelić. Prysznic nie jest nad kibelkiem, ale kibelek i tak jest kucany.
Mam współlokatorkę Wietnamkę, której jeszcze na oczy nie widziałam. Mimo czteroosobowego pokoju, współlokatorka jest jedna. Na pozostałych łóżkach "mieszkają" nasze bagaże.
Godziny otwarcia drzwi akademikowych - od 6 rano do 23. Czyli żadnych nocnych powrotów.
Dziś idę na poważniejsze zakupy (działa mi Visa) - pościel, kubek, miseczka, pałeczki, płyn do mycia podłogi i mop.
W poniedziałek powtórka kompletu badań. Tak, dobrze widzicie: żeby się w ogóle ubiegać o stypendium, trzeba zrobić komplet badań wraz z EKG, zdjęciem rentgenowskim itd. Tuż po przyjeździe należy wszystkie badania powtórzyć, wywalając po raz drugi bardzo dużo kasy w błoto. W dodatku badania są raczej zabawne - np. ważenie razem z plecakiem i kompletem ubrań albo okulista bez zdejmowania soczewek kontaktowych.
Pogoda może być, ale bez rewelacji.
Chińskie żarcie, poezja. To znaczy to prawdziwe, nie stołówkowe. Ale stołówka przynajmniej tania - za 6 yuanów można się objeść po samo ucho.
Fajną drogę miałam. Ten najdłuższy lot spędziłam rozpychając się na dwóch siedzeniach i gawędząc z McBoskimi stewardami. Kochali mnie za chiński i za to, że mówiłam, że mogą oczywiście się przespać na którymś z moich dwóch foteli, pod warunkiem, że będą mi służyć za poduszkę.

2010-08-16

Dzień Zakochanych bez ukochanego


没有情人的情人节
Dzień Zakochanych bez ukochanego
多少会有落寞的感觉
jakaż pustka w uczuciach
为那爱过的人不了解
niezrozumienie dla tych, co kochali
想念还留在心里面
i tęsknota na dnie serca
没有情人的情人节
Dzień Zakochanych bez ukochanego
意外收到安慰的卡片
przypadkowa kartka, która ma Ci ulżyć
想必爱过的心已发现
pewno ci, co kochali, już wiedzą
要我打开回忆的结
że muszę rozwiać wspomnienia
情人节快乐快乐情人节
szczęśliwego Dnia Zakochanych! szczęśliwy Dzień Zakochanych...
我只听见悲伤的音乐
a ja słyszę tylko smutne piosenki
情人节快乐快乐情人节
szczęśliwego Dnia Zakochanych! szczęśliwy Dzień Zakochanych...
把那忧郁的发丝轻剪
trzeba odciąć te więzy, cieńsze od włosa

情人节真快乐快乐情人节
szczęśliwego Dnia Zakochanych! szczęśliwy Dzień Zakochanych...
一个人流连花好月圆
i doskonale szczęśliwa samotność
情人节快乐快乐情人节
szczęśliwego Dnia Zakochanych! szczęśliwy Dzien Zakochanych...
烟火的天空下起了雪
a z rozpalonego nieba spadł śnieg

幻想去年有你欢乐的情节
marzę o zeszłorocznym Dniu Zakochanych, w którym byłeś jeszcze ze mną
是否明年有我未知的情缘
ciekawe, czy w przyszłym roku dane mi będzie znów kochać?

PS. Wszystkiego najlepszego z okazji chińskich walentynek - 七夕 ^.^
PS2. Nie, to znowu nie jest TŁUMACZENIE, tylko IMPRESJA :P

2010-08-15

jestesmy na wczasach :)

Znowu robie wino mirabelkowe. Na za dwa lata bedzie jak znalazl :)
Ciasta borowkowo-porzeczkowe z owockami z wlasnego ogrodu.
Troche sprzatania.
Kupuje lekarstwa.
Kiedy zagladam do szaf z ciuchami... szybko odwracam glowe. To samo robie na widok walizki ;)
Slucham duzo muzyki. Ogladam House'a. Czytam po chinsku, coby sie przyzwyczaic. Cholera, niby utrzymywalam kontakt z jezykiem, ale jakos tak... tego... no...
We wtorek/srode Krakow po raz ostatni.
...

