blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2019-06-18

graffiti XXXIX

ryba stylizowana na chińską wycinankę?

2019-06-15

kurczak smażony z czarną fasolką

Ten przepis poznałam u wspaniałego Kena Hom, ale dopóki mieszkałam w Polsce, nie miałam pojęcia, o jaką dokładnie fasolę chodzi. Później dopiero zapoznałam się bliżej z milionem odmian fermentowanych słonych fasolek douchi 豆豉. Jedna z nich to właśnie czarne, słone, pikantne fasolki na sucho. Jednak - akurat w tym przepisie możemy użyć właściwie każdej odmiany suchych czy mokrych fermentowanych fasolek. One nadadzą potrawie syczuańskiego pazura, a my po prostu dobierzmy sobie fasolki według własnego gustu lub dostępności.
Druga rzecz to kolejność smażenia. Ken Hom najpierw obsmaża na samym oleju kurczaka, a potem dodaje przyprawy, jednak żaden znany mi Chińczyk tak nie robi: najpierw się obsmaża przyprawy, aż zapachną, a dopiero potem w takim pachnącym oleju smaży się resztę. Dzięki temu całość jest dużo bardziej aromatyczna.

Składniki:
  • pierś kurczaka, pocięta w kawałki łatwe do uchwycenia pałeczkami
  • łyżka sosu sojowego
  • łyżka alkoholu kuchennego - wina ryżowego lub innego wytrawnego
  • szczypta soli - nie za duża, bo fasolka jest słona
  • łyżeczka cukru
  • łyżeczka oleju sezamowego
  • łyżka mąki ziemniaczanej/kukurydzianej
  • olej do smażenia
  • kawałek imbiru drobno posiekany
  • kilka posiekanych ząbków czosnku
  • drobno posiekana cebulka zielona - może być dużo :)
  • łyżka do dwóch grubo posiekanej fermentowanej fasolki
  • pół szklanki bulionu lub wody
Wykonanie:
  1. Z sosu sojowego, wina, soli, cukru i oleju sezamowego zrobić bejcę i wsadzić do niej kurczaka. Solidnie wymieszać.
  2. Posypać kurczaka mąką kukurydzianą i jeszcze raz solidnie wymieszać. Zostawić przynajmniej na pół godziny. W tym czasie przygotować cebulkę, czosnek i imbir.
  3. Rozgrzać wok na dużym ogniu i dodać olej. Gdy będzie gorący, dodać imbir, czosnek i fasolę. Krótko smażyć w ruchu.
  4. Dodać kurczaka i smażyć w ruchu, aż będzie cały obtoczony przyprawami.
  5. Dodać dymkę, obsmażyć mieszając.
  6. Dodać bulion, zagotować, zmniejszyć ogień i dusić, aż mięso będzie całkiem ugotowane.

2019-06-13

Chinatown w Bangkoku

Tym razem wylądowaliśmy w Bangkoku na zaledwie krótką chwilę. Postanowiliśmy udać się na kolację do Chinatown, na ulicę słynną z knajp serwujących owoce morza. Ja zresztą chciałam się nie tylko najeść, ale i obejrzeć sobie Chinatown. Było to pierwsze Chinatown, jakie widziałam w Azji. W Europie mieszkałam kiedyś w chińskiej dzielnicy Madrytu, ale to nie było takie "prawdziwe" Chinatown, w którym chiński jest dominującym językiem itd. Z niecierpliwością wyczekiwałam... no, właściwie nie wiem, czego; kompletnie nie wiedziałam, czego się spodziewać.
Pewnie będziecie się śmiać, ale gdy wysiedliśmy z taksówki, poczułam się jak w domu. Wszystko rozumiałam dzięki chińskim napisom, pojawiły się znane zapachy i cokolwiek mniej tajskie rysy twarzy. Ach, wieczór w takim miejscu to była dla mnie wielka przyjemność!
nie ma to, jak trzy rodzaje pisma, jedno tuż obok drugiego!
bardzo tajski wystrój :)
rewelacyjne kalmary
mój ukochany omlet z małżami. Zakochałam się w tym smaku już na Tajwanie.
jasna zupa tom yam
przepyszne muszle ugotowane na parze (zawsze się upewniajcie, czy aby na pewno nie chcą ich podać na surowo, jak się je jada w północnej Tajlandii...)
wielgachne krewety pieczone na kamieniach
świeże soki owocowe - nie mogłam się oprzeć ukochanemu granatowi...
kocham smak zupy z płetwy rekina... tylko metody połowu mnie odstraszają.
Strasznie żałuję, że nie mogłam pobyć tam dłużej. Nic to - nadrobię podczas kolejnej wizyty. I z całą pewnością przyjadę tu jeszcze raz na owoce morza!