blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2018-03-31

Bò bía - wietnamskie krokiety ryżowe

      
Wszystko zaczęło się w Fujian albo w Chaoshan. To właśnie tam z okazji Święta Sprzątania Grobów spożywa się świeże krokieciki popiah - 薄餅, które po mandaryńsku wymawia się báobǐng. To dosłownie oznacza cienki placek. Faktycznie, jest półprzezroczyste. Nazywane też bywają 潤餅 rùnbǐng czyli plackami wilgotnymi - żeby osiągnąć tak cienkie ciasto, trzeba je bowiem zrobić bardzo mokre. Obie nazwy wraz z chińską diasporą powędrowały w świat, wrastając w kulinarne tradycje Azji Południowo-Wschodniej. Stąd właśnie zamiast chińskich znaczków nnpopiah albo lumpia na ulicach Indonezji czy Filipin, albo bò bía w Wietnamie.                  
Pierwotnie naleśniczek był cienki jak jedwab i zrobiony z mąki pszennej. W poszczególnych krajach do mąki pszennej dodaje się czasem ryżowej albo całkiem ją ryżową zastępuje. Taki naleśniczek po upieczeniu na mocno rozgrzanej blasze może być podawany na słodko, słono lub ostro. Nadzienie również bywa rozmaite: rzodkiew, kłębian kątowaty, kiełki soi, sałata, marchewka, kiełbaska, tofu, siekane bądź mielone fistaszki, smażona cebulka, wieprzowina, krewetki, kraby czy pokrojony omlet - wszystko się nadaje. Dodajmy do tego sos - sojowy, hoisin albo pasta krewetkowa, a nawet sos chilli. Jakkolwiek jadałam różne wersje, najbardziej urzekły mnie słodkie krokiety z północnego Wietnamu. Na naleśniczek zrobiony z mieszanki mąki ryżowej i pszennej nakłada się grubo pokrojone wiórki kokosowe, dodaje cukier trzcinowy i posypuje czarnym sezamem. Tak nadziane zwija w krokiety i już można się cieszyć mocno słodką i pięknie pachnącą kokosem przekąską.
Zwróćcie uwagę na cukier: ma formę małych, leciutkich, suchych patyczków. Kiedy tylko zetknie się ze śliną, robi się lepki i zapychający.

2018-03-29

Dom Hồ Chí Minha 胡志明旧居

Powolny spacer w cudnym wiosennym słońcu, w dodatku bez Tajfuniątka! Nie żebym nie lubiła z nią spacerować, ale od czasu do czasu przydaje mi się chwila wytchnienia. Mogę wstąpić do ulubionego sklepu na pogaduchy, przymierzyć kilka ciuchów, bez wyrzutów sumienia wstąpić na ciacho do starej Pomyślnej Piekarni (obiecuję, że kiedyś coś o niej będzie na blogu), a także... odkryć rezydencję Hồ Chí Minha.
Ja również nie wiedziałam, że prezydent Wietnamu bywał w Kunmingu, możecie odetchnąć. Ta wiedza nie jest potrzebna do życia nikomu poza takimi fankami starego Kunmingu jak ja. Bo oczywiście zobaczywszy pamiątkową tablicę, zaczęłam szperać. Informacji nie było wiele. 

