Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kreskówki 動畫. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kreskówki 動畫. Pokaż wszystkie posty

2025-02-14

Nezha 2 哪吒2

Poszłyśmy z Tajfuniątkiem do kina na drugą część Nedży. Znaczy, filmu animowanego Nezha, opowiadającego o jednym z ulubionych bohaterów dziecięcych Chin. Cóż, poświęciłam się dla Tajfuniątka, które zresztą było zachwycone, śmiało się w głos, a czasem z zapartym tchem wychylało się zza krzeseł, żeby lepiej widzieć. Czyli ono poleca film z całego serca. Jeśli chodzi o mnie... cóż. 
Pierwsza Nezha powstała w 2019 roku i rozbiła bank - choć była debiutem reżyserskim i debiutem studia animacji, w którym powstała, a głos podkładali mało znani aktorzy, a jednak zarobiła najwięcej ze wszystkich animowanych filmów w historii Chin, a także najwięcej ze wszystkich chińskich filmów na całym świecie. Sequel, który trafił na kinowe ekrany 29 stycznia bieżącego roku, już teraz go przebił. Co doskonale pokazuje, że format się sprawdził i że jest co oglądać. Owszem, sceny batalistyczne są świetnie narysowane; inspiracja Kung Fu Pandą czy Matrixem w dzisiejszych czasach nie dziwi - przecież twórcy Nezhy wzrastali w świecie, w którym te filmy są już klasyczne. Zresztą, jest tu wystarczająco dużo oryginalnych pomysłów, żeby nie było nudno. 
Scenariusz... hmmm. No dobrze. Wiem, że jest tylko inspirowany historiami ze Stworzenia Bogów 封神演义. Nie ma się co przyczepiać do tego, że "ale to przecież nie tak było"; może zamiast tego lepiej docenić świeże spojrzenie i twórczy wkład w nowe odczytanie starych legend. 
Jedno jednak sprawia, że nie polecę nikomu tego filmu tak stuprocentowo. Ba, sama nie będę miała ochoty go powtórnie oglądnąć. Sprawiają to te momenty, które odchodzą od pokazywania legendy, a są inwencją TFUrczą scenarzysty. Pierwszy kwadrans filmu sprawił, że miałam ochotę zwymiotować, a potem opuścić salę kinową już na zawsze. Takiego nagromadzenia absolutnie nieśmiesznych żartów fizjologicznych - o smarkaniu do jedzenia, szczaniu do wina itd. - już dawno nie widziałam. I wolałabym, żeby tak zostało. Mówiąc szczerze: nie rozumiem, po co zostały dodane. Wyobraźmy sobie, że scenarzysta bierze, bo ja wiem, Szekspira. Czyta, uważa, że śmieszne, że fajne, że warto przenieść na ekran. A potem, wewnętrznie przekonany, że jest mądrzejszy i bardziej dowcipny od najlepszego nawet autora, dodaje pierdzenie i rzyganie, żeby było śmieszniej. Tu jest dokładnie taka sytuacja. Moim zdaniem gdyby wyciąć te wstawki, film byłby o wiele lepszy - a że trwa dwie i pół godziny, to jest z czego wycinać.
Podsumowując: wolę starą Nezhę z 1979 roku. Może i nie ma takiego rozmachu, może i za bardzo upraszcza skomplikowane legendy, jednak po dziś dzień ogląda się ją z przyjemnością a nie obrzydzeniem...

