Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mongołowie 元朝. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mongołowie 元朝. Pokaż wszystkie posty

2026-06-18

安宁文庙 Świątynia Konfucjusza w Anningu

Świątynia Konfucjusza w Anningu znana jest również jako Świątynia Konfucjusza Lianran 连然文庙, ponieważ znajduje się w sercu dzielnicy Lianran. Powstała w 1302 roku świątynia w okresie największego rozkwitu (czyli za Qingów, paręset lat później) składała się z 22 budynków tworzących 7 dziedzińców i 6 zespołów architektonicznych, zajmujących łącznie powierzchnię około 4500 m². Później większość z tych budowli uległa zniszczeniu, a z głównych obiektów do dziś przetrwały jedynie Sala Wielkiego Doskonałości (Dachengdian) i Sala Czczenia Przodków (Chongshengci). Dopiero w 1987 roku świątynia została wpisana na listę zabytków Yunnanu. W 2000 roku dobudowano korytarz i boczne komnaty w próbie przywrócenia świątyni dawnej świetności. Poza samymi budynkami najważniejszymi zachowanymi tu zabytkami są stele z dawnych czasów - od dynastii Yuan po dynastię Qing. Ponieważ jednak po pierwsze świątynia od dawna już nie pełni dawnej funkcji, ma tylko dwa stare budynki i w ogóle dosyć kiepsko wygląda na tle nieźle zachowanych zabytków typu Świątynia Konfucjusza w Jianshui czy w Tonghai, postanowiono inaczej się zabrać do przywrócenia jej życia: od 2000 roku pełni ona funkcję siedziby Muzeum Miasta Anning, w którym kolejno otwarto sale wystawowe ze stelami, drobniejszymi zabytkami, z wystawą niematerialnego dziedzictwa kulturowego itd. Muzeum zgromadziło ponad 3000 eksponatów. Może i nie są tak imponujące, jak w wielkich muzeach prowincjonalnych, jednak sporo można się dowiedzieć o historii i kulturze regionu.
W 2022 roku rozpoczęto rozbudowę świątyni. Ponoć mają zostać odbudowane wszystkie dawne pawilony, co powinno przywrócić historyczny wygląd rdzennego obszaru świątyni.
Tu również powstają projekty pamiątek bazujących na niematerialnym dziedzictwie kulturowym regionu.

2023-12-04

通海文庙 Świątynia Konfucjusza w Tonghai

Właściwie, ze względu na ograniczenia czasowe, mieliśmy się wybrać tylko w Eleganckie Góry 秀山. Ja to nawet nie wiedziałam, że tu jest jakaś świątynia! A jest, i to spora. Same mury są długie na 65 metrów, a przecież część otoczona górami i murów nie potrzebuje. Powierzchnia świątyni to ponad hektar! Co jest zdumiewające ze względu na niewielkie rozmiary samego miasteczka. Jak wiele tego typu obiektów w Yunnanie, została wybudowana za czasów mongolskich, czyli za dynastii Yuan. Za Mingów ją kawałek przeniesiono, a potem zniszczono i odbudowano za Mandżurów. Obojętnie jednak na skomplikowane dzieje placówki, trzeba przyznać, że wykształcono tu sporo sławnych ludzi, m.in. Zhu Zuna 朱嶟 czy kaligrafa Kana Zhenzhao. Niestety, w pierwszych latach ChRL uległa ogromnym zniszczeniom, a i potem mało kto się nią interesował. Do dziś nie zdołano odbudować części budynków; z te starsze, mandżurskie, można policzyć na palcach rąk. 

