2026-07-07

出水莲 Lotos wyłaniający się z wody

Lotos wyłaniający się z wody to stary (sprzed co najmniej tysiąca lat) utwór z regionu Zhongzhou w środkowych Chinach. W okresie dynastii Song i Yuan został przeniesiony na południe przez lud Hakka. Połączył mocny styl północy z delikatnym pięknem południa. Stał się słynnym utworem w muzyce hakka na guzheng i należy do klasycznego repertuaru guzhengowego. Co ciekawe, jego pierwszy zapis nutowy datowany jest dopiero na 1933 rok! Wcześniej przekazywany był z mistrza na ucznia. Oczywiście, mały diabełek podpowiada mi, że w związku z tym obecna wersja może mocno się różnić od tej sprzed tysiąca lat... Co zresztą znajduje dziś odwzorowanie w co najmniej kilku różnych wersjach na guzheng, różniących się m.in. tempem i ozdobnikami. 
Muzyka rozwija się tu stopniowo, warstwa po warstwie, kojąc duszę. Początek jest delikatny i lekki; dźwięki są powolne i rzadkie, jak poranna mgła nad stawem, z pączkami lotosu nieśmiało wychylającymi się z wody. Część środkowa jest cieplejsza i głębsza; dźwięki są giętkie i przeciągłe. Przed oczyma stają kłącza lotosu, mocno ukorzenione w błocku. Zakończenie powoli cichnie; jest delikatne, ale wciąż niesie z sobą czystego ducha, prawość, siłę i wierność sobie. Wysłuchawszy tego utworu lepiej rozumiemy, dlaczego w chińskiej kulturze lotos symbolizuje prawego człowieka o czystym sercu. Pamiętacie jeszcze, jak opowiadałam Wam o 留白, pozostawianiu bieli, by kontrapunktowała treść? Lotos... wydaje mi się być doskonałym przykładem muzycznej interpretacji tego założenia estetycznego. W prawej ręce lekkość i prostota, dźwięki czyste i jasne, jak zmarszczki na wodzie lub wiatr muskający liście lotosu. W ręce lewej - powolne wibrato i delikatny nacisk; miękkość, ucieczka przed czasem. Nigdzie nie znajdziecie tu ostrości czy hałasu, a tylko - cichą siłę. Przejawia się to i w rytmie, równym i spokojnym jak bicie serca i w kojącej melodii bez wielkich skoków i zaskoczeń. Słuchanie Lotosu... jest jak terapia w tym zabieganym, chaotycznym, stresującym świecie.  
Utwór ten należy do dziesięciu najsłynniejszych utworów na guzheng w Chinach. Ciekawostka: znane są również wersje na pipę,
   
gitarę, a nawet chińską orkiestrę,
   
a także np. duet guzhengu i yehu 椰胡 (kokosowe erhu),
   
czy też na chiński zespół kameralny (zwróćcie uwagę na sposób wykorzystania erhu!)
 
W tej chwili jestem tak w tym utworze zakochana, że uspokaja mnie już pierwsza fraza...

2026-07-05

Park Kultury i Sztuki Szmaragdowego Koguta 碧鸡文化艺术园区

Dwa tygodnie temu miałam przyjemność uczestniczyć w koncerto-pogadance muzycznej prezentującej kilka bardzo znanych utworów na guzheng wraz z dość szczegółowymi objaśnieniami dotyczącymi poszczególnych utworów i technik wykorzystanych do stworzenia w nich niezwykłego klimatu. Co więcej, uczestniczyłam nie tylko jako słuchaczka, ale i jako tłumaczka na angielski, przy czym w trakcie koncertu i pogadanki okazało się, że mimo drobiazgowego przygotowania, będę musiała pójść na żywioł i tłumaczyć chińską dyskusję improwizując. Nie będę ukrywać: nie było to najlepsze tłumaczenie w moim życiu, głównie ze względu na to, że techniki guzhengowe nigdy nie znalazły się w centrum moich zainteresowań. Jednak z drugiej strony, zdarzały mi się i tłumaczenia gorsze, głównie w czasach, w których podstawowym używanym przeze mnie chińskim słowem było 东西 (coś). Dziś wrzucam parę fotek; jeśli chodzi o nagrania, to może kiedyś?
Chen Xingyan 陈星言
Koncert był związany tematycznie z lotosami.
Na pewno podzielę się samymi utworami w innych wykonaniach; bardzo mi się spodobały, a poza tym pozwoliły mi znów wrócić do słuchania guzhengu. Na co dzień robię to rzadko, bo ZB nie przepada ani za guzhengiem, ani za guqinem. Z miliarda Chińczyków musiał mi się trafić taki, który lubi tylko jeden rodzaj herbaty, zamiast taichi uprawia badminton, a w dodatku gardząc tradycyjną chińską muzyką woli saksofon... Wracając do koncertu: odbył się on w studiu Huang Shan, mojej muzycznej koleżanki i sąsiadki przy okazji. Znajduje się ono w Parku Kultury i Sztuki Szmaragdowego Koguta tuż przy Zachodnich Górach (dokładny adres: 昆明西山碧鸡文化艺术园区D-11弦外Space). Nazwa studia jest dwujęzyczna: 弦外Space - dosłownie: przestrzeń poza strunami. Struny oczywiście bo Huang Shan gra na erhu, a przestrzeń, bo poza koncertami odbywają się tam rozmaite warsztaty, wernisaże, performance, a także degustacje kuchni na styku kultur.
Nazwa ta jest szalenie ciekawa również ze względu na sformułowanie 弦外之音 xiánwàizhīyīn, dosłownie: dźwięk poza strunami. Idiom ten oznacza coś, co tkwi między wierszami, niedopowiedzenie, podtekst, aluzję, wydźwięk, nutkę, posmak, wszystkie nieoczywiste implikacje. Nieoczywistość i niedosłowność przestrzeni, która służy wymianie myśli, cieszeniu się sztuką i obcowaniu z pięknem w niewielkim gronie - to wszystko kryje się w tej nazwie. 
Sam Park Kultury i Sztuki to przestrzeń otwarta w 2014 roku jako "inkubator artystyczny". Składa się z około dziewięćdziesięciu pracowni o najrozmaitszym profilu: od galerii i przestrzeni warsztatowych po restauracje i kafejki. Jest tu nawet piekarnia z chlebem z prawdziwego pieca! Czynsze są niewielkie, bo przestrzeń ta znajduje się tak daleko za miastem, że dotrą tu tylko ci, którzy wiedzą, po co przyjeżdżają. Tak jak my. 
Pierwszy raz pojechałam tam z Tajfuniątkiem trochę ponad rok temu: na zwiedzanie, lunch i wycieczkę po górach.
Od tej pory zdarza mi się tam wracać - głównie na koncerty, projekcje filmów dokumentalnych itp. organizowane przez Huang Shan. Gdybyście mieli ochotę na nietypowe zwiedzanie Kunmingu - warto tam zajrzeć. 
A teraz mam dla Was świetną wiadomość: tutaj możecie i Wy pospacerować po tej niezwykłej przestrzeni.