2024-05-23

Pawia Królewna - film animowany

Pamiętacie legendę o Pawiej Królewnie? Przed Wami animacja kukiełkowa z 1963 roku, która powstała właśnie na podstawie tej legendy. Tu mamy akcję cokolwiek bardziej skomplikowaną - to pierwszy minister, nie szaman, wtrącał się w małżeństwo królewicza, a to dlatego, że chciał za niego wydać własną córkę i w ten sposób wejść w królewską rodzinę - dlatego nie w smak mu była Pawia Królewna. Różnią się i inne szczegóły, choćby samo imię królewny: tu zowie się Nanmanuona 婻麻喏娜; pamiętać trzeba przy tym, że te chińskie transkrypcje dajskich/tajskich imion są zazwyczaj kompletną pomyłką. Inne różnice spróbujcie wypatrzeć sami:
 

2023-01-07

Biedronka i Czarny Kot

Moje własne dziecko, które tak skrupulatnie zapoznaję z dziełami Studia Ghibli, Pixarem i Disneyem, nagle zwariowało i zaczęło oglądać głupiutką kreskówkę. Brrr. A ja z nią, bo nie znałam tego dzieła i nie wiedziałam, czy się aby nadaje dla sześcioletniego brzdąca. No i chyba najlepszą recenzją jest to, że choć ten serial animowany jest w zamierzeniu przeznaczony dla nastolatków i nastolatek, Tajfuniątko bez problemu nadąża za fabułą i łatwo identyfikuje się z główną bohaterką. Znaczy, serial nadaje się raczej dla małych dzieci. Odjęłabym tylko wątki romantyczne, bo są dość niemądre, a że serial i tak bardziej nadaje się dla małych dzieci, to na co one właściwie tu są?... No ale nie ma jakiejś okropnej przemocy, fontann krwi, brutalnych walk czy scen nieodpowiednich dla dzieci, więc niech sobie ogląda, skoro się jej spodobało (nie musi mieć takiego samego gustu, jak ja, choć oczywiście bardzo by mi to było na rękę). Zaciekawiło mnie, dlaczego tak łatwo zaczęła się utożsamiać z główną bohaterką. Wygląda na to, że najbardziej podoba jej się to, że Marinette też jest z rodziny mieszanej (mama Azjatka, ale mieszkają w Paryżu i główna bohaterka nie jest stereotypową skośnooką) i że... jest nieśmiała. Tym bardziej nieśmiała, im bardziej jej na czymś zależy. W bajce bohaterka zyskuje pewność siebie, gdy korzysta ze swojej magii. Już się zastanawiam, jak wykorzystać ten element do dodawania Tajfuniątku odwagi w różnych sytuacjach - na razie mamy z tym trudność. O ile sam serial - no niech już będzie, absolutnie powstrzymajcie się od kupowania książeczek napisanych na podstawie serialu. Hmmm... No, może, jeśli macie jakieś starsze dziecko, które nie lubi czytać i tylko ukochani bohaterowie mogą zachęcić do przeczytania... To chyba jedyna sytuacja, w której te książeczki mogłyby być przydatne i atrakcyjne.

2022-04-14

gdzie dwóch się bije 鹬蚌相争

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.

W każdy piątek Tajfuniątko przynosi z przedszkola jakąś książeczkę, za każdym razem inną. W ramach zadania domowego nie tylko powinna ją przeczytać z rodzicami, ale również umieć odpowiedzieć na pytania do tekstu i opowiedzieć treść własnymi słowami. Książeczki są różne, lepsze i gorsze, jak to zwykle bywa. Tym razem przyniosła jednak do domu przepięknie ilustrowane przysłowie o walce muszli i ptaka. Okazało się, że w tej serii wydano cztery książeczki - cztery chińskie przysłowia, z anglojęzycznym znośnym tłumaczeniem i cudnymi obrazkami. Oczywiście kupiłam całą serię; jak dojdzie, to Wam pokażę. 

Wracając do przysłowia i anegdoty. Pochodzą one z księgi Intrygi Walczących Państw, więc są bardzo stare. Historia opowiada o tym, jak to bekas napadł na wygrzewającego się w słońcu, otwartego małża. Już był w ogródku, już witał się z gąską, gdy małż zatrzasnął muszlę na bekasowym dziobie. Bekas próbował małża postraszyć: ze dwa dni nie schowasz się do wody, to wyschniesz i umrzesz! Na co małż z niezmąconym spokojem odpowiedział: ze dwa dni tak potrzymam twój dziób, to zdechniesz z głodu! I tak trwali w tej patowej sytuacji, gdy nadszedł rybak i schwytał i bekasa, i małża. Dlatego mawia się w Chinach do dziś: gdzie bekas z małżem się biją, tam rybak korzysta: 

鷸蚌相爭,漁翁得利 [鹬蚌相争,渔翁得利] yùbàngxiāngzhēng, yúwēngdélì 

zwykle skracając do pierwszych czterech znaków: 鷸蚌相爭 [鹬蚌相争] yùbàngxiāngzhēng, bo przecież każdy wie, o co chodzi.

