blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2021-05-31

graffiti LXVIII

Oto zdobycze z ostatnich miesięcy:
Uwielbiam takie ozdoby. Uwielbiam, gdy w miejskiej szarzyźnie nagle pojawia się kolor, życie, piękno. Jest to ważne zwłaszcza w Chinach, gdzie swobodna artystyczna ekspresja jest mocno zduszona, a na pustych ścianach prędzej się pojawi dwanaście kluczowych wartości społeczeństwa socjalistycznego niż cokolwiek pięknego.

2021-05-30

pekińskie bikini

...czyli średnio apetyczni panowie z podwiniętymi tiszertami ukazującymi wątpliwe walory ich ciałek. I teraz kilka pytań: 

1) Dlaczego atrakcyjne ciasteczka tego nie robią? 

2) Czy podśmiechujki z tego stylu podchodzą już pod bodyshaming czy jeszcze łapią się po prostu w niechęć do plażowego stylu w centrum dużego miasta? Od razu podkreślam: na plaży by mi to nie przeszkadzało, ale w środku miasta średnio mi się podoba. Choć akurat mnie wadzi tylko do tego stopnia, by się chwilę pośmiać, a nie by żądać mandatów za obrazę moralności. Co prowadzi do ostatniego pytania: 

3) Podobno Pekin już zakazał pokazywania brzucha na ulicy. Czy zakazał to tylko straszym, tłustawym, niehigienicznym i nieapetycznym panom, czy ślicznotkom z gołym pępkiem i kusymi spódniczkami też?

2021-05-29

Tkając świt

Kolejna autorka pochodzenia azjatyckiego: przed Państwem Elizabeth Lim. Czytam właśnie Tkając świt i... trochę się nudzę, a trochę - świetnie bawię. Ale jednak trochę bardziej - nudzę. To łatwo poznać po tym, że zamiast skończyć cienkusza w jeden czy dwa dni, męczę go już od tygodnia. Niby ciekawi mnie historia - osadzona w azjatyckawym świecie, okraszona legendami, bajkowa, ale mam taką alergię na romans, który niestety jest nieodłączną częścią tej historii, że po każdym pocałunku odkładam książkę na później. No ale może po prostu jestem za stara? Może mając lat 17, czyli tyle, ile główna bohaterka, czytałabym z wypiekami na twarzy?

Są tu świetne pomysły - konkurs krawiecki to sam miód. Są ciekawe pomysły na magię i dość niezwykłe zadania stawiane przed główną bohaterką. A jednak... Czytelniczka, choć skierowana w stronę tak samo młodego odbiorcy, podobała mi się dużo bardziej.

2021-05-25

wystawa kaligrafii w Wenlin Art Museum

Wenlin Art Museum to niewielka galeria położona przy ulicy Lasu Kultury czyli Wenlin jie 文林街. Jakoś nigdy się nie złożyło, by tam pójść. Tego jednak dnia Tajfuniątko było wyjątkowo marudne, a ponieważ uwielbia wszelkie wystawy i muzea, właśnie tam ją zabrałam. Akurat trwała wystawa kaligrafii autorstwa dwóch lokalnych autorów: Zhao Hana 赵寒 i Chena Jiejun 陈解军. Tytuł wystawy to "Radość dzielona z kwiatami" 与花同乐 i - jak łatwo się domyślić - jej głównym tematem były kwiaty.
Mnie się spodobała raczej średnio, ale, jak widać na załączonych obrazkach, potrafiłam znaleźć coś dla siebie; ZB nie podobało się wcale. Za to Tajfuniątko było zachwycone! W naszym mieszkaniu na ścianach wiszą obrazy olejne, a żadne z nas nie ma zamiłowania ani talentu do plastyki i kaligrafii, więc jakoś ta część chińskiej kultury była dotąd Tajfuniątku dość obca. Okazało się, że bardzo przypadła jej do gustu. Hmmm... Nie udało nam się mieć córki-muzyka, ale może będzie kaligrafką?

