blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2020-04-08

grupy etniczne Yunnanu VI

Nu

2020-04-07

Targowisko Trzeciego Miesiąca 三月街

W Dali to wcale nie obchody noworoczne robią największe wrażenie, a uroczystości, które się zaczynają piętnastego dnia trzeciego miesiąca księżycowego - czyli właśnie dzisiaj. Nazywają się - tłumacząc dosłownie z chińskiego - Ulica Trzeciego Miesiąca, ale chodzi tu o ulicę w znaczeniu targowiska - w yunnańskich dialektach uczestnictwo w dniach targowych zowie się 赶街 (wym. gangai) czyli dosłownie "spieszyć [na] ulicę" - bo rolnicy wystawiali produkty i stragany usługowe wzdłuż jednej, zazwyczaj najważniejszej, ulicy danej wioski - tak jak do dziś wygląda to w np. w Shaxi. Ciekawostką językową jest to, że dzisiejsi mieszkańcy sześciomilionowego Kunmingu kiedy idą na targ, też mówią, że idą gangai, choć idą na trwałe, codzienne targowisko, a nie stragany rozstawiane raz w tygodniu... Święto ma zresztą kilka nazw, m.in. targowisko Awalokiteśwary 观音市 - ale o tym później.
Wróćmy do Dali. Choć w samej nazwie jest targowisko - i faktycznie, szeroko pojęty handel jest immanentym elementem obchodów - to świąteczny czas jest jednocześnie  czasem występów artystycznych, spotkań towarzyskich i wielkiej radości - taki karnawał, trwający od siedmiu do nawet dziesięciu dni. Od 2008 roku Uroczystości Trzeciego Miesiąca znajdują się na krajowej liście niematerialnego dziedzictwa. Najwyższy czas, by tam trafiły, skoro zaczęły być popularne już w czasach Państwa Nanzhao, kiedy to w Chinach panowała dynastia Tang.

A było to tak:
Na brzegu Jeziora Erhai mieszkał młody rybak z grupy etnicznej Bai - nazwijmy go A-shan. Wieczorami łowił on ryby w świetle księżyca, a czas zabijał brzdąkając na sanxianie i śpiewając rybackie pieśni. Głos jego, słodki i mocny, niósł się aż do Smoczego Pałacu. Tam usłyszała go smocza córka A-xiang. Zachwycona, podpłynęła do łódki rybaka i tak oto A-shan znalazł żonę. Piętnastego dnia trzeciego miesiąca księżycowego, czyli w samą pełnię, na księżycu odbywa się wielkie targowisko, na którym spotykają się wszyscy bogowie i nieśmiertelni, przy okazji robiąc sprawunki. A-xiang chciała pokazać to cudne targowisko mężowi, więc, przemieniwszy się w żółtego smoka, wzięła go na swój grzbiet i pospieszyła na targ. Kiedy dotarli do Księżycowego Pałacu, wraz z Chang'e i Wu Gangiem wspólnie zwiedzili Targowisko Księżycowej Poświaty ocienione fikusami, pełne wszystkiego, czego dusza pragnie. Gdy wrócili do wioski, A-shan opowiedział o wszystkim swym bliskim, a oni postanowili, że zmałpują księżycowy zwyczaj. U podnóży Gór Błękitnych posadzili trzy wielkie fikusy i postanowili, że co roku piętnastego dnia trzeciego miesiąca będą urządzać jarmark.
Inna opowieść wiąże targowisko z buddyzmem i z podziękowaniem Awalokiteśwarze (Guanyin) za ocalenie Dali przed napaścią. Istnieje również wersja mówiąca, że Awalokiteśwara właśnie piętnastego dnia trzeciego miesiąca przybył do Dali przynosząc święte księgi - dlatego wszyscy dalijscy buddyści tego dnia modlą się, recytują sutry i składają ofiary, a we wszystkich świątyniach odbywają się odpusty 庙会. Początkowo tego dnia miały się tylko odbywać uroczystości religijne i składanie ofiar, ale z czasem przy okazji zaczęto prowadzić handel. 
Uroczystości te były tak interesujące, że pisali o nich wielcy chińscy podróżnicy, nawet Xu Xiake*. Nic dziwnego. To tutaj chińscy i birmańscy władcy zaopatrywali się w... konie. Miały mieć one solidne kopyta, mogły unosić wielkie ciężary, a i galop przychodził im z łatwością**. Sam cesarz Gaozong zaopatrywał się tu w setki koni - to na ich grzbietach pędziła cesarska armia przeciw Dżurdżenom. Można znaleźć notatkę, że razu pewnego cesarz Song nabył tu pięćset koni, z których trzysta podarował Yue Feiowi, a dwieście Zhang Junowi***. Nic więc dziwnego, że skoro takie handle na dużą skalę tu odchodziły, jedną z ważnych części obchodów były wyścigi konne i konne targowisko.
Za dynastii Qing targ Trzeciego Miesiąca był już tak znany, że pojawiali sie tu kupcy z bardzo wielu prowincji oraz z krajów ościennych, liczeni w setkach tysięcy ludzi. W sprzedaży oprócz koni były lekarstwa i zioła, a także herbata, jedwab, wełna, drewno, porcelana, metale...