Gdy Japonia zdobyła kontrolę nad Indochinami Francuskimi (początek marca 1945), cały amerykański wywiad w regionie wziął w łeb. Trzeba się było zbratać z Wietnamczykami. Już parę dni później Ho siedział w Kunmingu, w jednej z najsłynniejszych kawiarń omawiając z Amerykanami przyszłą współpracę. Skąd się tam wziął? Hmmmm... Być może przewędrował setki kilometrów na piechotę, klucząc tak, by Japończycy go nie zauważyli - bo ponoć właśnie w taki sposób dotarł do Kunmingu już w lutym 1945 roku. Cóż. Znał teren. Podobno kursował między Hanoi a Kunmingiem już od 1942 roku, przy pomocy rządu Czang Kaj-Szeka próbując dogadywać się z Amerykanami. W 1944 roku osobiście przeprowadził przez granicę indochińsko-chińską amerykańskiego spadochroniarza, który miał nieszczęście trafić między Francuzów a Japończyków. Zapewne od dawna kombinował, jak uzyskać pomoc Stanów Zjednoczonych w wyzwalaniu Wietnamu, a dostarczenie do Kunmingu zbłąkanego pilota mogło tylko pomóc w zdobywaniu zaufania Amerykanów.
Najważniejsze punkty, o jakich dyskutowali, to współorganizacja akcji przeciwko Japończykom oraz dostawy (sprzętu? żywności? broni?) dla Việt Minhu - Ligi na rzecz Niepodległości Wietnamu. Việt Minh później niejednokrotnie pomagała Amerykanom, którzy znaleźli się w zasięgu Japończyków. Majorowi Pattiemu, który opiekował się OSS w Kunmingu i Hanoi, zależało na tym, by odbudować siatkę szpiegowską w regionie, a współpraca z Francuzami okazała się niemożliwa. Zwrócił się do Ho i nawiązali bliską współpracę. Pomógł wytrenować Hochiminhowską armię; rozmawiał z przyszłym przywódcą Wietnamu na temat wietnamskiej konstytucji i deklaracji niepodległości; wysłał Drużynę Jelenia (tuzin dobrze wyszkolonych agentów), by we współpracy z  Việt Minh dręczyła Japończyków. Spotkał się z Ho wielokrotnie, zarówno w Kunmingu, jak i w Hanoi. Mam wrażenie, że w ciągu tych paru miesięcy (pamiętajmy, że w sierpniu 1945 roku Japonia skapitulowała) ta dwójka stała się... no, może nie przyjaciółmi, ale na pewno bliskimi sprzymierzeńcami.
Wróćmy do Kunmingu. Skoro znajduje się tu rezydencja Ho, to pewnie bywał tu dość często. Dom... cóż, nie jest jakiś wybitnie szykowny. Od pozostałych starych domostw przy tej ulicy różni go bodaj tylko ozdobna fasada i całkiem spora powierzchnia użytkowa. Do środka wejść się nie da - tylko parter jest otwarty. Nie dla zwiedzających, a dla amatorów misienów z koźliną... 
Ciekawe, czy kiedyś ten dom chociaż porządnie wyremontują...
PS. Niedawno trafiłam też na informację, co porabiał w Kunmingu Hồ Chí Minh wtedy, kiedy nie konspirował. Kiedyś Wam na pewno o tym opowiem :)

2018-03-27

graffiti XX

"sprawiedliwość"
Na dzisiaj, poza graffiti, mam bonus: zdjęcia ZB i moje, randkowe.
Dokładnie pięć lat temu odbyło sięnasze wesele. Pięć lat to tak niedużo... i tak wiele. Klapki z oczu już spadły, ale... Teraz jest pełniej. I piękniej. Nie tylko przez Tajfuniątko. Dlatego, że patrząc na siebie nawzajem widzimy i zalety, i wady - i kochamy całokształt. Pewnie, że czasem zaklnę pod nosem; pewnie, że czasem ZB wychodzi z domu, żeby ochłonąć. Nasz związek jest... dynamiczny. Ale - jego ramiona są moim bezpiecznym portem, a moje objęcia - jego domem.

2018-03-25

z czym się Chińczykom kojarzą kobiety?

Dziś w ramach akcji W 80 blogów dookoła świata blogerzy językowi i kulturowi pisać będą o kobietach. Marzec w końcu, najbardziej kobiecy miesiąc w roku. Myślę, że będzie ciekawie dowiedzieć się, jak kobiety wyglądają w innych językach i kulturach, więc już sobie ostrzę zęby na inne wpisy. Sama oczywiście postanowiłam pogrzebać w chińskich znakach, które kocham nad życie.

