Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yunnan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yunnan. Pokaż wszystkie posty

2016-01-25

Yunnańskie desery

Po raz kolejny mam przyjemność uczestniczyć w akcji "W 80 blogów dookoła świata". Tym razem na tapetę wzięliśmy desery z różnych stron świata. Jak wiecie, tematy kulinarne są mi szczególnie bliskie; nie mogłam sobie odmówić przyjemności uporządkowania listy moich ukochanych yunnańskich deserów. Przynajmniej niektóre z nich mogą się Wam wydać zaskakujące. Mam też nadzieję, że zrozumiecie, jak wielkim poświęceniem była dla mnie rezygnacja z czekolady, kukułek i tortów na rzecz takich deserów. I jak wiele samozaparcia i cierpliwości trzeba było, by część z tych deserów przestała mnie straszyć po nocach, a zaczęła mi smakować... Wszystkie te desery to pozycje, które można znaleźć w knajpach albo na specjalnych deserowych straganach; w domach się ich w większości nie przyrządza.
Nie chcąc faworyzować żadnej pozycji, postanowiłam ułożyć przekąski alfabetycznie. Nie obślińcie klawiatury!

Budyń ryżowy 米哺/布
Kunmińska przekąska. Zrobiony z mleka, mąki ryżowej i cukru jest dokładnym odpowiednikiem naszego budyniu: gęsty, lepki, słodki, nadający się do jedzenia łyżeczką. W tutejszej tradycji gotuje się go w kamionkowych garnuszkach, do których mniej przywiera.

Chrupiące jaskółcze gniazda 燕窩酥
Czyli przekąska będąca czymś między naszymi faworkami, a ciastem francuskim. Więcej pisałam o nich tutaj.

Ciastka księżycowe z szynką 火腿月饼
Czyli ciastka z nadzieniem z piekielnie słonej suszonej szynki wymieszanej z cukrem/miodem. O tym, skąd się ten nietypowy przysmak wziął i czy naprawdę ktoś to w ogóle je, pisałam tutaj. Ciekawostka: choć ciastka księżycowe są tradycyjną przekąską z okazji Święta Środka Jesieni, te tradycyjne, szynkowe, można w Kunmingu kupić cały rok.

Ciba (czyt.cyba) 糍粑
Placuszki utłuczone z ugotowanego wcześniej na parze kleistego ryżu; wkład mniejszości etnicznych w yunnańską kulturę. Ja się z nimi zetknęłam po raz pierwszy podczas obchodów Nowego Roku ludu Hani. O obchodach i placuszkach możecie więcej poczytać tutaj.

Cukierki dzyń dzyń 丁丁糖
Twarde jak skała cukierki maltozowo-sezamowe. Przepyszne! Pisałam o nich więcej tutaj.

Cukierki z mączki sojowej 豆末糖
Ta sama mączka,
w której można obtoczyć tangyuany, może służyć do wyrobu cukierków. Soję najpierw się piecze, a następnie mieli na mąkę. Ta zaś, wymieszana z maltozą i poddana działaniu wysokiej temperatury i wielokrotnemu składaniu, tworzy klejące się do rąk i zębów, lekko mączne, wielowarstwowe cukierki.

Faluda 泡鲁达
Choć pierwotnie pochodzi raczej z okolic Indii, jest też ukochanym deserem yunnańskiego ludu Dai. W każdej dajskiej knajpie znajdziemy mniej lub bardziej skomplikowaną wersję tej przekąski/napitki. Pisałam o niej więcej tutaj.

Grillowane "kawałki przynęty" 烧饵块
Czyli placuszki ryżowe pieczone na grillu, posmarowane sosami i często z nadzieniem w postaci długiego "pączka" youtiao. Więcej pisałam o nich tutaj. A o tym, skąd się wzięła nazwa - tutaj.

Kandyzowana beninkaza szorstka 冬瓜蜜饯
W Polsce kandyzuje się cytrusy, wiśnie, pigwy... i chyba niewiele poza tym, prawda? Przynajmniej ja się nie spotkałam. W Azji zobaczyłam jeszcze kandyzowany imbir. Ale bodaj tylko Yunnańczycy mogli wpaść na pomysł ukandyzowania czegoś, co jest podobne raczej do dyni... Jest to tradycyjna przekąska z Yuxi.