2021-05-23

Czytelniczka Traci Chee

Trafiłam na młodzieżowe fantasy, które mi się spodobało. A że napisane przez Amerykankę pochodzenia azjatyckiego i z główną bohaterką czarnowłosą, skośnooką i z mieszanego związku, jeszcze silniej do mnie przemawia. Dodatkowym plusem jest sposób, w jaki w tym świecie działa magia, a wisienką na torcie - kapitan Reed. Niech Wam się dobrze czyta! 

PS. A tutaj autorka mówi, skąd wzięła taką właśnie bohaterkę. Bardzo do mnie to trafia - jestem dziewczyną, która zawsze wolała być chłopcem, bo żeńskie bohaterki były za bardzo rozmemłane.

PS.2. Jestem już na ostatniej części trylogii, której Czytelniczka jest pierwszą częścią. Nie mogę się doczekać zakończenia, ale trochę się go boję. Czyli jest właśnie tak, jak ma być.

2021-05-21

życie jest jak herbata 人生如茶

W roku 2019 Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) ustanowiła 21 maja oficjalnym Dniem Herbaty (zapomnijmy, że pół życia świętowaliśmy Dzień Herbaty w połowie grudnia). Celem tego święta jest zwiększanie świadomości społecznej znaczenia herbaty w rozwoju lokalnych społeczności. 
Ja jednak dziś myślę o pewnym herbacianym powiedzonku taoistycznym. Spotkałam się z nim zaledwie jakiś rok temu i od tego czasu zastanawiam się, jak je ugryźć. Życie ludzkie [jest] jak herbata - 人生如茶. Może dla kawiarzy to życie wygląda zupełnie inaczej, ale ja, za wzorem herbaciarzy - zwłaszcza gustujących w herbatach zielonych - chętnie porównam swe życie do herbaty.
 
Życie to czajniczek wypełniony zieloną herbatą. Wszyscy herbaciarze wiedzą, że poszczególne parzenia różnią się jakością. Kiedy więc zalewamy liście wodą po raz pierwszy, napar nadaje się do wylania - służy głównie do oczyszczenia liści z brudu i zanieczyszczeń. Drugie parzenie możemy już nazwać herbatą, ale każdy wie, że to trzecie parzenie jest najlepsze. Za to czwarte parzenie to odpoczynek wśród harmonii delikatności i słodyczy smaku. 
Nic więc dziwnego, że nastolęctwo porównujemy do pierwszego parzenia, tego, które wprawdzie siłą rzeczy wszystko rozpoczyna, ale jest zaledwie wstępem do tego, co wydarzy się dalej. Zgarniamy piankę i nieczystości, żeby w czasie kolejnych parzeń cieszyć się już czystą i przejrzystą herbatą. Drugie parzenie to młodość. Tak jak dopiero drugie parzenie nadaje się do picia, tak i w młodości - tej samodzielnej - zaczynamy naprawdę odkrywać smak życia. Jakiż on jest? W przypadku herbaty - gorzkawy. Dużo teofiliny i polifenoli. Nie inaczej z młodością - pierwsze kroki w dorosłość zazwyczaj są trudne. Nie jest łatwo radzić sobie samemu i stawiać czoło światu. Dopiero trzecie parzenie pokazuje nam prawdziwą jakość i smak herbaty. Dlatego porównujemy je do momentu, gdy człowiek jest już dojrzałą, w pełni uformowaną osobą. Właśnie nasza dorosłość/trzecie parzenie powie prawdę o człowieku i o herbacie. A potem przychodzi starość. Czwarte parzenie. Smak nie jest już tak intensywny, ale nadal przypomina smak trzeciego parzenia, nadal sprawia przyjemność. Jak i człowiek stary chętnie wspomina lata swej świetności, znajdując przyjemność w powrotach - przynajmniej mentalnych.
Ale jest i inne wytłumaczenie podobieństwa herbaty do życia.
Co robi herbata? Pływa po powierzchni albo opada. Co można z nią zrobić? Podnieść by wychylić czarę albo odłożyć - trzeba jednak pamiętać, że ona nie będzie na nas czekać: przeparzona stanie się gorzka, odłożona na bok wystygnie. Jeśli ludzkie życie jest czarką herbaty - cóż można zrobić? Czarka jest pełna albo pustawa - i cóż? Tak czy owak trzeba herbatę wypić. Herbata jest intensywna albo delikatna - ale w obu można znaleźć upodobanie. Można ją wychylić duszkiem albo powoli sączyć - każdemu według potrzeb. Może być wrząca lub zimna - obie pyszne. Czy chcemy spróbować czegoś nowego? Czy chcemy się tym delektować? Wybór należy przecież tylko do nas. Co z tego, że nikt nas nie pytał o zdanie w kwestii ilości, temperatury czy smaku? Nawet jeśli nie wybieramy sami naszej herbaty, możemy wybrać, co z nią zrobimy. 
Wróćmy jeszcze do starej bajskiej tradycji trzech herbat: pierwsza jest gorzka, druga słodka, a trzecia to wspomnienie wszystkich smaków**. Czyż nie tak wygląda życie?
Długo myślałam o tym, co jeszcze upodabnia życie do czarki herbaty. Otóż - jeśli napawa cię wstrętem, możesz zaparzyć nową. Możesz szukać dla siebie smaku, który ci odpowiada. Może się ten smak zmieniać w trakcie życia. Nikt ci nie każe trzymać się kurczowo jednego gatunku, zwłaszcza takiego, który nawet po trzecim parzeniu pozostaje gorzki i obrzydliwy. 
Wszystkiego najlepszego z okazji herbacianego święta.
 
