blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2018-02-28

Wystawa peonii

W mojej ulubionej Magnoliowej Świątyni każdej zimy odbywa się wystawa peonii (jakoś wolę tę wersję od dużo gorzej brzmiącej piwonii). Wystawianych jest łącznie 30 gatunków, każdy piękny jak marzenie.
Peonia to król kwiatów. Właśnie król, nie królowa - 花王. Przez słynnego uczonego Zhou Dunyi została opisana jako "kwietna arystokratka" (牡丹,花之富貴者也). W poezji często przyrównywana do pięknych kobiet, zajmuje w Chinach pozycję, którą na Zachodzie zajmuje róża. Jest kwiatem piękna i miłości... I faktycznie, jej piękno przemawia do mnie dużo bardziej niż piękno większości róż.
Jeśli więc nie zdążyliście do świątyni  na kwitnące magnolie nagie (grudzień/styczeń), macie kolejny pretekst. Wystawa jest czynna codziennie w godzinach otwarcia świątyni (7-17), skończy się dopiero 15 kwietnia.

2018-02-25

Yunnańska szynka 雲南火腿

W tym miesiącu w ramach akcji W 80 blogów dookoła świata piszemy o daniach typowych dla danego kraju czy - w moim przypadku - regionu. Ponieważ na moim blogu aż roi się od yunnańskich potraw, w sumie wcale nie było mi łatwo znaleźć coś nowego. Przeszukałam blog dokładnie i nagle trafił mnie grom z jasnego nieba: od tylu lat piszę o yunnańskim żarciu, a nie napisałam jeszcze dokładnie o najwspanialszej szynce świata! Jest więc wspaniała okazja, by to nadrobić.
Szynki są tworzone na całym świecie, więc podaruję Wam szczegółowe opowieści o tym, że zrobiona jest ze świńskiej nogi i tym podobne oczywistości. Skupię się na szynkach chińskich.
ślinka cieknie!
Najbardziej znane w Chinach są trzy szynki: szynka Rugao 如皋火腿, czyli "szynka północna"*, szynka Jinhua 金华火腿, czyli szynka południowa oraz szynka yunnańska 云南火腿, czyli szynka chmurna. Chmurna, bo nazwa Yunnan oznacza "na południe od chmur", a Chińczycy sprytnie skrócili cztery słowa do dwóch, znaczących dosłownie "chmurna noga" 云腿. Dlaczego noga? Szynka to po chińsku 火腿 - dosłownie ogniowa noga. Ciekawe - przecież tutejsze tradycyjne szynki są suszone a nie wędzone...
Inne pominę milczeniem, bo się na nich nie znam i ich nigdy w życiu nie jadłam. Są w Yunnanie właściwie nie do kupienia. Tutaj rządzą szynki yunnańskie, które, co ciekawe, też dzielą się na trzy grupy. Mamy więc szynki z Nuodeng 诺邓火腿, szynki z Heqing oraz szynki z Xuanwei. W moim regionie najpopularniejsza jest ta ostatnia. Można ją znaleźć dosłownie wszędzie: na targach, w sklepach, w Carrefourach; są też knajpy, które podają tylko dania przyrządzone na bazie tej szynki. Można więc ją spokojnie uznać za najbardziej znaną yunnańską szynkę.
Wszystko zaczęło się w czasach dynastii Ming - to znaczy, może zaczęło się i wcześniej, ale tego nie wiemy na pewno. Wiemy za to, że szynka ta była właściwie nieznana reszcie Chińczyków do momentu, gdy zaczęła się jej masowa produkcja, a sam Sun Yat-sen orzekł, że jest to wyborny delikates. Było to w roku 1909, a już dziesięć lat później zeszła na psy zaczęto produkować "szynkę w puszce" czyli mielonkę. Ciekawe, że ta "szynka" w puszce nadal nazywa się szynką... No ale to już zupełnie inna para kaloszy. Sun Yat-sen miał okazję zetknąć się z naszą szynką dlatego, że jeden z jego najwierniejszych popleczników, Pu Zaiting 浦在廷, pochodził właśnie ze Xuanwei. To właśnie on, za aprobatą Suna, stanął na czele przedsiębiorstwa, które zaczęło na wielką skalę produkować xuanweiską szynkę.