Kisiel lotosowy z ciastem ryżowym 调糕藕粉
Kisiel lotosowy to kisiel ze sproszkowanego kłącza lotosu z małym dodatkiem cukru. Tak się go jada w domach. Kiedy zaś idzie się na deser "na miasto", w knajpie dodaje się doń ugotowane wcześniej na parze ciasto ryżowe, a także rodzynki, cukier różany, sezam i całą gamę innych dodatków. Solidnie wymieszane nie jest już ani tak suche jak ciasto ryżowe, ani tak lejące jak kisiel. Jest idealne. Więcej możecie poczytać o nim tutaj.

Korzeń orchidei 蘭花根
Oczywiście nie chodzi o prawdziwy korzeń, a o ciasteczka, które kształtem skojarzyły się Yunnańczykom z tymi korzeniami. Są to malutkie kawałki ciasta, smażone w głęboki tłuszczu i szczelnie obsypane cukrem.

Kruche baozi 破酥包子
Baozi, czyli nadziewane drożdżowe kluski gotowane na parze, znane są w całych Chinach. Wkładem Yunnańczyków są tzw. kruche baozi, do których ciasto przyrządza się ze smalcem. Dzięki temu robią się wielowarstwowe jak ciasto francuskie; od zwykłych różnią się zarówno smakiem, jak i konsystencją. Do moich ukochanych deserów należą kruche baozi ze słodkim nadzieniem fistaszkowym, sezamowym albo z ziaren perilli.

Kwiatowe ciasteczka 鲜花饼
Różany, jaśminowy czy chryzantemowy farsz w tutejszej wersji francuskiego ciasta - to chyba moje największe kunmińskie zaskoczenie. Zwłaszcza, że nie nauczyli się ich Yunnańczycy robić od Francuzów czy innych obcokrajowców; wpadli na ten pomysł całkiem sami! Więcej pisałam o nich tutaj.

Lwie ciacho 獅子糕
Kolejna przekąska na bazie ryżu i cukru. Przedstawiając je Polakom zazwyczaj mówię, żeby sobie wyobrazili flipsy kukurydziane, będące jednocześnie mordoklejkami. Brzmi ciekawie, prawda? Więcej pisałam o nim tutaj.

Nowoczesne placki 摩登粑粑
Czyli najbliższa drożdżówce rzecz w całych Chinach. Skąd się wzięła i co nasze placki mają wspólnego z Ameryką - to już zupełnie inna historia. Którą zresztą opowiedziałam tutaj.

Placki z Guandu 官渡粑粑
Pszeniczne... hmmm... drożdżówki, tak, to chyba najlepsza nazwa. Nadziewane na słodko: pastą fasolową, pastą sezamową, fistaszkami itp. Więcej o nich i o części Kunmingu, z której pochodzą, pisałam tutaj.

Placki z Xizhou 喜洲粑粑
Czyli kruchutkie placki, opiekane z dwóch stron naraz, a nadziewane na słodko lub słono. Więcej pisałam o nich tutaj.

Powracające ciastka 回饼
Ciastka na bazie drożdży, sody i amoniaku, doprawione solą i pieprzem syczuańskim (!). Pisałam o nich więcej tutaj.

Ryż dmuchany 米花糖
Chyba wszyscy pamiętamy tę przekąskę z dzieciństwa. Tyle, że tutaj często ryż taki nie jest podawany w formie sypkiej, a sklejony w ryżowe kulki przy pomocy karmelu lub maltozy.

Ryż w ananasie 菠萝饭
Czyli przyprawiony na słodko ryż kleisty, ugotowany i podany w wydrążonym ananasie. Dokładny opis wraz z przepisem znajdziecie tutaj.


Ser
W Yunnanie dwa typy sera jada się na słodko: rushan 乳扇 "mleczny wachlarz", czyli dalijski ser podpuszczkowy jest grillowany, a potem smarowany słodkimi dodatkami i podawany na patyku. Pisałam o nim więcej tutaj. Drugim podawanym na słodko serem jest twaróg z jaczego mleka, podgrzewany i obficie posłodzony cukrem, dostępny w każdej porządnej tybetańskiej knajpie.