Nic to. I tak warto tam pójść na krótki spacer albo... wziąć udział w jednej z licznych ceremonii i świąt, które się tam odbywają. Od paru lat regularnie ma tam miejsce np. Ceremonia Otwarcia Pędzla 开笔礼. Termin ceremonii jest wybierany na bazie tradycyjnego chińskiego kalendarza księżycowego - ma się ona odbywać piątego dnia chińskiego Nowego Roku, ale czasem są organizowane dodatkowe. Trzydziestka dzieci, wraz z rodzicami, ubrana w tradycyjne stroje hanfu zajęła miejsca, miała przed sobą pierwszy krok na drodze do wiedzy. Ceremonia była próbą odtworzenia tego typu ceremonii, jakie miały miejsce w czasach cesarskich, gdy Świątynie Konfucjusza naprawdę były Świątyniami Wiedzy/Kultury czyli de facto szkołami. Ponieważ jednak zwyczaj zanikł na sto lat, obecnie mistrz ceremonii musi na bieżąco informować uczestników potocznymi słowy, o co w ogóle chodzi. A chodzi o to, żeby nowy pędzel do kaligrafii właściwie przygotować do użytkowania, a także żeby zademonstrować właściwy sposób jego użycia - czyli pokazać uczniom, co ich czeka na wyboistej ścieżce do wiedzy (Tutaj krótka migawka z ceremonii i parę ładnych zdjęć). 

Niedawno zaś, z okazji Święta Środka Jesieni, zorganizowano tu wystawę chryzantem. Myślę, że z czasem rozmaitych fajnych rzeczy będzie tu coraz więcej - sprzyja temu i wyremontowanie świątyni, i wielka chęć wypromowania miasteczka i zachęcenia turystów do odwiedzania i zostawiania tu gór pieniędzy.

Konfucjusz widać zdawał sobie sprawę z tego, że rapowanie może pomóc w wyuczeniu się pism na pamięć ;)
Widok na konfucjańskie motto: Ryby skaczą, jastrzębie latają.
Poszczególne kaplice są dość dobrze opisane i - co jest rzadkością! - są również opisane sylwetki postaci, których rzeźby zamieszkują te kaplice; szkoda, że napisy są tylko po chińsku!
Tuż obok świątyni, u stóp Eleganckiej Góry znajduje się staw o wodzie tak krystalicznie czystej, że każdy mieszkaniec ceniący sobie smak takiej wody przychodzi tu napełniać butle i kanistry. To woda ze Smoczego Źródła, bijącego nieprzerwnie od setek lat ku radości tonghajczyków. Wyglądała na pyszną. Dla ochrony czystości stawu ustawiono tam mały pawilonik.

2022-01-16

Władcy z rodu Mu

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl oraz kirgiski.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.  

Był sobie Yunnan. Powstawały tu i upadały królestwa mniej lub bardziej niezależne od Chińczyków; ludzie tu żyjący z Chińczykami nie mieli nic wspólnego - mieli swoje kultury, ideały urody, swoje języki, pismo, tradycje, śpiewy, stroje, układy polityczne, wzorce moralności... 

Chińczycy chwalą się, że podbili Yunnan, ale to nieprawda. Przyszli Mongołowie, którzy tak samo nie mieli z Chińczykami nic wspólnego, i to oni podbili Yunnan. Nie mieli jednak szczęścia - zostali wchłonięci przez Chiny i dziś uchodzą za jedną z chińskich dynastii. Należało im się, nie tylko za krwawe podboje, ale też dlatego, że sami uznali, że chińska kultura, administracja itd. są lepsze. No to się zsinizowali, a przy okazji zaczęli też sinizować niechińskie państewka ościenne, włączone do mongolskiego imperium. Jednym z takich podbitych terytoriów, w którym powoli zaczęła następować sinizacja, był Lijiang. Pamiętamy, że w ówczesnym Kunmingu zostali osadzeni wyznaczeni przez chana urzędnicy, którzy sinizowali rdzenną ludność na potęgę. W Lijiangu, mniej znaczącym, a pewnie też bardziej niedostępnym i dzikim, wyglądało to inaczej: ustanowiono tu tusi czyli wodza dla "państewka" podległego Mongołom, ale jednak autonomicznego. Ta autonomia utrzymała się do końca panowania mandżurskiej dynastii Qing, czyli do samego końca cesarstwa chińskiego. 

