2026-11-07

nietypowe misieny

Ciekawostką Huize, ale również innych yunnańskich miasteczek, są misieny, czyli makarony ryżowe, które... nie są do końca ryżowe.
Zgodnie z opisem, mamy tu nie tylko zwykłe makarony i zwykłe misieny, ale również misieny kukurydziane, tatarczane i ziemniaczane. 
Zacznijmy od kukurydzianych. Popularne nie tylko w Yunnanie, ale również w Guizhou i Syczuanie, różnią się od zwykłych misienów dodatkiem mąki kukurydzianej albo kukurydzianego grysiku i samym procesem tworzenia. Jedno jest niezmienne: gotowy produkt jest już makaronem niesurowym, który wystarczy wsadzić do wrzątku lub po prostu od razu spożyć na zimno. Oczywiście od tradycyjnych misienów różni się barwą, większą sprężystością i słodyczą, a także większą zawartością błonnika, luteiny i innych składników odżywczych. Ma również niższą zawartość kaloryczną i niższy indeks glikemiczny. 
Drugi rodzaj to typowo yunnańskie misieny z dodatkiem gryki tatarki. Popularne są zwłaszcza w Zhaotongu i Tengchongu. Od zwykłych misienów różnią się nie tylko konsystencją - trudniej je rozgotować - ale również bogactwem błonnika, niskim indeksem glikemicznym i "zimnem" (zgodnie z zasadami chińskiej medycyny) oraz... gorzkim smakiem, który wszakże niektórych Yunnańczyków wcale nie odstrasza (mnie odstrasza. Nie znoszę smaku tatarki). Często występują w formie półsurowej, pakowane próżniowo. 
Ostatnie na liście są misieny z mąką ziemniaczaną. Internet nic o nich nie wie, próbując mi wmówić, że chodzi o misieny podane z kartoflami babci. Nie, tu znów chodzi o misieny, do których na etapie tworzenia dodano mąkę ziemniaczaną. One są bodaj najmniej zdrową opcją.
Z żadnymi z nich nigdy nie spotkałam się w Kunmingu. Kunmińczycy są pod tym względem tradycjonalistami: lubią misieny z samego ryżu, w dodatku obstając przy grubych misienach zamiast cienkich niteczek lubianych w południowym Yunnanie. Och, chętnie powitałabym w Kunmingu śniadaniarnie z szerszym wyborem klusek, jednak nie sądzę, by dały radę konkurować z tradycyjnymi. Kunmińczycy są pod tym względem za mało elastyczni...
Ciekawostka: zwróćcie uwagę, że w opisie misienów występują dialektalne nazwy produktów spożywczych. Zamiast ogólnochińskiego 玉米 yùmǐ czyli kukurydzy będącej dosłownie "nefrytowym ryżem", mamy 包谷 bāogǔ - owinięte zboże. Zamiast ogólnochińskich 土豆 tǔdòu ziemniaków będących ziemną fasolą (choć na Tajwanie byłyby fistaszkami), mamy 洋芋 yángyù, czyli dosłownie zamorskie taro.  

