Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hinduizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hinduizm. Pokaż wszystkie posty

2025-09-10

Garuda

Kolejne cudne warsztaty, na które wybrałyśmy się z Tajfuniątkiem do Muzeum Yunnańskiego, obejmowały zapoznanie się z lokalną wersją Garudy - ten konkretny ptak pochodzi z czasów Królestwa Dali i doskonale dowodzi faktu, jak ciekawą mieszanką kulturową był już wówczas Yunnan*. W ramach warsztatów najpierw wysłuchaliśmy opisu zabytku i zobaczyliśmy go z bliska, a następnie spróbowaliśmy wykonać własne wersje w formie złotej folii naniesionej na karton. Dlaczego akurat złotej? Bo ptak jest ze złoconego srebra, zdobionego perłami. 
Oczywiście, najtrudniejszym zadaniem było odwzorowanie Garudy, a potem delikatne pozbycie się nadmiaru złotej folii, ale w końcu dałyśmy jakoś radę. No i mamy ślicznego Garudę na pamiątkę. Tudzież po to, by nas strzegł przed chorobami ;)
*Jest to zabytek tak ważny i wartościowy, że aż ma własną stronę w Wiki, niestety tylko po chińsku.

2021-03-11

Bykogłowy i Końskogęby 牛頭馬面

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.  

Dziś witają Was... strażnicy piekła! TADAM! Bykogłowy 牛頭 [牛头] niútóu i Końskogęby 馬面 [马面] mǎmiàn mają ludzkie ciała, ale - jak łatwo się domyślić - przerażają twarzą. Są to pierwsze stworzenia, które spotykamy, gdy wchodzimy do chińskiego piekła; zgodnie z podaniami, to oni odprowadzają nowoprzybyłych zmarłych na miejsce. W różnych legendach są albo tylko dwoma stworzeniami, albo całą grupą stworzeń o zwierzęcych obliczach. Zresztą - może lepiej powiedzieć, że odprowadzają nie do piekieł, a raczej na Sąd Ostateczny (bo to właśnie tutaj zostaną osądzeni i albo nagrodzeni, albo ukarani). Trzeba jednak pamiętać, że w Chinach piekło nie jest prostą opozycją do nieba. Chętniej tłumaczyłabym je jako czyściec, do którego trafiają po prostu wszystkie dusze, tylko jedne na dłużej, a inne na krócej, w zależności od tego, jak zostaną ocenieni przez Króla Piekła, Yanluo Wanga, chińskiego odpowiednika Jamy. Ponoć to właśnie Król Piekła stworzył Bykogłowego i Końskogębego, poruszony faktem, że po całym życiu wypełnionym ciężką pracą dla człowieka, i tak wylądowali w piekle. Ci dwaj nie są tylko strażnikami i eskortą, ale również posłańcami królewskimi. 

Jednak większość źródeł podaje, że tak naprawdę obaj pochodzą z Indii, z tradycji buddyjskiej a nawet wcześniejszej niż buddyjska. Bykogłowy zwał się Gośīrṣa, co oznacza właśnie głowę byka; w Chinach pojawił się bardzo wcześnie za sprawą Dharmarakszy, tocharskiego poligloty, który namiętnie tłumaczył buddyjskie sutry na chiński. Ciekawostką jest to, że początkowo to on był władcą piekła, ale w którymś momencie stał się strażnikiem. Jeszcze ciekawsze jest pochodzenie Aśvaśīrṣy - Końskogębego. Ponoć wywodzi się on od samego Wisznu! Miałby być jego końskogłowym wcieleniem - Hajagriwą (dosł. końską szyją). A że Wisznu jest poniekąd prototypem buddyjskiego Awalokiteśwary oraz taoistycznego Końskiego Króla 馬王 - mamy tutaj pełen synkretyzm religijny. Co zaskakujące, obaj zostali opisani w Sutrze Bohaterskiej, ale wówczas jeszcze inaczej się nazywali. To znaczy Bykogłowy pozostał już Bykogłowym, ale Końskogęby był dawniej nazywany Końskogłowym 馬頭. Nie wiadomo, w którym momencie i dlaczego stał się Końskogębym - być może właśnie dlatego, że Hajagriwa jest w Chinach nazywany Końskogłową Guanyin 馬頭觀音 i trzeba go/ją było odróżnić od strażnika piekieł? 

