2026-11-01

回收蜡烛 skup świec

Z okazji Wszystkich Świętych mam dla Was wpis o świecach - zwłaszcza, że zniczami by tu też nie pogardzono.

W Huize po raz pierwszy zetknęłam się z takim typem działalności gospodarczej:
To nie ekologiczny sklep z ręcznie robionymi świecami z odzysku, a maleńki punkt skupu surowców wtórnych i jednocześnie pośrednik między ludźmi, którzy mają wypalone świece, a fabrykami, które odzyskują surowiec i tworzą nowe świece. Nie znajdziemy tu nowych świec na półkach, tylko pozużywany wosk, odkupywany głównie od fabryk, ale również hoteli czy... świątyń. Skupują resztki parafiny, nieudane produkty, stare świece, sortują je według typów, składu, koloru, a potem odsprzedają je z zyskiem do zakładów przetwórczych. 
Spotkałam się już z rozmaitymi skupami: książki, makulatura, szkło, plastik, metal, elektronika, a nawet tak popularne w Chinach skupy alkoholu, papierosów i chińskich ziół mnie już nie dziwią. Pierwszy jednak raz spotkałam się ze skupem starych świec! Oczywiście, znajdował się przy kompleksie świątynnym. 
Przy okazji dwa idiomy świecowe: 
  • 風中燭,瓦上霜 [风中烛,瓦上霜] fēngzhōngzhú, wǎshàngshuāng - życie ludzkie jest kruche; wszystko, co piękne jest przemija. Dosł. świeca na wietrze, szron na dachówkach. 
  • 蠟燭不點不亮 [蜡烛不点不亮] làzhúbùdiǎnbùliàng - leniuch, co sam z siebie nic nie zrobi. Dosł. jak świecy nie zapalisz, to nie będzie świecić.

2026-10-30

会泽斑铜器 Cętkowana miedź z Huize

Wspominałam, że Huize wzbogaciło się na miedzi. Głównie dlatego jednym z najważniejszych rękodzieł regionu jest cętkowana miedź z Huize. Obrabiana w całości ręcznie, charakterystycznych plamek nabywa dzięki śladowej obecności innych metali (głównie złota, srebra i ołowiu). Sprzęty z niej wykonane cieszą się trwałością, nierdzewnością no i oczywiście wielką urodą. I to wszystko mimo, że po dziesięciu pokoleniach tworzenia w miedzi, po dojściu komunistów do władzy sztuka umarła i dopiero ostatnio odrodziła się w postaci braci Zhang, którzy od lat próbują odtworzyć receptury przodków. Niestety, nie istnieją żadne źródła pisane - tradycja była przekazywana ustnie i poprzez praktykę, wyłącznie w linii męskiej. Wyroby braci są piękne, jednak jakość rzemiosła nie sięga wyżyn osiągniętych wieki temu... 
Dziś w Huize są tylko trzy zakłady metaloplastyczne zajmujące się miedzią. Można w nich znaleźć naczynia i ozdoby z brązu o charakterystycznej cętkowanej powierzchni. Są one uzyskiwane w dwojaki sposób: surowe cętki są uzyskiwane z rodzimej miedzi zawierającej domieszki innych metali. Po kuciu i trawieniu powierzchi ujawniają się naturalne plamy. Z kolei wypalane cętki są uzyskiwane sztucznie z miedzi rafinowanej poprzez odpowiednie stopy i specyficzną obróbkę cieplną. W Huize podstawową ozdobą są cętki surowe, które charakteryzuje niepowtarzalność – każdy wyrób ma inny wzór plam oraz trwałość - plamy nie blakną i nie złuszczają się. Tutejsze wyroby są wyłącznie kute, nie odlewane, a w dodatku obrabiane wyłącznie ręcznie. 
Mająca ponad trzystuletnią historię cętkowana miedź z Huize w 2008 roku została wpisana na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego Chin. Po dziś dzień tworzy się naczynia rytualne, przedmioty ozdobne, biżuterię oraz pamiątki. Wielką popularnością cieszą się na przykład miedziane czajniki, na temat właściwości których stworzono całe elaboraty. Ponoć zmiękczają wodę i poprawiają jej smak, mają działanie antybakteryjne - warto wlać wodę do miedzianego naczynia na kilka godzin czy też całą noc, by zabić część bakterii. Dodatkowo oczywiście wzbogacają wodę w jony miedzi, a miedź jest wszak niezbędnym składnikiem odżywczym, wspierającym produkcję energii, metabolizm żelaza i układ odpornościowy. Należy jednak pamiętać, by nie wlewać do miedzi napojów kwaśnych lub gorących. Nadmiar miedzi jest równie groźny, jak jej niedobór.
 