Szanghajskie studio filmów animowanych stworzyło w 1983 roku na podstawie tej opowiastki piękną kreskówkę z rewelacyjną muzyką:

  

Przysłowiem o odwrotnym znaczeniu jest na przykład moje ulubione przysłowie o łodzi.

Tutaj wersja japońska.

2022-04-06

Astro Boy

Wpadłyśmy z Tajfuniątkiem jak śliwki w kompot i dwadzieścia parę minut każdego dnia poświęcamy na kolejny odcinek Astro Boya, w wersji z 1980 roku.  

Muszę jednak przyznać, że pierwsza wersja, z lat sześćdziesiątych, czarno-biała, podoba mi się dużo bardziej.

  

Poczucie humoru, kreska, no wszystko - jest po prostu dużo lepsze niż w wersji z lat osiemdziesiątych. Niestety, Tajfuniątko woli bajki kolorowe. Ale może się jeszcze kiedyś przekona do staroci?

2021-10-07

Księżniczka Żelazny Wachlarz 铁扇公主

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl czyli pod egidą Unii Azjatyckiej. 

Z tą panią już się spotkaliśmy. Księżniczka Żelazny Wachlarz to przecież żona Króla Byczego Demona! Historię już znacie - Sun Wukong ukradł czarodziejski wachlarz Księżniczki, by ugasić płonącą wioskę, Król Byczy Demon się rozzłościł i walczył z naszą małpą i tak dalej. Dziś mam dla Was prawdziwą gratkę: chińską animację z 1941 roku, opowiadającą właśnie o Księżczniczce Żelazny Wachlarz. 

 

Jakość nie jest najlepsza, ale i tak mam do tej kreskówki wielki sentyment. Ponieważ odegrała ona niebagatelną rolę w kształtowaniu azjatyckiej animacji, warto na nią zerknąć choćby ze względów historycznych. Stworzyli ją bowiem w szanghajskim studiu animacji słynni bracia Wan, pierwsi chińscy animatorzy, a sama Księżniczka... jest pierwszą długometrażową azjatycką animacją. Na pewno pamiętacie, że to właśnie bracia Wan stworzyli później inną długometrażową animację opartą na Wędrówce na Zachód - Rozróbę w Niebie. 

Uwielbiam takie starocie!

Tutaj poczytacie o japońskim nawiedzonym wachlarzu.

2021-08-05

Zielona Wężyca 青蛇

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl czyli pod egidą Unii Azjatyckiej. 

Dawniej rzadko chodziłam w Chinach do kina. Chińczycy nie potrafią się w kinach zachować (w teatrach, filharmoniach i w innych miejscach związanych z kulturą wysoką zazwyczaj też nie): rozmawiają przez telefony, rozmawiają bez telefonów, śmiecą, hałasują, świecą telefonami... Na samo wspomnienie mam ochotę uciekać. Jednak od czasu pandemii jest lepiej. Kina świecą pustkami, jest obowiązek wchodzenia w maseczkach, a kina mogą sprzedawać tylko część biletów. Teraz do kina chodzą zazwyczaj już tylko prawdziwi zapaleńcy, którzy za bardzo kochają magię ekranu, by odpuścić. Z takimi to mogę oglądać. I tak oto wybraliśmy się na Zieloną Wężycę, czyli kontynuację Białej Wężycy. Obie są komputerowymi animacjami koprodukcji chińsko-amerykańskiej; pierwsza weszła na ekrany w 2019, a druga właśnie teraz. 

