2026-01-25
撇菜根 korzenie czosnku
2024-08-03
Ukłon świata - Hanka Saqib
2024-05-09
飛天 czyli Apsara अप्सर
2021-07-14
Wór babcinych opowieści Sudha Murty
Przeczytałam piękną książkę. Raczej dla dzieci, ale mnie też urzekła kolorytem. Indie mnie szalenie pociągają, a niestety nie znam się na nich wcale. Obcy jest mi nie tylko język, ale również mitologia (z małymi wyjątkami), literatura, muzyka. No, kuchnię trochę znam, ale nie aż tak dobrze, jak bym chciała. Może właśnie dlatego z taką przyjemnością czytam bajki, które są takie zupełnie inne niż nasze? Ostatnio opowiadam je na dobranoc Tajfuniątku. Ależ jest nimi zachwycona!
Sudha Murty, Grandma's Bag of Stories
2021-04-10
A Monsoon Feast
2021-03-11
Bykogłowy i Końskogęby 牛頭馬面
Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.
Dziś witają Was... strażnicy piekła! TADAM! Bykogłowy 牛頭 [牛头] niútóu i Końskogęby 馬面 [马面] mǎmiàn mają ludzkie ciała, ale - jak łatwo się domyślić - przerażają twarzą. Są to pierwsze stworzenia, które spotykamy, gdy wchodzimy do chińskiego piekła; zgodnie z podaniami, to oni odprowadzają nowoprzybyłych zmarłych na miejsce. W różnych legendach są albo tylko dwoma stworzeniami, albo całą grupą stworzeń o zwierzęcych obliczach. Zresztą - może lepiej powiedzieć, że odprowadzają nie do piekieł, a raczej na Sąd Ostateczny (bo to właśnie tutaj zostaną osądzeni i albo nagrodzeni, albo ukarani). Trzeba jednak pamiętać, że w Chinach piekło nie jest prostą opozycją do nieba. Chętniej tłumaczyłabym je jako czyściec, do którego trafiają po prostu wszystkie dusze, tylko jedne na dłużej, a inne na krócej, w zależności od tego, jak zostaną ocenieni przez Króla Piekła, Yanluo Wanga, chińskiego odpowiednika Jamy. Ponoć to właśnie Król Piekła stworzył Bykogłowego i Końskogębego, poruszony faktem, że po całym życiu wypełnionym ciężką pracą dla człowieka, i tak wylądowali w piekle. Ci dwaj nie są tylko strażnikami i eskortą, ale również posłańcami królewskimi.
Jednak większość źródeł podaje, że tak naprawdę obaj pochodzą z Indii, z tradycji buddyjskiej a nawet wcześniejszej niż buddyjska. Bykogłowy zwał się Gośīrṣa, co oznacza właśnie głowę byka; w Chinach pojawił się bardzo wcześnie za sprawą Dharmarakszy, tocharskiego poligloty, który namiętnie tłumaczył buddyjskie sutry na chiński. Ciekawostką jest to, że początkowo to on był władcą piekła, ale w którymś momencie stał się strażnikiem. Jeszcze ciekawsze jest pochodzenie Aśvaśīrṣy - Końskogębego. Ponoć wywodzi się on od samego Wisznu! Miałby być jego końskogłowym wcieleniem - Hajagriwą (dosł. końską szyją). A że Wisznu jest poniekąd prototypem buddyjskiego Awalokiteśwary oraz taoistycznego Końskiego Króla 馬王 - mamy tutaj pełen synkretyzm religijny. Co zaskakujące, obaj zostali opisani w Sutrze Bohaterskiej, ale wówczas jeszcze inaczej się nazywali. To znaczy Bykogłowy pozostał już Bykogłowym, ale Końskogęby był dawniej nazywany Końskogłowym 馬頭. Nie wiadomo, w którym momencie i dlaczego stał się Końskogębym - być może właśnie dlatego, że Hajagriwa jest w Chinach nazywany Końskogłową Guanyin 馬頭觀音 i trzeba go/ją było odróżnić od strażnika piekieł?