2026-07-03

兰竹诗 Wiersz o orchidei i bambusie

Wiersz o orchidei i bambusie to wiersz o tematyce przyrodniczej, co łatwo poznać po tytule. Tu ciekawostka: takie wiersze zowią się 咏物诗. 詩 [诗] shī to wiersz, poezja. 詠 [咏] yǒng znaczy śpiewać bądź recytować. Zwróćcie tu uwagę na zupełnie idiotyczne "uproszczenie" klucza: mowa 言 przeszła w usta 口; zamiast cudownego w swej prostocie stwierdzenia, że ludzie zawsze 永 będą używać mowy 言 by wyśpiewać, wypowiedzieć emocje, piękno i nadzieje, mamy tylko nędzne usta, które równie dobrze mogą służyć ziewaniu, kichaniu czy pluciu. Ech. 
Wróćmy jednak do naszych wierszy. Środkowy znak to 物 wù - w zwykłej, codziennej mowie oznacza po prostu rzecz, coś. Jednak w języku literackim może tak naprawdę oznaczać wszystko i wszystkich, którzy nie są mną. Cały zewnętrzny świat. Wszystko, co widzę i czuję. Kiedy więc napotykam tłumaczenie, że są to wiersze o "tematyce przyrodniczej", szlag mnie trafia, bo to zupełnie jakby próbować sprowadzić twórczość Tolkiena do bajek dla dzieci. To wiersze pokazujące wszystko, co autor widzi, ale też czym/kim autor jest; rzeczy, które są niezależne od niego, a przefiltrowane przez jego wiedzę, kulturę, wrażliwość mogą być inne dla każdego człowieka. 
Akurat ten konkretny wiersz stworzył qingowski malarz i kaligraf Zheng Banqiao czyli Zheng Xie, jeden z Ośmiu Ekscentryków z Yangzhou. Choć oficjalnie nazwa "ekscentrycy" dotyczy stylu ich malarstwa, jednak Zheng Banqiao był ekscentrykiem również jeśli chodzi o zachowania. Był, wyobraźcie sobie, urzędnikiem. Pewnego dnia jednak stwierdził, że to, jak urzędnicy żyją, jest nieakceptowalne i, wdrażając górnolotne ideały, zbudował przytułek dla ubogich. Oczywiście dostał za to naganę, a wtedy zrezygnował z ciepłej posadki i rzucił się w wir sztuki. Dziwak, prawda? Ujrzał niesprawiedliwość i postanowił jej przeciwdziałać, naiwniak jeden... 
Tematyka wiersza nie dziwi; Zheng był znany z umiłowania orchidei, bambusów i skał, które były częstymi tematami jego obrazów. Jednak nie dajcie się zwieść: natura jest tu tylko symbolem wyrażającym wewnętrzne dążenia i ideały poety - przecież orchidee i bambusy należą do Czworga Szlachetnych, symbolizując niezłomność i prawość. 

四时花草最无穷, 
W cztery pory roku kwiatów wszędzie mnóstwo 
时到芬芳过便空。 
Gdy ich czas przeminie, zmierzymy się z pustką. 
唯有山中兰与竹, 
Tylko w górach bambus z orchideą trwają 
经春历夏又秋冬。 
Jak rok długi są tu - i nie przemijają. 

Bądźmy prawi, wytrzymali, elastyczni i wzniośli jak bambusy; bądźmy niezłomni, piękni, niezależni i czyści jak orchidee; niech nasz charakter pozostanie pięknym i wzniosłym mimo przemijalności wszystkiego innego, mimo wszystkich burz. 
I tylko kompletnie nie potrafię zrozumieć, dlaczego na załączonym wyżej obrazku wiersz ten został dopasowany do kwiatów moreli. Co by komu szkodziło połączenie wiersza faktycznie z bambusem i orchideą?... 
Za to na deser mam dla Was piękną kaligrafię z bambusem, orchideą i skałą autorstwa samego Banqiao prosto z Muzeum Pałacowego w Pekinie.