O ile pierwsza opowiada po prostu raz jeszcze historię Białej Wężycy (ekranowych wersji tej opowieści jest bardzo dużo), o tyle dwójka to skok w nieznane: Zielona Wężyca po śmierci nie może się reinkarnować, ponieważ nie jest w stanie przestać myśleć o siostrze. Trafia do przejściowego świata: Miasta Asurów, w którym nieustannie toczą się wojny gangów, złożonych z ludzi i demonów buddyjskich i chińskich; takich, którzy nie potrafią sobie odpuścić. Bo jeśli tylko zdobędą się na uwolnienie myśli od tęsknoty i pragnień, mogą opuścić Asuraville. Zielona Wężyca pozna nowych/starych znajomych i dowie się wiele o sobie samej oraz o istocie miłości. A przy okazji jest też trochę scen pościgów i walk, więc historia była wystarczająco ciekawa, żeby krzesła nie zrobiły się niewygodne. I choć nie przepadam za stylistyką tego dzieła, ani za dość nachalnym morałem, cieszę się, że film zobaczyłam. Dlaczego? Ponieważ pojawiło się tu sporo fantastycznych stworzeń, o których już Wam opowiadałam, odkąd zaczęłam się interesować chińskimi bestiariuszami. Mamy więc poza wężycami bykogłowych i końskogębych, dziewięcioogoniastą lisicę, pajęczycę i dziesiątki innych stworzeń. To one najbardziej zwróciły moją uwagę. 

Potrafią Chińczycy korzystać ze swojego folkloru, oj, potrafią! Gdzie - poza Wiedźminem - jest nasz folklor?...

Tutaj poczytacie o anime.

2021-06-28

Rozróba w niebie 大闹天宫

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.

Pisałam już wielokrotnie o najważniejszej małpie chińskiej kultury, jednak Sun Wukong był tak psotny, że lista jego przygód ciągnie się niemal w nieskończoność. Tym razem więc będzie o brzoskwiniach, na które akurat trwa sezon. 

Zacznijmy od samych brzoskwiń. Są one znanym nam dobrze symbolem długowieczności, a nawet nieśmiertelności. Na pewno pamiętacie, że bóstwo długowieczności Shouxing dzierży właśnie brzoskwinię. Najwspanialsze właściwości miały mieć ponoć brzoskwinie z ogrodu Królowej Matki Zachodu 西王母. Ponoć kwitły i owocowały raz na sześć tysięcy lat! Pewnego razu, gdy już były dojrzałe, Królowa zorganizowała Brzoskwiniową Ucztę 蟠桃勝會 [蟠桃胜会] pántáoshènghuì, na którą zaprosiła wszystkie znaczące bóstwa i nieśmiertelnych, by mogli popróbować cudownych brzoskwiń. Królowej nie wpadło jednak do głowy, by zaprosić Wukonga, który akurat wtedy miał służyć jako strażnik brzoskwiniowego sadu. Oj, wpadł we wściekłość i zepsuł królowej przyjęcie, już nie mówiąc o tym, że już gdy się "opiekował" ogrodem, ukradkiem zeżarł brzoskwinie, które nie były dlań przeznaczone. 

Pięknie tę historię pokazuje jedna z najlepszych chińskich kreskówek wszech czasów - tytułowa Rozróba w niebie z 1964 roku:

  

Wspomniana historia zaczyna się w okolicach 55 minuty (mówiłam już, że ilość przygód małpy jest wprost niesłychana...). 

Jeśli chcecie się więcej dowiedzieć o filmie, zajrzyjcie tutaj. 

A jeśli macie ochotę poćwiczyć chiński i zobaczyć, jak ta opowieść wyglądała w oryginale, można ją przeczytać tutaj, w rozdziale piątym. 

Tutaj poczytacie o japońskim brzoskwiniowym chłopcu.