Znak kobiety: 女. Taka sobie kobietka, krzywe nóżki, trochę pękata. Sama w sobie jest po prostu wszystkim, co żeńskie.  Znak kobiety jest też tzw. kluczem (do zrozumienia znaku chińskiego) - czyli pojawia się w wielu znakach, które jakoś tam są związane z kobietami, ale oprócz tego w wielu, które na pierwszy rzut oka może się z kobietami nie kojarzą, ale za to z których można wywnioskować pozycję kobiety w świecie chińskim i ogólne nastawienie Chińczyków do płci pięknej.
Oczywiście zawsze zaczynamy od 好 hǎo czyli dobry/dobra. Kiedy rozbijemy znak na części pierwsze, okazuje się, że kobieta 女 jest dobra dopiero, gdy urodzi syna 子. Jest też oczywiście spokój, pokój 安 ān. Rozbiwszy znak na części pierwsze, dowiadujemy się, że jeśli kobieta 女 znajduje się pod dachem 宀 (w domyśle: własnego domu), to znaczy, że trwa pokój i jest bezpiecznie. To są te w sumie miłe znaki, kojarzące kobietę z szeroko pojętym domem. Pojawiają się też inne, mniej miłe. Na przykład 奴 nú czyli niewolnik, zresztą płci obojętnej. Początkowo był to wizerunek kobiety 女, którą trzyma się mocno w garści 又. Ciekawe, czy niewolnicy czuli się faktycznie sprowadzeni do roli kobiety i "wykastrowani" przez funkcję, jaką musieli pełnić? Jest też drugi znak na niewolnicę lub służącą, z wyraźnym zaznaczeniem, że dotyczy tylko płci pięknej: 婢 bì. Ten znak po rozbiciu to kobieta 女, która jest skromna, o niskiej pozycji, godna pogardy 卑 bēi. Skoro jesteśmy już przy przymusowo wykonywanej pracy, zerknijmy przy okazji na listę zawodów skojarzonych ze znakiem kobiety. Lista nie jest długa. Można było być swatką 妁 shuò/ 媒妁 méishuò/ 媒 méi (oba znaki, méi oraz shuò, mogły występować albo samodzielnie, albo w połączeniu méishuò, ale znaczyły dokładnie to samo: swatkę, czyli osobę, która zarabia na łączeniu ludzi w pary). Drugi zawód to ten ponoć najstarszy na świecie. Tu wpasowałabym czasownik "zabawiać", też kojarzony z kobietą: 娛 yú. Biorąc pod uwagę, że radość i muzyka są po chińsku pisane jednym znakiem 樂, nietrudno zrozumieć, dlaczego damy do towarzystwa musiały umieć śpiewać/grać na instrumentach, a profesjonalne muzyczki były często kurtyzanami. Stąd to "zabawianie" związane z kobiecością oraz idea kurtyzany, czyli kobiety nie służącej tylko rozkładaniu nóg, ale również rozrywce intelektualnej i artystycznej. I tu mnogość znaków aż poraża, przy czym te z kobiecym "kluczem" oczywiście nie wyczerpują listy określeń. Bodaj najczęściej używane są trzy: 妓 jì, 婊 biǎo oraz 娼 chāng. Urzekło mnie kompletnie przypadkowe podobieństwo brzmienia pierwszego znaku do naszego rodzimego określenia, czyli dziwki - jì czyta się przecież "dzi". Co ciekawe, odwiedzanie pań negocjowalnego afektu, choć jest domeną mężczyzn, również zaczyna klucz kobiety: 嫖 piáo. Zwróćcie też uwagę na znak 娼 - tylko klucz różni go od znaku śpiewu 唱. O innych zawodach dostępnych kobietom w dawnych Chinach pisałam już tutaj; ponieważ te inne zawody nie zawierają znaku kobiety w nazwie, dziś są dla nas mniej interesujące.
Skoro już jesteśmy przy paniach, których domeną i głównym zadaniem jest dotrzymywanie towarzystwa panom, zatrzymajmy się na chwilę przy konkubinach względnie kochankach. Je również można zapisać na parę sposobów, np. 姬 jī/ 妃 fēi/ 嫔 pín/ 嬬 xū/ 姘妇 pīn​fù. Mnie osobiście najbardziej przekonuje znak 妾 qiè. Jest to kobieta 女 stojąca na baczność 立, co najłatwiej mi było zapamiętać, bo najbardziej pasuje. Czasem granica między konkubiną a żoną była płynna - tzn. ten sam znak mógł oznaczać jedną albo drugą: 姒 sì. Niektóre są bardziej konkretne i oznaczają tylko żonę: 妻 qī. Co ciekawe, bardzo wiele znaków dla żony wcale nie zawiera klucza kobiety.