"Słodka wódka" 甜白酒
Dawniej - produkt uboczny produkcji wódki ryżowej. Obecnie - bardzo popularna przekąska. Jest to podfermentowany ryż (najczęściej kleisty) w formie półpłynnej, razem z ziarenkami, słodki i lekko alkoholowy (1,5-2%). W sklepach można ten deser nabyć w słoikach, ale najlepsze "słodkie wódki" jakie jadłam, pochodziły od wiejskich bimbrowników. Co za rozkosz! Smak podobny do "winka", które Mama robiła dla mnie z drożdży podczas robienia ciasta drożdżowego. Lekko musujące, słodkie...
Słodką wódkę można spożywać na zimno bądź gorąco, samą lub z dodatkami. W Yunnanie popularnym dodatkiem są kluseczki ryżowe tangyuan. Podawana na ciepło słodka wódka jest doskonałym lekarstwem na dolegliwości kobiece.

Tangyuany w mączce sojowej 豆面汤圆
Tangyuany to kluski z mąki z kleistego ryżu i wody, które mogą być albo malutkimi kluseczkami, albo większymi, nadziewanymi na słodko knedelkami. Gotuje się je w gorącej wodzie i już są gotowe. W Kunmingu podaje się je tradycyjnie albo w "słodkiej wódce" albo obtoczone mączką sojową, w sosie na bazie brązowego cukru.

Tofudyń 甜豆花
Przyjaciółka ochrzciła tak tofu o miękkiej konsystencji (tzw. kwiat sojowy), przyrządzone na słodko. Czyli z cukrem, kandyzowanymi owocami, sezamem czy innymi fistaszkami.

Woda papajowa 木瓜水
Czyli napój, który nie tylko nie jest wodą, a raczej galaretką, a w dodatku nie ma nic wspólnego z papają, bo robiony jest ze wzdętki miechunkowej. A o co w tym wszystkim chodzi, pisałam dokładnie tutaj.

Zimny kleik ryżowy 冰稀飯
To przekąska, która pochodzi z Yunnanu, a najpopularniejsza jest w Mengzi, w „województwie” Honghe. Jest to, jak sama nazwa wskazuje, kleik ryżowy, podawany na zimno. Są dwie podstawowe wersje smakowe: słodka i słona, przy czym osobiście uważam, że ta słona to kompletna pomyłka. W wersji słodkiej smak bierze się z czerwonej fasolki azuki, czasem dodane są inne słodkości - prażone fistaszki, sezam, rozpuszczony w wodzie brązowy cukier, kandyzowane owoce itp. Więcej pisałam o tym tutaj.

Zupy mleczne
Chińczycy nie pijają mleka. To jest teoria. W praktyce na przykład w Kunmingu z dawien dawna ulubioną przekąską dzieci i dorosłych były zupy mleczne z rozmaitymi wkładkami. Najpopularniejsze to zupa mleczna z mahua oraz zupa mleczna z erkuajami, obie solidnie posłodzone.

Spojrzałam na ten cokolwiek przydługi wpis i nagle zrozumiałam, dlaczego nigdy mi się nie udało w Yunnanie przejść na dietę...

Poniżej znajdziecie linki do pyszności z innych krajów. Jeśli zaś spodobała Wam się nasza akcja i chcielibyście dołączyć, piszcie na adres: blogi.jezykowe1@gmail.com

FRANCJA: Français mon amour - Francuskie słodkości; Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim - Słodki Paris-Brest; Madou en France - Crème brulée bez mleka

GRUZJA: Gruzja okiem nieobiektywnym - Orzechowe desery

HISZPANIA: Hiszpański na luzie - Przepis na pyszny i prosty hiszpański placek: coca de llanda z Walencji

IRLANDIA: W Krainie Deszczowców - Jakimi deserami zajadają się Irlandczycy

KIRGISTAN: Enesaj.pl - Czak-czak, czyli na słodko od Podlasia do Azji Środkowej

NIEMCY: Niemiecki po ludzku - Ulubiony deser; Językowy Precel - Niemieckie desery i ciasta

ROSJA: Blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim - Desery najbardziej popularne w Rosji