Pojawili się na chwilę w Wędrówce na Zachód - Sun Wukong ich pokonał (a jakże!) i wykreślił z piekielnego rejestru żyjących dusz wszystkich nieludzi z niezwykłymi mocami, dzięki czemu zapewnił sobie i zwojemu potomstwu pewien rodzaj nieśmiertelności.
Znalazłam też jedną legendę, zgodnie z którą to właśnie strażnicy podczas przeprawy przez piekielny most Naiheqiao 奈何橋 decydują, kogo przepuścić, a kogo zepchąć z mostu, rzucić na pożarcie jadowitym wężom i innym potworom. Dlatego też zdarza się, że ludzie palą dla nich piekielną forsę, by zapewnić swoim zmarłym ich łaskawość w trakcie przeprawy (nie posmarujesz, nie pojedziesz...).
Tutaj poczytacie o ich japońskich wersjach.
2020-08-23
Ramajana
2020-08-15
domowa paratha பராட்டா
- 2 szklanki mąki pszennej
- niepełna szklanka wody
- łyżka oleju
- szczypta soli
- ewentualnie szczypiorek lub cebulka zielona, drobno posiekane
- olej/masło klarowane do smażenia i do smarowania
- Zagnieść ciasto z mąki, oleju, soli i wody (oraz ewentualnie cebulki). W zależności od mąki, ilość wody może się różnić. Ciasto powinno być miękkie i elastyczne, ale nie może się kleić.
- Przykryć ciasto ściereczką i odstawić na kwadrans lub dwa.
- Podzielić ciasto na kuleczki - trzeba je będzie rozwałkować na takie placki, które się Wam zmieszczą na patelni, więc nie mogą być zbyt duże. Mnie z podanej ilości mąki wychodzi 8 placków. W czasie wałkowania trzeba podsypywać mąką.
- Rozwałkować cienko pierwszy placek. Posmarować dokładnie olejem bądź roztopionym masłem i złożyć na pół.
- Znów rozwałkować, posmarować i złożyć.
- Znów rozwałkować i smażyć na średnim ogniu na płaskiej patelni do zezłocenia, po czym odwracamy na drugą stonę i również złocimy. W razie potrzeby dodajemy tłuszcz. Placki nie powinny być spieczone, tylko delikatnie usmażone, tak, żeby dawały się zwijać jak krokiety.
2020-06-27
paalak paneer पालक पनीर twaróg w sosie szpinakowym
- solidny pęk szpinaku albo szpinak mrożony - w tym daniu się doskonale sprawdzi!
- chilli - po uważaniu. Gdy gotuję wersję dla Tajfuniątka, pomijam.
- kawałek imbiru
- kilka ząbków czosnku
- kumin - łyżeczka
- cebula
- garam masala - łyżeczka albo łyżka - zależy, jak bardzo intensywny smak lubicie
- kawałek masła - łyżka lub dwie
- ewentualnie łyżka śmietany
- ser paneer albo inny delikatny twaróg
- Szpinak obgotować kilka minut w małej ilości osolonej wody, a gdy wystygnie - zmiksować na gładko.
- Utrzeć albo zblendować chilli z imbirem i czosnkiem.
- Na odrobinie oleju obsmażyć kumin.
- Gdy kumin zapachnie, dodać posiekaną drobno cebulę i ją zeszklić.
- Dodać pastę imbirowo-czosnkowo-chilli i obsmażyć na małym ogniu.
- Dodać masę szpinakową, wymieszać i dusić kilka minut.
- Doprawić garam masala i ewentualnie solą - to ostatnie zależy od tego, czy ser jest słodki czy słony.
- Dodać ser pokrojony w kostkę. Mojego nie trzeba kroić, wystaczy połamać w palcach.
- Kropką nad i jest dodanie masła i ewentualnie śmietany.
- Zamieszać i podać.
2020-03-21
Amla - yunnańska oliwka 滇橄榄
Można też na jej bazie przyrządzić leczniczą nalewkę, pamiętając, by cukru lub miodu dodać naprawdę dużo.
Nawet gotowanie w syropie cukrowym nie pozbawia amli całej goryczki i cierpkości. A jednak Tajfuniątko ją uwielbia! Dziwne dziecko...