Pojawili się na chwilę w Wędrówce na Zachód - Sun Wukong ich pokonał (a jakże!) i wykreślił z piekielnego rejestru żyjących dusz wszystkich nieludzi z niezwykłymi mocami, dzięki czemu zapewnił sobie i zwojemu potomstwu pewien rodzaj nieśmiertelności. 

Znalazłam też jedną legendę, zgodnie z którą to właśnie strażnicy podczas przeprawy przez piekielny most Naiheqiao 奈何橋 decydują, kogo przepuścić, a kogo zepchąć z mostu, rzucić na pożarcie jadowitym wężom i innym potworom. Dlatego też zdarza się, że ludzie palą dla nich piekielną forsę, by zapewnić swoim zmarłym ich łaskawość w trakcie przeprawy (nie posmarujesz, nie pojedziesz...). 

Tutaj poczytacie o ich japońskich wersjach.

2020-04-28

Nezha 哪吒

Nezha to popularne bóstwo z chińskich mitów ludowych. Nazywany często "Trzecim Księciem" (三太子, San Taizi) jest młodym bogiem, który toczy walki ze smokami, wężami i innymi potworami; chętnie staje w obronie uciśnionych. Jest generalnie dobry, ale psotny i podstępny. Pojawia się jako jeden z bohaterów w Wędrówce na Zachód. W ikonografii przedstawiany jest często stojący na ognistej obręczy podczas walki z wrogami. Matka urodziła go po trzyletniej ciąży jako bezkształtną bryłę mięsa, którą ojciec następnie rozbił, nadając mu postać. W innej wersji przychodzi na świat z kwiatu lotosu - stąd jego inne imię: Trzeci Książę Kwiatu Lotosu 蓮花三太子. Tradycja buddyjska przedstawia go jako syna Wajśrawany w chińskiej wersji, która jest niejako połączeniem hinduskiego bóstwa z tangowskim bohaterem, ale znalazł drogę również do panteonu taoistycznego - tu jest nazywany Marszałkiem Środkowego Ołtarza 中壇元帥.
Podobno bóstwo to bazuje na dwóch postaciach hinduizmu. Pierwsza to jaksza o imieniu Nalakubar, syn Kubery, od którego imienia pochodzi imię Nezha. Druga to dziecko-Kryszna. Obie te postaci są mocarnymi dzieciakami, które dobrze sobie radzą w życiu. Dlatego też nasz Nezha od razu po urodzeniu potrafi chodzić i mówić - jest bardzo niezwykły.
Zgodnie ze znaną już nam powieścią o bogach i demonach Stworzenie Bogów, Nezha urodził się za czasów dynastii Shang. Jeden z taoistycznych nieśmiertelnych, Taiyi Zhenren, został jego nauczycielem. Pewnego dnia okoliczna ludność prosiła bogów o deszcz, składając ofiary. Okazało się jednak, że zwykłe ofiary nie starczają Wschodniemu Smoczemu Królowi Ao Guangowi. Zażyczył sobie dziewczynki i chłopca. Traf chciał, że Nezha bawił się z dwójką dzieci koło morza, gdy podwładny Ao Guanga się zjawił, by sprostać zamówieniu. Niedobrze się to dla niego skończyło: Nezha złoił mu skórę. Wówczas Ao Guang wysłał swego trzeciego syna, tego jednak Nezha zarżnęła i wypatroszyła. Później jest cała awantura, zahaczająca nawet o Nefrytowego Cesarza. W końcu Nezha popełnia samobójstwo, by za jego grzechy nie cierpieli rodzice ani społeczność, a jego matka stawia mu kapliczkę. Staje się ona szybko miejscem kultu, ponieważ Nezha cudownie leczy chorych i ułomnych. Ojciec spala kapliczkę, bo wciąż jest zły na Nezhę z racji kłopotów, których przysporzyła. Nezha, przywrócona do życia przez swego nauczyciela, chce się zemścić. Tu znowu jest milion przygód i opowieści o ich walkach. W tym świetle trochę zaskakujące jest, że jest również symbolem nabożności synowskiej i traktowana jest jak "bóg od dzieci", któremu rodzice składają ofiary, by ich dzieci były zdrowe, mocne i... posłuszne.
Słynne są atrybuty księcia - broń typu złota Obręcz Wszechświata, czerwona Niebiańska Szarfa, Krążki Wiatru i Wody, na których się przemieszcza*, Włócznia z Ogniowym Szpicem i tak dalej. Jest przedstawiany przeważnie jako młodzieniec czy wręcz dziecko. Z rzadka - z trzema głowami i sześcioma rękami. W niektórych legendach pluje tęczą. W Podróży na Zachód Nezha walczył z Sun Wukongiem, gdy ten się sprzeciwił Nefrytowemu Cesarzowi. Później zostali przyjaciółmi i Nezha pomagał pielgrzymom walczyć z demonami.
Chińczycy kochają to bóstwo - dlatego jest bohaterem ponad 20 różnych filmów i programów telewizyjnych, zwykłych i animowanych, że o grach nawet nie wspomnę. Najstarszy film o Nezha to czarno-biały film o narodzinach Nezha z lat dwudziestych XX wieku! No a poza tym pojawia się oczywiście w adaptacjach Podróży... oraz Narodzin bogów.
W 2019 roku pojawiła się animacja o Nezha - również opowiadająca o tym, jak bóstwo przyszło na świat. Jest ciekawie narysowana, zrobiona z wielkim rozmachem i w krótkim czasie stała się najbardziej kasowym chińskim filmem animowanym wszech czasów... ale ja wolę i tak wersję z 1979 roku. O tym jednak następnym razem.