STANY ZJEDNOCZONE: Specyfika języka - Amerykańskie pączki z dziurką

TANZANIA: Suahili online - Ulubiony tanzański deser

TURCJA: Tur-Tur Blog - Mój ulubiony turecki deser; Turcja okiem nieobiektywnym - Kraina lodów

WIELKA BRYTANIA: Angielska Herbata - Słodka kwintesencja brytyjskiej sztuki kulinarnej

WŁOCHY: Studia, parla, ama - Słodko, coraz słodziej

2015-12-19

ryż w ananasie 菠蘿飯

Jedną z moich ukochanych yunnańskich kuchni jest kuchnia dajska, czyli - tajska ze specyfiką chińską. Wiele przepisów znanych z Tajlandii i tu ma swe zastosowanie. Ponieważ jednak na kuchni tajskiej znam się raczej umiarkowanie, mówić jednak będę o tym, co u nas w Yunnanie.
Jest więc w Yunnanie popisowe danie dajskie, jedna z moich ulubionych przekąsek... A może deserów? Nie, jednak obiadów... Pal licho. Jeden z moich ulubionych przysmaków: ryż w ananasie. Dziś podam Wam nie tylko przepis na oryginalny ryż, ale również na polską, łatwą w wykonaniu podróbkę.

Wersja tradycyjna:
Składniki:
  • dojrzały ananas z płaskim "dnem"
  • ryż kleisty - ilość w zależności od wielkości ananasa. Powiedzmy, że mniej więcej "woreczek" na pewno wystarczy.
  • trochę soli
  • trochę cukru
Wykonanie:
  1. ryż kleisty KONIECZNIE trzeba przed gotowaniem namoczyć, najlepiej około dwie godziny.
  2. ugotować ryż "al dente" - czyli dodać mniej wody, niż zwyczajowo byśmy dodali. Jeśli zazwyczaj na szklankę ryżu potrzebujemy dwóch szklanek wody, to tutaj dodamy maksymalnie półtorej szklanki.
  3. w międzyczasie przygotowujemy ananasa: ścinamy mu czubek i go odkładamy na później. Następnie wydrążamy miąższ, uważając, by nie przebić skóry. Miąższ drobno kroimy i wsadzamy do lekko osolonej wody. To taki trick, którego się nauczyłam w Chinach - ananas wsadzony do wody z solą jest słodszy!
  4. Odsączony ananas mieszamy pół na pół z podgotowanym ryżem. Dosładzamy do smaku - ja nigdy nie dodaję więcej niż płaską łyżkę cukru trzcinowego. Mieszanką faszerujemy nasz ananas i przykrywamy odciętym wcześniej czubkiem.
  5. wsadzamy ananas do stabilnej miseczki, a miseczkę do wysokiego garnka, w którym się on swobodnie zmieści. Wlewamy tyle wody, by nie dosięgała brzegów miseczki. Gotujemy około kwadransa/dwudziestu minut w zależności od tego, jak twardy był ryż po poprzednim gotowaniu.


W Yunnanie najczęściej używa się ryżu kleistego fioletowego, jednak z powodzeniem można go zastąpić białym albo te dwa gatunki wymieszać.



Wersja uproszczona:
Składniki:
  • dowolny ryż dobrej jakości
  • ananas - może być z puszki
  • rodzynki, suszone morele itp. - po uważaniu.
  • ewentualnie cukier
Wykonanie:
Składniki (pół na pół ryż i reszta) wymieszać i ugotować.
Ważne! Trzeba pamiętać, że cukier ma tendencje do przypalania się, więc jeśli gotujemy w zwykłym garnku, a nie w garnku do gotowania ryżu, należy często ryż mieszać. Ja nie mam tego kłopotu - garnek do gotowania ryżu doskonale ułatwia pracę. Taki ryż podawaliśmy z ZB w Polsce, gdy się okazało, że dostępne w Polsce świeże ananasy nie bardzo się nadają do spożycia...

