2025-02-14
Nezha 2 哪吒2
2024-05-23
Pawia Królewna - film animowany
2024-03-02
小鲤鱼跳龙门 Karpik skaczący przez Smoczą Bramę
2023-08-28
2023-01-07
Biedronka i Czarny Kot
2022-04-14
gdzie dwóch się bije 鹬蚌相争
Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.
W każdy piątek Tajfuniątko przynosi z przedszkola jakąś książeczkę, za każdym razem inną. W ramach zadania domowego nie tylko powinna ją przeczytać z rodzicami, ale również umieć odpowiedzieć na pytania do tekstu i opowiedzieć treść własnymi słowami. Książeczki są różne, lepsze i gorsze, jak to zwykle bywa. Tym razem przyniosła jednak do domu przepięknie ilustrowane przysłowie o walce muszli i ptaka. Okazało się, że w tej serii wydano cztery książeczki - cztery chińskie przysłowia, z anglojęzycznym znośnym tłumaczeniem i cudnymi obrazkami. Oczywiście kupiłam całą serię; jak dojdzie, to Wam pokażę.
Wracając do przysłowia i anegdoty. Pochodzą one z księgi Intrygi Walczących Państw, więc są bardzo stare. Historia opowiada o tym, jak to bekas napadł na wygrzewającego się w słońcu, otwartego małża. Już był w ogródku, już witał się z gąską, gdy małż zatrzasnął muszlę na bekasowym dziobie. Bekas próbował małża postraszyć: ze dwa dni nie schowasz się do wody, to wyschniesz i umrzesz! Na co małż z niezmąconym spokojem odpowiedział: ze dwa dni tak potrzymam twój dziób, to zdechniesz z głodu! I tak trwali w tej patowej sytuacji, gdy nadszedł rybak i schwytał i bekasa, i małża. Dlatego mawia się w Chinach do dziś: gdzie bekas z małżem się biją, tam rybak korzysta:
鷸蚌相爭,漁翁得利 [鹬蚌相争,渔翁得利] yùbàngxiāngzhēng, yúwēngdélì
zwykle skracając do pierwszych czterech znaków: 鷸蚌相爭 [鹬蚌相争] yùbàngxiāngzhēng, bo przecież każdy wie, o co chodzi.
Szanghajskie studio filmów animowanych stworzyło w 1983 roku na podstawie tej opowiastki piękną kreskówkę z rewelacyjną muzyką:
Przysłowiem o odwrotnym znaczeniu jest na przykład moje ulubione przysłowie o łodzi.
Tutaj wersja japońska.
2022-04-06
Astro Boy
Wpadłyśmy z Tajfuniątkiem jak śliwki w kompot i dwadzieścia parę minut każdego dnia poświęcamy na kolejny odcinek Astro Boya, w wersji z 1980 roku.
Muszę jednak przyznać, że pierwsza wersja, z lat sześćdziesiątych, czarno-biała, podoba mi się dużo bardziej.
Poczucie humoru, kreska, no wszystko - jest po prostu dużo lepsze niż w wersji z lat osiemdziesiątych. Niestety, Tajfuniątko woli bajki kolorowe. Ale może się jeszcze kiedyś przekona do staroci?
2021-10-07
Księżniczka Żelazny Wachlarz 铁扇公主
Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.
Z tą panią już się spotkaliśmy. Księżniczka Żelazny Wachlarz to przecież żona Króla Byczego Demona! Historię już znacie - Sun Wukong ukradł czarodziejski wachlarz Księżniczki, by ugasić płonącą wioskę, Król Byczy Demon się rozzłościł i walczył z naszą małpą i tak dalej. Dziś mam dla Was prawdziwą gratkę: chińską animację z 1941 roku, opowiadającą właśnie o Księżczniczce Żelazny Wachlarz.
Jakość nie jest najlepsza, ale i tak mam do tej kreskówki wielki sentyment. Ponieważ odegrała ona niebagatelną rolę w kształtowaniu azjatyckiej animacji, warto na nią zerknąć choćby ze względów historycznych. Stworzyli ją bowiem w szanghajskim studiu animacji słynni bracia Wan, pierwsi chińscy animatorzy, a sama Księżniczka... jest pierwszą długometrażową azjatycką animacją. Na pewno pamiętacie, że to właśnie bracia Wan stworzyli później inną długometrażową animację opartą na Wędrówce na Zachód - Rozróbę w Niebie.
