Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 音樂 muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 音樂 muzyka. Pokaż wszystkie posty

2026-07-13

渔舟唱晚 Wieczorna pieśń rybacka

Jest to klasyczny utwór na guzheng wywodzący się z Henanu. Oparty na starożytnej melodii, w obecnej formie został zaaranżowany przez mistrza Lou Shuhua pod koniec lat trzydziestych XX wieku. Istnieje również wcześniejsza wersja mistrza Jin Zhuonana powstała tuż po upadku cesarstwa; częściowo się one pokrywają, jednak wersja Lou Shuhua cieszy się zdecydowanie większą popularnością. 
Co ciekawe, tytuł pochodzi ze słynnego wersu z Tengwangge xu 滕王閣序 autorstwa tangowskiego poety Wang Bo
渔舟唱晚,响穹彭蠡之滨;
雁阵惊寒,声断衡阳之浦 
Z wieczora pieśni rybackie niosą się nad brzegami Pengli*, 
a klucze dzikich gęsi zrywają się z zimna - ich głos zamiera u brzegów Hengyangu

Utwór, w przeciwieństwie do większości kawałków guzhengowych, jest większości Chińczyków doskonale znany, a to dlatego, że pochodząca z lat osiemdziesiątych wersja na keyboard była przez długi czas wykorzystywana jako muzyka w tle prognozy pogody na zakończenie wieczornego wydania wiadomości (kto chętny, może posłuchać tutaj; ja mam uczulenie). 

Oczywiście, najbardziej znana jest wersja tradycyjna, na guzheng:
 
Ciekawa jest również wersja na skrzypce z towarzyszeniem zachodniej orkiestry:  
Gdy odkryłam wersję na flet, czekało mnie małe zaskoczonko: w tym wykonaniu solistką jest moja szkolna koleżanka, Elżbieta Woleńska! Która, jak się okazuje, wykłada flet na jednej z chińskich uczelni! 
 
Biorąc pod uwagę wielką popularność tej melodii, wcale mnie nie dziwi powstanie na jej bazie piosenek pop: Lotos w wodzie George'a Lam oraz Wieczorna pieśń rybacka Michaela Kwan Ching Kit. W kulturze popularnej Zachodu jej obecność zaznaczyła się dzięki temu, że na warsztat wziął ją sam Jean-Michel Jarre:

*彭蠡 Pengli to dawna nazwa największego chińskiego słodkowodnego jeziora Poyang.

2026-07-07

出水莲 Lotos wyłaniający się z wody

Lotos wyłaniający się z wody to stary (sprzed co najmniej tysiąca lat) utwór z regionu Zhongzhou w środkowych Chinach. W okresie dynastii Song i Yuan został przeniesiony na południe przez lud Hakka. Połączył mocny styl północy z delikatnym pięknem południa. Stał się słynnym utworem w muzyce hakka na guzheng i należy do klasycznego repertuaru guzhengowego. Co ciekawe, jego pierwszy zapis nutowy datowany jest dopiero na 1933 rok! Wcześniej przekazywany był z mistrza na ucznia. Oczywiście, mały diabełek podpowiada mi, że w związku z tym obecna wersja może mocno się różnić od tej sprzed tysiąca lat... Co zresztą znajduje dziś odwzorowanie w co najmniej kilku różnych wersjach na guzheng, różniących się m.in. tempem i ozdobnikami. 
Muzyka rozwija się tu stopniowo, warstwa po warstwie, kojąc duszę. Początek jest delikatny i lekki; dźwięki są powolne i rzadkie, jak poranna mgła nad stawem, z pączkami lotosu nieśmiało wychylającymi się z wody. Część środkowa jest cieplejsza i głębsza; dźwięki są giętkie i przeciągłe. Przed oczyma stają kłącza lotosu, mocno ukorzenione w błocku. Zakończenie powoli cichnie; jest delikatne, ale wciąż niesie z sobą czystego ducha, prawość, siłę i wierność sobie. Wysłuchawszy tego utworu lepiej rozumiemy, dlaczego w chińskiej kulturze lotos symbolizuje prawego człowieka o czystym sercu. Pamiętacie jeszcze, jak opowiadałam Wam o 留白, pozostawianiu bieli, by kontrapunktowała treść? Lotos... wydaje mi się być doskonałym przykładem muzycznej interpretacji tego założenia estetycznego. W prawej ręce lekkość i prostota, dźwięki czyste i jasne, jak zmarszczki na wodzie lub wiatr muskający liście lotosu. W ręce lewej - powolne wibrato i delikatny nacisk; miękkość, ucieczka przed czasem. Nigdzie nie znajdziecie tu ostrości czy hałasu, a tylko - cichą siłę. Przejawia się to i w rytmie, równym i spokojnym jak bicie serca i w kojącej melodii bez wielkich skoków i zaskoczeń. Słuchanie Lotosu... jest jak terapia w tym zabieganym, chaotycznym, stresującym świecie.  
Utwór ten należy do dziesięciu najsłynniejszych utworów na guzheng w Chinach. Ciekawostka: znane są również wersje na pipę,
   