2020-03-12
ryba z futrem
![]() |
| źródło |
- Lew-garuda to połączenie lwa i ptaka garudy, jego najważniejszego rywala. Połączenie wygląda jak skrzydlaty lew ze szponami wystającymi z lwich łokci - coś w rodzaju naszego gryfa. Lew jest królem zwierząt na ziemi, a garuda - królem przestworzy. Dlatego ich harmonijne połączenie to zarazem harmonijne połączenie nieba i ziemi.
- Ślimak-makara to złożenie ślimaka z czymś, co się ślimakami żywi - makarą. Przedstawiana jest jako makara, która schroniła się w ślimaczej muszli.
- Ryba z futrem to połączenie ryby z wydrą - ma wydrze ciało i rybi łeb.
2020-03-05
Księżycowy Królik 月兔
Księżycowy Królik względnie Nefrytowy Zając 玉兔 a także Złota Trusia 金兔 (i wszystkie pośrednie wersje) to - na pewno się nie zdziwicie - Królik, który mieszka na Księżycu. Dowolność w tłumaczeniu wynika z tego, że 兔 tù to wprawdzie zazwyczaj królik, ale zając to po prostu "dziki królik" 野兔 yětù, więc w sumie co za różnica? Zwłaszcza, że rodzina zającowatych zwie się po prostu 兔科. W dodatku - informacje o kłapouchym stworzeniu zamieszkującym księżyc pojawiły się w księgach znacznie wcześniej niż króliki na ziemiach chińskich...
三五明月满,/wyjątek z siedemnastego z "Dziewiętnastu Starych Poematów"/
3-5 - księżyc jasny i pełny,
四五蟾兔缺。
4-5 - Ropuchotrusia uszczknięta*.
Houston: Among the large headlines concerning Apollo this morning, is one asking that you watch for a lovely girl with a big rabbit. An ancient legend says a beautiful Chinese girl called Chang-O has been living there for 4,000 years. It seems she was banished to the Moon because she stole the pill of immortality from her husband. You might also look for her companion, a large Chinese rabbit, who is easy to spot since he is always standing on his hind feet in the shade of a cinnamon tree. The name of the rabbit is not reported.Michael Collins: Okay. We'll keep a close eye out for the bunny girl.
![]() |
| źródło |
Jeśli chcecie poczytać o niesamowitych japońskich królikach, zapraszam tutaj.
2019-10-26
ćapati चपाती 洽巴提
- 2 szklanki mąki pełnoziarnistej
- łyżka oleju
- szczypta soli
- ciepła woda - ile weźmie ciasto, około niecałej szklanki
- Połączyć składniki, wyrabiać, powoli dodając wodę. Ciasto ma być miękkie i elastyczne.
- Wyrabiać około dziesięć minut.
- Zostawić na pół godziny, by odpoczęło.
- Dzielić na kulki nieco większe od orzechów włoskich, a potem po kolei wałkować na cieniusieńkie placuszki.
- "Piec" na rozgrzanej patelni. W zależności od grubości placków i rozgrzania patelni czas "pieczenia" może się wahać od pół minuty do nawet dwóch minut z każdej strony. Ale - łatwo jest rozpoznać. Kiedy tylko pojawią się bąble, można przewracać na drugą stronę.
- Na gorący placek najlepiej od razu włożyć kawałek masła, wtedy nie stwardnieje, a będzie ładnie pachniał i fantastycznie smakował.