Uwielbiam takie starocie!
Tutaj poczytacie o japońskim nawiedzonym wachlarzu.
2021-08-05
Zielona Wężyca 青蛇
Dawniej rzadko chodziłam w Chinach do kina. Chińczycy nie potrafią się w kinach zachować (w teatrach, filharmoniach i w innych miejscach związanych z kulturą wysoką zazwyczaj też nie): rozmawiają przez telefony, rozmawiają bez telefonów, śmiecą, hałasują, świecą telefonami... Na samo wspomnienie mam ochotę uciekać. Jednak od czasu pandemii jest lepiej. Kina świecą pustkami, jest obowiązek wchodzenia w maseczkach, a kina mogą sprzedawać tylko część biletów. Teraz do kina chodzą zazwyczaj już tylko prawdziwi zapaleńcy, którzy za bardzo kochają magię ekranu, by odpuścić. Z takimi to mogę oglądać. I tak oto wybraliśmy się na Zieloną Wężycę, czyli kontynuację Białej Wężycy. Obie są komputerowymi animacjami koprodukcji chińsko-amerykańskiej; pierwsza weszła na ekrany w 2019, a druga właśnie teraz.
O ile pierwsza opowiada po prostu raz jeszcze historię Białej Wężycy (ekranowych wersji tej opowieści jest bardzo dużo), o tyle dwójka to skok w nieznane: Zielona Wężyca po śmierci nie może się reinkarnować, ponieważ nie jest w stanie przestać myśleć o siostrze. Trafia do przejściowego świata: Miasta Asurów, w którym nieustannie toczą się wojny gangów, złożonych z ludzi i demonów buddyjskich i chińskich; takich, którzy nie potrafią sobie odpuścić. Bo jeśli tylko zdobędą się na uwolnienie myśli od tęsknoty i pragnień, mogą opuścić Asuraville. Zielona Wężyca pozna nowych/starych znajomych i dowie się wiele o sobie samej oraz o istocie miłości. A przy okazji jest też trochę scen pościgów i walk, więc historia była wystarczająco ciekawa, żeby krzesła nie zrobiły się niewygodne. I choć nie przepadam za stylistyką tego dzieła, ani za dość nachalnym morałem, cieszę się, że film zobaczyłam. Dlaczego? Ponieważ pojawiło się tu sporo fantastycznych stworzeń, o których już Wam opowiadałam, odkąd zaczęłam się interesować chińskimi bestiariuszami. Mamy więc poza wężycami bykogłowych i końskogębych, dziewięcioogoniastą lisicę, pajęczycę i dziesiątki innych stworzeń. To one najbardziej zwróciły moją uwagę.
Potrafią Chińczycy korzystać ze swojego folkloru, oj, potrafią! Gdzie - poza Wiedźminem - jest nasz folklor?...
Tutaj poczytacie o anime.
2021-06-28
Rozróba w niebie 大闹天宫
Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.
Pisałam już wielokrotnie o najważniejszej małpie chińskiej kultury, jednak Sun Wukong był tak psotny, że lista jego przygód ciągnie się niemal w nieskończoność. Tym razem więc będzie o brzoskwiniach, na które akurat trwa sezon.
Zacznijmy od samych brzoskwiń. Są one znanym nam dobrze symbolem długowieczności, a nawet nieśmiertelności. Na pewno pamiętacie, że bóstwo długowieczności Shouxing dzierży właśnie brzoskwinię. Najwspanialsze właściwości miały mieć ponoć brzoskwinie z ogrodu Królowej Matki Zachodu 西王母. Ponoć kwitły i owocowały raz na sześć tysięcy lat! Pewnego razu, gdy już były dojrzałe, Królowa zorganizowała Brzoskwiniową Ucztę 蟠桃勝會 [蟠桃胜会] pántáoshènghuì, na którą zaprosiła wszystkie znaczące bóstwa i nieśmiertelnych, by mogli popróbować cudownych brzoskwiń. Królowej nie wpadło jednak do głowy, by zaprosić Wukonga, który akurat wtedy miał służyć jako strażnik brzoskwiniowego sadu. Oj, wpadł we wściekłość i zepsuł królowej przyjęcie, już nie mówiąc o tym, że już gdy się "opiekował" ogrodem, ukradkiem zeżarł brzoskwinie, które nie były dlań przeznaczone.