Replika słynnej yunnańskiej rzeźby: an z krową i tygrysem
posążek stylizowany na sztukę dajską
Ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu ZB stwierdził, że nie ma potrzeby zaopatrzać naszego domu w miedziane cudeńka. Ech. Może kiedyś, w przyszłości?...

2026-10-28

Cihang Zhenren 慈航真人

Wchodzę do taoistycznej świątyni, a tu buddyjska bogini Guanyin. Ki czort? 
Gdyby starać się dosłownie przetłumaczyć imię bóstwa Cihang Zhenren 慈航真人 [Cíháng Zhēnrén], wyszłoby coś w rodzaju Współczujący-Podróżujący/Nawigujący-Prawdziwy Człowiek/Osiągnięty Człowiek. W sumie, jeśli jesteśmy już obznajomieni z taoistycznym i buddyjskim nazewnictwem, możemy z tego imienia wywnioskować prawie wszystko: skoro współczucie, to być może jakiś związek z buddyjskim żeńskim Awalokiteśwarą Guanyin? I faktycznie, są związane, choć uczeni nadal dyskutują na temat kolejności ich powstania. Nasze dzisiejsze bóstwo stało się również jedną z kluczowych postaci klasycznej chińskiej powieści Metamorfozy Bogów 封神演义 (Investiture of the Gods). Było uczniem Yuanshi Tianzuna i jednym z Trzech Wielkich Nieśmiertelnych, zajmującym dziewiąte miejsce wśród Dwunastu Złotych Nieśmiertelnych. Jakoś po Tangach uczni stwierdzili, że w Chinach za dużo jest religii, więc może wszystkie połączyć? Pewnie stąd to zamieszanie wizerunkowe - ktoś kiedyś gdzieś wpadł na pomysł, że w sumie niewielka różnica między panteonami, dlatego zamiast tworzyć odrębne wizerunki, taoistyczni wierni kupują figurynki w buddyjskich sklepach (być może na odwrót też, ale chyba buddyjskie są jednak bardziej rozpowszechnione). Czasem tylko taoistyczna wersja jest przedstawiana po ludowemu: jadąca na smoku, żółwiu, wężu czy też... w czółnie - bo przecież jest Podróżującą/Nawigatorką. Czasem z kolei u jej stóp pojawia się złoty lew z ośmioma mniejszymi głowami. 
Tu drobne wyjaśnienie: używam naprzemiennie wersji męskiej i żeńskiej, ponieważ to queerowe bóstwo odmówiło definiowania się przez płeć (a nawet przez wiek): zdarzają się zarówno wizerunki ewidentnie kobiece, podobne chińskiej Guanyin, jak i takie, jak w Wikipedii - brodaci staruszkowie. W różnych źródłach różne jest ich pochodzenie, atrybuty, legendy. Zgodnie z jedną z legend bóstwo to może pojawić się w ludzkim świecie aż w trzydziestu dwóch formach o różnych płciach i właściwościach. Czasem była panienką z dobrego rodu, która nie chciała wyjść za Niemca za mąż, za co ojciec ją wygnał. Kiedy jednak ciężko zachorował, ona wydłubała sobie oczy i ucięła ramiona, by go ocalić - później one odrosły zmultiplikowane. Innym razem praktykowała Drogę na Górze Putuo, czyli górze związanej tradycyjnie z Guanyin. Brała udział w wielkich bitwach, podróżowała na Zachód... Jedno jednak zawsze jest pewne: współczucie, dzięki któremu bóstwo postanowiło pomagać zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Czyniło to przy pomocy eliksirów i słodkiej rosy... albo tysiąca rąk i oczu (kolejne podobieństwo do Guanyin). 
Świątynie z tym bóstwem są dość popularne, choć rzadko samodzielne. Bardzo często można znaleźć kaplice dla Cihang Zhenren przy świątyniach Triady Czystych, czy przy innych świątyniach taoistycznych. Skoro bowiem sam Laozi stał się jednym z Triady Czystych, a Nefrytowy Cesarz zyskał imię Yuanshi Tianzun, to co komu szkodzi jeszcze kapliczka dla tego najbliższego ludziom i najbardziej empatycznego bóstwa? Ja trafiłam na nią na przykład w Świątynii Synów i Wnuków w Lincangu.
Dlaczego jednak piszę o niej właśnie dziś? Jak wiele innych bóstw, tak i ona ma kilka swoich świąt. Pierwsze przypada na dziewiętnasty dzień drugiego miesiąca księżycowego - ponoć wtedy wypadają jej urodziny. Drugie przypada na dziewiętnasty dzień szóstego miesiąca księżycowego - rocznica zwycięstwa nad morskim potworem i jednocześnie dzień, w którym bóstwo osiągnęło oświecenie. Dziś, dziewiętnastego dnia dziewiątego miesiąca księżycowego, Cihang Zhenren osiągnęła nieśmiertelność. Może nam też się to kiedyś uda?...