2021-05-08

Crow: The Legend

Dziś również piękna kreskówka dla Was:  

Pojawienie się jej na okołoazjatyckim blogu wcale nie jest naciągane! Przecież jedną z głównych ról zagrała głosem Constance Wu!

Ale to nie wszystko. Tak naprawdę wstawiłam to tu dla porównania. Bowiem już w 1955 roku Chińczycy opowiedzieli o tym, dlaczego kruk jest czarny i skrzeczy. Sami zobaczcie: Po chińsku kruk jest synonimem czerni: 烏 [乌] wū - kruk, czerń Uważam, że legenda świetnie tłumaczy, dlaczego.

2021-04-17

Wiatr

Dziś polecajka: jeśli znajdziecie chwilę, obejrzyjcie Wiatr - krótkometrażową animację Pixara. Wbrew pozorom, historia ma pewne związki z Azją. Jeśli chcecie wiedzieć jakie, zapraszam do poczytania angielskiej wiki.

2021-03-17

Raya i ostatni smok

Rajskie widoki spowodowały, że zatęskniłam za Tajlandią i Wietnamem. Bardzo podobała mi się Awkwafina w roli Sisu (serio, smok po prostu na nią wyglądał). Ale... nie chcę się zastanawiać nad tym, czy wtórne, czy niewtórne. Jestem dorosła i od bajek oczekuję tylko tego, żeby Tajfuniątko oglądało je z zapartym tchem. Oglądało. A Tajfuniątko ma nową idolkę: zamiast w kółko oglądać Frozen, teraz chce w kółko oglądać Rayę. Ba, smoki przynoszące deszcz nagle zamieszkały w Bamagimi, więc mogę z ręką na sercu powiedzieć, że film wzbogacił wyobraźnię i świat mojego dziecka.

Dodatkowym powodem do dumy jest dla mnie fakt, że gdy okazało się, że w kinie można wybrać zarówno chińską, jak i angielską wersję językową, Tajfuniątko bez wahania wybrało angielską. Doprowadzając tym do rozpaczy ZB, który zamiast się cieszyć filmem, musiał się skupiać na czytaniu napisów...

Jest wszakże jedna sprawa, która mnie dręczy. Przesłanie filmu - warto zaufać, warto zrobić pierwszy krok i tak dalej. Ale... Raya robi pierwszy krok - i zostaje zdradzona. Później robi następny pierwszy krok - i nagle ta sama osoba mierzy do nich z kuszy. Łatwo powiedzieć - trzeba było mi zaufać (mimo, że miałam kuszę w ręku). Raya ufa po raz trzeci - no, tym razem się udaje, wszystko wraca do normy, wszystko się udaje, hurra!

Ale ja mam opory. Nie chciałabym, żeby Tajfuniątko uczyło się nadstawiać drugi policzek. Nie sądzę, że warto. Dużo bardziej warto zaufać raz - a potem już nie ufać, jeśli ktoś zdradził. Bo jeśli zrobił to raz, to zapewne zrobi to znów. Najłatwiej powiedzieć - trzeba było mi zaufać. Wierzę raczej w uczenie się na błędach niż w ich powtarzanie, aż wreszcie za dotknięciem czarodziejskiej różdżki coś się zmieni... 

2020-12-18

Mała Qian 小倩

Pewnego razu Tsui Hark 徐克, tuz hongkońskiej kinematografii, postanowił zrobić film animowany. Żeby jednak nie odejść daleko od głównego nurtu zainteresowań, reżyser stworzył animację dla dorosłych, bardzo, bardzo przerażającą. Zaczytał się po prostu w chińskich opowieściach z dreszczykiem autorstwa Pu Songlinga, choć oczywiście nie przeniósł historii 1:1, a tylko zaispirował się nią. Nie będę opowiadać treści - lepiej po prostu obejrzeć. Podpowiem tylko, że jedną z głównych bohaterek jest tytułowa Mała Qian, która oczywiście nie jest tym, kim się wydaje.