gitarę, a nawet chińską orkiestrę,
   
a także np. duet guzhengu i yehu 椰胡 (kokosowe erhu),
   
czy też na chiński zespół kameralny (zwróćcie uwagę na sposób wykorzystania erhu!)
 
W tej chwili jestem tak w tym utworze zakochana, że uspokaja mnie już pierwsza fraza...

2026-06-27

Laufey

Dziś polecajka muzyczna: chińsko-islandzka wokalistka i tekściarka Laufey. Ni to pop, ni to jazz, ni to bossa - lekkie i przyjemne, akurat na lato.  
PS. Odkrył ją dla mnie jeden z moich studentów, który nie dotarł na zajęcia, ponieważ pojechał na jej koncert i nie zdążył wrócić. Osobiście uważam, że i on, i ja dobrze na tym wyszliśmy.

2026-06-16

Meryl Streep & Yo-Yo Ma

Kiedy się żyje w swojej bańce, łatwo przeoczyć fakt, że na świecie wiele się dzieje. Skutek jest taki, że na ten występ trafiłam piętnaście lat po fakcie:
   
Cóż. Lepiej późno niż wcale. Koniecznie poczekajcie do momentu, kiedy zaczynają sobie okazywać uszanowanie ukłonami. Warto pamiętać, że jednym z najważniejszych aspektów człowieczeństwa jest poczucie humoru.
Meryl w trakcie tej recytacji łączy dwa wiersze. Pierwszy to słynny wiersz tangowskiego poety Wang Weia 王維 Jelenia Zagroda 鹿柴*
空山不見人 
W pustych górach ludzi brak 
但聞人語響 
Jednak słychać słowa. 
反景入深林 
Głębię lasu przenikł blask 
復照青苔上 
Oświetlając znów mech. 

A potem odkryłam, że istnieje miejsce, w którym można usłyszeć, jak Meryl recytuje ten poemat po chińsku (myli się wprawdzie z datowaniem wiersza, ale machnijmy na to ręką):
   
Dzisiejszego dnia nie mogę więc uznać za stracony.

*drugi to A Letter to Agnes De Mille from Martha Graham.

2026-05-25

尕連手 Miła ma

Przed Wami piosenka, której słucham ostatnio niemal bez przerwy. Nowość - z tego miesiąca - w wykonaniu nieznanego mi wcześniej Zhao Juna, nauczyciela śpiewu z Hebei. Stylizowana jest na piosenkę "kwietną" 花儿 - ten tradycyjny gatunek pieśni ludowych, popularny w Północno-Zachodnich Chinach (Qinghai, Gansu, Ningxia) charakteryzuje się przenikliwym i pełnym emocji śpiewem, użyciem lokalnego dialektu i łatwego do zrozumienia tekstu. Dawnymi czasy piosenki taki były śpiewane przez pastuchów na otwartych przestrzeniach; ich tematyka dotyczyła miłości, przyrody i codziennego życia. Sam tytuł "尕连手" (Gǎ liánshǒu) to czułe określenie z tamtejszych dialektów, dosłownie "mała połączona dłoń" czyli ukochana, sympatia. Współczesną wersję tej piosenki stworzył w całości (muzykę i tekst) Duan Xinghua 段兴华, artysta z Gansu tworzący tzw. nowy folk. Słyszałam jego wersję - jest już bardzo dobra, ale to, co zrobił z nią Zhao Jun przechodzi ludzkie pojęcie.
   