Wracając do prawdziwej szynki, tej nieoszukiwanej. Jest to niskosolona szynka suszona w ostrym yunnańskim słońcu. Powinna składać się tylko z mięsa i soli. Materiał wyjściowy to świnie rasy Wujin. Rasa ta mocno obrasta tłuszczem, a jednocześnie zachowuje wysoką jakość mięśni. Świńskie udźce najpierw trzeba wykrwawić; soli się je trzykrotnie, wcierając sól mocno w mięso, a później wiesza w pomieszczeniu o dobrej wentylacji na przynajmniej rok. Trzyletnia jest ponoć najlepsza; później za bardzo wysycha i traci swe walory. Wspaniały smak szynki nie bierze się tylko z jakości mięsa, gatunku świni i odpowiedniego zasolenia, a z obecności... drożdży i innych grzybów. Znaleziono paru reprezentantów pędzlaków - tych od penicyliny i białego nalotu na mandarynkach - a także osiem gatunków kropidlaków, w tym jeden, który uchodzi za patogenny. Być może między innymi dlatego szynkę yunnańską spożywa się zawsze po obróbce termicznej, marzenia o surowej szynce owiniętej wokół melona pozostawiając Parmeńczykom. Naszą można smażyć, gotować na parze i w wodzie, a także grillować. Często jest podstawą zup i przyprawą dla smażonych warzyw - zastępuje jednocześnie mięsną wkładkę i sól. Mało tego! Chętnie używa się jej także w połączeniu z... cukrem. Drobno posiekana i mocno osłodzona może być nadzieniem dla księżycowych ciasteczek albo kruchych bułeczek na parze. Ponoć sól dobrze współgra z cukrem. Ja raczej nie jestem fanką tego połączenia. Wolę szynkę smażoną z chropiatką yunnańską, wsadzoną do garnka z zielonym patisonem (odmiana "okra") albo przełożoną yunnańskim kozim serem rubing i ugotowaną na parze. Hmmm... po namyśle stwierdzam, że bez szynki yunnańskiej już sobie nie wyobrażam życia. Tak samo, jak większość Yunnańczyków :)
Całe szczęście jest też sprzedawana w mniejszych porcjach :)
Jedlibyście?
Poniżej linki do wpisów pozostałych blogerów:
Francja: Demain,viens avec tes parents - Najpiękniejszy owoc Lotaryngii; Français mon amour - Wołowina po burgundzku i wyrażanie ilości po francusku; Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim - Morze w gębie, czyli jak podawać i jeść ostrygi; Francuskie i inne notatki Niki - Poulet Marengo, czyli kurczak à la Marengo - historia i przepis; Madou en France - Tarte flambée - prosty przysmak z prosto Alzacji
Gruzja: Gruzja okiem nieobiektywnym - Nie ma Gruzji bez chaczapuri
Hiszpania: Hiszpański dla Polaków - Hiszpańskie danie dla bardzo niecierpliwych
Irlandia: W Krainie Deszczowców - Tradycyjny niedzielny obiad irlandzki
Japonia: japonia-info.pl - Nikujaga - danie, które miało wzmocnić japońską flotę
Kirgistan: Kirgiski.pl - Beszbarmak - pięć palców i filozofia mięsa; Enesaj.pl - Pilaw - wschodnia potrawa wszechczasów
Niemcy: Niemiecki w domu - Znane potrawy niemieckie
Norwegia: Norwegolożka – Kanapkomania
Rosja: Dagatlumaczy - Blin!
Szwecja: Szwecjoblog - Wszystko kręci się wokół... klopsików
Turcja: Turcja okiem nieobiektywnym - Gözleme - placki cieńsze od naleśników
Wielka Brytania: Angielski dla każdego - Scones - przepis na pyszne ciasteczka do herbaty
Włochy: Primo Cappuccino - Chleb z TOSKANII - uwierzysz że występuje aż w 40 smakach?
Różne języki: Daj Słowo - Brytyjski czy rosyjski, czyli jak upiec chleb
Jeśli podoba Wam się nasza akcja i chcielibyście dołączyć, piszcie na adres: blogi.jezykowe1@gmail.com
*czasem zamiast szynki północnej jako jedną z trzech sławnych szynek wymienia się szynkę Anfu 安福火腿.
PS. Zdjęcia dzięki uprzejmości Kamionkowej Radości, licencjonowanej polskiej herbaciarki.