Pięknie tę historię pokazuje jedna z najlepszych chińskich kreskówek wszech czasów - tytułowa Rozróba w niebie z 1964 roku:
Wspomniana historia zaczyna się w okolicach 55 minuty (mówiłam już, że ilość przygód małpy jest wprost niesłychana...).
Jeśli chcecie się więcej dowiedzieć o filmie, zajrzyjcie tutaj.
A jeśli macie ochotę poćwiczyć chiński i zobaczyć, jak ta opowieść wyglądała w oryginale, można ją przeczytać tutaj, w rozdziale piątym.
Tutaj poczytacie o japońskim brzoskwiniowym chłopcu.
2021-05-08
Crow: The Legend
Dziś również piękna kreskówka dla Was:
Pojawienie się jej na okołoazjatyckim blogu wcale nie jest naciągane! Przecież jedną z głównych ról zagrała głosem Constance Wu!
Ale to nie wszystko. Tak naprawdę wstawiłam to tu dla porównania. Bowiem już w 1955 roku Chińczycy opowiedzieli o tym, dlaczego kruk jest czarny i skrzeczy. Sami zobaczcie: Po chińsku kruk jest synonimem czerni: 烏 [乌] wū - kruk, czerń Uważam, że legenda świetnie tłumaczy, dlaczego.2021-04-17
Wiatr
Dziś polecajka: jeśli znajdziecie chwilę, obejrzyjcie Wiatr - krótkometrażową animację Pixara. Wbrew pozorom, historia ma pewne związki z Azją. Jeśli chcecie wiedzieć jakie, zapraszam do poczytania angielskiej wiki.
2021-03-17
Raya i ostatni smok
Rajskie widoki spowodowały, że zatęskniłam za Tajlandią i Wietnamem. Bardzo podobała mi się Awkwafina w roli Sisu (serio, smok po prostu na nią wyglądał). Ale... nie chcę się zastanawiać nad tym, czy wtórne, czy niewtórne. Jestem dorosła i od bajek oczekuję tylko tego, żeby Tajfuniątko oglądało je z zapartym tchem. Oglądało. A Tajfuniątko ma nową idolkę: zamiast w kółko oglądać Frozen, teraz chce w kółko oglądać Rayę. Ba, smoki przynoszące deszcz nagle zamieszkały w Bamagimi, więc mogę z ręką na sercu powiedzieć, że film wzbogacił wyobraźnię i świat mojego dziecka.
Dodatkowym powodem do dumy jest dla mnie fakt, że gdy okazało się, że w kinie można wybrać zarówno chińską, jak i angielską wersję językową, Tajfuniątko bez wahania wybrało angielską. Doprowadzając tym do rozpaczy ZB, który zamiast się cieszyć filmem, musiał się skupiać na czytaniu napisów...
Jest wszakże jedna sprawa, która mnie dręczy. Przesłanie filmu - warto zaufać, warto zrobić pierwszy krok i tak dalej. Ale... Raya robi pierwszy krok - i zostaje zdradzona. Później robi następny pierwszy krok - i nagle ta sama osoba mierzy do nich z kuszy. Łatwo powiedzieć - trzeba było mi zaufać (mimo, że miałam kuszę w ręku). Raya ufa po raz trzeci - no, tym razem się udaje, wszystko wraca do normy, wszystko się udaje, hurra!
Ale ja mam opory. Nie chciałabym, żeby Tajfuniątko uczyło się nadstawiać drugi policzek. Nie sądzę, że warto. Dużo bardziej warto zaufać raz - a potem już nie ufać, jeśli ktoś zdradził. Bo jeśli zrobił to raz, to zapewne zrobi to znów. Najłatwiej powiedzieć - trzeba było mi zaufać. Wierzę raczej w uczenie się na błędach niż w ich powtarzanie, aż wreszcie za dotknięciem czarodziejskiej różdżki coś się zmieni...
2020-12-18
Mała Qian 小倩
Pewnego razu Tsui Hark 徐克, tuz hongkońskiej kinematografii, postanowił zrobić film animowany. Żeby jednak nie odejść daleko od głównego nurtu zainteresowań, reżyser stworzył animację dla dorosłych, bardzo, bardzo przerażającą. Zaczytał się po prostu w chińskich opowieściach z dreszczykiem autorstwa Pu Songlinga, choć oczywiście nie przeniósł historii 1:1, a tylko zaispirował się nią. Nie będę opowiadać treści - lepiej po prostu obejrzeć. Podpowiem tylko, że jedną z głównych bohaterek jest tytułowa Mała Qian, która oczywiście nie jest tym, kim się wydaje.