*头道水、二道茶、三道茶水最精华、四道清甜韵味暇。
**头苦,二甜,三回味。

2021-05-20

qiongqi 窮奇

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.

Qiongqi 窮奇 [穷奇] qióngqí to druga z Czterech Złowieszczości 四凶 (znamy już hunduna). Został dość dokładnie opisany w Księdze Gór i Mórz... jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że autor wymyślał na bieżąco, bo opisy qiongqi w różnych rozdziałach są niespójne. W jednym został opisany jako potwór o ciele tygrysa z dwoma skrzydłami, dla którego podstawą diety są ludzie, a największym przysmakiem - ich głowy. W innym jednak rozdziale ma wyglądać jak byk, którego sierść jest jak kolce jeża. Tylko to, że lubi ludzinę pozostaje niezmienne. 

W Księdze bogów i potworów zostaje jednak potwierdzony tygrysi wygląd qiongqi - i wydaje się on bardziej popularny. Zazwyczaj zajmuje się polowaniem na ludzi, co idzie mu o tyle łatwo, że zna ludzką mowę. Żeby było ciekawiej, ma swoje preferencje, bynajmniej nie zjada wszystkich jak leci. Otóż jeśli dwoje ludzi się kłóci, to qiongqi zje tego, który ma rację. Jeśli trafi na kogoś godnego zaufania i lojalnego - odgryzie mu nos. Za to gdy trafi na łotrzyka, pomoże mu. Po tym poznać można, że pod względem moralnym jest kompletnie na opak. Z drugiej strony, wedle innych przekazów gustuje w długowłosych dziewczętach, a kręgosłup moralny interesuje go mniej niż ten cielesny. 

Ciekawostką jest, co się komu poprzekręcało, że w Księdze Późniejszych Hanów qiongqi nagle stał się... dobry. Pożerał otóż trucizny, ze znanym nam dobrze gu na czele. W tej wersji jest jednym z Tuzina Boskich Bestii 十二神兽, o których na pewno jeszcze napiszę. A jako pogromca demonów pojawiał się nawet w poezji. 

Tutaj poczytacie o japońskiej demonicznej ludożerczej wdowie.

2021-05-18

włosy

Stoję w kolejce przed przedszkolem. W naszym przedszkolu dzieci odbiera się o ściśle ustalonych godzinach, nie można sobie po prostu wejść do przedszkola, tylko o odpowiedniej godzinie czeka się przed wejściem, podaje kartę nauczycielkom i dziecko podchodzi do wyjścia. Ponieważ dzieci jest dużo, a ewentualne spóźnienia są bardzo źle widziane, wszyscy przychodzą przed czasem i czekają - bo dzieci z danej klasy wydaje się w pięciominutowych przedziałach czasowych, a potem trzeba się szybko ewakuować, bo następna klasa podchodzi do wyjścia. 