荷花葉葉上一汪水 
Oczko wody na liściu lotosu 
黑黑的眨毛紅紅的嘴 
Czarne rzęsy, czerwone usta 
荷花的葉葉上一汪汪水 
Oczko wody na liściu lotosu 
風吹是水動彈着呢 
Gdy wiatr wieje, woda drży 
黑黑的眼眨毛紅紅的嘴 
Czarne rzęsy, czerwone usta 
說話是心動彈着呢 
Gdy rozmawiamy, serce drży 
雲骨朵里喜鵲一對對飛 
Sroki parami lecą wśród chmur 
落哈是樹動彈着呢 
Gdy wylądują, gałąź drży 
信息嘛發給着你莫回 
Gdy ślę wiadomość, a milczysz Ty 
燒刀子把人喝醉 
Bimber* upaja mnie 

我的尕連手 
Miła ma 
你把我的康子冰透 
Zmroziłaś mi pierś na wskroś 
誒呦我的尕連手 
Och, kochana ma 
看見你是心就 
Gdy Cię widzę serce 
啪啦啦啦啦啦啦的抖 
bije palalalalala! 
我的尕連手 
Miła ma  
你把我心裡有木有 
Masz mnie w sercu swym czy nie? 
誒呦我的尕連手 
Och kochana ma 
你給我上給的刑法上給的咒 
Okrutnie karzesz i przeklinasz mnie 

汽車的剎車失靈了 
Hamulce w aucie wysiadły 
(下坡里站不下了) 
(Nie da się stanąć na zjeździe) 
阿哥的心裡鬼鑽了 
Do mego serca wlazł diabeł 
(聽不見勸人的話了) 
(nie słyszę mądrych rad ludzi) 
三月的杏花醉四方 
Marcowe kwiecie moreli upija cały świat 
(開敗了尕杏子結上) 
(gdy przekwitły, zawiązały się małe morele) 
心上來的尕妹妹維不上 
Nie umiem zatrzymać tej, która skradła me serce 
我有心黃河裡跳上 
Chciałbym się rzucić do Żółtej Rzeki 

*Płonący nóż 燒刀子 – to mocny chiński bimber z sorgo.

2026-04-11

APT.

Od jakiegoś czasu piosenka ta bije absolutne rekordy popularności jako tło muzyczne do śmiesznych krótkich filmików w chińskich mediach społecznościowych. Ponieważ tych krótkich filmików z zasady nie oglądam, pewnie nie zwróciłabym w ogóle uwagi na tę piosenkę, ale tak wpada w ucho i ma tak obłędnie pozytywny vibe, że często sobie ją z Tajfuniątkiem podśpiewujemy w charakterze pieśni pracy.
   
Nie zdawałam sobie sprawy, że przy odrobinie wysiłku mogę ją wpasować w azjofilski blog! Piosenkę stworzyli bowiem wspólnie Bruno Mars oraz Rosé 로제, koreańska piosenkarka! Mało tego, zgodnie ze słowami jednego z komentatorów, "Apateu" czyli tytuł piosenki ma po koreańsku dwa znaczenia:
  •  zaczerpnięty z angielskiego apartament 
  • nazwa koreańskiej gry alkoholowej - podczas gry woła się właśnie tak samo, jak w refrenie piosenki.
Można również zobaczyć zmodyfikowaną wersję gry w wykonaniu duetu (0:49 sekunda teledysku). Oryginalnie gra wygląda tak: 
The leader picks a number, and then everyone stacks their hands in a pile. The person with their hand at the bottom moves it to the top and counts up from 1, all the way to the chosen number. Whoever ends up saying that number has to drink soju as a punishment.

2026-02-21

Bóg Pieniędzy

Dziś święto Boga Pieniędzy. Z tej okazji mam dla Was jego bardzo nietypowy wizerunek:
Maska Boga Pieniędzy wprost z tybetańskiej opery - Acze Lhamo.

2026-02-13

夜會 Nocne rendez-vous

 
只為那陌生戒指 
Tylko z powodu obcego pierścionka 
重新打量你修長的手指 
Znów mierzę wzrokiem twoje smukłe palce 
你送我的指紋 
Ten odcisk od ciebie 
我欠你的心事 
I troskę o ciebie 
恐怕要在今夜 
Oj, chyba tej nocy 
還給天使 
oddam je aniołom. 

喜悅出於巧合 
Radość była tylko zbiegiem okoliczności 
眼淚何必固執 
Po cóż upierać się przy łzach? 
走完同一條街 
Doszedłszy do końca wspólnej drogi 
回到兩個世界 
Wróćmy do dwóch światów. 

原諒你 
Wybaczam Ci 
和你的無名指 
I Twemu serdecznemu palcowi 
你讓我相信 
Bo pozwoliłeś mi uwierzyć 
還真有感情這回事 
że uczucia naprawdę istnieją. 
啊 
och 
懷念都太奢侈 
tęsknota to zbyt duży luksus 
只好羨慕誰 
Pozostaje pozazdrościć 
年少無知 
tym młodym, co jeszcze nic nie wiedzą. 

