2026-06-10

Kwiaty szorstkowca Fortunego 棕包

O tym, że palmy mają wiele zastosowań, wiedziałam od dawna. Już pomijając te bananowe czy kokosowe, których zastosowanie jest oczywiste, są przecież jeszcze takie palmy jak nasz szorstkowiec, które można "ogolić" a z otrzymanych zeschłych liści łatwo zrobić matę przed drzwi, kapelusz czy nawet pelerynę suoyi. Dlatego raczej średnio mnie zdziwiło, gdy ZB na widok kwitnącej palmy westchnął, że koledzy, którzy potrafili się lepiej wspinać, mieli odeń bardziej urozmaiconą dietę. Właściwie bardziej mnie dziwiło, że choć już od dawna wiedziałam, że kwiaty palmy są jadalne, nigdy mi się ich nie zdarzyło zobaczyć w menu żadnej restauracji. Nawet angielska wiki twierdzi, że "The young flower buds are cooked and eaten in a variety of ways", a ja nie mogę spróbować? Cóż za niedpatrzenie! 
Całe szczęście w Anningu wybraliśmy się do restauracji typu chłopskie jadło 农家乐 akurat w sezonie ich kwitnienia - i były! Oczywiście zamówiliśmy.
Pąki kwiatowe palmy są znane jako palmowy tobołek 棕包,palmowy pęd bambusa 棕笋 lub ryż palmowego tobołka 棕包米. Złotożółte pąki kwiatowe wyrastają u nasady ogonków liściowych i zawierają gęste, drobne kwiaty, które dojrzewając przekształcają się w czerwone, groniaste owoce. Zgodnie z zasadami chińskiej medycyny działają chłodząco i obniżają ciśnienie krwi. Z kolei zgodnie z badaniami naukowymi zawierają 24 rodzaje aminokwasów oraz białko przeciwgrzybicze. Zarówno kwiatostany, jak i liście używane były tradycyjnie przez Chińczyków do leczenia biegunek, krwotoków z macicy i nadciśnienia. Naturalny smak kwiatów jest lekko gorzki i cierpki (do tego jednak wrócę za chwilę). Jeśli chodzi o sposoby przyrządzania, to najczęściej się je smaży, dusi albo gotuje - my zamówiliśmy smażone z czosnkiem bulwiastym. 
Wróćmy do smaku: zależy on nie tylko od geografii - im dalej na południe, tym są słodsze, ale również od gatunku i od... płci. Otóż żeńskie kwiaty są ponoć tak słodkie, że można je jeść nawet na surowo. Z kolei kwiaty męskie (czyli te, z których nie powstaną owoce) na surowo są gorzkie i cierplkie, dopiero po wymoczeniu i obróbce termicznej stają się aromatyczne i smakowite, choć osobom nieprzyzwyczajonym do ich specyficznego smaku nadal mogą się wydawać gorzkawe. Te nasze zdecydowanie były męskie, ale i tak mi smakowały, głównie z racji cudnej konsystencji.
Najważniejsze jednak, by spożywać raczej nierozkwitłe pąki, bowiem rozkwitłe kwiaty stają się coraz twardsze i coraz mniej smaczne. Najlepszy czas na ich zbieranie to 3-4 miesiąc księżycowy, czyli mniej więcej kwiecień-maj. Przy okazji dowiedziałam się też, że również serce palmy - sam środek pnia - jest jadalne gdy palma jest jeszcze niska i gruba. Przypomina wówczas pędy bambusa i podobnie się je przyrządza. 
Ciekawostka: w większości miejsc w Chinach się ich nie jada, ponieważ Li Shizhen - słynny chiński szesnastowieczny medyk - napisał, że kwiaty palmowe są toksyczne. Całe szczęście większość Yunnańczyków była analfabetami, więc nigdy nie przestali spożywać tego skarbu...