Angielska wikipedia wylicza kolejnych tusi Lijiangu, a nawet tych, którzy rządzili tam przed najazdem mongolskim. Władcy Lijiangu, a potem państwa Nanzhao. Gdy Mongołowie najechali i zdobyli Dali w 1253, Moubao Azong 牟保阿琮, który wówczas władał Lijiangiem, stwierdził, że lepiej się poddać, niż iść na krwawą wojnę z licznymi i groźnymi Mongołami. W nagrodę jego syn dostał od Mongołów stanowisko i tytuł. I dalej sobie rządzili, niemal bez zmian. A potem Mongołowie zostali pobici przez chińską dynastię Ming. Kolejny z lijiańskich tusi przysiągł wierność Mingom, a cesarz Hongwu w nagrodę dał mu całkiem nowe nazwisko: Mu 木 czyli drzewo i stanowisko "zarządcy miasta" z przyległościami. Odtąd wodzowie Lijiangu oprócz swoich własnych, naxijskich nazwisk i imion, nosili również chińskie i w imieniu Chińczyków władali tymi samymi terenami i ludźmi, co do tej pory. W dodatku pomagali Mingom podbijać resztę Yunnanu, a nawet miejsc, które dziś są poza Yunnanem i znajdują się w obrębie dzisiejszej Birmy czy Indii (walczyli na przykład z Szanami). A że Chińczycy nie traktowali tusi i ich ludności jak pełnoprawnych regionów i ludzi Chin, tusi poszczególnych regionów walczyli z sobą nawzajem, chcąc jak najwięcej zagarnąć dla siebie - władzy, pieniędzy, terenów. Zawsze zastanawiam się, co by się stało, gdyby zamiast walczyć z sobą nawzajem, kraść i zabijać, stanęli ramię w ramię przeciwko Chinom... 

I tak: Mu rządzili Lijiangiem i okolicami, a przy okazji nauczyli się chińskiego w mowie, piśmie i zwyczajach. W najlepszych latach ich macki sięgały aż do dzisiejszego Tybetu i Syczuanu. Królikowie ówczesnych tybetańskich królestw błagali Chiny o pomoc, ale Mu byli zbyt silni, a cesarz był za daleko. 

Kiedy Mandżurowie pobili Chiny, Mu Yi 木懿, kolejny z lijiańskich tusi, przysiągł lojalność zwycięzcom (Mu zawsze wiedzieli, skąd wieje wiatr...) i nie poddał się watażce Wu Sanguiowi, który próbując metody gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta, chciał podczas walk mingowsko-qingowskich wykroić dla siebie królestwo. 

A jednak mimo całego chińskiego wsparcia i mimo wielu wieków kolaboracji z kolejnymi władcami Chin, w końcu zjawił się cesarz, który zdał sobie sprawę z niebezpieczeństwa posiadania autonomicznego władcy na zachodnich rubieżach cesarstwa. W 1723 roku cesarz Yongzheng odebrał rodzinie Mu władzę polityczną i wojskową, pozostawiając im tylko tytuł sądowniczy; odtąd rzeczywiści władcy Lijiangu byli mianowani bezpośrednio przez chińskiego cesarza i wszyscy byli rdzennymi Chińczykami. 

Co rodzina Mu dała Lijiangowi? Po pierwsze: przynajmniej kilkaset lat autonomii i dobrobytu. Po drugie: możliwości czerpania pełnymi garściami nie tylko z rdzennej naxijskiej kultury, ale też z kultur chińskich i tybetańskich. Do kultury i słownika pojęciowego Naxi przeniknął konfucjanizm. Wielu lijiańskich wodzów było znakomicie wykształconych (zgodnie ze standardami chińskimi) - do tego stopnia, że wchłonęli tradycyjną chińską wizję intelektualisty i sami pisali wiersze po chińsku; żyli bardziej jak Chińczycy niż jak Naxi. Nasz dobry znajomy, wielki podróżnik Xu Xiake, w 1639 roku przybył do Lijiangu i został przyjęty przez ówczesnego emerytowanego tusi, jednego z najciekawszych, Mu Zenga. W ogóle - ciekawa postać. Jednocześnie chiński intelektualista i wyznawca buddyzmu tybetańskiego, dający schronienie Chöying Dorje, dziesiątemu Karmapie. 