*one właśnie są powodem, dla którego Nezha jest odpowiednikiem naszego świętego Krzysztofa - jej podobiznę w postaci malutkiej figurynki stawiają w samochodach profesjonalni kierowcy ciężarówek, taksówek czy autokarów.

2020-03-21

Amla - yunnańska oliwka 滇橄榄

Amle dojrzewają podobno dopiero na jesieni, jednak w Kunmingu da się je przyuważyć na straganach już w marcu. Ręcznie zbierane, kwaśne, gorzkie i cierpkie jagody liściokwiatu garbnikowego przywędrowały do Yunnanu zapewe z Indii, w których jest roślina ta jest uprawiana na wielką skalę. Niemal nikt tych okropnych owoców nie spożywa bezpośrednio, a dopiero po ukiszeniu czy też wymoczeniu w słonej wodzie i obtoczeniu w płatkach chilli. Można ją jeść gotowaną (na przykład jako jeden ze składników dalu) - choć mówiąc szczerze, smak amli nie podbił mojego serca - no, może z wyjątkiem amli kandyzowanej (taką też się sprzedaje; można ją zajadać po posiłku jak lekarstwo na dobre trawienie). Skoro jednak owoce są takie niedobre, dlaczego się je w ogóle uprawia? Otóż są używane w tradycyjnej indyjskiej medycynie, zarówno świeże, jak i suszone. Zresztą - używa się nie tylko samych owoców, ale też nasion, liści, korzeni, kory i kwiatów. Jest oczywiście remedium na najróżniejsze schorzenia, przedłuża życie, obniża gorączkę, poprawia trawienie, leczy z zaparć, oczyszcza krew, ratuje przed kaszlem, wzmacnia serce, poprawia wzrok, działa na porost włosów, a nawet pomaga na mózg! Tyle o tradycji. Współczesne badania pokazują, że owoce amli wykazują działanie antywirusowe i antybakteryjne.
Poza tym używa się jej do produkcji atramentów, szamponów i olejków do włosów (podobno dzięki nim włosy są nie tylko mocniejsze, ale również mniej siwe), a także do produkcji utrwalaczy barwników do tkanin. Z liści można po wysuszeniu zrobić pięknie pachnące wnętrze poduszki.
W Yunnanie jest amla ważnym składnikiem diety i lekarstw wielu grup etnicznych, przede wszystkim Dajów, Hani i Yao. Chyba jednak żadna z naszych religii nie traktuje amli jak świętego drzewa. Za to w hinduizmie jest ona ważna: teksty tantry hinduistycznej, wymieniają to drzewo jako jedno z pięciu, które tradycyjnie wymagane są w miejscu wykonywania sadhany. Inne przekazy mówią o drzewie liściokwiatu jako o siedzibie Lakszmi.
W Yunnanie często się mówi o jej właściwościach prozdrowotnych: pomaga na kaszel i ból gardła, gasi pragnienie itd. Często się ją u nas kisi, dodając do zalewy oprócz soli również lukrecji chińskiej i miodu.
Można też na jej bazie przyrządzić leczniczą nalewkę, pamiętając, by cukru lub miodu dodać naprawdę dużo.
A ja tymczasem otwieram kolejną paczuszkę z kandyzowaną amlą, która doskonale sprawdza się jako cukierki na ból gardła:

Nawet gotowanie w syropie cukrowym nie pozbawia amli całej goryczki i cierpkości. A jednak Tajfuniątko ją uwielbia! Dziwne dziecko...