2020-12-11

耳をすませば Szept serca

Dlaczegóż ja na to nie trafiłam gdy byłam nastolatką?! No dlaczego? Wtedy wiedziałabym, jak ważne jest znalezienie pasji. Może zmarnowałabym mniej czasu na rzeczy, które nie są chińskim? 

Dlaczegóż nie trafiłam na to, gdy serce było tak niespokojne i spragnione kochania, a ja pojęcia nie miałam jeszcze wtedy, że miłość ma pomagać w rozwoju, a nie go hamować?

Ech.

No ale - lepiej późno niż wcale. Zostawiam sobie ten film w pamięci i gdy Tajfuniątko dorośnie, obejrzymy go sobie razem. Może dzięki temu ona pewne rzeczy zrozumie wcześniej?

2020-10-30

Trigun

Czyli wszystko, co tygryski kochają najbardziej: ciekawy bohater, który się rozwija; powieść szkatułkowa, dzięki której się nie nudzimy, walka dobra ze złem, męska przyjaźń i nawet trochę miłości. A na deser - saksofon, który jest narzędziem walki! Cudo!
No i muzyka... Muzyka jest genialna.
Będę za tobą tęsknić, Vash.

2020-10-16

Srebrna Łyżka 銀の匙

Kiedy mam już naprawdę dość artykułów naukowych, poważnych książek i ambitnych filmów, rzucam się na seriale. Tym razem - na japońskie anime. Dobrzy ludzie podpowiedzieli mi kilka tytułów i dzięki temu zanurzam się w świat japońskich nastolatków.
Srebrna Łyżka jest opisana nawet w polskiej wikipedii, więc nie będę opowiadać treści. Powiem za to, że nie spodziewałam się po tego typu serialu poważnych przemyśleń (czy mogłabym być wegetarianką? Jak dzieci wychowane na wsi myślą o mięsie?) - a jednak dał mi do myślenia. A poza tym dowiedziałam się o wcieleniu Awalokiteśwary z głową konia i o końskich pogrzebach! Fascynujące!
Jeśli macie dostęp do mangi lub anime - sprawdźcie. A nuż się Wam spodoba? 

2020-10-09

Tykwowi Bracia 葫芦兄弟

Wiemy już, jak ważna jest tykwa w chińskiej kulturze. Nie dziwi więc, że jedni z najmocarniejszych dziecięcych bohaterów to Tykwowi Bracia. Jest to kolejna kultowa kreskówka powstała w Szanghajskim Studiu Filmów Animowanych w latach osiemdziesiątych. Jak mówi legenda, w Tykwowych Górach mieszkały dwa demony - jeden w postaci skorpiona, jeden - wężycy. Pewien pechowy łuskowiec je przypadkiem wyswobodził, a one znów zaczęły dokuczać wszystkim wokół. Łuskowiec popędził do staruszka z sąsiedztwa i podpowiedział mu dobry sposób na demony: trzeba otóż wyhodować tykwy w siedmiu kolorach, a one już sobie z demonami poradzą. Gdy tykwy dojrzały, okazało się, że wykluli się z nich dorodni chłopcy, z których każdy ma jakąś supermoc: jeden jest niesłychanie silny, inny ma doskonały wzrok itd. Razem pokonują demony, a potem chowają się w jaskini, gotowi wyjść, jeśli kiedykolwiek znów nadejdzie taka konieczność.  
Każde chińskie dziecko, Tajfuniątka nie wyłączając, marzy o tym, żeby być jednym z 葫芦娃 i wykazać się czymś niezwykłym. I tylko mnie trochę martwi, że kiedy bawimy się w Tykwowych Braci, Tajfuniątko zawsze jest wszystkimi braćmi naraz, a ZB i ja zawsze musimy odgrywać role demona-skorpiona i wężycy...