Również Chińczycy uważają tę postać za fascynującą, dlatego powstał serial "Saga rodziny Mu", który opowiada głównie właśnie o Mu Zengu. Ciekawostką jest, że serial był kręcony w Rezydencji Rodziny Mu w Lijiangu, która wszakże nie jest zabytkiem, a tylko chińską wizją na temat tego, jak ta rezydencja mogła wyglądać (tutaj anglojęzyczny artykuł na ten temat). Jeśli chcecie pooglądać, tutaj serial "Saga rodu Mu", niestety bez pierwszego odcinka, ale za to z angielskimi napisami:

Tutaj poczytacie o chanacie kirgiskim, a tutaj o rodzie Soga.

2020-05-31

Paifang Wierności i Miłości 忠爱坊

W sercu starego Kunmingu, na środku deptaku, który znajduje się między ulicą Zhengyi 正义路  a paifangami Szmaragdowego Koguta i Złotego Konia, czyli przy ulicy Trzech Targów (三市街), pyszni się piękny, ładnie odnowiony Paifang Wierności i Miłości.

Powstał za czasów mongolskiej dynastii Yuan, dla uczczenia pierwszego gubernatora Yunnanu. Nazwa to skrót od: wierny władcy i miłujący lud 于君而于民. 
Paifang dwa razy został spalony. Po raz pierwszy w 1857 roku, przez... ówczesnego zongdu Yunnanu, Heng Chuna 恒春. Przywódca muzułmańskiego powstania, watażka Ma Xian, groził, że armata rebeliantów wypali z armaty ustawionej na grzbiecie kamiennego lwa z tego właśnie paifangu i że buntownicy zdobędą yamen. Wyruszyli ze Zbudowanej Wody (Jianshui 建水) i nawet udało im się stanąć pod murami Kunmingu z bojową pieśnią na ustach. Heng Chun, usłyszawszy groźbę, stwierdził, że nie będzie jej jak spełnić, jeśli nie będzie paifangu, bo Ma Xian nie będzie miał gdzie postawić armaty. No i spalił paifang - kazał łucznikowi z Jinri Lou strzelić płonącą strzałą w nasz paifang. W kilka godzin doszczętnie spłonął kilkusetletni pomnik pamięci.
W 1882 roku ówczesny zongdu Yunnanu, Cen Yuying 岑毓英 zaproponował zrzutkę, by odbudować paifang (tak, tak... spalić na rozkaz zongdu łatwo, ale kolejni zongdu nie poczuwali się do tego, żeby odbudować z własnej kieszeni...). Pieniądze zbierał wśród okolicznych bogaczy i co bardziej majętnych handlarzy. Odbudowa zajęła dwa lata! Drewniane, wysokie na 4 zhangi pale ciosano z kasztanowców, sprowadzanych specjalnie z Songming. A sam paifang nie przetrwał nawet pół wieku - w 1924 roku pewnej nocy zajął się ogniem, który rozprzestrzenił się z pobliskej wędzarni (niektórzy mówią, że z zakładu produkującego świece), pochłaniając nie tylko wędzarnię i paifang, ale również wiele pobliskich sklepików. Odtąd był obecny tylko w pamięci starych kunmińczyków i przekazach pisemnych. Takie czasy - wojna domowa, wojna światowa, a potem budowa nowego wspaniałego świata nie pozwalały na poświęcanie funduszy na odbudowę. Dopiero w 1998 roku władze Kunmingu postanowiły odbudować paifang w tym samym miejscu, na wzór i podobieństwo starego, ale z wystarczającą ilością kamienia, żeby nie było go łatwo spalić. Wiecie - rok później w Kunmingu miało się odbyć ogrodnicze Expo, więc trzeba było odświeżyć wizerunek miasta... Tak to znów przypomniano mieszkańcom o pierwszym gubernatorze Kunmingu, który... nawet nie był Chińczykiem.
