2026-09-01

走百病 Wypędzanie Stu Chorób - zwyczaj z Bixi

Jednym z bardzo ciekawych zwyczajów Mojiangu jest rzucanie kamieni na szczęście, żeby "odpędzić sto chorób". A było to tak: ponoć dawno temu, u schyłku panowania dynastii Ming, pewnego dnia siódmego miesiąca księżycowego rozpadał się czerwony deszcz, przynosząc z sobą epidemię malarii, która pogrążyła miasteczko Bishuo w niedoli i cierpieniu. Pewna niewiasta, nie mogąc znieść widoku synka dręczonego chorobą, ruszyła w góry w poszukiwaniu ziół. Głodna i spragniona, zeszła nad Akwamarynowy Strumień (od którego wzięło nazwę nasze malownicze miasteczko), by ugasić pragnienie. Przejrzysta tafla okrutnie ukazała pożółkłą, wychudzoną twarz, pooraną zmarszczkami. Kiedyż to straciła młodość i urodę? Ach, to nieszczęsne życie i syn na łożu boleści; krzywda i bezradność pochyliły ją ku ziemi i odebrały radość życia. W rozpaczy podniosła z brzegu kamień i cisnąwszy go z całej siły do rzeki, krzyknęła rozdzierająco: O, niebiosa! Czemuście takie niesprawiedliwe? Czemu pozwalacie, by maleńkie dziecko znosiło takie męki? Jeśli bogowie istnieją, jak mogą pozwalać na takie krzywdy? Za jakie grzechy? Nie proszę o nic dla siebie; nie pragnę zaszczytów ni bogactw, chcę tylko zdrowia dla mego dziecka, tego, by nie cierpiało więcej! 
Kolejne kamienie wpadały do rzeki w ślad za kolejnymi słowami wykrzykiwanymi w niebo. Powoli zmęczenie i beznadzieja wzięły górę; krzyki i płacz ustały, zagłuszone pragnieniem i zmęczeniem. Po tym wybuchu rozpaczy kobieta podniosła się ociężale i powlokła do zniszczonego domu. Gdy dotarła do skrzyżowania, już z daleka ujrzała synka, tak długo zmożonego chorobą, teraz stojącego w drzwiach domu, promiennego i pełnego życia, wołającego ją do siebie. Kobieta przecierała oczy ze zdumienia. Pobiegła szybko do domu, przytuliła synka mocno do piersi i szeptała: Moje dziecko, ukochane dziecko! Ozdrowiałeś! Duch rzeki objawił swą moc! Pospieszyła na główną ulicę miasteczka i dawała świadectwo temu, jak duch rzeki objawił swą moc i ocalił jej dziecko. 
Okoliczni mieszkańcy, poznawszy tę historię, zaczęli tłumnie udawać się nad rzekę i wrzucać do niej kamienie, dołączając najprzeróżniejsze życzenia. I działo się tak, że obłożnie chorzy cudownie zdrowieli, staruszkowie robili się rześcy i ruchliwi; nawet stary, chory wół odzyskał wigor! Wdzięczni mieszkańcy brali kadzidła, świece i ofiary i znów szli nad rzekę, tym razem po to, by być pokłony i składać ofiary. 
Odtąd każdego dwudziestego dnia siódmego miesiąca księżycowego (czyli właśnie dzisiaj) mieszkańcy wsi gromadzą się nad rzeką, by czcić ducha rzeki, rzucać kamienie i modlić się o szczęście. W drodze powrotnej zbierają kamyk i kładą go pod poduszką, by zatrzymać szczęście na dłużej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.