2020-10-02

Cowboy Bebop カウボーイビバップ

Jest wiele powodów, dla których warto obejrzeć Cowboy Bebop: jest to klasyk, mieści się w 26 odcinkach, czyli nie stracimy nań pół życia, muzykę napisała Yoko Kanno, historia jest ciekawa i nie jest podana na tacy, a poza tym, zgodnie z nazwą, jest to western! Cóż z tego, że kosmiczny...
Dla mnie prywatnie filozoficzne rozważania na temat tego, w co może rozwinąć się resztka pozostawiona w lodówce były odpowiedzią na skrywane lęki. Tak, po obejrzeniu tego odcinka ruszyłam sprzątać kuchnię. Bardzo sugestywne.
A mamy tu jeszcze więcej: świetnych, nieoczywistych bohaterów, trochę japońskości (oni wyglądają na białych - to znaczy wszyscy poza Jetem. Ale i tak wszyscy jedzą pałeczkami. Oto prawdziwa azjatycka dominacja!), a nawet odcinek z charakterystyką chińską!
Wielkie tak. A dla Was, na zachętę, ścieżka dźwiękowa:

2020-09-24

pies na demony 哮天犬

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl czyli pod egidą Unii Azjatyckiej. 

Ten pies się śmiesznie nazywa: dyszący niebiański pies 哮天犬. Zwróćcie uwagę na pierwszy znak: 哮 xiào ma wiele znaczeń - dyszeć, ryczeć, szczekać. Więc teoretycznie mógłby to być po prostu szczekający pies. Są dwa małe ale: po pierwsze szczekanie dużo częściej nazywa się 吠 fèi czyli po prostu dźwięki wydobywające się z ust 口 psa 犬.  Po drugie: na angielski jest tłumaczony jako Wheeze Dog...

Nasz pies jest mitycznym stworzeniem i jednocześnie jedną z magicznych broni Erlangshena 二郎神, jednego z antagonistów najważniejszej chińskiej małpy - Sun Wukonga. Pies pomaga Erlangshenowi polować na demony i je zgładzać. Któż to jest Erlangshen? To jedno z chińskich bóstw, obdarzone trzecim okiem na środku czoła - to oko zawsze widzi prawdę. Podejrzewa się cokolwiek pospolitą proweniencję owego bóstwa: najprawdopodobniej ubóstwiono któregoś z na wpół mitycznych bohaterów, którzy w legendarnych czasach pomagali zapobiegać powodziom itd. Później źródła buddyjskie zaczęły go utożsamiać z drugim synem Niebiańskiego Króla Północy, Wajśrawany, czyli dobrze nam znanego Króla Li Dzierżącego Pagodę. Jednak my wiemy lepiej: przecież wiadomo, że jego drugim synem jest Muzha, starszy brat Nezhy... Dlatego bardziej pasuje nam wersja taoistyczna, wedle której Erlang jest siostrzeńcem Nefrytowego Cesarza.

Skoro znamy już jego pana, wróćmy do samego szczekacza. Jego podstawowa postać to chudy pies, którego dalekim przodkiem był chart perski; ma białą, krótką sierść (takie chartowate psy hodowano od wieków w Shandongu i zwano je cienkimi psami 细犬). Tego konkretnego, czarodziejskiego, można było nosić przy sobie, a w odpowiedniej chwili przyzwać (祭起) jego piekielną czy też boską moc - wtedy właśnie przybierał postać psa, rozprawiał się z kim trzeba, a potem znów się go chowało w kieszonkę. Wystąpił nie tylko w Wędrówce, ale i w kilku innych klasycznych powieściach, a nawet stał się bohaterem podań ludowych. Ponoć to właśnie Niebiański Pies 天狗 (bo tak go też nazywano), był odpowiedzialny za zaćmienia słońca i księżyca. Gdy się one zdarzały, ludzie bili w bębny i gongi, by przegonić niedobrego psa. Do dziś mawia się zresztą o zaćmieniu księżyca, że to "niebiański pies pożarł księżyc" 天狗吃月亮.

Tutaj możecie obejrzeć, jak nasz pies zapolował na Sun Wukonga (właściwa opowieść zaczyna się koło dziesiątej minuty):

Tutaj poczytacie o japońskim skrzydlatym psie.