霓虹燈奄奄一息 
Neonowe światło dogasa 
十二點鐘即將成為歷史 
Północ za chwilę przejdzie do historii 
往事若無其事 
Przeszłość jakby nigdy nic 
關係也沒關係 
A związek też już bez znaczenia 
我們再來不及 
Już nie zdążymy 
重新認識 
Ponownie się poznać. 

兩個人的巧合 
W naszym zbiegu okoliczności 
總有個人堅持 
Wytrwało tylko jedno z nas 
回到原來的路 
Wracamy do poprzednich dróg 
住同一個城市 
Mieszkamy w jednym mieście. 

原諒你 
Wybaczam Ci 
和你的無名指 
I Twemu serdecznemu palcowi 
你讓我相信 
Bo pozwoliłeś mi uwierzyć 
還真有感情這回事 
że uczucia naprawdę istnieją. 
啊 
och 
懷念都太奢侈 
tęsknota to zbyt duży luksus 
只好羨慕誰 
Pozostaje pozazdrościć 
年少無知 
tym młodym, co jeszcze nic nie wiedzą. 

原諒你 
Wybaczam Ci 
和你的無名指 
I Twemu serdecznemu palcowi 
你讓我相信 
Bo pozwoliłeś mi uwierzyć 
還真有感情這回事 
że uczucia naprawdę istnieją 
啊 
och 
懷念都太奢侈 
tęsknota to zbyt duży luksus 
二月十三號 
Trzynasty lutego 
到此為止 
Na tym poprzestańmy. 

Najbardziej mi się podoba nieprzetłumaczalny fragment 
往事若無其事 
關係也沒關係. 
往事 wǎngshì to przeszłość, przeszłe sprawy. 
若無其事 [若无其事] ruòwúqíshì znaczy jak gdyby nigdy nic, nonszalancko, na spokojnie. Ale dosłownie to "jakby nie było tej sprawy" - tej przeszłej sprawy wspomnianej przed chwilą. 
關係 [关系] guānxi to z kolei relacja, związek, ale też dotyczyć czegoś, mieć na coś wpływ. 
Ale już 沒關係 [没关系] méiguānxi czyli dosłownie "bez związku", "nie dotyczy" ma oprócz tego inne znaczenia: nic się nie stało, nie ma sprawy, to nic takiego; nie ma za co, drobiazg; nieistotne, nieważne; nie przejmuj się, nie martw się. 
Piękne.

2026-01-15

Przypadkiem 偶然

Dokładnie 129 lat temu przyszedł na świat Xu Zhimo, jeden z najsłynniejszych chińskich poetów pierwszej połowy XX wieku. Z tej okazji mam dla Was jeden z jego wierszy, szalenie ciekawy. Dziwię się sobie, że dopiero teraz nań trafiłam. Wciąż jestem za mało oczytana w chińszczyźnie. W ogóle jestem za mało oczytana (ilość nieprzeczytanych książek na dysku rośnie jeszcze szybciej, niż tych przeczytanych...), a jeszcze w dodatku mam kiepską pamięć. Wydaje mi się, że gdybym już na ten wiersz kiedyś trafiła, na pewno bym go zapamiętała, tak bardzo jest "mój". Ale jednocześnie zdaję sobie sprawę z faktu, że gdy byłam romantycznym dziewczątkiem, mogłam nie czuć go tak mocno, jak doświadcza go dojrzała kobieta.
Czegóż tu nie ma?! Los, miłość, olśnienie, iskra, a także przemijanie i nostalgia, a nawet rezygnacja. Napisany sto lat temu, w dziesięciu zaledwie wersach pokazuje, że nawet najkrótsze spotkanie z nawet najbardziej oddaloną i odmienną istotą może zaowocować miłością i pięknem. Nie zmieni ich i nie unieważni nawet nieuniknione rozstanie; ich znaczenie tlić się będzie nawet, jeśli o tym spotkaniu zapomnimy - bo gdzieś przetrwa jakiś uśmiech, jakaś łza, westchnienie przy właśnie tej piosence czy po prostu - nastąpi zmiana trajektorii, która wyglądałaby inaczej, gdyby nie właśnie to spotkanie. 

偶然
 
我是天空里的一片云, 
偶尔投影在你的波心—— 
你不必讶异, 
更无须欢喜—— 
在转瞬间消灭了踪影。 

你我相逢在黑夜的海上, 
你有你的,我有我的,方向; 
你记得也好, 
最好你忘掉, 
在这交会时互放的光亮! 