2015-12-14

Hongu 紅谷 Czerwona Dolina

Każdy ma jakieś guilty pleasures. Niektórzy pierwszego dnia zjadają cały kalendarz adwentowy, niektórzy mieli dokończyć rozdział, a dokańczają ostatni tom trylogii, jeszcze inni przy każdym kominiarzu chwytają za guzik, jednocześnie twierdząc, że wcale nie są przesądni.
Moje nałogi... Ech, lista długa jak książka telefoniczna. Jeden z tych nałogów jest jednak cokolwiek zaskakujący. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że nie cierpię chodzić na zakupy - z wyjątkiem targowisk i kupowania przysmaków, oczywiście. W sklepach odzieżowych się zwyczajnie nudzę, przy butach szlag mnie trafia, bo mam nietypowy rozmiar stopy, a w sklepach muzyczno-filmowych cierpię na oczopląs i unikam ich jak ognia, zwłaszcza w okolicach wypłaty. A jednak jest jeden sklep, pardon, sieć sklepów, do której wchodzę przy każdej nadarzającej się okazji. Są to sklepy yunnańskiej marki wyrobów skórzanych Hongu, w których mogłabym zniknąć na długie godziny.
No dobra, przesadziłam. Ale mogę wejść tam na kwadrans i wyjść zachwycona, a to rzadko spotykane.
Firma powstała w 2002 roku w Kunmingu, ale legenda firmowa głosi, że przodkowie właściciela od 600 lat zajmowali się garbarstwem w Lijiangu. Marka szturmem zdobyła rynek: już w 2012 roku mieli ponad 1500 placówek, oferujących wyłącznie ich produkty, a potem... przestali liczyć. Robią torby, torebki, piterki dla panów, portfele wszelkiej maści, paski i inne akcesoria skórzane. Część klasyczna, część współczesna, a część - inspirowana Chinami. Na przykład chińską porcelaną:
ale również kaligrafią czy wzorami ludowymi.
Wchodzę do ich sklepu i ucztuję: przymierzam, wdzięczę się przed lustrem, podziwiam piękne wykonanie... ZB pyta, którą mi kupić, ja zerkam na cenę, stwierdzam, że może jednak żadną, odpowiadam, że jeszcze się zastanowię, a panie ekspedientki mnie żegnają głębokim ukłonem, choć nigdy tam nic nie kupuję.
Kupiłam raz, w prezencie dla Mamy. U Niej się taka torebka nie zmarnuje :)
A tu ich strona internetowa, sami zerknijcie na te cuda!

2015-12-07

tykwowe szczęście

Obok popularnych w całych Chinach węzełków ze znakami szczęscia itd. są w Yunnanie dostępne dwie podstawowe ozdoby/pamiątki, bazujące na pomysłach węzełkowych, ale z yunnańską specyfiką. Po pierwsze są to oczywiście wieszadełka w obramowaniu węzełkowym z herbatą pu'er:
Jeśli kupicie, pamiętajcie, że nadają się tylko do wiszenia, pachnienia i wyglądania, a nie do parzenia, bo poza herbatą znajdują się w tych ozdobach środki utwardzające.
Druga ozdoba jest cokolwiek lżejsza, ale niestety również mniej trwała. Są to tykwy na szczęście:
Do tykwowych ozdób i przedmiotów codziennego użytku mam wielki sentyment. Yunnańczycy wykorzystują tykwy gdzie tylko się da: jako instrument, jako naczynia oraz przyrządy kuchenne. Uwielbiam takie rzeczy!

2015-11-25

Prezenty dla fana Yunnanu

25 dzień danego miesiąca = akcja W 80 blogów dookoła świata. Oczywiście jeśli zdążę. I jeśli wpadnę na pomysł, co mogę zmieścić pod narzuconym z góry tematem. I jeśli temat w ogóle do mnie przemówi. Zazwyczaj jednak się udaje, bo to przecież szansa na zerknięcie na mój kawałek świata pod trochę innym kątem.
Tym razem, z racji zbliżających się Świąt, postanowiliśmy napisać o tym, co fan danego kraju/języka/miejsca może dostać pod choinkę od bliskich sprzyjających jego manii. Oczywiście - absolutnie nie ograniczamy Was do robienia prezentów wyłącznie świątecznych! Róbcie te prezenty tak często, jak tylko możecie, przecież dawanie jest stokroć przyjemniejsze od brania, prawda? Kolejność pomysłów na prezenty jest absolutnie przypadkowa, dodawałam je w miarę przypominania sobie, co mnie cieszyło.

