blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2021-07-27

The Great Wall of Lucy Wu - Wendy Wan-Long Shang

Ostatnio często czytam książki dla dzieci. Oczywiście przede wszystkim takie Tajfuniątkowe, bo lubimy czytać razem, ale czytam też takie... przyszłościowe. To znaczy dla Tajfuniątka na później, kiedy już do nich podorasta. Często szukam książek związanych jakoś z międzykulturowością, Azją i tak dalej, żeby mogła się utożsamiać. Na razie nie wiem jeszcze, jak będzie na siebie patrzeć; póki co po polsku mówi, że jest Polką, a po chińsku że Chinką... Ale to wszystko może nie być takie proste. 
No i właśnie o tym ta książka. Wielki Mur Lucy Wu opowiada o Amerykance chińskiego pochodzenia i o jej drodze do zaakceptowania chińskiej części swego dziedzictwa kulturowego. Jest tu o tym, jak trudno nauczyć się języka, nawet jeśli dla rodziców jest on językiem ojczystym, jeśli rodzice się do tego nie przyłożą. Jest o tym, że nie każdy Chińczyk musi lubić świńskie uszka i inne chińskie specjały. Jest o konflikcie wewnętrznym, ale też o tym, co ważniejsze - rozwijanie własnych zainteresowań (w tym wypadku pasją dziewczynki jest koszykówka) czy też nadrobienie braków dotyczących własnej kultury. A może nie własnej? Może to tylko kultura tej rodziny, ale niekoniecznie odczuwana jako własna? Jest też dużo o tęsknocie i o poczuciu przynależności nie tylko do kultury, ale przede wszystkim - do rodziny. Czytając, mimowolnie zastanawiałam się, jak to będzie z Tajfuniątkiem. U nas problem może się pojawić w drugą stronę - z językiem polskim, polską kulturą, polskimi smakami, polską rodziną. Pracuję nad tym, żeby serce, język i głowa spajały obie kultury, oba języki, ale... Czy mogę tak naprawdę wiedzieć, co siedzi w głowie mojego dziecka? Cóż. Przyszłość pokaże. A tymczasem - będziemy czytać i próbować skupić się na tym, co naprawdę ważne.

2021-07-24

16. Yunnański Festiwal Teatralny 第十六届云南省新剧

Dziś zakończy się szesnasta edycja Yunnańskiego Festiwalu Teatralnego, który trwał ostatnie dwa tygodnie i przyniósł powiew świeżości - bowiem jest to festiwal, podczas którego pokazywane są przede wszystkim nowe sztuki, biorące udział w konkursie. Było wiele kategorii: musicale, balety, dramaty, lokalne opery, widowiska dla dzieci... W związku z tym występy można było oglądać w wielu miejscach, od Yunnańskiego Teatru Artystycznego 云南艺术剧院 przez Yunnański Teatr Wielki, Kunmiński Teatr 昆明剧院, Teatr Miasta Wiosny 春城剧院, filharmonię, sceny eksperymentalne, aż po nasz Teatr Muzyczny. Większość przedstawień emanowała yunnańską kulturą - spektakle eksplorowały i eksponowały kulturę rozmaitych grup etnicznych Yunnanu, tutejszą historię i zwyczaje. 

Tajfuniątku i mnie udało się obejrzeć dwa spektakle, właśnie dlatego, że były grane w "naszym" teatrze tuż pod domem. Pierwszym z nich była Ashima. Znacie już tę historię i wiecie też, że na jej podstawie nakręcono film. Jako wielka fanka tej ludowej opowieści muszę przyznać, że zachwyciłam się piękną choreografią i tym, jak cudownie opowiedziano tę historię niemal bez słów, tylko z muzyką i kilkoma piosenkami. Tutaj możecie pooglądać zdjęcia. 

Drugie przedstawienie urzekło mnie cokolwiek mniej, za to Tajfuniątku wyjątkowo przypadło do gustu. Konna karawana na Jedwabnym Szlaku 马帮丝路 pokazuje życie dawnych handlarzy, którzy by wymienić bat na skórę musieli wędrować nieprzetartymi szlakami, mierząc się nie tylko z nieubłaganą geografią i siłami przyrody, ale i ze zwykłą ludzką tęsknotą. Tutaj możecie pooglądać zdjęcia. Pięknie pokazano rytm życia karawan, a złowieszcze siły przyrody zilustrowano muzycznie dość nietypowo, bo rockiem z miłymi dla ucha solówkami na gitarze elektrycznej. Mnie trochę raziła muzyczna niespójność, ale Tajfuniątku ona w ogóle nie przeszkadzała. Cóż, kwestia gustu. 

