2026-06-23
drapiący facet 扎男
2022-09-19
wróbel umarł z głodu 饿死雀
Z okazji uroczystej kolacji bardzo ładnie się ubrałam. Niech sobie mój mąż przypomni, że kocha mnie nie tylko za cudowny charakter, hue hue hue. Wyeksponowałam, co trzeba, a na widok męża przybrałam nawet odpowiednią pozę. No co, niech ma! Raz do roku mogę się poświęcić.
A jemu zaświeciły się oczy, ale powiedział, żebym może jednak zostawiła te pozy na później - w końcu w drugim pokoju jest Tajfuniątko. Po czym westchnął po kunmińsku: 饱死眼睛饿死雀: oczy obżarły się na śmierć, a wróbel umarł z głodu. Wróbel to kunmińska wersja tej części ciała, która i w Polsce jest ornitologiczna. Tak kunmińczycy mawiają, gdy można sobie tylko popatrzeć...
PS. Dzisiejszy wpis sponsorują cynowe gody.
2021-09-19
badminton
Ponieważ Tajfuniątko wróciło do przedszkola na całe dnie, a nasz basen zamknięto dla ludzi z zewnątrz właśnie przez nas, postanowiłam grać więcej w badmintona. Wiecie przecież, że badminton to sport mojego życia i jedno z najważniejszych wspólnych hobby, jakie mamy z ZB. W poniedziałki gram z moimi dwoma chińskimi kolegami jeszcze z czasów studiów na Yunnan Normal University, a we środy z zaprzyjaźnionymi obcokrajowcami. Niestety, nie są oni dla mnie wyzwaniem, a poza tym godzina to zdecydowanie za mało. Dlatego, mimo wielkiego wewnętrznego oporu, postanowiłam się przyłączyć do grupy ZB. Znam ich od lat i zawsze mnie zapraszali, ale ja, wstyd przyznać, jestem dla nich za cienka. To znaczy byłam. Teraz bowiem grupa wzbogaciła się o cztery nowe osoby i one na razie są mniej więcej na moim poziomie. Co więcej, w niektóre dni ZB nie musi chodzić do pracy i wtedy mamy okazję razem pograć - a oboje bardzo lubimy stawać naprzeciwko siebie na korcie.
No i tak pewnego razu gramy sobie spokojnie, to znaczy ZB ćwiczy badmintonowe taichi - wyważone ruchy bez pośpiechu, z rzadka wzbogacone jakimś błyskawicznym podbiegnięciem, jeśli uda mi się go wykiwać, a ja latam po korcie jak wściekły trzmiel, bez wyrafinowania i niemal bez planu, ale dość skutecznie, a jednocześnie kątem ucha słyszę rozmowy kolegów ZB:
- Patrz, jak oni biegają!
- Jak wariaci! Lewo, prawo, tył, przód i od początku!
- On chudy, to jeszcze w sumie normalne, ale ona dość konkretna, a ma kondychę!
- Skąd oni biorą siłę, żeby tak latać po tym korcie?
- Pewnie codziennie jedzą zachodnie żarcie. Dieta wysokobiałkowa i obfita. Po samych chińskich warzywach i ryżu się tak nie da...
Oboje zaczęliśmy się tak śmiać, że niemal turlaliśmy się po korcie. Przysięgam, jemy głównie po chińsku, a szaleńcze bieganie po korcie bierze się z zawziętości, a nie z diety...
Poniżej - moje zdjęcia z kortów. Żadna ze mnie fotografka, ale lubię dokumentować tę naszą pasję.PS. Wpis sponsoruje nasza dziewiąta, blaszana, rocznica ślubu :)
2021-01-17
Audrey Hepburn
Włosy odrosły mi na tyle, że mogę się już czesać "na beatlesa". Uczesałam się tak więc i pokazałam ZB. Nie odgadł, że to na beatlesa, za to powiedział, że wyglądam jak Elizabeth Taylor w Kleopatrze. Przynajmniej en face. I gdy już miałam się ucieszyć z komplementu, ZB rzekł, że wolałby, gdybym wyglądała jak Audrey Hepburn. Żachnęłam się, a potem westchnęłam - cóż, od Hepburn dzieli mnie sporo. Zwłaszcza tych dodatkowych dwadzieścia kilo. Nie omieszkałam o tym wspomnieć ZB, który wszak natychmiast podchwycił: i dobrze! Jedyne zastrzeżenie, jakie mam wobec Hepburn to to, że była za chuda! Ty masz o niebo lepszą figurę!
2020-11-22
roztargnienie
2020-09-20
musi 木樨
- 木樨 mùxī czyli dosłownie drzewna wończa (bo sam drugi znak teoretycznie by wystarczył). Dziś oficjalnie trafi na moją listę fałszywych przyjaciół.
- 桂花 guìhuā - stosowane zarówno do całego drzewa, jak i do samych kwiatów. W dosłownym tłumaczeniu: kwiat cynamonu.
2020-09-15
chropiatka
2020-01-17
komar
2019-03-27
taki los 都是命
Ja właściwie też, ale gdy dokądś wychodzimy, lubię się "postarać" - mam w szafie kilka qipao, sukienki, spódnice, ładne bluzki... Albo ubieram się na sportowo. Dresiara jestem, znaczy. Tak czy owak - rzadko nosimy coś takiego, by "wyglądać na parę".
Dlatego kupiłam dla nas parę koszulek "taki los" 都是命:
Zwróćcie uwagę na to, jak pięknie się łączą chińskie znaki: dół 都 jest jednocześnie górą 是, a dół 是 płynnie staje się górą 命...
Wierzymy oboje głęboko, że jesteśmy sobie przeznaczeni. Ale to, czy los był dla nas łaskawy, czy złośliwy, interpretujemy różnie, w zależności od tego, na ile potrafimy być lotosem na powierzchni stawu, a na ile ciskamy piorunami ;)
PS. Wpis sponsorowany przez szóstą rocznicę wesela.
2019-02-21
種類 ≠ 口味 rodzaj a smak
2019-02-14
koszulka
Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Zakochanych!
2018-11-29
chińska kolekcja z Czerwonej Doliny
2018-11-23
herbaciany wykład
2018-09-20
import do ust
2018-03-27
graffiti XX
Na dzisiaj, poza graffiti, mam bonus: zdjęcia ZB i moje, randkowe.
Dokładnie pięć lat temu odbyło sięnasze wesele. Pięć lat to tak niedużo... i tak wiele. Klapki z oczu już spadły, ale... Teraz jest pełniej. I piękniej. Nie tylko przez Tajfuniątko. Dlatego, że patrząc na siebie nawzajem widzimy i zalety, i wady - i kochamy całokształt. Pewnie, że czasem zaklnę pod nosem; pewnie, że czasem ZB wychodzi z domu, żeby ochłonąć. Nasz związek jest... dynamiczny. Ale - jego ramiona są moim bezpiecznym portem, a moje objęcia - jego domem.






















































