2026-09-29

Huize 會澤

Mając nadzieję, że unikniemy tłumów, na następną wycieczkę wybraliśmy się hen, daleko, tam, gdzie nie dojeżdża szybka kolej. Ba, nawet zwykła kolej (czyli tzw. pociągi z zieloną skórką 绿皮火车) tam nie dociera. Można za to w trzy godzinki dojechać z Kunmingu autokarem, co jednak jest bardziej uciążliwe niż pociąg, więc te miejsca są zazwyczaj mniej oblegane przez turystów. Już nie mówiąc o tym, że nie każdy wie, po co w ogóle warto tam jechać. Ja wiedziałam. Chciałam zdążyć zobaczyć starówkę, zanim ją rozbiorą i postawią od nowa. Kiedyś bowiem miasteczko Huize 會澤 [会泽] było zamożne, tętniło życiem i wydawało na świat ważnych ludzi - to tu przyszedł na świat znany już nam Tang Jiyao. Chciałam zobaczyć, czy uda mi się jeszcze dotknąć duszy tego miejsca, zanim stanie się typową chińską atrakcją turystyczną. 
Huize jest położone w północno-wschodniej części Yunnanu, w obrębie województwa Qujińskiego. Obecnie jest niewielką mieściną - niecały milion miekszańców, ale wciąż się rozrasta, a kiedy dotrze tu szybka kolej (budowa już trwa), wszystko się tu zmieni. Tym bardziej chciałam się pospieszyć. 
Starówka mnie nie rozczarowała. Wprawdzie pełno było rusztowań i widać, że remontują na potęgę, nadal jednak można było wydeptywać ścieżki w bruku, przemykać zaułkami i natrafiać na cudeńka architektoniczne. Sporo tu tego zostało z dawnych czasów, zarówno domy mieszczan, jak i osiem (!) Domów Spotkań oraz prawdziwe rezydencje miejscowych bogaczy. O co ciekawszych zabytkach będę opowiadać osobno; teraz jednak zapraszam po prostu na spacer starówką.
Dawne domostwo Liu Yaomina, mojego kolegi po fachu i zainteresowaniach (wykładał na Uniwersytecie Yunnańskim; był sinologiem-samoukiem)
Świątynia poświęcona dwóm z trzech gwiezdnych bóstw: bogom szczęścia i kariery.
Zamknięta na głucho Fabryka Ciast. Akurat była zamknięta, a szkoda, bo po pierwsze to jedna ze starych firm, działająca od niemal 70 lat, a po drugie specjalizują się w ciasteczkach księżycowych z szynką, ciasteczkach gryczanych oraz w moich ulubionych słodyczach z fasoli mung (绿豆糕)

Suszone wątroby wieprzowe. Nawet nie wiem, czy bardziej odrzuca mnie fakt, że się suszą przy ruchliwej ulicy, czy rdza na stojaku... 

2026-09-27

A Million Possibilities 一百萬個可能

Dzisiaj pioseneczka pop, która w zasadzie nie znajduje się w obrębie moich zainteresowań muzycznych. Wyróżnia się tylko jednym: napisała ją i zaśpiewała po chińsku nieChinka:
   
Właściwie nie wiem, jak to się stało, że dopiero po tylu latach trafiłam na Christine Welch, dziewczynę, z którą na pewno bym się dogadała. Wszystko się zgadza: pasja do chińskiego, do śpiewania, robienie miliona rzeczy naraz, czytanie poezji i przekuwanie jej we własne słowa, własną Drogę. 
Niech Ci sprzyjają gwiazdy, Christine!

2026-09-25

Święto Środka Jesieni w Muzeum Yunnańskim

Rodzina ZB jest cokolwiek nietradycyjna - nie mają żadnych specjalnych sposobów świętowania. Ot, spotykają się przy jednym stole - a i to nie zawsze - i tyle. I chociaż na co dzień dbam przede wszystkim o to, żeby Tajfuniątko kojarzyło polskie tradycje, są takie święta chińskie, które bardzo lubię i chciałabym spędzać te dni bardziej świątecznie. Jednym z dobrych na to sposobów jest wybranie się w tego typu dni do Muzeum Yunnańskiego, które regularnie organizuje warsztaty i ciekawe spotkania dla dzieci. Czasem rodzice również są zaproszeni. Tak właśnie było rok temu w Święto Środka Jesieni:
Najpierw była część wykładowa, podczas której pani angażowała dzieci do przytaczania znanych im legend i zwyczajów, by następnie objaśnić, że w Yunnanie wiele grup etnicznych obchodzi to święto po swojemu i ma własne legendy (fascynujące!). Później przygotowaliśmy pachnące saszetki (pachną po dziś dzień!) zgodnie z tradycyjnymi recepturami. Jeszcze konkursy i quizy - i roześmiane, zadowolone Tajfuniątko mogło już wrócić do domu. Wieczorem oczywiście spotkaliśmy się w rodzinnym gronie... przy gorącym kociołku, bo przecież musi być coś w kształcie księżyca. 
Dziś znów pełnia. Wszystkiego najlepszego z okazji Święta Środka Jesieni! Smacznych ciasteczek księżycowych (ostatnio moje ulubione są czekoladowe z nadzieniem ze złotej fasoli)!