Szkoda, że nie dałyśmy rady zobaczyć więcej. 

Dobrze, że Teatr Muzyczny mamy pod domem i że na te dwa spektakle zdołałyśmy pójść.

2021-07-22

boskie bestie 神獸

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.  

Z boskimi bestiami jest trochę zamieszania, ponieważ są różne wersje legend i wiele stworzeń pragnących stanąć na podium. To wszystko dlatego, że Chińczycy sobie wymyślili całkiem obfity bestiariusz i jeszcze uparli się, że wiele stworzeń ma szczególne moce i szczególne znaczenie. Wszystkie wrzuca się do jednego worka boskich bestii 神獸 [神兽] shén shòu, ale za chwilę zobaczycie, jakie tu panuje pomieszanie z poplątaniem. 

Po pierwsze: mogą się nazywać również 聖獸 [圣兽] shèng shòu czyli święte bestie lub 瑞獸 [瑞兽] ruìshòu - pomyślne bestie.

Do jednych z najstarszych należą Słoneczny Blask 太阳烛照 i Księżycowa Poświata 太阴幽荧, stworzone na początku czasu przez Pangu. Choć może stworzone przez nie bardzo oddaje proces tworzenia: powstały one po śmierci Pangu z jego oczu. Według innej legendy są po prostu uosobieniem taoistycznego yin i yang. 

Kolejnymi są doskonale nam już znane Cztery Mityczne Stworzenia, czyli Błękitny Smok, Cynobrowy Ptak, Biały Tygrys i Czarny Żółw. Do nich czasami dorzuca się naszego starego znajomego Yinglonga, a czasem jeszcze dodaje Żółtego Smoka czyli opiekuna centrum, ziemi i w dodatku wcielenie Żółtego Cesarza

Mamy też inną Wielką Czwórkę, którą znacie równie dobrze: 四靈 czyli cztery pomyślne zwierzęta - qilin, fenghuang, żółw-opiekun i yinglong

Niektórzy (zwłaszcza w dawnym Syczuanie) do grona boskich bestii zaliczali też Bestię Oświecenia 開明獸 - dziewięciogłowego tygrysa. Inni - bestię dosiadaną przez Ksitigarbhę, jednego z najważniejszych bodhisattwów, zwaną 諦聽 Diting. Ta dziwna hybryda potrafi na pierwszy rzut oka odróżnić dobrych od złych i mądrych od głupich. Tę samą cudowną właściwość posiada Xiezhi, chiński symbol sprawiedliwości, który kłamców i złoczyńców przebijał rogiem. Z tego względu i jego niektórzy uważają za boską bestię. Jeszcze inni dorzucają do boskich bestii obrońcę forsy, czyli pixiu

Kolejna bestia, tak samo jak qilin, raczy się pojawić tylko w czasach dobrych władców i pokoju. Zowie się 騶虞 Zouyu i choć wygląda jak wielki kotowaty, nie jada żyjących stworzeń ani na nie nie poluje dla zabawy. 

Innym boskim stworzeniem jest 白泽 Baize, dosłownie: Białe Bagno, kolejna hybryda, która potrafi zmieniać pecha w szczęście. 

I kiedy myślimy, że znamy już wszystkie szczęśliwe stworzenia w chińskiej mitologii, natrafiamy na Dziesięć Starodawnych Boskich Bestii 上古十大神兽... Ale nie bójcie się. Tu już mamy tylko jedno nowe stworzenie. Bo na samym końcu, za Słońcem i Księżycem, Yinglongiem, Żółtym Smokiem, qilinem i Czterema Mitycznymi Stworzeniami mamy jeszcze Tengshe 螣蛇 - Latającego Węża, który jest boski, a w dodatku kojarzy się z sukcesem. Patrzcie - jest zaledwie beznogim wężem, a potrafi latać! Jest więc ucieleśnieniem hasła "chcieć to móc".Ale o nim więcej może kiedy indziej?...

Jak się Wam podobają chińskie legendarne stworzenia, niosące ochronę, sprawiedliwość, szczęście i/lub pieniądze? 

Tutaj poczytacie o japońskim zwierciadle boskich bestii.