Przypadkiem 

Jam w przestworzach jest obłokiem, 
Co w fali twej przypadkiem odbił cień — 
Nie musisz dziwić 
Się czy cieszyć 
Bez śladu zniknie w okamgnieniu. 

Nocą na morzu spotkaliśmy się 
Lecz każde poszło w swoją stronę 
Możesz pamiętać, 
Lepiej zapomnij, 
Ten blask, który daliśmy sobie. 

Tłumaczenie nie jest idealne, niestety. Oryginał się rymuje i oczywiście jest o niebo wdzięczniejszy. Moje tłumaczenie, poza tym, że było koniecznością życiową, bo nie mogłam zasnąć, dopóki go nie ukończyłam, ma tylko jedną zaletę - da się je... zaśpiewać do poniższej melodii.
  
Ta piosenka jest tak stara, że nawet ZB nie wspomina jej z nostalgią - był wówczas dziesięcioletnim smarkaczem, więc nawet gdyby hongkońskie gwiazdy były wówczas lepiej znane w Yunnanie, to i tak by tej cudnej piosenki nie potrafił ogarnąć. Słychać zresztą, że piosenka trąci myszką. Sądzę, że gdyby nie tekst, nie przekonałaby mnie do siebie. A jednak ja, wychowana na poezji śpiewanej, natychmiast się w niej odnalazłam. Swoją drogą - ciekawe, że akurat w obu moich światach poezja śpiewana jest popularna i łatwa do znalezienia - być może serducha mamy podobniejsze, niż to widać na pierwszy rzut oka? 
Od paru tygodni nie potrafię i nie chcę się z niej wygrzebać. Chodzę po domu i nucę, od czasu do czasu zalewając się łzami. W którym kręgu piekielnym zadecydowano, że będę nieuleczalną romantyczką?!

Zostawiam Was z wierszem i piosenką, a sama wracam do... no, kto zgadnie? Oczywiście. Do poezji zebranych Xu Zhimo. Traf chciał, że parę dni po odnalezieniu tej piosenki niechcący trafiłam na nie w księgarni. Tak! To był czysty przypadek! I nie skarżcie ZB, sama wiem, że nam już regały pękają w szwach...

2026-01-07

Silkroad Ensamble

W 1998 roku Yo-Yo Ma zapoczątkował projekt, który nazwał Jedwabnym Szlakiem. Jego celem nadrzędnym było stworzenie miejsca i możliwości współpracy międzynarodowej dla artystów (przede wszystkim muzyków) i instytucji oraz promocja wymian artystycznych między muzykami z różnych krajów. Jak sama nazwa wskazuje, inspiracją był Szlak Jedwabny i sposób, w jaki podążały nim nie tylko dobra materialne, ale również idee artystyczne. Dziś projekt ten rozrósł się tak, że pod jego egidą działają programy artystyczne, kulturalne i edukacyjne, zrzeszające i umożliwiające kontakt artystom z całego świata. Kilka lat temu Yo-Yo Ma przestał samodzielnie zarządzać projektem, jednak jeśli chodzi o idee nadrzędne, projekt nadal prężnie się rozwija - koncerty, wydawnictwa nutowe z nowymi kompozycjami inspirowanymi muzycznym dialogiem międzykulturowym, programy edukacyjne w rozmaitych szkołach z Harvardem włącznie. Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o samym projekcie, nawet anglojęzyczna wiki będzie niezłym miejscem, by zacząć. 
Czemu dziś o nim piszę? Jakiś czas temu obejrzałam film dokumentalny The Music of Strangers, który opowiada właśnie o projekcie i o zespole, który wówczas powstał. Zespół ten nie ma stałego składu, ale wliczyć można weń jakąś kopę muzyków, kompozytorów, aranżerów i innych artystów z całej Eurazji. W dokumencie pokazano niektóre z ich podróży i inspiracji, a także przedstawiono niektórych muzyków i ich style muzyczne oraz niełatwe czasem historie. Grupa nagrała dziesięć płyt - a ja zgrzytam zębami, ponieważ nie mam do nich dostępu. Da się jednak znaleźć niektóre kawałki w sieci, a ja je gorąco polecam. Tak właśnie powinien wyglądać dialog międzykulturowy: nie rywalizacja, a współpraca.
 

2026-01-01

Marsz Radetzkiego

Jak Nowy Rok, to Koncert Noworoczny. Tym razem prosto z Wiednia grają dla Was Chińczycy. W nietradycyjnej orkiestrze złożonej z tradycyjnych instrumentów chińskich i chińskawych:  
A na deser słynna Polka pizzicato w takimże niestandardowym instrumentarium:  
Dziękuję, Tato, za inspirację!

