2026-03-17

Stare Miasto Bixi 碧溪古镇

Głównym celem mojej wyprawy do Mojiangu było stare miasto o malowniczej nazwie Akwamarynowy Strumień 碧溪. Położone dziewięć kilometrów na północ od Mojiangu, zostało wybudowane w 1406 roku (nazywało się wówczas Bishuo 碧朔) i przez pierwsze 127 lat to właśnie ono pełniło funkcję siedziby władz okręgu nazywającego się wówczas Gongshun 恭顺州. Swego czasu był to jeden z ważnych przystanków na Szlaku Końsko-Herbacianym. Ponieważ już w szesnastym wieku centrum zaczęło się przesuwać w stronę obecnego miasta powiatowego (wówczas zwanego Talang 他郎寨, a dziś po prostu miastem powiatowym Mojiang 墨江县城) z czasem Bixi straciło na znaczeniu. Być może właśnie dzięki temu udało się tu ocalić kilka mingowsko-qingowskich uliczek i ponad 20 siheyuanów w starym stylu plus ośmiokątną pagodę. Siheyuany, w tym domostwo rodziny Yu, o którym jeszcze opowiem, stanowią ciekawe połączenie architektury chińskiej z hanijską i yijską. Dziś mieszka tu niecały tysiąc ludzi (około 250 domostw); Hanowie, Hani, Yi, Lahu i Dajowie żyją nie przeszkadzając sobie wzajemnie, choć przyznać muszę, że trochę martwi zastępowanie tradycyjnych zakładów i sklepików ogólnoyunnańskimi sieciówkami. Z najwyższą przyjemnością włóczyliśmy się tymi uliczkami, poszukując kolejnych zabytkowych domostw (w wiki można znaleźć dokładne współrzędne dziewiętnastu budynków).
Dziś mam dla Was trochę fotek, a następnym razem będą ciekawostki :)
ładnie zachowana brama miejska, na którą można się wspiąć
Mapa turystyczna, doskonale pokazująca, jak maleńka jest ta mieścina.
widok ze szczytu bramy miejskiej
"bliźniacze" motywy, tak częste w Mojiangu
jak widać, miasteczko jest świetnie opisane
kuplety pisane bezpośrednio czarnym tuszem na drzwiach!
suszone cegły utrwalane nie włosami czy muszlami, a łupinami ryżu
od razu widać, że już po świniobiciu ;)
targ w Bixi; również tutaj znaleźliśmy przysmaki niespotykane w Kunmingu.
drzewko cytronowe, bardzo tutaj popularna ozdoba ogródka
tradycyjna produkcja tofu

2026-03-15

Zaleca się kolejnego kota

Kompletnym przypadkiem przeczytałam tę książeczkę: małą, błahą, a w dodatku drugą w serii, a pierwszej nie czytałam - co wszakże wcale nie przeszkadzało w lekturze. Nie będę się rozpisywać, to nie będzie rzetelna recenzja, tylko po prostu polecajka - bo uśmiecham się ciepło do tej książki i do cudownej idei przepisywania kotów na receptę. Jeśli szukacie czegoś, co Was otuli jak kocyk, to myślę, że ta książka Syou Ishidy może okazać się świetnym wyborem. 

PS. Siłą rozpędu przeczytałam też powiastkę Ona i jej kot Makoto Shinkai. Obie japońskie, obie o kotach, obie starające się wejść kotom i ich właścicielom do głów. Jednak do tej się nie uśmiecham; parę dni po przeczytaniu nic z niej nie pamiętam; wynudziłam się i mnie drażniła.

2026-03-12

花見だんご Hanami dango

Hanami dango (花見だんご)  czyli inaczej trójkolorowe dango (三色団子) to przekąska popularna w sezonie kwitnienia i oglądania wiśni, czyli hanami. Trzy kolory są związane oczywiście z różowymi pąkami, białym kwieciem wiśni i z zielonymi listkami. Jest popularna do tego stopnia, że aż ma własną emotikonkę: 🍡.
Jest to typowa przekąska z mączki z kleistego ryżu, wymieszanego z wodą i formowanego w kulki, a potem gotowanego na parze.  Tradycyjnie barwniki były naturalne, z płatków kwiatów i liści, ale nie jestem do końca przekonana, że mrożone dango dostępne w Kunmingu faktycznie są naturalne.
W chińskich znakach dango nazywają się 糰子 [团子] tuánzi.  Ponieważ hanami to dosłownie oglądanie kwiatów, hanami dango zowią się 花見糰子 [花见団子].
Są one bohaterem japońskiego przysłowia hana yori dango 花より団子, dosłownie oznaczającego "lepsze dango niż kwiaty" - rzeczy praktyczne i przydatne są lepsze od estetycznych, acz niepożytecznych kwiatów.
Dango trafiły również... na głowy dziewczęce. Dwa koczki na górze głowy są nazywane odango.
Są dziesiątki typów dango; o niektórych możecie poczytać choćby w wiki.
Z okazji przekwitających już w Kunmingu wiśni wybrałyśmy się z Tajfuniątkiem nie tylko oglądać przepiękne kwiaty, ale również do japońskiej restauracji, w której tradycyjnie zamówiłyśmy właśnie hanami dango. Było pyszne!