Sayyid Ajall Shams al-Din Omar سید اجل شمس‌الدین عمر 赛典赤·赡思丁, który w latach 1274-1279 pełnił funkcję gubernatora Yunnanu, urodził się w 1211 roku w Bucharze (dzisiejszy Uzbekistan), czyli był Chorezmijczykiem i w dodatku muzułmaninem. Skąd więc wziął się w Yunnanie?
W 1218 roku, gdy nasz bohater był zaledwie siedmioletnim dzieckiem, na rozkaz władcy Chorezmu została zatrzymana karawana idąca z Mongolii. Czyngis-chan próbował się dogadać, ale Chorezmijczycy zamordowali jednego z posłów, co w oczach Mongołów było równoznaczne z wypowiedzeniem wojny. Wówczas Czyngis-chan, jakoś około roku 1220, założył wojenną bazę, a później stolicę - Karakorum. Zaatakował i zdobył najpierw przygraniczny Otrar, potem Bucharę, a w końcu Samarkandę. Po zdobyciu Buchary, przemawiał do przedstawicieli zebranej w meczecie miejscowej elity dowodząc, że zwycięstwo zostało mu dane przez Boga ze względu na ich grzechy. Władca - Mohamed - uciekł na zachód, a jego armia rozpadła się z powodu sporów między dowódcami. Pozostałe w mieście elity albo uciekły, albo... musiały się przystosować. Rodzina naszego bohatera się poddała. Przypuszczalnie nie była to dla nich łatwa decyzja, zwłaszcza, że byli jednymi z potomków Proroka (w 27. pokoleniu). Shams al-Din wziął udział w  podboju Syczuanu pod przywództwem Mengke, wnuka Czyngisa; odpowiadał za logistykę, a później wraz z nim trafił na dwór, który znajdował się wówczas w Jaskółczej Stolicy czyli w dzisiejszym Pekinie. Później był skarbnikiem, aż w końcu Kubilaj, który rządził po Mengke, wysłał go do Yunnanu, gdy Mongołowie podbili Królestwo Dali w 1274 roku. Zwróćcie uwagę na to, że Shams al-Din trafił do Yunnanu, kiedy miał już ponad sześćdziesiątkę na karku! No i - został wysłany, by rządzić podbitym ludem, a sam nie był rdzennym Mongołem, tylko synem podbitego ludu i w dodatku muzułmaninem. No ale Mongołowie nie bali się obcych religii; dbali tylko o to, żeby najwyższy władca i jego rodzina byli wierni tradycji, a religie innych uważali za ich prywatne sprawy. Na samym dworze i w służbie Mongołów było bardzio wielu muzułmanów, a sporo z nich zajmowało wysokie stanowiska.
Dlaczego został wysłany do Yunnanu? Ziemie te dopiero niedawno podbito; Mongołowie wykazali się wyjątkową przenikliwością i pozwolili, by tublcy "rządzili" w ich imieniu - dlatego królem Dali był Bai. Został on jednak podstępnie otruty przez mongolskiego "marszałka". Ludność zaczęła się burzyć; Kubilaj skazał więc marszałka-idiotę na karę śmierci, zarządzanie oddał w ręce syna zamordowanego króla i postanowił wysłać tu kogoś, kto będzie rozsądniej dążyć do prawdziwego zjednoczenia imperium.
Najlepsze jest jednak to, co zrobił nasz bohater, gdy już dotarł do Yunnanu. Wyobraźcie sobie, że on, muzułmanin z Buchary, rządzący w imieniu Mongołów w Yunnanie, ówcześnie zamieszkiwanym niemal wyłącznie przez ludzi, którzy dziś są tu uważani za "mniejszość etniczną" (w Królestwie Dali rządzili Bajowie), wzniósł tu pierwsze miasto w chińskim stylu. Czyli Kunming (oczywiście, wówczas nazywany inaczej - Zhongjing Cheng). Wybudował tu nie tylko dwa meczety - co jest zupełnie zrozumiałe - ale również świątynię buddyjską i konfucjańską. Tak! Kunmińska Świątynia Konfucjusza, zbudowana w 1274 roku, za czasów Rewolucji Kulturalnej mocno