2025-12-22

Gamelan Jazz Fusion

Jeśli szukacie muzyki rozjaśniającej te wczesnozimowe szarości, może to coś dla Was? Gamelan plus trio jazzowe na pewno dodadzą trochę słońca.
 

2025-11-20

Cloud Gate Dance Theatre 雲門舞集

W dzisiejszym świecie przesytu informacjami i z och-tak-łatwym dostępem do milionów książek, komiksów, przedstawień, koncertów i wszystkiego innego, łatwo się zgubić. Szukam czegoś, wsysa mnie, a dwadzieścia kart w przeglądarce internetowej później mam już dziesięć następnych szkiców wpisów na blog, przepisów, tytułów książek, piosenek do przesłuchania... Jakże często przeczytawszy, wysłuchawszy, obejrzawszy stwierdzam, że może jednak nie. Albo że szkoda, że nie we wczesnej młodości, bo teraz już mnie tak nie ekscytuje. Albo: szkoda, że tego tak dużo, bo przecież naprawdę nie mam na to czasu. No przecież się nie rozdwoję. Czasami jednak - już to dzięki ciągłym poszukiwaniom, już to dzięki rozmowom, polecajkom, od nitki do kłębka i z powrotem przez labirynt - trafiają się diamenty tak olśniewające, że po zanurzeniu się w nich mogę tylko powiedzieć: warto przejść przez pryzmę kompostu, by wyłowić z niej takie cudo. 
Cloud Gate Dance Theatre to współcześni tancerze z Tajwanu. Zespół został założony przez dwóch choreografów w 1973 roku i działa po dziś dzień - z przerwami związanymi z tym, że założyciele jeździli po całym świecie, by uzupełnić taneczną wiedzę. 
Grupa tańczy mieszankę współczesności z mitologią, folklorem i estetyką dawnych Chin, włączając w to qigong, taichi, medytację, sztuki walki, elementy baletu i kaligrafii. Są takim niespodziewanym i cudownym zjawiskiem, że podróżują po całym świecie ze swymi przedstawieniami. Dla Tajwańczyków są tak ważni, że aż ulica, przy której mieści się biuro Bramy Chmur została nazwana właśnie od nazwy trupy. Mało tego, gdy pożar zniszczył studio trupy wraz z kostiumami, rekwizytami i nagraniami, udało im się zebrać nieprawodpodobne sumy pieniędzy na odbudowę - ich obecna siedziba znajduje się w Danshui. 
Warto pooglądać każdy skrawek sztuki w ich wykonaniu. Są obłędni. A na dowód, że muzyka jest jednym z najlepszych pomostów międzykulturowych - bardzo proszę: Cloud Gate tańczący do Bacha.
 

2025-10-23

茶禅一味 Smak herbaty zen

ozdoba muru w Lushi

茶禅一味 to buddyjski koncept stawiający herbatę wysoko w hierarchii spraw, które pomagają osiągnąć zen - dosłownie: herbata i zen mają ten sam smak. Ponoć cała wielka chińska sztuka herbaciana, której historia sięga czasów tangowskich, zaczęła się od buddyjskich mnichów. Pewien mnich rzekł kiedyś do trójki gości o całkiem różnej proweniencji i statusie: idź napić się herbaty - jakby to miało rozwiązać wszystkie problemy. Mawiał tak również do mnichów, którym senność przeszkadzała w medytacji. Stało się to buddyjskim wersem (偈), powtarzanym często, bo pasującym do wielu sytuacji. Za Songów mistrz chan Yuanwu Keqin podjął to herbaciano-buddyjskie wyzwanie, by wkrótce odkryć, jak wiele zen i herbata mają wspólnego i zabłysnąć właśnie tą sentencją. Oryginał (oraz sadzonki herbaty) powędrowały następnie z jego uczniem o imieniu Eisai Myōan do Japonii i już tam zostały; sam koncept został jednak przyswojony przez kolejne pokolenia mnichów... a także zwykłych zjadaczy ryżu, którzy również zdołali dostrzec zen tkwiący w herbacie. 
Jakiż to zen? Może poszukiwanie dróg doskonalenia ducha? Może oddalenie się od spraw ziemskich za sprawą napoju bogów? Może ceremonia będąca jednocześnie modlitwą? Zarówno w Chinach, jak i w Japonii, Wietnamie i Korei koncept przetrwał i doprowadził do nowych odkryć religijno-estetyczno-herbacianych. Jednak dla mnie kwintesencją jest chyba odkrycie, że w każdej czynności może kryć się więcej sensów, jeśli tylko im na to pozwolimy. 
No i mam jeszcze drugie przemyślenie: 一味 yīwèi znaczy po chińsku "jeden smak", ale również - niezmordowanie, uparcie, ślepo podążać za jakąś ideą. Uśmiecham się do drugiej interpretacji, mówiącej, że zarówno zen, jak i herbata wymagają od swych użytkowników czy też miłośników uporu, samozaparcia, wytrwałości. Z tą myślą żegnam Was, oddalając się w stronę stołu ozdobionego zestawem herbacianym, a w tle będzie brzmieć utwór inspirowany naszą herbacianą sentencją, stworzony przez znaną już Wam Wu Na:
 