Stoję więc w kolejce przed przedszkolem, a przede mną babcia z - na oko - dziesięcioletnią wnuczką, odbierające drugą wnuczkę. Babcia głaszcze wnuczkę po głowie i widzi wśród kruczoczarnych włosów dziewczynki również włosy brązowawe, wypłowiałe na słońcu. Cmoka z niezadowoleniem i mówi: patrz, zbrązowiały! To dlatego, że źle się odżywiasz! Musisz pić więcej mleka, inaczej włosy ci zbrzydną!

Zadumałam się. Nie wiedziałam, że picie mleka wpływa na kolor włosów. A jeszcze bardziej nie wiedziałam, że włosy brązowe są brzydkie...

2021-05-13

Hundun 混沌

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.

Po czterech pomyślnych zwierzętach przyszła pora na Cztery Złowieszczości 四凶. 

Na początku był Chaos. Nie, nie żartuję. Właśnie od chaosu sobie zaczniemy. Znakami tymi określa się jednak nie tylko ten pierwszy, początkowy chaos, ale i bestię chaosu, która ponoć przypomina niedźwiedzia bez głowy i ogona, ale za to ze skrzydłami (za Przekazami Zuo*). 

Zhuangzi opowiada historię o tym, jak dwaj przyjaciele niechcący uśmiercili Hunduna**. Otóż Shu 儵 był władcą południowego morza, Hu 忽 - północnego, a centrum władał Hundun. Pewnego razu spotkali się wszyscy w domenie Hunduna, by ucztować i się bawić, a Hundun tak przyjął przyjaciół, że aż postanowili się mu odwdzięczyć. Obaj mieli oczy, uszy, nos i usta, by móc widzieć piękno, słyszeć muzykę, wąchać aromaty i spożywać delikatesy, a bezgłowy Hundun nic nie miał z tego życia. Postanowili go więc obdarować siedmioma dziurami (para oczu, uszu i nozdrzy, a także usta), po jednej na każdy dzień tygodnia. Kiedy jednak zrobili Hundunowi ostatnią dziurę, umarł. 

W Księdze Gór i Mórz pojawia się inny opis Hunduna: ma wyglądać jak ogniście czerwony worek z sześcioma stopami i czterema skrzydłami, pozbawiony twarzy i oczu, znający się na śpiewie i tańcu. Zgodnie z inną opowiastką jest nieposłusznym synem Żółtego Cesarza. 

W Księdze bogów i potworów można za to przeczytać, że Hundun jest trochę podobny do psa, a trochę do niedźwiedzia bez pazurów na czterech łapach i z długą sierścią. Tu ma zarówno oczy, jak i uszy, ale nic nie widzi i nie słyszy i nie umie chodzić; ma brzuch, ale jest pozbawiony pięciu organów witalnych, a jego jelita są całkowicie proste, dlatego nie może strawić rzeczy, które zjada. Dogaduje się tylko z ludźmi o wątpliwej integralności moralnej. Przyjemniaczek... 

Tutaj poczytacie o japońskim chaosie.

*似熊但無頭無尾有翅膀的「混沌」 

**七竅出而浑沌死

2021-05-11

Yunnan w fotografiach

Kiedy Tajfuniątko chorowało, wybraliśmy się do Muzeum Kunmińskiego. Tajfuniątko uwielbia oglądać zdjęcia czy obrazy, a i mnie to szalenie cieszy. ZB jest w stanie jakoś to znieść ;) Tym razem trafiliśmy na wspaniałe wystawy: zdjęcia robione dronami, które pokazały nam świat z zupełnie innej perspektywy, a także finał konkursu fotograficznego "Yunnan", z podziałem na "województwa" yunnańskie - osobno zdjęcia z Wenshan, osobno z Lijiangu itd.
Ach, jak kocham mój wspaniały Yunnan!