zniszczona, obecnie odbudowywana, ale pozbawiona resztek historii (vide: zburzenie ośmiokątnej pagody), ta pierwsza (choć niejedyna) świątynia konfucjańska w Yunnanie - została wzniesiona na rozkaz muzułmanina przysłanego przez Mongoła. To się nazywa multi-kulti w najlepszym wydaniu. W dodatku służyła ona przy okazji jako szkoła dla dzieci lokalnych kacyków, których pouczano, jak żyć "po chińsku". Sam Shams al-Din starał się "cywilizować" Yunnańczyków zarówno w duchu islamu, jak i konfucjanizmu tudzież buddyzmu. Według niego Yunnan był zacofany i barbarzyński i należało użyć wszystkich dostępnych środków, by go z tego stanu wydobyć. Mówiło się o nim, że orangutany i dzierzby zamieniał w jednorożce i feniksy, a ich filc i futra zmieniał na szaty i kapelusze, przy okazji sinizując ten kompletnie niechiński dotąd ląd. Nie tylko zaoferował konfucjańską edukację, ale i pokazał Yunnańczykom chińskie struktury społeczne, chińskie pogrzeby czy śluby, zwyczaje zaręczynowe, czczenie przodków i inne koutouy. Tradycyjne stroje zmieniali na szaty darowane kacykom przez naszego Shamsa. Wzbogacił Yunnan choćby przez to, że podatki ograniczył do dziesięciny i że naprawdę słuchał, co lud do niego mówi - a w potrzebie pomagał. To jemu na przykład Kunming zawdzięcza pierwsze regulacje wody w Jeziorze Dian i Rzece Panlong i - niejako przy okazji - stworzenie doskonałych pól ryżowych dzięki groblom i odpowiednio wyregulowanym dopływom. Przy projektach irygacyjnych pracowały tysiące ludzi opłacanych kilka lat z państwowej kiesy. No i - sprowadził tu i konwertował na islam całe stada ludzi. Nawet Marco Polo i Rashidoddin wspominają o tym, jak wielu muzułmanów mieszkało w Yunnanie za czasów mongolskich. W tamtych czasach np. miasto, które dziś nazywa się Dali, było "islamskie" - czyli mieszkało tam sporo muzułmanów.
Niestety, ten światły człowiek nie porządził długo Yunnanem - zmarł w 1279 roku, czyli spędził w Kunmingu zaledwie sześć lat. Gdy zmarł, mieszkańcy Kunmingu rozpaczała wiele dni. Podobno wiele tysięcy ludzi czuwało przy trumnie. Sam Kubilaj mówił o nim jako o porządnym zarządcy i nadał mu pośmiertne imię Król Xianyang 咸阳王. To właśnie dlatego tuż poza murami miasta postawiono paifang na jego pamiątkę. Razem z paifangami Konia i Koguta wygląda z lotu ptaka jak znak 品, dlatego mieszkańcy nazywali te trzy paifangi i przestrzeń przez nie ograniczoną Trzema Paifangami Pin 品字三牌坊 (przy czym trzeba zauważyć, że najpierw powstał paifang Wierności i Miłości, pozostałe dwa dobudowano później).
Następnym gubernatorem Yunnanu został jego najstarszy syn, Nasr al-Din (Nasruddin); dość długo władza w Yunnanie pozostała w rękach tej rodziny, a i potem (po dziś dzień!) Yunnan zamieszkiwali liczni potomkowie Shamsa al-Dina. Bodaj najsławniejszym z nich jest wielki podróżnik Zheng He.
Jestem Shamsem al-Sinem zachwycona. Tak chętnie poczytałabym jakąś powieść napisaną na podstawie jego barwnego życia! A jeszcze chętniej - obejrzałabym serial. Taki serial, w którym pięknie pokazanoby różnokolorowość, wielokulturowość i cudowność Yunnanu. Mojego Yunnanu.
Posąg Sayyida Ajalla Shamsa al-Din Omara, znajdujący się na wybrzeżu Rzeki Panlong.