2025-10-21

巫娜 Wu Na

巫娜 Wu Na, urodzona w Chongqingu w 1979 roku, mając lat dziewięć zaczęła uczyć się gry na guqinie. Dzięki temu w 1991 roku udało się jej dostać do gimnazjum przy Centralnym Konwersatorium Muzycznym w Pekinie. Przeszła przez kolejne etapy edukacji, aż w 2004 roku uzyskała stopień magistra, a od 2015 roku naucza na jednym z pekińskich uniwerków. Jej nauczycielami byli 赵家珍 oraz 李祥霆. Pod pewnymi względami już ich przewyższyła, próbując włączyć guqin w rozmaite gatunki muzyczne od jazzu przez rock aż po muzykę eksperymentalną. Jednocześnie eksperymentuje z interpretacją zachowanych zabytków muzyki guqinowej, dając im w ten sposób nowe życie i odkrywając na nowo ich sens. Dużo koncertuje, dostaje kolejne nagrody i stypendia, a także tworzy. 
Na dziś mam dla Was album Herbaciany Zen:
   
Enjoy!

2025-10-09

Konkurs Chopinowski

Wszystkie inne okołoazjatyckie sprawy musiały chwilowo zejść na plan drugi, trzeci lub piętnasty. Na przemian słucham na żywo i nadrabiam zaległości w słuchaniu pierwszego etapu. Zazwyczaj mogę bez problemu miesić ciasto, zmywać czy wieszać pranie, jednak są i występy, które mnie zachwycają. Czasem zdarza się również, że te cudne interpretacje wykluły się w azjatyckich sercach. Rekordowa liczba Chińczyków zakwalifikowała się do drugiego etapu. A przecież jeszcze Koreańczycy, Japończycy, a nawet Gruzin! Jak inaczej czują oni Chopina! A jednak - coś nas wszystkich łączy... 
Przy okazji lubię bardzo porównać sobie występy niektórych muzyków z ich występami podczas poprzedniego Konkursu Chopinowskiego. Dowód bezpośredni na to, jak wiele zależy od pracy i większej dojrzałości. Mój dotychczasowy ulubieniec, Ma Tiankun, niestety nie przeszedł do następnej tury. Szkoda!
   
Po pierwsze: wybrał Bechsteina. Na którym tak cudnie oddał atmosferę i brzmienie XIX wieku - przynajmniej takie, jakimi są one w mojej głowie. Po drugie: nie mogłam i nie chciałam się odeń oderwać. Kurczę, on ma ledwie osiemnaście lat! A tak się bawi, z taką swadą podejmuje wyzwania, z taką pewnością siebie interpretuje i opowiada... 
Za to walc w wykonaniu Bao Yanyan! Miodzio!
   
A dźwięk ballady - magiczny. 
Następny - Kevin Chen. Tak słuchałam bez większych emocji, aż doszłam do etiudy. O matko.  
Jeśli chodzi o Chena Zixi, to ma piękne piana i świetną technikę, ale poczekam, co dalej.  
A tu Yang (Jack) Gao, który jako jeden z niewielu wydaje się doskonale rozumieć, jak ważna jest w muzyce cisza i oczekiwanie:
   
Wykonanie pełne brawury i inwencji (na palcówki, zwłaszcza w walcu, po prostu nie będę zwracać uwagi). Chętnie go jeszcze posłucham. 
A tu ładna Barkarola:
   
Ładnie. I taki młody! Jego palce w etiudzie są chyba z gumy...
   