2020-12-11
耳をすませば Szept serca
Dlaczegóż ja na to nie trafiłam gdy byłam nastolatką?! No dlaczego? Wtedy wiedziałabym, jak ważne jest znalezienie pasji. Może zmarnowałabym mniej czasu na rzeczy, które nie są chińskim?
Dlaczegóż nie trafiłam na to, gdy serce było tak niespokojne i spragnione kochania, a ja pojęcia nie miałam jeszcze wtedy, że miłość ma pomagać w rozwoju, a nie go hamować?
Ech.
No ale - lepiej późno niż wcale. Zostawiam sobie ten film w pamięci i gdy Tajfuniątko dorośnie, obejrzymy go sobie razem. Może dzięki temu ona pewne rzeczy zrozumie wcześniej?
2020-10-30
Trigun
No i muzyka... Muzyka jest genialna.
Będę za tobą tęsknić, Vash.
2020-10-16
Srebrna Łyżka 銀の匙
2020-10-09
Tykwowi Bracia 葫芦兄弟
2020-10-02
Cowboy Bebop カウボーイビバップ
2020-09-24
pies na demony 哮天犬
Ten pies się śmiesznie nazywa: dyszący niebiański pies 哮天犬. Zwróćcie uwagę na pierwszy znak: 哮 xiào ma wiele znaczeń - dyszeć, ryczeć, szczekać. Więc teoretycznie mógłby to być po prostu szczekający pies. Są dwa małe ale: po pierwsze szczekanie dużo częściej nazywa się 吠 fèi czyli po prostu dźwięki wydobywające się z ust 口 psa 犬. Po drugie: na angielski jest tłumaczony jako Wheeze Dog...
Nasz pies jest mitycznym stworzeniem i jednocześnie jedną z magicznych broni Erlangshena 二郎神, jednego z antagonistów najważniejszej chińskiej małpy - Sun Wukonga. Pies pomaga Erlangshenowi polować na demony i je zgładzać. Któż to jest Erlangshen? To jedno z chińskich bóstw, obdarzone trzecim okiem na środku czoła - to oko zawsze widzi prawdę. Podejrzewa się cokolwiek pospolitą proweniencję owego bóstwa: najprawdopodobniej ubóstwiono któregoś z na wpół mitycznych bohaterów, którzy w legendarnych czasach pomagali zapobiegać powodziom itd. Później źródła buddyjskie zaczęły go utożsamiać z drugim synem Niebiańskiego Króla Północy, Wajśrawany, czyli dobrze nam znanego Króla Li Dzierżącego Pagodę. Jednak my wiemy lepiej: przecież wiadomo, że jego drugim synem jest Muzha, starszy brat Nezhy... Dlatego bardziej pasuje nam wersja taoistyczna, wedle której Erlang jest siostrzeńcem Nefrytowego Cesarza.
Skoro znamy już jego pana, wróćmy do samego szczekacza. Jego podstawowa postać to chudy pies, którego dalekim przodkiem był chart perski; ma białą, krótką sierść (takie chartowate psy hodowano od wieków w Shandongu i zwano je cienkimi psami 细犬). Tego konkretnego, czarodziejskiego, można było nosić przy sobie, a w odpowiedniej chwili przyzwać (祭起) jego piekielną czy też boską moc - wtedy właśnie przybierał postać psa, rozprawiał się z kim trzeba, a potem znów się go chowało w kieszonkę. Wystąpił nie tylko w Wędrówce, ale i w kilku innych klasycznych powieściach, a nawet stał się bohaterem podań ludowych. Ponoć to właśnie Niebiański Pies 天狗 (bo tak go też nazywano), był odpowiedzialny za zaćmienia słońca i księżyca. Gdy się one zdarzały, ludzie bili w bębny i gongi, by przegonić niedobrego psa. Do dziś mawia się zresztą o zaćmieniu księżyca, że to "niebiański pies pożarł księżyc" 天狗吃月亮.
Tutaj możecie obejrzeć, jak nasz pies zapolował na Sun Wukonga (właściwa opowieść zaczyna się koło dziesiątej minuty):
Tutaj poczytacie o japońskim skrzydlatym psie.