昔时繁盛几春秋,
Z dawien dawna kwitnie wiosną i jesienią
百万金钱似水流。
Miliony płyną jak woda.
川广苏杭精巧货,
Najdoskonalsze towary z całego kraju****
买卖商场冠亚洲。
na najlepszym targu Azji. 

Tak o tym targowisku pisał w Wierszu o Gałązce Bambusa podczas Targowiska Trzeciego Miesiąca 三月街竹枝词  Li Xiexi 李燮羲, poeta i muzyk, jeden z pierwszych Yunnańczyków, który pojechał na studia do Japonii. A wiedział, o czym pisze, bo sam był Bajem pochodzącym z Dali.
A potem nastał XX wiek. Tradycja zamarła. Zaczęła się odradzać - ale już jako ciekawostka turystyczna, a nie prawdziwe targowisko z wielkiego zdarzenia - w latach '90 XX wieku, gdy władze pozwoliły się miastu "otworzyć na świat" i gdy zaaprobowały wznowienie obchodów uroczystości Trzeciego Miesiąca.
Dziś w czasie obchodów nacisk jest oczywiście na sprzedawanie "techanów" 特产 czyli produktów lokalnych - ziół, srebra, cukrzonych płatków róż, szynki yunnańskiej, tutejszych herbat, bajskich farbowanych tkanin, marmuru, orzechów, "mlecznych wachlarzy", śliwek, jianchuańskich dzieł rzeźbionych w drewnie - ale też produktów z całych Chin, a nawet z innych krajów azjatyckich. 
Drugim ważnym aspektem są występy oraz zawody sportowe - poza wyścigami konnymi jest też strzelanie z łuku, zapasy, sztuki walki, sporty intelektualne czyli szachy i tego typu gry. Występy to przede wszystkim przedstawienia zespołów ludowych - tańce smoka czy lwa, śpiewy i tańce ludowe i tak dalej. 
Po trzecie: jest to nieustający piknik. Jeśli chcecie popróbować bajskiej herbaty, ryby z kamiennego gara, mlecznych wachlarzy, dalijskich "grawerowanych" śliwek, kurczaka smażonego z pigwowcem czy innych bajskich przysmaków, to jest najlepsza okazja.
Po czwarte: Dali jest przepięknie ozdobione - lampiony, kwiaty, co sobie wymarzycie. 
Dalijczycy z okazji tego święta mają aż pięć dni wolnego - więc na ulicach są tłumy, zarówno tubylców, jak i przyjezdnych. I to jest właśnie powód, dla którego - choć chciałabym pouczestniczyć w tych obchodach, pewnie nigdy się na to nie zdecyduję. Jak ja nienawidzę ścisku i hałasu!...

Na deser mam dla Was ciekawą legendę, która jeszcze inaczej tłumaczy, skąd się wzięło Targowisko Trzeciego Miesiąca.

Ponoć dawno temu żył sobie pewien tyran, który chciał osiągnąć nieśmiertelność. Uwierzył słudze, który twierdził, że jedynym sprawdzonym sposobem jest spożywanie ludzkich oczu - i odtąd codziennie zjadał parę gałek ocznych. Biada podwładnym! Nikt nie znał dnia ani godziny, gdy na życzenie tyrana zostanie oślepiony. Nieśmiertelności pewnie i tak by nie uzyskał, ale ludność musiałaby nadal cierpieć, gdyby nie śmiałek, który podstępem zaprowadził tyrana do podnóża Gór Błękitnych, a potem przywołał Boskiego Psa 神狗, który rozerwał tyranowi gardło, wypił jego krew do ostatniej kropli i przywrócił spokój i bezpieczeństwo ludowi Bai. Odtąd każdego roku od piętnastego do dwudziestego dnia trzeciego miesiąca księżycowego wszyscy zbierają się u podnóża Gór Błękitnych, by tańcem i śpiewem upamiętnić piękny czyn Boskiego Psa. Te właśnie obchody przerodziły się w nasze święto.
 
*wpis o nim już się pisze. 
**"蹄质坚实,善于驮负, 尤善驰骤"
***"以三百骑赐岳飞,二百骑赐张浚" 
****川广苏杭 czyli Sichuan, Kanton, Suzhou i Hangzhou.

2020-04-06

金猴降妖 Złota Małpa ujarzmia demony

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej. 

W chińskiej mitologii i w wierzeniach ludowych jest całkiem sporo bardzo niemiłych stworzeń. Pod rozmaitymi postaciami krzywdzą one ludzi i wystawiają ich na próbę. Dziś nadszedł czas, by dowiedzieć się, kto takim demonom - czy to pajęczycom, czy lisicom - może stawić czoła. Każdemu Chińczykowi przyjdzie do głowy jedna, najważniejsza postać - Sun Wukong.
Wędrówka na Zachód 西遊記 to jedna z czterech chińskich klasycznych powieści. Nieskończoną ilość razy trafiała i będzie trafiać na mały i duży ekran, bo jest jak gotowy scenariusz - świetnie napisana, pełna humoru i ciekawych postaci, pokazująca ludzkie słabości i cnoty. A jednak autor Wu Cheng'en pewnie nie podejrzewał, że stanie się też ukochaną bajką całych pokoleń chińskich dzieci. Oczywiście - w wersji ocenzurowanej. Znaczy: przemoc została, ale seks wykreślono.
W 1985 roku w szanghajskim studiu filmów animowanych powstała długometrażowa kreskówka, opowiadająca jedną zaledwie przygodę z Wędrówki... - konkretnie walkę ze Szkieletorem (白骨精), opisaną w 27. rozdziale. Zna ją bodaj każde chińskie dziecko; ostatnio jest też ukochaną kreskówką Tajfuniątka. Nic dziwnego. Jest ciekawa, pięknie narysowana, obfituje w interesujące szczegóły, ma wartką akcję i jeszcze świetną muzykę. Rewelacja! Różni się cokolwiek od książkowego oryginału, ale to w ogóle nie przeszkadza w odbiorze.
Sun Wukong, czyli nasza tytułowa Złota Małpa, jest popędliwym łobuzem, dlatego co jakiś czas zostaje ukarany. Tym razem spędził pięćset lat pod górą, by zostać w końcu wypuszczonym przez mnicha Tang Senga (postać fikcyjna, ale oparta na przygodach prawdziwego mnicha Xuanzonga), który go przyjmuje na ucznia, tak samo jak wieprzka Bajie oraz Piaskowego Mnicha. Idą po buddyjskie księgi do Indii, przeżywając masę przygód, aż dochodzą do Gór Białego Tygrysa 白虎岭. Zgodnie z porzekadłem "jeśli góra wysoka, na pewno są tam demony" 山高必有怪 - no i pojawia się Kościotrupka 白骨夫人/白骨精, która ma ochotę popróbować mięsa Tang Senga. Przemienia się w ślicznotkę, by uwieść mnicha, jednak Sun Wukong przejrzał ją na wylot i zabił. No ale okazuje się, że nie tak łatwo ją pokonać. Następnie przemienia się ona w dziecko, ale małpa znów ją przejrzała i zrzuca z urwiska. Wytrwała bestia w końcu zamienia się w dziadka, który twierdzi, że jest ojcem ślicznotki i dziadkiem dziecka*. Gdy Sun Wukong właśnie zamierza go zabić, pojawia się Tang Seng, który nie wie, że to żaden dziadek, a okropne monstrum. Widząc, że Sun Wukong szykuje się do zabicia bezbronnego człowieka, rzuca na małpę buddyjskie zaklęcie wiążące. Małpie udaje się i tak pokonać Kościotrupkę, ale rozgniewany mnich wyrzuca go ze swojej paczki. Małpa odchodzi, no i oczywiście Kościotrupka znów się zbiera w sobie i tym razem łapie mnicha z uczniami, by przygotować ucztę. Przy okazji pokazuje się w swoich różnych odsłonach - jako ślicznotka, dziecko i staruszek. Dopiero wtedy Tang Seng orientuje się, że tak naprawdę małpa próbowała mu ocalić życie. Wieprzkowi udaje się zbiec i znaleźć Wukonga, błaga go o pomoc, ten jednak wcale nie ma ochoty pomagać, skoro został odrzucony. W końcu jednak ratuje całą bandę i ostatecznie pokonuje Kościotrupkę. Nasi bohaterowie w pełnej zgodzie ruszają dalej.


Ciekawostka językowa: w chińskim istnieje specjalny idiom na ujarzmianie demonów: 降妖 xiáng​yāo​, w którym 妖 yāo to demon, jak widać po kluczu 女 - najczęściej kobieta. Kobiety w ogóle się Chińczykom fatalnie kojarzą. Ech...
A ostatnio kiedy Tajfuniątko rozrabia, ZB zaczyna "rzucać buddyjskie zaklęcie wiążące", a Tajfuniątko rzuca się na ziemię i udaje, że je boli głowa. I już wie, że nie może przeginać ;)

Jeśli chcecie się dowiedzieć, kto ujarzmia demony w Japonii, zerknijcie tutaj.

*Oryginalnie w opowieści byli kolejno: ślicznotka, matka i ojciec.