Jeśli już rozmawiamy o kobiecie w związku z mężczyzną, nie mogę pominąć specyficznego typu "potwora" - lisicy, która przybiera postać pięknej kobiety. Potrafi ona oczarować każdego mężczyznę, nawet uczonego czy mnicha. Mowa oczywiście o 妖 yāo, czyli kobiecie 女 wiecznie młodej/ młodo zmarłej (która wróciła jako demon) 夭.
Kolejna grupa znaków to słowa skojarzone z kobietami mniej bezpośrednio. Wszystkich nie podejmuję się wymienić, ale generalnie możemy podzielić je na dwie grupy: słowa komplementujące płeć piękną oraz słowa o zabarwieniu negatywnym, które w chińskich mózgach łączyły się (łączą?) z kobiecymi przywarami.
  • 奸 jiān - niegodziwy, podły. podstępny, zdradziecki. Co ciekawe, po reformie pisma znak ten zaczął zastępować również znak gwałtu, wcześniej pisany tak: 姦 albo tak: 姧, tylko wymawiany podobnie.
  • 妄 wàng - absurdalny, zapalczywy, arogancki. Ciekawe, że właśnie z tym kojarzy się Chińczykom umarła 亡 kobieta 女...
  • Chińczycy zwykli deprecjonować lub wręcz potępiać 姍 shān fakt, że kobieta 女 może lubić książki 冊. Ewentualnie: wyśmiewać się z faktu, że czytają te książki powoli, bo właśnie takie jest inne znaczenie słówka 姗 - bez pośpiechu.
  • 嫉妒 jí​dù - zazdrość to oczywiście też tylko i wyłącznie domena kobiet.
  • 媸 chī, czyli kobieta brzydka jak noc - a w wersji chińskiej jak robak 蚩 (na pewno pamiętacie, że robak 虫 jest jednym z podstawowych chińskich zwierząt).
  • 嫌 xián czyli kogoś bardzo nie lubić a nawet się nim brzydzić. Jako rzeczownik: nienawiść, wrogość.
  • 嫚 màn - obrażać kogoś.
Oddajmy jednak Chińczykom sprawiedliwość: najpiękniejsze komplementy też się wiążą z kobietami.
  • 妙 miào - wspaniała i cudowna, intrygująca, bystra.
  • 姚 yáo - przystojna, elegancka
  • 姣 jiāo - ładna i sprytna
  • 嫵媚 wǔ​mèi - czarująca, urocza
  • 嬌嫩 jiāo​nen - delikatna i urocza
  • 嫣 yān - urocza, słodka
  • 姱 kuā - fascynująca, piękna
  • 妍 yán​, 姹 chà, 婺 wù, 媛 yuán - piękna
  • 娉 pīng​ 娜 nuó, 婷 tíng - pełna gracji
  • 娟 juān, 嬋 chán - pełna gracji i piękna
  • 嬝 niǎo - pełna gracji i delikatna
  • 婉 wǎn - pełna gracji i taktu
  • 娥 é - nie dość, że piękna i pełna gracji, to jeszcze dobra ;)
Rozdwojenia jaźni można doznać przy słowie 嬌媚 jiāo​mèi - z jednej strony oznacza słodką, uroczą i piękną kobietę, a z drugiej strony kokietkę i flirciarę, czyli nie zawsze jest komplementem. Zresztą samo słówko 嬌 jiāo bardzo często jest używane dla określenia osoby rozpuszczonej jak dziadowski bicz. Ponoć to też jest domeną kobiet ;)
Są i przymiotniki, które początkowo były jakoś skojarzone z kobietami, a później zaczęły żyć własnym życiem i czasem zaskakuje sposób ich użycia. Takim przymiotnikiem jest choćby 嫩 nèn - delikatny, czuły, wrażliwy... Na razie wszystko się zgadza, prawda? Ale jeśli np. mięso będzie dobrze ugotowane: miękkie i łatwe do pogryzienia, też można o nim powiedzieć nèn :)
Możemy się też niejednego dowiedzieć o ideale piękna: tylko kobiety 女 z rumianymi policzkami (朱 to czerwony) są 姝 shū, czyli piękne. A już najlepsze są 妦 fēng, czyli kobiety 女 o pełnej figurze 丰(满). No wiecie, mają czym oddychać i na czym usiąść. Chińczycy zdają sobie również sprawę z tego, że tylko kobieta 女 potrafi tak coś złapać 爪, że stoi to solidnie, bezpiecznie, adekwatnie i odpowiednio 妥 tuǒ. Jako ciekawostka - porozumieć się można, siłując się 力 w dziesięciu 十 czyli 協 xié, ale osiągnąć kompromis można już tylko z kobietą, która tych dziesięciu osiłków złapie za fraki: 妥協 tuǒ​xié. Kiedy już ten kompromis osiągniemy, jesteśmy przygnębione i zgaszone 委 wěi. Potrafimy też powstrzymać 妨 fáng niejedną katastrofę. 