2020-02-25

Świątynia Taihua 太華寺

Dawniej zwano ją Świątynią Surowego Buddy, jednak z czasem przyjęła nazwę od Góry Taishan, na której jest położona. Znajduje się w lesie, na szczycie (2500 m.n.p.m) jednego ze wzniesień Gór Zachodnich, z pięknym widokiem na Jezioro Dian. Budowę rozpoczęto za czasów mongolskiej dynastii Yuan, w roku 1306, z rozkazu ówczesnego yunnańskiego władyki, potomka Kubilaj-chana. Ojciec duchowy yunnańskiego buddyzmu chan, Xuan Jian 玄鉴, często tu nauczał. Kiedy w Kunmingu zamieszkał wielki Mu Ying, wzbogacił kompleks o dwa pawilony, jeden służący odpoczynkowi, a drugi - będący świątynią prywatnego użytku - to tzw. kapliczka przodków 家庙, bardziej związana z konfucjańskimi ideami posłuszeństwa rodzicom, niż z buddyjskimi zaleceniami. Gdy Mandżurowie pobili Mingów, przy okazji zniszczyli ten kompleks świątynny, ale już za cesarza Kangxu, w 1687 roku, odbudowano go ze środków ówczesnego zongdu, Fana Chengxun 范承勋. Niestety, w drugiej połowie XIX wieku część kompleksu spłonęła, ale jeszcze przed końcem wieku ją odbudowano. I odtąd stoi sobie w pięknych okolicznościach przyrody, ciszy, zieleni i spokoju.
Najważniejszym budynkiem jest oczywiście hala Daxiongbao (Skarb Wielkiego Bohatera) 大雄宝殿, połączona z innymi pawilonami zadaszonymi ścieżkami. Najważniejszym bóstwem świątyni jest Awalokiteśwara czyli Guanyin. Łącznie kompleks ma ponad 3,5 tysiąca metrów kwadratowych... ale obecnie niemal wszystkie pawilony poza tym najważniejszym są w stanie prawie kompletnej ruiny. Dziury w dachach, przegniłe belki, a większość budynków jest odgrodzona - zakaz wstępu. Najwyższym punktem kompleksu jest Pawilon Wielkiego Smutku 大悲阁 - to właśnie ten, który swego czasu spłonął, a w 1883 roku został odbudowany. On również jest zamknięty na cztery spusty i odgrodzony.
Na marmurowej poręczy stoją tam pięknie wyrzeźbione zwierzęta - to dar Wu Sanguia, ale obecnie zwiedzający nie mają szansy go obejrzeć.
Dawna kapliczka Mu Yinga, hala Sizhao, została przerobiona na "świetlicę" - salę, w której można usiąść, odpocząć, napić się herbaty (wielkie termosy czekają, za jednego yuana można też napełnić wrzątkiem własną manierkę/butelkę).
Jest też ogród - oczy cieszą magnolie, kamelie, śliwy, azalie i złote wończe. Przynajmniej te są w dobrym stanie i widać, że zaopiekowane.
to przypominające żółwia stworzenie już znamy - to bixi.
Takie właśnie są tu dachy - i cała reszta...
Zamknięty na głucho Pawilon Wielkiego Smutku.
Wejście do Sali Skarbu Wielkiego Bohatera
Starożytny szlak między świątyniami w Górach Zachodnich - łączy Świątynię Taihua ze Świątynią Huating.
na tej tablicy szlak między świątyniami jest pokazany przerywaną linią.
Jest to bez wątpienia świetne miejsce na cichy piknik, chwilę spokoju, na nacieszenie się buddyjską świątynią bez tłumów i bez hałasu. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że jeśli ktoś miałby doznać oświecenia - to właśnie tutaj. 
A jednak... serce boli, gdy widać, jak bardzo świątynia jest zaniedbana, choć przecież żyją tu mnisi i toczy się zwykłe zakonne życie, a historia miejsca jest przecież na tyle ciekawa, by świątynię wesprzeć, zwłaszcza, że - zgodnie z tym, co jest napisane na kamiennej tablicy przy wejściu - władze miejskie Kunmingu objęły obiekt opieką. 
Ech.