2019-09-09
zapożyczenia z sanskrytu
Chińskie słowo - Wymowa - Znaczenie - Pierwotne słowo - Wymowa
- 阿鼻地狱 Ābídìyù/無間地獄, Wújiàn dìyù Avīci (najgłębsze z piekieł) अवीचि Avīci
- 阿賴耶識 ālàiyēshí Osiem Świadomości आलयविज्ञान ālaya-vijñāna
- 阿蘭若/蘭若 ālánrě/lánrě - mała świątynia buddyjska lub ustronie zazwyczaj ulokowane w lesie lub górach अरण्य araṇya
- 阿羅漢/羅漢 āluóhàn/luóhàn arhat अर्हत् arhat
- 貝多/貝葉 bèiduō/bèiyè liście winodani wachlarzowatej lub wachlarzowca właściwego, służące do spisywania sutr पत्त्र pattra (dosłownie: liść)
- 比丘尼 bǐqiūní bhiksuni (buddyjska mniszka) भिक्षुणी bhikṣuṇī
- 波羅蜜多 bōluómìduō pāramitā (buddyjska cnota) पारमिता pāramitā doskonałość
- 剎多羅 chàduōluó świątynia buddyjska क्षेत्र kṣétra
- 剎那 chànà moment क्षण kṣaṇa
- 刹土 chàtǔ ziemia, państwo क्षेत्र kṣétra
- 阿彌陀佛 Ēmítuó Fó Amitabha अमिताभ Amitābha
- 袈裟 jiāshā (kasha) kaszaja काषाय,转写:kāṣāya
- 觉树 juéshù Drzewo Bodhi महाबोधि mahabodhi
- 彌勒佛 Mílèfó Maitreja मैत्रेय Maitreya
- 尼姑 nígū bhiksuni (buddyjska mniszka) भिक्षुणी bhikṣuṇī
- 涅槃 nièpán nirwana निर्वाण nirvānā
- 蘋果 píngguǒ jabłko बिम्बा bimbā
- 菩提薩托/菩提薩埵/菩薩 pútísàtuō/pútísàduǒ/púsà bodhisattwa बोधिसत्त्व bodhisattva
- 菩提树 pútíshù Drzewo Bodhi महाबोधि mahabodhi
- 僧伽/和合僧 sēngqié/héhésēng Sangha संघ Saṃgha
- 舍利 shèlì śarīra (buddyjska relikwia) शरीर śarīra ciało
- 聲聞(弟子) shēngwéndìzǐ śrawaka (uczeń Buddy) श्रावक śrāvaka
- 釋迦牟尼 Shìjiāmóuní Budda Siakjamuni सिद्धार्थ गौतम
- 娑婆世界 suōpóshìjiè świat doczesny सहा Sahā
- 塔婆 tǎpó stupa स्तूप stūpa --> obecnie najczęściej skracana do 塔 tǎ
- 曇花 tánhuā epifyllum उदुम्बर udumbara figowiec groniasty
- 天魔/魔羅 Tiānmó/Móluó demon (buddyjski) मार Māra
- 文殊师利 Wénshūshīlì Mandziuśri मञ्जुश्री Mañjuśrī
- 無常 wúcháng nietrwałość अनित्य anitya
- 無量無數 wúliàngwúshù niepoliczalny, niezmierny अपरिमित aparimita
- 無明 wúmíng awidja (niewiedza) from अविद्या avidyā
- 須彌山 xūmíshān Góra Meru सुमेरु sumeru
- 阎摩王/阎王/閻羅王 Yánmówáng/Yánwáng/Yánluó Wáng Yama (król piekła) यम राज Yama Rājā
- 夜叉 yèchā jakszowie यक्ष yakṣa
- 涅槃 nièpán
- 泥洹 nìhuán
- 涅槃那 nièpánnà
- 涅盤那 nièpánnà
- 泥盤那 nìpánnà
- 暱縛男 nìfùnán
- 熄滅 xīmiè (wygaszenie)
- 滅度 mièdù (stłumienie zgryzot)
- 寂滅 jìmiè (wyblaknięcie)
- 無為 wúwéi (taoistyczne (sic) niedziałanie)
- 解脫 jiětuō (uwolnienie od doczesnych zmartwień)
- 自在 zìzai (uwolnienie)
- 不生不滅 bù shēng bù miè (nieżycie-nieśmierć)
- 剎那 chànà moment
- 蘋果 píngguǒ jabłko
- 無常 wúcháng nietrwałość, wraz ze sformułowaniami typu
- 喜怒無常 xǐnùwúcháng humorzasty, kapryśny (radość i gniew nietrwałe) czy
- 反覆無常 fǎnfùwúcháng zmienny, niepewny, niestały (wciąż i wciąż nietrwały)
2019-06-05
karonda มะม่วงหาวมะนาวโห่ 彩虹櫻桃
2019-03-06
różne oblicza tuszu
![]() |
| Daleki szczyt nad zamglonym jeziorem, Xu Li 徐里, Chiny |
![]() |
| Cynobrowy bambus tańczy ze szkarłatną orchideą, 郎森 Lang Sen, Chiny |
![]() |
| Ptasia rodzina, Dina Chhan, Kambodża |
![]() |
| Ryba i czapla, Zhou Jingxin 周京新, Chiny |
![]() |
Poranny szron nad szmaragdowym stawem, Zhang Lichen 张立辰, Chiny |
![]() |
| Poetyczne drzewo, Aung Moe Nyo Htoo, Myanmar |
![]() |
| Ukryta świątynia, Im Pesey, Kambodża |
![]() |
| Wąska droga do nieba, Im Pesey, Kambodża |