Kolejna grupa to znaki używane w opisywaniu koneksji rodzinnych. Wszystkich nie opiszę, ale te najpopularniejsze to 姐 jiě - starsza siostra, 妹 mèi - młodsza siostra, 婆 pó - babcia/ świekra, 姑 gū - starsza ciocia od strony ojca, 娘 niáng - młodsza siostra od strony ojca/ matka,奶 nǎi - babcia/ matka, 姨 yí - siostra matki, 妈 mā - matka itd. Tu trzeba zauważyć, że aby uściślić, najczęściej używa się nazw dwusylabowych. Np. 婆婆 pó​po to świekra, ale 老婆 lǎo​pó to żona. Ciekawym znakiem jest też 奶 nǎi, który oznacza nie tylko babcię, ale również mamkę, a także pierś, zwłaszcza kobiecą, oraz mleko.
Dawno, dawno temu kobiety w Chinach nie były wystarczająco ważne, żeby nadawać im imiona. Kiedy w końcu zaczęto je nazywać, stworzono całą gromadę znaków, które... nic nie znaczą i są używane tylko w kobiecych imionach: 婕 jié, 奷 qiān, 奾 xiān,妅/娂 hóng, 妏 wèn, 妡 xīn, 妱 zhāo, 妶 xuán, 妽 shēn, 姀 hé, 妘 yún, 嫤 jìn, 媖 yīng itd. Tu zauważyć trzeba, że niektóre z tych wyrazów pierwotnie miały jakieś znaczenie albo też znaczenie zyskały w późniejszych czasach, jednak dziś niewielu ludzi poza szalonymi językoznawcami potrafiłoby powiedzieć, jakie znaczenie mają te znaki i jak ich użyć poza imieniem.
Aha, trzeba bardzo uważać, żeby nie pomylić w piśmie dwóch homofonów: 媾和 gòu​hé(zawrzeć pokój) i 媾合 gòu​hé (kopulować). Hmmmm, skoro to dzięki kobietom i ich kompromisom 妥 osiągany jest pokój, może jest coś na rzeczy z tą ewentualną kopulacją?
Piękny jest znak na droczenie się: 嬲 niǎo, czyli kobieta 女 otoczona facetami 男. I tym optymistycznym akcentem na dziś kończę. Nie łudźcie się jednak. Nie wyczerpałam listy znaków z kobietą. Nie jestem szalona, by próbować wytłumaczyć czy zapamiętać wszystkie. Mam jednak nadzieję, że dzisiejszy wpis pozwolił Wam lepiej zrozumieć miejsce kobiety w Chinach i etymologiczno-kulturowe zawiłości, które nas tu otaczają.
Pozostałe kobiece wpisy:
DANIA
Ukryty Kot: Kobieta w języku duńskim
FINLANDIA
Suomika: Kobiece sprawy po fińsku (tylko dla kobiet!)
FRANCJA
Demain,viens avec tes parents!: Stąd do wieczności; Madou en France: 8 niezwykłych kobiet, które odmieniły Francję
GRECJA
Powiedz to po grecku: O określeniach kobiety w języku greckim
GRUZJA
Gruzja okiem nieobiektywnym: Kobiety w języku gruzińskim
HISZPANIA
Hiszpański dla Polaków: Kobieto, to musisz wiedzieć o hiszpańskim!
IRLANDIA
W Krainie Deszczowców: Kobieta po irlandzku
JAPONIA
japonia-info.pl: „Kobiecy” pierwiastek w jōyō-kanji
KIRGISTAN
Kirgiski.pl: Kobieta w języku kirgiskim
NIEMCY
Niemiecki w Domu: Kobieta w Niemczech
ROSJA
Dagatlumaczy - blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim: “Kobieta” w języku rosyjskim
SZWECJA
Szwecjoblog: Kobieta w języku szwedzkim - 5 ciekawostek
TURCJA
Turcja okiem nieobiektywnym: Czy Turczynki chcą nosić hidżab?
USA
Papuga z Ameryki: Papuga z Ameryki: Jak ubierają się kobiety w USA?
WIELKA BRYTANIA
Angielska Herbata: Angielskie idiomy z kobietą w tle; English-Nook: 6 żon Henryka VIII; Angielski dla każdego: Królowa, czyli najważniejsza kobieta w Wielkiej Brytanii
WŁOCHY
Po Prostu Włoski: Kobieta w języku włoskim - idiomy i powiedzenia
RÓŻNE JĘZYKI
Enesaj.pl: Kobieta w językach turkijskich
Jeśli podoba się Wam nasza akcja i chcielibyście dołączyć, piszcie na adres: blogi.jezykowe1@gmail.com