2010-08-12

Smazony ryz curry 咖喱炒飯

*ryz. Najlepiej jasminowy. Ugotowany dzien wczesniej. No resztki po prostu.
*Jajko
*Cebulka zielona
*drobno posiekana cebula
*drobno posiekana papryczka chilli - albo inna, a chilli w proszku ;)
*czosnek - dobrze, jesli ten zielony, ale moze byc rowniez swojski w zabkach.
*odrobina chrzanu swiezo startego albo posiekanego drobno (ten przepis laduje tu dzis wlasnie dlatego, ze chrzan na kazdym targu sie znajduje ;)
*curry (w proszku lub w pascie)
*maslo (albo inny tluszcz, na przyklad olej kokosowy)
*cukier
*szczypta pieprzu

1) Rozgrzewamy wok, dodajemy maslo oraz curry - lyzke albo i wiecej, w zaleznosci od tego, jaka intensywnosc smaku chcemy uzyskac. Mieszamy az do uzyskania jednolitej konsystencji. Pamietamy, ze maslo ma niska temperature smazenia i curry tez sie latwo pali, wiec nie przesadzamy z wielkoscia ognia ;)
2) Dodajemy posiekanej cebuli i czosnku i smazymy, az zapachnie.
3) Dodajemy chrzan i papryke.
4) Sos jest gotowy. Mozna go przelozyc na talerzyk, a wytarty do czysta wok ponownie rozgrzac, dodac tluszczu i usmazyc rozbeltane jajko, a gdy juz sie usmazy, dodac ryzu i smazyc go az nie bedzie sklejony (wszyscy wiemy, ze porzadny ryz chinski sie klei, pamietajac o tym musimy zadbac o to, zeby wok byl wystarczajaco tlusty, aby udalo sie nam go porozdzielac).
5) Dodajemy przygotowany wczesniej sos curry, na zywym ogniu przesmazamy z ryzem, czesto mieszajac, aby kolor zostal nalozony rownomiernie.
6) Dodajemy zielenine, sol, cukier, pieprz. Chinczycy dodaja oczywiscie glutaminianu sodu, ale nie jest to niezbednie potrzebne. Smazymy az zapachnie i podajemy.

2010-08-07

Eliza Doolittle Skinny Genes



Dzis rozpakowywalam resztki rzeczy pokrakowskich w rytm piosenek tej mlodej. Moze to wlasnie dzieki temu poszlo tak sprawnie? :D

PS. I zrozumialam nie tylko to, co House powiedzial swoim chinskim pacjentkom, ale tez to, co one gadaly miedzy soba :D

sukces 成功

mierzony jest za pomocą skype'a.
Kiedyś pisząc z nowymi skype'owymi przyjaciółmi musiałam stosować metodę Copy'ego-Paste'a, żeby móc się dogadać ze skośnookimi. Wczoraj natomiast po kilkuminutowej rozmowie, która zaczęła się od tego, że jestem Tajwanką (to jest oczywiste, bo piszę tradycyjnymi znakami i nie mówię po kantońsku :D), kiedy się wreszcie temu Shandończykowi przyznałam, że jestem Europejką, wpisał mnie do kategorii Yayi 亞裔, czyli Europejczyków względnie Amerykanów azjatyckiego pochodzenia.
Hurra! ^_____^
四年前用skype跟華人聊天的時候我只是複製-看詞典-貼上回答。不敢接電話的我沒想到有一天我向山東人說我是臺灣人的時候他會相信!!!當然, 幾分鐘以後我告訴他我是波蘭人。他卻問我:你是亞裔對吧? 哈哈哈! 我知道我的國語還不夠好, 但是嘛…… 好像已經還好吧 ^.^

2010-08-01

war is over ;)

Skonczylam prace w Krakowie. We wtorek sie wynosze. Na poczatek z Krakowa, w perspektywie z kraju. Za praca tesknic nie bede (zachowalam resztki normalnosci). Za Krakowem - nieobsesyjnie. Za krajem... Zobaczymy.