2026-11-05

江南会馆 Dom Spotkań Jiangnańczyków w Huize

Na następny na liście Dom Spotkań w Huize ostrzyłam sobie zęby i oczy mi się świeciły: przecież jiangnańske budowle, a przede wszystkim ogrody, cieszą się wielką sławą! Jiangnańskie czyli z regionu geograficzno-kulturowego Jiangnan we wschodnich Chinach, obejmującego tereny na południe od dolnego biegu Jangcy, ze szczególnym uwzględnieniem jej delty. Najważniejsze miasta regionu to Szanghaj, Hangzhou i Suzhou - a ich architektura i ogrody to absolutne majstersztyki. 
Wiedziałam wprawdzie, że z przepysznego, ogromnego Domu Spotkań wybudowanego w latach 1723-1735 niewiele zostało, ale mnie cieszą nawet drobiazgi. No a tu przeczytałam, że przetrwały Pawilon Lüzu 吕祖阁 i kaplica Guanyin, nazywana poetycko Pawilonem Białej Szaty - czczona tu wersja Guanyin odziana jest właśnie w białą szatę. 
Budowę rozpoczęli (a później kontynuowali rozbudowę obiektu) rzemieślnicy i pracownicy miejscowej mennicy, przede wszystkim najważniejsi z nich - majstrowie piecowi 炉头匠. Początkowo Dom Spotkań był ogromny i obejmował wiele budynków. Jeśli się zastanawiacie, po co kilku majstrom tak wielki obiekt, służę: w szczytowym okresie (czyli za Qingów, gdy Huize było drugą co do wielkości mennicą w kraju) w tutejszej mennicy zatrudniano ponad 1500 majstrów i rzemieślników. 
Niestety, w latach '70 XX wieku uznano, że warto przez środek kompleksu poprowadzić ulicę, a to, co stanie jej na drodze - zniszczyć. Zmieciono z powierzchni ziemi Pawilon Doumu, kompleks świątynny dla Zhuge Lianga i inne zespoły - wystarczy pomyśleć, że pierwotnie łączna powierzchnia obiektu sięgała powyżej dwóch hektarów - w porównaniu do 3000 metrów, które ocalały. Zresztą, nawet te nieliczne obiekty, które istnieją do dziś, bardzo ucierpiały. A przecież istniał tu ogród, o którym mawiano, że jest piękniejszy niż jiangnańskie oryginały! 
Dobrze, że przetrwała nietypowa kaplica Guanyin, maleńka, uznawana za jeden z pięciu skarbów architektury Huize w dawnych czasach... I szkoda, że akurat w trakcie naszej wizyty była zamknięta na głucho. Nie lepiej poszło nam z drugim zachowanym obiektem, czyli pawilonem Lüzu - miejscem, w którym rzemieślnicy czcili Lü Dongbina - tego Nieśmiertelnego, który patronował rzemieślnikom związanym z metalurgią i kuźnictwem (zgodnie z legendą potrafił zamieniać kamienie w złoto). Brama była otwarta, więc próbowałam wejść, ale wnętrze zastawiono szczelnie rusztowaniami, bo akurat trwał remont, więc sala główna również była niedostępna. 
Pozostało mi tylko wyobrażać sobie, że dawniej było to ważne miejsce spotkań lokalnej bohemy. Pewnie szukali łatwego zarobku u niemożebnie zamożnych przedstawicieli cechu złotników i metalurgów - ci byli tu częstymi gośćmi, bo modlili się do Lü Dongbina o pomyślność w interesach. Ba, trzynastego dnia czwartego miesiąca księżycowego odbywał się tu Jarmark Lüzu - właśnie po to, by uprosić Lü Dongbina o łaskawość. 
Szkoda, że tym razem musieliśmy odpuścić sobie zwiedzanie. Mam nadzieję, że następnym razem bardziej się nam poszczęści. No i - że to będzie prawdziwa renowacja, a nie wyburzenie i postawienie od nowa...

2026-11-03

Moneta z okresu Jiajing 嘉靖通宝

W centrum Huize, dosłownie parę minut od starówki, znajduje się parkoplac. To znaczy teoretycznie park, ale zielone są tylko obrzeża, a środek to plac, ozdobiony wielgachną rzeźbą przedstawiającą... monetę.
Powód jest prosty: nazywane czasem Krainą Monet (钱王之乡) Huize swego czasu dostarczało cesarstwu nawet 60% monet! Odlewane tu na potęgę monety wyglądały właśnie tak: okrągłe z kwadratową dziurką, najbardziej chińskie z monet. Od czasów tangowskich zwały się "obiegowym skarbem" 通宝 i były powszechnym środkiem płatniczym. Pierwszy człon nazwy brały od cesarza, za którego panowania je odlewano. Standardowe monety Jiajing tongbao będące w obiegu miały zaledwie ok. 25 mm średnicy i ważyły niespełna 4 gramy. Tę statuę postawiono jednakże nie na pamiątkę wszystkich odlanych tu monet, a dlatego, że to replika słynnej Monety-z-okresu-Jiajing 嘉靖通宝 (czyli powstałej za Mingów, w latach 1522-1566), gigantycznej (średnica 58 cm, waga 41,5 kg), odlanej na pamiątkę "otwarcia pieca" czyli rozpoczęcia produkcji monet przez mennicę prefektury Dongchuan (obecnie Huize). 
Nasz pomnik jest trzydziestodziewięciokrotnie powiększoną repliką tej słynnej monety, przechowywanej w lokalnym muzeum.  
Pamiętacie na pewno, że Huize słynęło z miedzi, której wydobycie i wytop rozpoczęto na tych terenach już około 3200 lat temu. Za Mingów i Qingów kultura miedziana Huize osiągnęła szczyt. Roczna produkcja wynosiła nawet osiem tysięcy ton! Z czego niecała połowa była rocznie transportowana do stolicy. Ówcześnie w Huize wydobywano 64% krajowej produkcji miedzi; połowa miedzianych monet w rękach Chińczyków pochodziła właśnie stąd. 
Nasz pomnik ma wysokość ponad 20 metrów i waży ponad 7 ton, co ponoć czyni go największą rzeźbą miedzianej monety na świecie. Przez kwadratowy otwór w środku monety przechodzi 120-metrowy Tęczowy Most, którym można przejść na szczęście. 
W 2025 roku podczas Tygodnia Kultury Huize zorganizowano ceremonię otwarcia pieca w mennicy Baoyun. Rzemieślnicy odtworzyli mingowski proces odlewania monet wraz z ręcznym rzeźbieniem form, topieniem miedzi i odlewaniem, tworząc repliki monet Jiajing tongbao. Dziś nie tylko w centrum Huize znajduje się jedna wielka rzeźba; wiele miejsc i ornamentów przypomina o monetowym dziedzictwie, w tym wieka studzienek ściekowych czy słupy latarniane: