blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2021-10-19

Konkurs Chopinowski

"Same skośne, ale wstyd".

"Czy on ma zamknięte oczy? Nie, otwarte, ale to żadna różnica".

"Azjata, więc gra na fortepianie Kawai, normalka".

"Polaków zabrakło?"

"Jestem Polakiem. On nie jest cool".

"Czy Koreańczycy będą grać K-pop?" 

[Chopin] "o smaku jasnego sosu sojowego".

Stremowana Japonka wchodzi na scenę. "Za dużo sake". 

Koreańczyk popełnia palcówkę. "Za dużo soju".

"Dlaczego wszyscy azjaci (ortografia oryginalna) grają tak samo?"

"ping. pong"

"Nie umiem rozpoznać, czy to Japonka czy Chinka" - "różnią się kształtem czaszki".

"Chińczycy, Japończycy i Koreańczycy są tacy sami".

"Skąd Chińczycy nauczyli się tak pięknie grać? Z pirackich CD?".

"Za dużo Japończyków".

Wchodzi Kanadyjczyk wietnamskiego pochodzenia. "Czy Kanada to państwo azjatyckie?".

Chłopak nazywa się Shushi. Oczywiście natychmiast heheszki, że sushi.

Kuźwa. Za każdym razem to samo. A człowiek myślałby, że odbiorca Chopina musi mieć jakąś normalną wrażliwość, a nie nacjonalistyczno-rasistowską papkę w mózgu. 

Ugh.

No dobra, ulało mi się. Powinnam olewać, ale nie zawsze umiem. 

Ostatnie tygodnie to wszakże - poza tymi durnymi komentarzami - to była prawdziwa przyjemność. Oglądałam większość koncertów za pośrednictwem Youtube, na kanale NIFCu (serdecznie dziękuję za taką możliwość!); część udało mi się nawet na żywo. I wiecie? To jest zupełnie absolutnie cudowne! Mogę słuchać cudnej muzyki i na żywo komentować wraz z koleżanką mieszkającą w Polsce. Mogłyśmy wymieniać wrażenia dotyczące koncertów nie bacząc na różnicę czasu, wielką odległość i wszystkie inne przeszkody. Już dawno nic mi nie sprawiło takiej satysfakcji. Dwudziesty pierwszy wiek jest cudowny, to najlepsze czasy w historii świata. Czasy, w których właściwie użyta technika pozwala ci uczestniczyć w koncertach odbywających się na drugim końcu świata i jeszcze wymieniać głosowo opinie w czasie rzeczywistym. Samo słuchanie jest niby najważniejsze - ale dla mnie słuchanie to tylko część. Dzielenie się muzyką, wspólny odbiór - to jest cudowna więź. 

Teraz już finały. Trzymam kciuki za Soritę, któremu kibicuję od samego początku. Jego wrażliwość wydaje się podobna mojej; jego interpretacje sprawiają, że dostaję gęsiej skórki; skupia moją uwagę i przywołuje uśmiech na moją twarz. Ale - mówiąc szczerze - tegoroczni finaliści są wszyscy na takim poziomie, że żadna decyzja jury mnie nie zaskoczy ani nie zawiedzie.

Miłego słuchania!

2021-10-17

咏菊 Pieśń o chryzantemie

Skoro już jesteśmy przy chryzantemach, spójrzcie, jak się postarali upięszyć wystawę chryzantem na Górze Yuantong:

Średnio rozplanowane, bo widać tylko górne wersy, ale dajmy im plusika za dobre chęci. Przynajmniej pokazują, że chryzantemy od wieków były natchnieniem poetów - tych wierszy jest więcej. Na dziś wybrałam dla Was

白居易 Bai Juyi 

咏菊 Pieśń o chryzantemie 

一夜新霜著瓦轻, 

W jedną noc szron otulił dachówki 

芭蕉新折败荷倾。 

chyląc ku ziemi lotosy i bananowce. 

耐寒唯有东篱菊, 

I tylko chryzantemy przy wschodnim płocie 

金粟初开晓更清。 

Złocą się o świcie jak zboża. 

W Kunmingu wprawdzie nie opada szron, ale to prawda, że chryzantemy przetrzymują nawet inne rośliny kwitnące jesienią - w moim ogródku wończe, jaśminy i inne róże już dawno kaputt, a chryzantem z dnia na dzień więcej - wdzięcznie i dumnie wystawiają pąki ku jesiennemu, łagodnemu słońcu. 

Ciekawostką jest porównanie do zboża. Chińczycy nawet w samej nazwie chryzantem pokazali, co o tym myślą. Chryzantema to przecież pełna garść 匊 pozawijanego 勹 ryżu 米 w trawie 艹 - 菊 jú...

2021-10-15

Cooking South of the Clouds

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej. 

Nie byłam pewna, czy aby na pewno chcę tyle pieniędzy wydać na książkę kucharską. Bo niby czego mogę się dowiedzieć o kuchni Yunnanu od jakiegoś innego obcokrajowca? A jednak kupiłam, myśląc, że zawsze przecież mogę ją dać komuś w prezencie. 

Nie dam! To znaczy: może dam, ale nie tę moją :) Bo to nie tylko książka kucharska, która nieźle pokazuje regionalne różnice w kuchni yunnańskiej, ale również pozwala sobie być trochę kulinarno-kulturowym przewodnikiem. Czy bezbłędnym? Nie. Od razu mówię - do kunmińskich przepisów mam trochę zastrzeżeń, a próby wyjaśnienia, czym co zastąpić, jeśli się nie jest w Yunnanie, potwornie mnie drażnią. Nie da się niczym zastąpić kunmińskiego słodkiego sosu sojowego, bo smakuje inaczej niż wszystko inne. No ale jednak są powody, dla których tę książkę polubiłam. Po pierwsze: jest to najpiękniej wydana książka kucharska, jaką widziałam i aż miło ją postawić na półce. Po drugie: zdjęcia. Nie tylko kulinariów ale też po prostu Yunnanu, po którym autorka się najeździła. Po trzecie: przepis to także opis rzeczywistości kulinarnej. Jest na przykład idiotycznie prosty przepis na placki ziemniaczane po yunnańsku, ale przy okazji autorka pisze o tym, jakie są yunnańskie ziemniaki i na co zwrócić uwagę, korzystając z przepisu. 

Są jednak również sprawy, które mnie irytują. Po pierwsze: autorka dużo jeździła po Yunnanie i nawet tu mieszkała całe dwa lata - to w dzisiejszych czasach bardzo długo, jak na kulinarny risercz. A jednak ktoś, kto w Yunnanie mieszka, od razu będzie wiedział, że to książka napisana przez obcego dla innych obcych. Tylko ktoś, kto o tutejszej kuchni, języku i specyfice regionu będzie miał pojęcie dość mgliste, użyje błędnej nazwy potrawy lub jako coś tradycyjnego pokaże wersję potrawy, którą każdy tubylec wykonuje zupełnie inaczej. Dlatego nie podarowałabym tej książki żadnemu kunmińczykowi - mógłby na nią spojrzeć co najwyżej z politowaniem. Myślę jednak, że na zachętę dla kogoś, kto w Yunnanie był jakiś czas i chciałby mieć przynajmniej cień szansy odtworzenia tych smaków - byłby to świetny prezent. 

Cooking South of the Clouds: Recipes and Stories from China’s Yunnan Province - Georgia Freedman, Photographs by Josh Wand, 2018 

Tutaj strona internetowa tej książki. 

Tutaj o pewnej japońskiej książce kucharskiej.