2018-02-24

Obfite zbiory 大豐收

Jeśli macie jakiekolwiek naczynie, w którym da się gotować na parze, jest to danie dla Was. Jeśli zamiast jednej nudnej marchewki czy innej kapusty pekińskiej chcecie mieć wybór i dużo kolorów, a przy tym mało roboty, jest to danie dla Was. Jeśli macie w domu małe dziecko, które w zasadzie je wszystko, ale za to tylko po trochu - jest to danie wprost stworzone dla Was. Możecie je zmieniać jak w kalejdoskopie. Zawsze będzie pyszne. Trzeba tylko uważać, by do parownika wkładać razem warzywa, których czas gotowania musi być podobny, bo inaczej część nam się rozkitwasi, gdy druga część będzie jeszcze półsurowa... W Kunmingu potrawa nazywa się "obfite zbiory" - bardzo obrazowa, prawda?

Składniki:
  • taro
  • ziemniak
  • batat
  • garść fistaszków w łupinkach
  • kolba kukurydzy
Wykonanie:
  1. Bulwy solidnie wyszorować i poprzekrawać na ćwiartki. Dobrze by było, gdyby bulwy (i co za tym idzie - ich ćwiartki) były podobnej wielkości.
  2. Kolbę kukurydzy przekroić na pół albo na mniejsze części - według uznania.
  3. Gotować na parze do miękkości. W zależności od wielkości bulw będzie to kwadrans do pół godziny.
  4. Wyłożyć na stół w parowniku, ustawionym na talerzyku. 

Dzieci uwielbiają jeść wielokolorowe potrawy, zwłaszcza jeśli mogą je same wziąć do łapki. Moja rola ograniczała się do mówienia, co jest jeszcze za gorące, na co trzeba dmuchać i do obierania warzyw ze skórki - inaczej Tajfuniątko wrąbałoby wszystko jak leci ;) Tutaj uwaga: fistaszki ugotowane na parze są wystarczająco miękkie, by półtoraroczne dziecko z mocno niekompletnym uzębieniem doskonale sobie z nimi poradziło. Jest to doskonała alternatywa dla kupnych fistaszków prażonych czy solonych, które nie są ani w połowie tak zdrowe.
Oczywiście, można też warzywa najpierw obrać ze skórek, ale ponieważ często nie pilnuję parowaru, to nawet jeśli przesadzę z czasem trwania gotowania, warzywa się dzięki skórce nie rozpadną.

2018-02-22

wstrętne ptaszyska

Właśnie się zorientowałam, że w tym roku jeszcze Wam nie pokazywałam syberyjskich mew wakacjujących się w Kunmingu! Dzisiaj naprawiam to poważne niedopatrzenie. Wszak kunmińska zima bez mew byłaby zupełnie bez sensu.
Latających zdjęć brak, leniwe jakieś były te mewy. Trudno im się dziwić - ostatnio pogoda prawdziwie urlopowa, ponad 20 stopni, słoneczko, błękitne niebo... Też mi się chce głównie odpoczywać nad wodą. Zwłaszcza, że noworoczne ferie trwają i trwają, a fajne knajpy pozamykane...

2018-02-17

papier z kleistego ryżu 糯米纸

Bierzesz do rąk cukierek - taki nugat na przykład. Odwijasz papierek; przez przezroczystą folię widzisz już, jaki cukierek jest apetyczny. Siłujesz się z celofanem, ale, kurza stopka, ciężko odchodzi od cukierka, odrywa się nie w tych miejscach co trzeba, no bez sensu. I wtedy orientujesz się, że wszyscy wokół patrzą na Ciebie jak na idiotę i z politowaniem mówią: ten "celofan" jest jadalny...
 