![]() |
| Życie na Pustyni Thar I, Syed Ali Abbas, Pakistan |
![]() |
| Życie na Pustyni Thar II, Syed Ali Abbas, Pakistan |
![]() |
| Rodzina, Tin Htay Aung, Mjanma |
![]() |
| Razem, Prithvi Shrestha, Nepal |
![]() |
| Nieśmiertelna, Sou-Kiman, Kambodża |
![]() |
| Amor i Psyche, Sou-Kiman, Kambodża |
![]() |
| Sierota, Rajat Subhra Bandopadhyay, Indie |
![]() |
| Południe, Duan Huili 殷会利, Chiny |
![]() |
| Jedność w różnorodności, Gi Ok Jeon, Korea |
![]() |
| Ruch w czasoprzestrzeni, Gi Ok Jeon, Korea |
![]() |
| Miłość, Jamal Ahmed, Bangladesz |
![]() |
| Współistnienie 7, Choongkamkow, Malezja |
![]() |
| Współistnienie 6, Choongkamkow, Malezja |
![]() |
| Ostatni śnieg, Noriko Ambe, Japonia |
![]() |
| Ostatni śnieg, Noriko Ambe, Japonia |
2017-12-15
Złote Koniuszki
A z okazji Międzynarodowego Dnia Herbaty życzę Wam takich często!
2015-12-06
Podróż na wschód Azyi I
Biegeleben [...] chce mi ofiarować swój mundur dragoński, abym mógł w nim paradować przed rozmaitymi nabobami i kacykami syamskimi.[no tak, w Europie jest się królami, arystokracją i szlachtą, a w Azji można być co najwyżej nababami albo kacykami...]
*
Jutro więc raniutko mamy nareszcie stanąć w Bombaju. Niestety, tylko 2 czy 3 dni będziemy mieli na zwiedzenie; ja osobiście może już więcej tego kontynentu nie zobaczę, a to z powodu szalonego planu, który mi podano: jechać z ministrem naszym aż do Tokio, a potem albo na Pekin, Kiachtę, albo na Władywostok, Irkutsk, Jekaterynburg, Moskwę do domu wracać! Szalona ta podróż trwać ma dwa miesiące z czubem, ale ciekawa! Straszą mnie, że okropnie monotonna! Z Yokohamy, jak mi dziś mówił kapitan, ma być do portu w Tien-tsin 2 do 3 dni; potem się przesiada na statek chiński i nim płynie aż do Pekinu. [Z dzisiejszej perspektywy Tianjin to już prawie Pekin, wtedy się jeszcze trzeba było przesiadać na inny statek :D]
*
[...] a te biało i czerwono oturbanione Indyany czyhają tylko, by ci zprzed nosa porwać kosz z chlebem, sól, pieprz, cukier lub musztardę i zanieść swemu panu, na którego usługi tu jedynie są; są to prywatni «boy'e». Indyanina takiego płaci się 1 — 2 rupij dziennie. Za to musi się ubrać, pożywić i cały dzień być cieniem swego pana. Angliki miewają po 20 — 30 takich cieniów, do każdej czynności inny. Gubernator, urzędnicy wyżsi podobno po 100 — 200 takich sługusów utrzymują. Jestto konieczne, bo popierwsze samemu coś sobie robić nie wypada, i gorąco; a powtóre Indyanin taki od wylewania jednego gatunku naczyń, już drugiego, choćby najpodobniejszego, nie tknie się.[no tak, nie dość, że samemu nic robić nie wypada, to jeszcze gorąco... ;)]
*
Portugalczycy przez nieobserwowanie tej zasady absolutnego rozdziału między białym a kolorowym człowiekiem, wsiąkli w społeczeństwo indyjskie, utworzyła się rasa mieszańców, których stanowisko wobec krajowców naturalnie zupełnie jest odmienne. Anglicy nie chcą tego dopuścić. Biały, żeniący się z kobietą, jak tu mówią, «kolorową», ipso facto wychodzi z kasty białych, traci prawo do wyższych urzędów, nie przyjmują go u siebie biali, staje się w całem słowa znaczeniu un déclassé, bo od białych odepchnięty, między tamtymi z pewnością nigdy przyjętym nie zostanie.[Zawsze jestem ciekawa najbardziej, czy ci biali, którzy popełnili taki rasowy "mezalians" aby na pewno tego żałowali ;)]
