blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-05-19

Smaczelina 山竺

Nagle znikły mi pryszcze, przestało mnie boleć gardło i już myślałam, że to jakiś cud, gdy zdałam sobie sprawę, że po prostu zaczął się sezon na smaczeliny. Na żółtople. Żółciecze. Garcynie. No, mangostany!!!
Mangostan to według mnie jeden z najsmaczniejszych owoców świata. Jaka szkoda, że, jako roślina tropikalna, nie występuje w Polsce... Mimo grubaśnej skóry,
która teoretycznie powinna ułatwiać transport i przechowywanie, po zerwaniu jest świeży i przyjemny w smaku zaledwie kilka dni. Jak bardzo przyjemny w smaku? Możecie sobie wyobrazić połączenie moreli, mandarynki, ananasa i limonki, delikatne jak rosa o poranku? No właśnie... Z racji tego bogatego i nienudnego smaku nazywany jest "cesarzową owoców tropikalnych" (cesarzem jest oczywiście durian).
I choć poważni lekarze zachodni twierdzą, że leczniczy wpływ mangostanu na organizm nie został potwierdzony, w tradycji chińskiej od dawna wiadomo, że ze względu na zawartość naturalnych fenoli ma on właściwości bakteriobójcze, antyzapalne, jest dobry na cerę (właśnie dlatego z tłuszczu wytłaczanego z nasion produkuje się mydło) i usprawnia działanie przewodu pokarmowego. Dodatkowo smak jest tak orzeźwiający, że mogłabym się nim zażerać bez przerwy. Fenol jest jednak powodem, dla którego nie powinno się przesadzać - ponoć tym, którzy przedobrzą z szamaniem smaczeliny grozi kwasica.
W moim regionie Chin nazywa się go Górskim Zhu 山竺 albo Górskim Bambusem 山竹, ale można go też znaleźć pod bardziej poetycką nazwą "owocu feniksa" 鳳果 i wieloma innymi.
Niestety, w sprzedaży rzadko można znaleźć liście mangostanu, z których zaparzyć można przepyszną herbatę. Pozostają więc owoce, które Zwykła Belka z poświęceniem godnym lepszej sprawy cierpliwie obiera ze skóry...
Po obraniu cząstki smaczeliny wyglądają jak obrany czosnek. Nie dajcie się zwieść!

2 komentarze:

  1. Jeden z moich studentów polecił mi kiedyś mangostany, ale ani trochę mi nie smakowały. A obranie tego dziadostwa było mordęgą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. halo, to my (marta i selwina :))u nas właśnie kwitnie rzepak a zapomniałyśmy jak go się robi, prosimy o przepis bo szybko przekwita :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.