Tak zwany "papier z kleistego ryżu" tak naprawdę nie ma z ryżem nic wspólnego. Jest robiony ze skrobi, żelatyny i odrobiny lecytyny (dlatego jest zdrowy! Trzeba go dużo jeść! Pal licho te cukierki w środku, papier jedzcie, papier!). Nie ma smaku ani zapachu, jest przezroczysty. Idealny do pakowania klejących się cukierków, żeby się do siebie nawzajem nie poprzyklejały. Nagminne jest owijanie takim papierem cukrowych tykw i innych produktów karmelizowanych. A przecież kiedy powstał, nikomu nie przyszłoby do głowy używanie go do pakowania cukierków, bo pakowano weń... lekarstwa. Takie, wiecie, obrzydliwe i gorzkie, żeby odizolować lekarstwo od języka i móc jakoś świństwo przełknąć. Oczywiście, ten stosowany do zawijania lekarstw nie musiał być cieniutki i przezroczysty - miał po prostu dobrze izolować. Tak przynajmniej myśleli Holendrzy, gdy w XIX wieku sprzedawali Japończykom lekarstwa owinięte w oblaty (bo tak się te "opłatki" nazywają). Japończycy pomysł podchwycili, ale od razu stwierdzili, że kleiste przekąski też można by tak pakować. Nie dlatego, że gorzkie i niedobre, tylko żeby się nie skleiły na amen.
Chińczycy też pomysł podchwycili. Ba, bodaj w całej Azji Południowo-Wschodniej tak się pakuje cukierki. Kiedy więc dostaniecie od jakiegoś Azjaty słodycze, nie męczcie się z odwijaniem ich z "celofanu". Jedzcie wszystko razem i cieszcie się, że nie musicie sobie pokleić rąk nugatem czy inną krówką. A przy okazji: uważam, że nasze krówki też byłoby lepiej tak owijać, bo przecież i tak się do papieru przyklejają...

2018-02-16

aCOOKu

Bardziej uważni Czytelnicy być może zauważyli, że wśród miejsc w sieci, z którymi współpracuję, a które zamieściłam po lewej stronie blogowych wpisów, pojawił się nowy link. Zaczęłam współpracę z portalem kulinarnym aCOOKu, który jest jeszcze w powijakach, ale - wszystko idzie w dobrym kierunku. Dziennikarze mieszkają w rozmaitych częściach świata, władają przeróżnymi językami i interesują się chyba wszystkimi kuchniami świata. Jak to mówi szefowa: chcemy być kulinarnym National Geographic. I to mnie wzięło! Tak kocham chińskie i inne azjatyckie kuchnie, że po prostu muszę tę miłość jakoś pokazać światu. Zaczęłam z kopyta: ostatnio na naszym portalu ukazał się artykuł mojego autorstwa o chińskiej kuchni noworocznej. Kilka kolejnych artykułów już "się pisze" i jest w przygotowaniu, więc - jeśli też lubicie okołokulinarne opowieści z Chin, czekajcie cierpliwie. No i - polecam również artykuły innych autorów. Mam nadzieję, że się Wam spodobają tak samo jak mnie. 


2018-02-15

Russelia equisetiformis - kwietna petarda 鞭炮花

Nie lubię obchodów noworocznych. Ani polskich, ani chińskich. Przede wszystkim z powodu hałasu i smrodu sztucznych ogni, których szczerze nie znoszę. Jeśli już mam czcić nadejście nowego roku, chętniej uczynię to przy pomocy podziwiania kwietnych petard:
Takimi półkrzewami jest obsadzone pół Kunmingu - służą głównie jako żywopłoty. I - kwitną akurat w okolicach chińskiego Nowego Roku!
Wszystkiego najlepszego! Oby ten rok pod psem był Wam najlepszym przyjacielem!