*
[Cejlon] Ale wnet po przyjeździe, jakiż czarodziejski widok odsłonił się nagle przed nami! Nasz język, język ludu północ zamieszkującego, jest przecież za ubogi, by w nim wrażenia, zbierane w krajach podzwrotnikowych, opisywać. Choć, przepraszam, zbyt ogólnie się wyraziłem: to nie język temu winien, ale ten, co nim władać dostatecznie nie umie. Cóż ja biedny mam powiedzieć o tej wyspie, którą, niestety, na zawsze opuszczam? Chwalić, opisywać w tych razach, jest to rodzaj bluźnierstwa. To są rzeczy tak wspaniałe, że trzeba je widzieć własnem okiem, by dopiero mieć pojęcie o tem, ile nam północnym mieszkańcom potrzebaby czasu, by oko nasze przyzwyczaiło się patrzeć na te wspaniałości, by pamięć nasza potrafiła zachować choćby mgliste wspomnienie tych przepychów...[dobrze prawi, polać mu! Często nie potrafiłam właściwego dać rzeczy słowu. Ale to nie zawsze wina języka - częściej moja, bo niedouczonam...]
*
[Cejlon] Przed laty uprawiano tu kawę; na początku tego dziesięciolecia rzuciła się zaraza, owad jakiś dopomógł; dziś ani śladu kawy niema na całej wyspie, rzucono się więc do uprawy ryżu i herbaty. Udaje się to doskonale, herbata jednak tutejsza, jak i indyjska, znacznie się rożni od chińskiej, ma smak i aromat bardzo silny, korzenny, nieprzyjemny. [i tak zostało po dziś dzień. Dlatego Anglicy i Hindusi nie pijają herbaty czystej, naturalnej, tylko zawsze słodką z mlekiem - jakoś smak tego paskudztwa trzeba poprawić...]
*
[Półwysep Malajski] Zresztą jest ten półwysep do dziś niepodległym, wnętrze jego wcale prawie nieznane, a nawet rzadko zamieszkałe. Siedzą tu Malajczycy, rasa zbliżona raczej do semickich. Lud to ciemno - oliwkowo – bronzowy, dziki, zły, leniwy. [No tak. Ciekawe, jak to okupant zawsze potrafi sobie wytłumaczyć, że tylko pomaga tym złym, głupim, leniwym, dzikim etc. plemionom... Jeszcze ciekawsze, jak łatwo takie sądy uznane zostają za Prawdę]
*
Penang, to pierwsza na naszej drodze ku Wschodowi placówka chińska; powiedzmy dokładniej: to już dziś prawie wyłącznie chińskie miasto.[...] w barkach, dopływających pod statek, widzisz poważnie z parasolem siedzących kupców Chińczyków, w powozach jeżdżą Chińczycy, na poczcie i telegrafie urzędnik Chińczyk, w sklepie Chińczyk, w pałacach, pałacykach i willach — wszędzie już zbogaceni i bogacący się Chińczycy. Tutaj już obok nielicznych Europejczyków, zagarnęli handel i rzemiosła Chińczycy. Wyznaję, że z ciekawością i pewnym strachem przypatruję się tej rasie — boć ich narodem nazwać trudno [no pewnie, tylko w Europie bywają narody :P] — i stawiam sobie pytanie, czy się spełni proroctwo Hübnera i wielu innych, że oni to są przyszłymi władcami świata. Obok Hindusów, a nawet Malajczyków, Chińczycy ci na herkulesów patrzą. Tu wyłącznie imigrują Chińczycy czystej krwi, tj. mieszkańcy środkowych a głównie południowych prowincyj cesarstwa Niebieskiego. Kolor ich ciała