Herbata

Yunnan to królestwo herbaty. Setki gór i pagórków porośnięte są herbacianymi krzewami i drzewami, robi się z nich różne gatunki herbaty, ale głównie zieloną, białą, czarną i pu'er. Z pu'eru Yunnan słynie najbardziej, ale jest to raczej prezent dla zadeklarowanych fanów tego typu herbaty; przeciętnemu śmiertelnikowi pu'er rzadko smakuje za pierwszym razem. Z moich osobistych doświadczeń wynika, że miłość do pu'erów rodzi się stopniowo, ale kiedy już do niej dojrzejemy, na inne gatunki herbaty patrzymy z lekkim politowaniem - bo co to za herbata, której nie da się parzyć minimum 30 razy?... Dla początkujących herbaciarzy polecałabym więc raczej yunnańskie herbaty czarne i zielone. Oczywiście miłym dodatkiem do herbaty są utensylia potrzebne do właściwego jej zaparzenia. Wszystkie te rzeczy, wraz z setkami cudownych herbat można nabyć w Kunmingu w Mieście Herbaty. Przy kupnie serwisu herbacianego zwróćcie szczególną uwagę na słynną ceramikę z Jianshui.

Robaki

Mam przyjaciółkę, która każdą wizytę w Kunmingu zaczyna pytaniem: "czy pójdziemy na robaki?", a jeśli odpowiedź jest twierdząca, zaczyna podskakiwać z radości. Przyjaciółka, nie odpowiedź. Tak, Yunnan słynie ze spożywania insektów - szarańcza, konik polny, zadrzechnia vel robak bambusowy, larwa szerszenia - wszystkie razem i każde z osobna to doskonałe źródło białka i smakowita przekąska zarazem. Dla wszystkich tęskniących za tymi cokolwiek nietypowymi delicjami, Yunnan przygotował... weki. Można więc kupić słoik ulubionych robaków i zawieźć stęsknionemu fanowi Yunnanu...

Fajka

Yunnan słynie nie tylko z herbaty, ale również z tytoniu. O samym tytoniu się nie wypowiem, bo nie palę, nie zamierzam i się nie znam, ale istnieje jedna okołotytoniowa pamiątka, która jest kwintesencją Yunnanu: bambusowa fajka wodna. Bambus się na fajkę wodną świetnie nadaje, ponieważ jest pusty w środku i wygodny w obróbce. Dlatego na każdym większym targu z durnostojami można znaleźć setki fajek - od maleńkich, ozdobnych, aż po wielgachne, takie, które trzeba palić opierając je o podłogę.

Stroje ludowe

Yunnan zamieszkuje ponad 26 grup etnicznych, które w dodatku są jeszcze wewnętrznie podzielone. Mają różne języki, różne pismo, różne zwyczaje - i oczywiście różne stroje. Wyjeżdżając z Yunnanu, sama się obkupiłam w te cudne ciuchy; nie wpadłam wówczas na to, że mogłabym takie stroje podarować komuś w prezencie. Do moich ulubionych należą stroje dajskie, yijskie, bajskie, stroje ludu Naxi, Sani, Hani i Lisu, tybetańskie... Och, właściwie trudno powiedzieć, których nie lubię...

Dalijski tie-dye

Skoro już jesteśmy przy strojach, powiem o najsłynniejszym bodaj yunnańskim materiale, czyli dalijskich tkaninach nierównomiernie farbowanych. Uważam, że świetnie się nadają jako prezent nie tylko dla fana Yunnanu czy Chin, a po prostu dla każdego miłośnika rękodzieła. Tkaniny te są wykonywane teraz właściwie dokładnie tak, jak setki lat temu. Kiedyś podejrzałam cały proces produkcji; jeśli Was to ciekawi, zerknijcie tutaj. Sama mam w domu parę takich obrusów i nawet tradycyjnie wykonaną bluzkę.

Róża

To znaczy właściwie nie sama róża, a produkty z różą. Może Was to szalenie zdziwić, ale Yunnan słynie z różanych produktów - od konfitur przez różane ciasteczka aż po kremy i wody toaletowe. Sama ich chętnie używam - są dobrej jakości, nie uczulają no i - przede wszystkim - pięknie pachną. Chociaż z ręką na sercu powiem, że ja i tak najbardziej lubię różę spożywać na kanapce albo jako nadzienie drożdżowych rogalików... 