2026-06-08

Nanyuan czyli ogród Febe 楠园

Wiele miejsc w Anningu można ominąć, ale do tego jednego parku bezwzględnie należy się udać. Ogród Nanyuan, będący częścią Ogrodu Stu Kwiatów 百花公园, został zaprojektowany przez słynnego Chena Congzhou 陈从周, wybitnego specjalistę starożytnej architektury i ogrodów, ze szczególnym uwzględnieniem klasycznych ogrodów z Suzhou - jego książka o ogrodach z Suzhou, wydana w 1956 roku, była ponoć pierwszym poważnym opracowaniem tego tematu. To właśnie on zaprojektował Pawilon Światła 明轩 dla Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. W 1991 roku ukończył swój autorski projekt, czyli właśnie nasz Nanyuan, który uważał za ucieleśnienie swoich teorii ogrodniczych. Był również poetą i kaligrafem - co moim skromnym zdaniem doskonale widać w tym projekcie (kiedy odwiedzicie ogród, zwróćcie uwagę na kamienie w białych ścianach!). Wszystkie pawilony, altany i meble zostały wykonane ze wspomnianego już przeze mnie drewna nanmu (które dało nazwę naszemu ogrodowi), z niewielkim dodatkiem cedrów i jodeł; w ogrodzie stworzono również gaj nanmu. Ogród ten jest ciekawostką na skalę światową, ponieważ łączy koncepcje artystyczne rodem z Suzhou z oryginalnymi krajobrazami i roślinami Yunnanu. Choć został w całości zaprojektowany przez człowieka, wydaje się być idealnie naturalny. 
Dlaczego nazywam ten ogród ogrodem Febe? Ponieważ drewno nanmu nazywa się Pheobe, jest to rodzaj roślin z rodziny wawrzynowatych. Phoebe to jedna z tytanid, babcia Apollina. A że po polsku Phoebe to Febe... Dodatkowa ciekawostka: zgodnie ze znakami 楠 to dosłownie "południowe drzewo" 南 + 木, a faktycznie jest gatunkiem endemicznym, występującym jedynie w południowych Chinach.
Obecnie wejście do parku jest bezpłatne, ale ponieważ jest on cennym zabytkiem kultury, wielu ekspertów popiera przywrócenie opłat za wstęp do parku. Wierzą, że będzie to z korzyścią dla jego rozwoju. Ja uważam inaczej; mam nadzieję, że te głupie pomysły im wywietrzeją z głów... 
Zapraszam na przechadzę po ogrodzie Febe.
Gdyby to nie było tak daleko, jeździłabym tam bez przerwy...

2026-06-06

Rzeka Modliszki 螳螂川

Skoro już jesteśmy przy Rzece Modliszki, wokół której powstał Anning, powiedzmy sobie o niej nieco więcej. Jej druga nazwa to Rzeka Pudu 普渡河 i nad nią warto się pochylić na chwilę. Przetłumaczone dosłownie 普渡 pǔdù znaczy uniwersalną przeprawę (przez rzekę). Jednak obok tego jest również ciekawym sformułowaniem buddyjskim, w którym oznacza powszechne wyzwolenie ("wyprowadzenie wszystkich istot z oceanu cierpienia na drugi brzeg") oraz taoistycznym, w którym jest związane z niesieniem ulgi głodnym duchom. Jednak akurat w tym wypadku pochodzenie nazwy nie jest ani religijne, ani poetyckie; po prostu po rzece kursował w tę i we w tę prom należący do rodziny Pu...
Wracając do rzeki: ma długość ponad 360 kilometrów. Wypływa z Jeziora Dian i wówczas nazywa się Rzeką Modliszki. Ma wiele dopływów, płynie przez Anning i Fumin, tam nazywając się już Pudu, a sama w końcu wpada do Jinsha, czyli początku Jangcy. Rzeka jak rzeka. Z naszego punktu widzenia ważniejsze jest nabrzeże. A ono zostało ostatnimi laty zmienione w cudowną ścieżkę spacerową oraz rowerową, bogatą w miejsca rekreacji dla dzieci i dorosłych, strefy odpoczynku oraz liczne toalety publiczne (co jest faktem nie do pogardzenia). Wędrując brzegami Rzeki Modliszki można spokojnie z centrum miasta dojść do uzdrowiska z gorącymi źródłami, annińskich lasów, parków i pagórków. Nie przeszlimy całej trasy; obecnie liczy ona około dziesięciu kilometrów, ale cały czas jest rozbudowywana. Oczywiście, dla Tajfuniątka najważniejszy był plac zabaw...
Zaczyna się niepozornie, ale będzie piękniej.
Wzdłuż ścieżki pojawiają się mapki, które baaaaardzo pomagają w orientacji.