niekoniecznie odpowiada utartej nazwie «ludzi żółtych»; często jest prawie biały, zwłaszcza u bogatszych, zresztą silnio opalony, z zakrojem oliwkowo - żółtawo - cynamonowym. Twarze brzydkie [sobie się przyjrzyj, gamoniu], choć nie takie karykaturalne, jak je sobie zwykle wyobrażamy. To co się widywało z Chińczyków w Europie, zupełnie zdaniem mojem nie daje wyobrażenia o ogóle. Co dotąd widziałem i widzę (mamy ich około 80-ciu na statku, robotników wracających już z zarobkowania kilkoletniego do ojczyzny), to typ rosły, barczysty, twarz podługowata raczej niż okrągła, oczy prawdziwe chińskim sztychem wycięte, nosy proste, dość długie i wyraziste, w profilu nie brzydkie, zprzodu trochę rozpłaszczone i perkate, włosy krucze, płeć niebrzydka, budowa często atletyczna. Bogaty Chińczyk, przyznaję, że bardzo brzydki i niesympatyczny, bo tłusty, twarz zwykle obrzękła, oczy sadłem zalane, o brzydkim, zwierzęcym wyrazie. [tłuści bogacze nie tylko w Chinach są brzydcy i nalani...]
Choć co prawda trudno bardzo ogólnikowo o Chińczykach mówić, boć ich jest 400 milionów — wieleż w tem typów i odcieni być musi? [wreszcie jakieś cokolwiek mądrzejsze zdanie!...] Między tymi niewieloma, których widzę, wieleż już różnorodnych typów? Spoglądają na Europejczyka śmiało, jeżeli nie bezczelnie i hardo; tu już ustały owe spojrzenia lękliwe, choć często skrycie nienawistne, ale zawsze pokorne, Egipcyan, Hindusów lub Singalejczyków — przypominające tak często spojrzenie sarny lub gazeli. Tutaj też zdaje mi się można na czas pewien pożegnać się z tem, co prawdziwe, według naszych pojęć, malownicze, klasyczne w liniach i układzie. Chińczyk nie ma ani w sobie, ani w otoczeniu nic malowniczego [nic dziwnego, skoro jest taki brzydki ;)]. Jego dom bogaty na zewnątrz, pełen tajemniczości, ale nie malowniczy — każdy dom wygląda na sklep, każdy sklep na dom prywatny. Grupa Hindusów lub Singalejczyków, kapłanów Buddy w żółtych togach, lub brahminów, a choćby fellachów, czy oni śpią, czy jedzą, czy rozmawiają lub marzą, ma zawsze w sobie coś poetycznego, będzie zawsze w liniach i układzie szlachetnie piękną. Tego o grupie ani Malajczyków, ani Chińczyków powiedzieć nie można; nawet Chińczyk, drzemiący na pokładzie, rozwalony na swojej rogóżce, nie umie być malowniczym — a proszę sobie przypomnieć owych Somalisów, co z nami jechali, w białych greckich togach: istne hebany adonisy! Tamto rasa wielkich panów, choć nagich — to rasa dorobkiewiczów [no przecież na Płw. Malajski nie emigrowała szlachta, tylko chamstwo, właśnie po to, żeby się dorobić...]. Pieniądz, za którym się przez generacye goni, wybija swe piętno nietylko na duszy, bardziej może jeszcze na ciele. A do jakiego stopnia u Chińczyka żądza pieniędzy dominuje, jak zasadniczym czynnikiem w jego życiu jest chciwość, służy mi za dowód, że od wyjazdu z Penang wszyscy na zabój grają. Kucharz chiński — którego każda kompania nawigacyjna utrzymuje osobno dla jadących każdorazowo Chińczyków, i który tem samem jest prowodyrem między nimi — kucharz ten otworzył natychmiast rodzaj rulety na pokładzie. Dzień cały i część