I właściwie na tych drobiazgach mogłabym skończyć, bo w sumie są to prezenty ciekawe i - z punktu widzenia fana Yunnanu - fajne. Zapytałam jednak Przyjaciółkę, w Yunnanie mocno zakochaną, co Ona by poleciła jako prezent okołoyunnański. No i strzeliła: po pierwsze - żarcie (no tak, ja nie wymieniłam nic poza robakami, ale dla przeciętnego śmiertelnika półmetrowa laska cynamonu, któraś z licznych przekąsek czy choćby przepyszny yunnański ryż byłyby na wagę złota), a po drugie...

Chuiguo

Czyli specjalny cynowy garnek do przygotowania yunnańskiego gorącego kociołka. Składa się z miski i z kominopiecyka,
dzięki któremu miska jest cały czas podgrzewana; jest to naczynie mocno tradycyjne i faktycznie bardzo yunnańskie, ale może trochę nieporęczne - zajęłoby pewnie prawie całą walizkę... To może polecę, również dla łasuchów, yunnański ceramiczny garnek parowy, z którego wychodzi najlepszy rosół świata?

No dobrze. To wszystko są prezenty bardzo yunnańskie, ale mają jedną zasadniczą wadę - można je dostać tylko w Yunnanie. Co jednak z tymi, którzy chcieliby poczuć się jak w Yunnanie, ale nie mogą chwilowo opuścić Polski? Dla tych idealnym prezentem będzie zapewne książka

Niebo w kolorze indygo

Od razu mówię: nigdy nie czytałam w całości, w ręce trafiło mi zaledwie parę stron i już na tych paru stronach znalazłam błędy rzeczowe. Cóż, dziewczę spędziło w Yunnanie tylko dwa lata - niby dużo, ale prawie cztery razy mniej ode mnie, więc i potknięcia się zdarzają. Jednak soczystość opisów i wspaniałe zdjęcia moim zdaniem równoważą niedostatki. Myślę, że dla każdego zakochanego w Yunnanie człowieka będzie ta książka wspaniałą sentymentalną podróżą.

Na tym skończę. A dla Was - pomysły na prezenty związane z innymi częściami świata:
Francja: Madou en France - Francuska wishlista, czyli prezenty dla frankofila; Francais mon amour - 5 pomysłów na prezent dla miłośnika Francji; Love for France - Co dać frankofilowi pod choinkę?; Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim: Kochanie, co mi kupisz pod choinkę?
Hiszpania: Hiszpański na luzie - Prezenty dla miłośników Hiszpanii?
Kirgistan: O języku kirgiskim po polsku - Pomysły na prezenty dla osób zainteresowanych Kirgistanem
Niemcy: Językowy Precel - 3 pomysły na prezenty dla miłośników języka niemieckiego; Niemiecka Sofa - Prezent dla wielbiciela języka niemieckiego
Norwegia: Pat i Norway - Prezenty, które ucieszą każdego norwegofila
Rosja: Blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim: Idealny prezent dla...
Stany Zjednoczone: PAPUGA Z AMERYKI: 10 prezentów dla wielbicieli Ameryki
Szwajcaria: Między Francją a Szwajcarią - Pomysły na prezenty dla wielbicieli Szwajcarii; Szwajcarskie Blabliblu - Szwajcarskie prezenty świąteczne
Szwecja: Szwecjoblog - Pomysły na prezenty dla miłośników Szwecji
Wielka Brytania: Angielska Herbata - Najlepsze pamiątki z Londynu; Angielskic2 - Top Naj prezenty dla Anglofila; Angielski dla każdego - Pomysły na prezenty dla fana języka; English with Ann - prezenty z UK czyli moja wish-lista; LANGUAGE BAY - Pomysły na prezenty dla fana Wielkiej Brytanii - W 80 blogów dookoła świata; English at Tea - Prezenty dla miłośnika Wielkiej Brytanii; English my way - Czym uszczęśliwić anglofana
Włochy: Primo Cappuccino - Jakie prezenty warto przywieźć z Włoch?; Studia, parla, ama - Co podarować wielbicielowi Włoch; Wloskielove - Kilka pomysłów na prezent dla italofila; CiekawAOSTA - Nie tylko włoskie prezenty dla miłośników Włoch

