To nie był bowiem stragan na targu obfitującym w warzywa, a w samym sercu Kunmingu - odpicowanej starówce, gdzie każdy kram specjalizował się w jakichś teczanach, gadżetach i pamiątkach. Zresztą - kukurydzę też wystawiono przy bransoletkach, a poza tym za ładnie wyglądała na to, żeby ją zjadać. O co tu chodzi?
Zacząć trzeba od tego, że Chińczycy skrzyżowali amerykańską odmianę wielokolorowej kukurydzy Szklane Paciorki (Glass Gem Corn) ze rdzennie chińską tzw. kukurydzą miniaturową (Zea mays var. minima), zwaną po chińsku "kukurydzą paluszkową" 拇指玉米. Po paru kukurydzianych pokoleniach udało im się uzyskać karłowatą kukurydzę, której nikt nie uprawia w celach spożywczych, a tylko po to, by podziwiać jej piękno. Oczywiście, natychmiast zaczęto stopniować ich piękno (są cztery stopnie piękna takiej kukurydzy); te najpośledniejsze kosztują kilka yuanów za sztukę, za to te najpiękniejsze są wyceniane na tysiące yuanów! Natychmiast zaczęły też powstawać kukurydziane ozdoby: wisiory, breloczki, bransoletki; szybko okazało się, że warto tworzyć coraz to nowe dekoracyjne gatunki kukurydzy, bo zarabia się na nich więcej niż na tych zwykłych, przeznaczonych do konsumpcji. Nie wierzycie? Znalazłam informację o tym, jak to Yunnańczycy z powiatu Yangbi (niedaleko Dali) dzięki sadzeniu ładnych odmian poza sezonem osiągnęli ceny rzędu 2000-8000 yuanów za sztukę! Wielkie pola ozdobnej kukurydzy znajdują się też w Anningu. Ludzie naprawdę wydają tak nieprawdopodobne pieniądze na ładne kukurydze, choć zdają sobie sprawę, że - w przeciwieństwie do szlachetnych kamieni czy rękodzieła - z czasem nie nabiorą one większej wartości. Mało tego, jeśli kukurydza nie zostanie sztucznie utrwalona, po wyschnięciu ziarenka zaczną wypadać z kolby, a nieidealne kolby już się nie nadają do pielęgnacji. Ale o co w ogóle chodzi z tą pielęgnacją?
Przedmioty wenwan 文玩 - dosłownie: kulturalna zabawa - cieszą się w Chinach długą tradycją. Mówiąc najprościej, chodziło o to, że jakiś przedmiot był traktowany z wielką czułością i dbałością: głaskany, niemal nie wypuszczało się go z rąk, a on dzięki temu dotykowi miał nabierać innych, lepszych cech - był gładszy, bardziej błyszczący, ale też zaczynał "współpracować" z człowiekiem, który oń dbał, poprawiając zdrowie, fengshui itd. Mogła to być jadeitowa, bezcenna bransoletka, ale mógł być to i zwykły kamień czy orzech w łupinie, który z czasem przestawał być zwykły.
Kukurydza wenwan czyli kukurydza do pielęgnacji jest stosunkowo nowym wynalazkiem, w którym praktykę opieki nad przedmiotem połączono z nietypowym surowcem - po wysuszeniu i odpowiedniej obróbce staje się gadżetem do noszenia, głaskania i "patynowania". Proces ten nazywa się 盘玩 pánwán - powolne wygładzanie i nabłyszczanie przez dotyk: przekręcanie, obracanie w dłoni, głaskanie. Na początku dana rzecz jest matowa i chropowata, jednak jeśli każdego dnia przynajmniej po parę minut (niektórzy swych wenwanów niemal nie wypuszczają z dłoni!) dziennie pociera się ją palcami, po kilku tygodniach czy miesiącach na powierzchni ziaren utworzy się przezroczysta, ciepła, lśniąca "patyna". Efekt końcowy winien być taki, że kukurydza wygląda jak wyrzeźbiona w kamieniu.
Dlaczego jednak w ogóle ludzie to kupują?
Cóż. Widziałam brzydsze gadżety, choćby horrendalnie wstrętne Labubu. Kukurydze są ładne, kolorowe, a w dodatku każda jest inna. Poza tym kukurydza z dawien dawna jest w Chinach symbolem obfitości, szczęścia i dobrobytu. Dla innych z kolei przedmioty wenwan służą temu, co od początku było podstawą tej praktyki: ćwiczeniu uważności, świadomego relaksu i skupienia. Moim zdaniem trochę za bardzo hipsterska, zwłaszcza jeśli sprzedawana za wiele tysięcy yuanów - przecież gładzić można właśnie zwykłe kamienie czy kawałki drewna - dla osiągnięcia uważności czy dla relaksu z pewnością to wystarczy, a są trwalsze - znane są przedmioty wenwan dziedziczone od wielu pokoleń.
Czyli tu mamy ciekawostkę: filozofia czy też praktyka wenwan, żądająca cierpliwości i zaangażowania, a także wieloletniego dbania, połączona z dość efemerycznym gadżetem, nietrwałym ale charakterystycznym i w sumie dość ładnym.
Nie kupiłam. Ale za to po wielu latach może wreszcie przyszedł czas na odkurzenie mojej starej bransolety nefrytowej i praktykowanie wenwan na godnym tego obiekcie?

