Tyle na dziś, a ja idę słuchać dalej. Niedługo rozpoczęcie drugiego etapu. Cóż. Parę następnych tygodni nie będę się po prostu zajmować tymi rzeczami, które wymagałyby ode mnie oderwania się od słuchania...
PS. Szalenie dziękuję NIFCowi za to, że mogę wszystkiego słuchać na żywo albo później ale w całości. To jeden z najwspanialszych prezentów, jaki mogliście zrobić dla osób takich jak ja - które niestety najprawdopodobniej nigdy nie będą mieć okazji faktycznie uczestniczyć w tych koncertach.

2025-07-15

汉宫秋月 Jesienny księżyc nad hanowskim pałacem

kaligrafia autorstwa Li Chunhua

Tytuł tej kaligrafii nawiązuje do jednego z najsłynniejszych i najbardziej melancholijnych chińskich utworów. Pierwotnie był on przeznaczony na pipę - chińską lutnię:  
Utwór ten ma muzycznie ukazywać liczne konkubiny należące do jakiejś bogatej rodziny; siedzą one wśród cichej, księżycowej, jesiennej nocy wspominając przeszłość i wzdychając nad swymi niewesołymi losami. Rani serce.
   
Znane są również inne wersje tego utworu - na bliskiego kuzyna erhu, gaohu (zgodnie z nazwą ma wysoki strój),
   
na erhu,
   
 na guzheng,
   
 
Istnieje też ciekawa wersja tego utworu, bazująca na podobnych brzmieniach i strukturze, ale żywsza i weselsza: 三潭印月 Znak księżyca w trzech stawach.
 
Która wersja się Wam najbardziej podoba?

2025-06-21

Strażnik i złodziejka 皂隶与女贼 [wersja z Quanzhou]

Przetrząsając internety w poszukiwaniu Strażnika i złodziejki - chciałam się nimi przecież z Wami podzielić! - znalazłam... Strażnika i złodziejkę w wersji z Quanzhou czyli w wersji fujiańskiej! Ta sama historia, ale z muzyką tak różną od huadeng, jak tylko się da. Cudo!
 

2025-06-19

Strażnik i złodziejka 皂隶与女贼

Pod koniec panowania dynastii Ming zdarzyło się ponoć, że złapano piękną złodziejkę. Ponieważ schwytana została gdzieś w zapadłej dziurze, trzeba ją było dostarczyć do sądu; zająć się tym miał jeden z urzędników lokalnego "wydziału kryminalnego". Złodziejka zrobiła, co mogła, by wydłużyć podróż, a gdy okazało się, że trzeba będzie przenocować, kusiła biednego młodzieńca ile sił w zgrabnym ciałku. Cóż, trzeba zrobić wszystko, by ocalić skórę. Młodzieniec jednak, choć czuły na wdzięki złodziejki, postąpił zgodnie z honorem i wywiązywał się dzielnie z zadania, zamiast skorzystać z okazji. Choć pilnował jej zawzięcie, udało jej się uciec. To wydało się podejrzane lokalnemu urzędniczynie, który stwierdził, że młodzieniec został uwiedziony i z pewnością jej pomógł. Teraz z kolei młodzieniec miał stanąć przed sądem - jak jednak miałby udowodnić swą niewinność? Złodziejka, usłyszawszy o kłopotach swego strażnika, poszła do sądu zeznawać na jego korzyść, a sędzia, poruszony, nie tylko uniewinnił młodzieńca, ale i złodziejkę skazał łagodnie - na wygnanie. Strażnik zrezygnował ze swej dotychczasowej profesji, by jej w tym wygnaniu towarzyszyć. Oczywiście, miejscem wygnania jest Yunnan. 
Opowieść ta wielokrotnie trafiała na deski teatrów i oper; miałam ją okazję usłyszać w yunnańskiej wersji, jako operetkę huadeng.
Bardzo lubię huadeng. Mniejsza o samą historię; uwielbiam okołoyunnańskie wstawki, które trafiają do tych operetek. Niby bazą są często opowieści znane w całych Chinach, jednak za sprawą mocnego osadzenia huadeng w lokalnej kulturze, całkiem zmieniają klimat. Często pojawiają się epizody humorystyczne, bazujące na dialekcie kunmińskim; te nieco rubaszne krotochwile sprawiają, że operetki te są dużo strawniejsze od większości chińskich oper. Chętnie uczestniczę w tych przedstawieniach; mam nadzieję, że nadal będę mieć często po temu okazję.

2025-06-15

Sutra Serca

Trafiłam na najniezwyklejszą muzyczną interpretację Sutry Serca po chińsku:  
Ciekawe, czy ktoś ośmieliłby się w Polsce zapodać w ten sposób modlitwy...