nocy ruleta oblężona. Stawki sięgają do 25 dolarów (50 złr. w. a.). Często podobno się zdarza, że taki cooli przez kilkoletnią pracę uciuławszy jakiś kapitalik, który wiezie do domu, by tam z żoną i dziećmi żyć w spokoju, zostawi w rulecie okrętowej owoc długiej i ciężkiej pracy, i ledwie dotarłszy du brzegów ojczyzny, a często i przedtem, zawracać musi i nanowo tułacze rozpoczynać życie, by coś na stare lata zarobić [a to trafna obserwacja: Chińczycy to okropni hazardziści, a jak grają w karty czy w madżonga - to zawsze na pieniądze]. Mówią mi, że jeden z nich, zgrawszy się tak na statku, odebrał sobie życie. W to nie bardzo wierzę, boć wiadomo, jak Chińczyk dba o życie, a jeszcze bardziej dba o to, by złożyć głowę do wiecznego spoczynku na ziemi rodzinnej [w przeciwieństwie do wszystkich innych nacji, przepraszam, ras, które o życie wcale nie dbają ;)].
*
[Singapur][...]czekała nas jeszcze potyczka ze służbą chińską, która jest skądinąd wyborna, ale nietylko ani słówka po żadnemu nie umie, lecz nawet nazwiska swego pana przez Europejczyka wymówionego nie rozumie, bo mu nadaje nazwisko w swoim stylu, więc koniecznie jednozgłoskowe (mnie nazywano, jak się potem przekonałem, master Sa!)[mojego tatę nazywali Bai :D].
*
Odtąd, aż z powrotem do Bombayu, niewielu, może i żadnych nie będą mieli pasażerów austryackich, a zapewne tylko stado niezliczone Chińczyków, których nienawidzą, bo oni zapowietrzają statek na całe miesiące. Dziwną bo istotnie, zupełnie odrębną mają woń, po której Chińczyka między tysiącem poznaćby można; całe Chiny tak samo pachną.[a to ciekawe szalenie, bo przecież Chińczycy twierdzą, że to biali śmierdzą :D]
*
Nasi książęta syamscy obiadują zawsze z nami w towarzystwie tłumacza i sekretarza. Starszy z książąt, lat około 19 — 20 (wczoraj mu się przedstawiliśmy), wygląda wprawdzie na małpę, ale jest zupełnie cywilizowany.[sam wyglądasz na małpę!...]
*
Wogóle Chińczyk, choćby najuboższy, zupełnie inaczej Europejczyka, nawet tu, poza swym krajem, traktuje, niż np. Hindus. U tego uniżoność, pokora — Chińczyk tylko w potrzebie i to wielkiej umie być pokornym, zresztą jest sztywny i dumny. Dlaczego - bo też miałby być pokornym, kiedy przyparty do muru bez ogródki mówi, że rządu angielskiego się nie boi, ani go zbytnio słuchać nie myśli, bo za pieniądze zawsze sobie z nim poradzić można. Może przesadzone nieco to twierdzenie, coś prawdy jednak w tem jest. [A wolałby biały mieć do czynienia z pokornymi Obcymi niż z hardymi i bogatymi...]
*
Przy tym ostatnim obiedzie podano wszelkie możliwe i niemożliwe łakocie i przysmaki, na jakie się podrównikowe okolice tylko zdobyć mogą. Między innemi korzenie lotusu — nieświetne [po pierwsze nie korzenie, tylko kłącza, a po drugie pyszne - się nie znasz :P], biały łosoś i doskonały burian planta, niby najlepszy owoc na świecie — czosnkiem go tak czuć, że ani weź w usta [mnie się bardziej kojarzy z cebulą :D]; ale mangostiny pyszne [no ba! Smaczelina rządzi!]!
Przyjemność tę będę Wam dawkować powoli - w następnym odcinku wrażenia z Bangkoku :)










