2018-03-24

smażone liście sałaty łodygowej

Skoro sałata łodygowa składa się głównie z łodygi i to łodyga jest istotna kulinarnie, czy taka sałata w ogóle posiada liście? Ależ tak! Są one pyszne na surowo - mają smak cokolwiek bardziej zdecydowany od zwykłej sałaty. Można je również, chińskim zwyczajem, usmażyć. A żeby było bardziej po yunnańsku - smażymy je na ostro.

Składniki:
  • liście sałaty łodygowej
  • garść suszonego chilli
  • sól
Wykonanie:
  1. Na gorący olej wrzucić połamane chilli.
  2. Gdy chilli zapachnie, dodać liście i odrobinę soli. Smażyć w ruchu tylko chwilę, do zmiany koloru liści.

2018-03-22

drzewna gua 木瓜

Jest taki owoc, który po chińsku nazywa się mù​guā 木瓜 "drzewna gua" - gua może być dynią, tykwą, melonem, ogórkiem itd., ale o tym się rozpisywać nie będę, ponieważ zrobiła to już kiedyś Szczurzyca. Generalnie tylko dzięki słowu, które jest przed znakiem gua wiemy, o którą roślinę konkretnie chodzi. Np. gorzka gua to przepękla, południowa gua to dynia, żółta gua to ogórek itd. Jednak zrozumienie, czym jest akurat drzewna gua bardzo utrudnia fakt, że nazywa się tak... trzy zupełnie niespokrewnione rośliny.
Pierwsza mù​guā​ 木瓜 z którą się zetknęłam, to była papaja, carica papaya.
Pomarańczowa niejadalna skórka, pomarańczowy miąższ, czarne niejadalne nasiona. Pyszna w koktajlach mlecznych. Pełna chińska nazwa to 番木瓜 fān​mù​guā czyli "barbarzyńska drzewna gua", ale często jest podpisywana tylko jako drzewna gua.. Czyli wiemy już, że ta mugua jest wtórna względem jakiejś innej drzewnej gua. Poza tym lokalnie nazywa się papaję również "kamienna gua" 石瓜 oraz "drzewna beninkazą" 木冬瓜. Trochę może nam tu jeszcze namieszać ta sama papaja, tylko niedojrzała, zielona, z której robi się kwaśno-ostre sałatki w Tajlandii i Yunnanie. Z językowego punktu widzenia niby nie powinna się nazywać inaczej niż jej dojrzały odpowiednik, ale często podpisuje się ją kwaśna drzewna gua 酸木瓜 albo zielona drzewna gua 青木瓜.
Właściwa drzewna gua to pigwowiec - czyli rośliny z rodzaju Chaenomeles.
Znane również u nas, bardzo kwaśne, świetne na nalewki i przetwory. Taką drzewną gua trzeba jeszcze doprecyzować, bo może być pigwowcem japońskim, pigwowcem okazałym albo jakimś jeszcze innym. Zresztą, bardzo często występują tu rozbieżności w opisach w źródłach anglojęzycznych i chińskojęzycznych. Pigwowiec japoński to piękne krzewy ozdobne, z czerwonym kwieciem. Okazały to... również piękne krzewy ozdobne, z czerwonym kwieciem. Albo różowym. Albo białym. Tak samo, jak japoński. W źródłach jest pomieszanie z poplątaniem. Niestety, tutaj również nie mamy jednej nazwy dla jednego owocu. Pigwowiec bywa też nazywany drzewną gua ze Xuan 宣木瓜, drzewną gua z Syczuanu 川木瓜 bądź drzewną brzoskwinią 木桃. Tak, też wiem, że zwykłe brzoskwinie również rosną na drzewach, co poradzę. W dodatku owoce pigwowca, ponieważ są okropnie kwaśne, na targach sprzedawane są często jako kwaśna drzewna gua 酸木瓜 czyli pod taką samą nazwą, jak niedojrzała papaja. Dobrze przynajmniej, że nie mylą pigwowca z pigwą. Pigwa nie ma nic wspólnego z drzewną gua, nazywa się 榲桲 wēn​po. No chyba, że akurat trafi się na region, w którym nazywa się ją drzewną gruszką 木梨...
Sytuację naprawdę komplikuje fakt, że w Yunnanie istnieje jeszcze jeden owoc, który nazywa się drzewna gua. Jest to nikandra, czyli wzdętka miechunkowa, z nasion której wyrabia się w Yunnanie pyszną galaretowatą przekąskę, zwaną "wodą papajową" czyli wodą z drzewnej gua" 木瓜水.
Na wzdętkę zwykło się w Yunnanie mówić trawiasta kwaśna drzewna gua 草本酸木瓜 lub trawa kwaśnej drzewnej gua 酸木瓜草...
Dlatego trochę trwało, zanim odkryłam, który rodzaj "drzewnej gua" tak pięknie kwitnie w Magnoliowej Świątyni. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią jednak, że to pigwowiec okazały :)
Faktycznie okazały. A to subtelne, czerwone kwiecie osadzone na ciernistych gałęziach - och!... Jeśli więc nie zdążyliście na kwitnące magnolie, skorzystajcie z kwitnienia pigwowca.

2018-03-17

sałata łodygowa smażona z mięsem

Sałaciany bambus, sałata łodygowa, sałata szparagowa czy wreszcie głąbik krakowski - to wszystko nazwy tego samego warzywa. Ja je kocham przede wszystkim za chrupkość łodygi, która nadaje się nie tylko do jedzenia na surowo, ale i smażenia w chińskim stylu.

Składniki:
  • łodyga sałacianego bambusa
  • garść mielonego mięsa
  • słodka czerwona papryka, pokrojona w kostkę
  • sól, pieprz, czosnek - do wyboru
Wykonanie:
  1. Łodygę sałaty obrać ze skóry i pokroić w cienkie plasterki.
  2. W woku rozgrzać tłuszcz i obsmażyć szybko mięso.
  3. Dodać paprykę i sałatę; smażyć krótko - do osiągnięcia pożądanej przez Was konsystencji. Zarówno paprykę, jak i sałatę łodygową można spożywać na surowo, więc nie jest potrzebne długie smażenie.
Ja obecnie to danie przyprawiam tylko odrobiną soli, ponieważ Tajfuniątko jest jego wielką fanką. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by przed obsmażeniem mięsa na gorący tłuszcz wrzucić posiekany czosnek czy suszone chilli, które dadzą naszej potrawie "kopa".
Z okazji dnia św. Patryka życzę Wam wszystkiego zielonego :)

2018-03-13

sakura!

Myślałam, że mnie to już nie będzie ruszać. Przecież wiśnie kwitną co rok, czym się tu zachwycać?
A przecież za każdym razem są wyjątkowe, piękne, subtelne i poetyczne; za każdym razem trudno mi wyjść z parku. Jeszcze tylko tę zobaczę! I tę! I tę też!...
Tajfuniątko na razie najbardziej zainteresowane swoją sukienką i tym, czy nie uda się wspiąć na jakie pochyłe drzewo... Ale może przyjdzie kiedyś dzień, gdy będziemy razem cieszyć się pięknem świata.
Wszystkiego najlepszego z okazji kwitnienia wiśni! To przecież taka sama dobra okazja, jak i każda inna.
PS. Wiem, że ostatnio głównie zdjęcia i mało treści. Ale po pierwsze nacieszam się aparatem w telefonie, który okazał się spełnieniem moich marzeń, a po drugie jestem dość zapracowana. Może o tej pracy Wam kiedyś opowiem, ale na razie - ledwo dycham, więc sami rozumiecie...