Jeśli chcielibyście do nas dołączyć i też uczestniczyć w takich fajnych projektach, piszcie na adres: blogi.jezykowe1@gmail.com

2015-11-20

白族扎染 bajskie nierównomiernie farbowane tkaniny

Podczas wycieczki do Dali zajrzeliśmy do jednej z pobliskich wioseczek słynących z "tie-dye". Jak sama nazwa wskazuje, chodzi o to, że tkaniny się wiąże i farbuje, co skutkuje nierównomiernym zafarbowaniem tkaniny. Angielska nazwa nie tylko jest łatwiejsza niż polska, ale w dodatku jest idealnym tłumaczeniem chińskiej nazwy "dżaran" 扎染. Pewnie dlatego tak trudno mi się przekonać do wersji polskiej...
W tej części Yunnanu wioseczek słynących z dżaran jest bardzo dużo; jest to jedna z tradycyjnych bajskich sztuk. Tak, sztuk - bo efektem nie są dość obrzydliwe nierównomierne plamiska na tiszertach, a wspaniałe, precyzyjne obrazy.
Najpierw ręcznie się wiąże materiał w supełki,





czasem nawet podszywając tkaninę cieniusieńkimi igłami. W każdej manufakturze istnieją matryce najpopularniejszych wzorów - często najpierw się zaznacza zmywalnymi farbami wzory, a dopiero później wiąże supełki.

Następnie tkanina jest wielokrotnie farbowana przy użyciu naturalnych barwników. Dzięki temu wielokrotnemu farbowaniu, choć materiał dość chętnie "puszcza farbę", to i tak bardzo długo zachowuje kolor. Już nie mówiąc o tym, że z każdym następnym farbowaniem kolor jest głębszy i piękniejszy... Tą częścią zajmują się inni artyści, którzy m.in. wymyślają ciekawe połączenia kolorystyczne poprzez rozwiązywanie części supełków między jednym a drugim farbowaniem i dzięki maczaniu tkanin w kadziach z rozmaitymi barwnikami. 
Później zostaje już tylko rozwiązanie supełków i wysuszenie materiału.








Naszym oczom ukazują się obrazy zwierząt i kwiatów, "malowane" na bawełnie, lnie, welwecie, jedwabiu czy nawet sztruksie - przy czym trzeba pamiętać, że tylko te dwie pierwsze opcje są naprawdę tradycyjne. Tak samo, wybierając różnobarwne materiały, warto pamiętać, że te najbliższe tradycji zawsze będą miały tło w kolorze indygo i wzór całkowicie biały (czy też beżowy w wypadku lnu).
W manufakturach można nabyć wiele wspaniałości: całe komplety ubrań, zasłony, obrusy, szale, szmaciane torebki czy kapelusze, a nawet komplety pościeli. 
W dawnej chińszczyźnie technikę tę nazywano zhaxie 扎缬 albo jiaoxie 绞缬 czyli po prostu wiązanie węzełków, a efekt - materiałem ze związanymi kwiatami 扎花布. Ponoć pierwsze wzmianki o tej sztuce pochodzą już z II w.p.n.e.; z całą pewnością ubrania tworzone tą metodą były popularne za czasów państwa Nanzhao. Za czasów dynastii Tang bajski dżaran wędrował z innymi specjalnościami regionu aż do cesarza!
Najpopularniejszymi barwnikami są urzet barwierski, Strobilanthes cusia, bylica i tym podobne rośliny, porastające gęsto Błękitne Góry.

Wzory są zaczerpnięte głównie z otaczającej rzeczywistości: motywy zwierzęce (ryby, motyle), kwiatowe itd., ale zdarzają się też motywy mające źródło w bajskiej mitologii.
Jeśli kiedyś się wybierzecie do Dali, dajcie się namówić na wycieczkę do manufaktury dżaranów. No chyba, że jesteście mało odporni na piękno, a portfel macie pustawy - wówczas pod żadnym pozorem nie dajcie się namówić na taką wycieczkę! Nie znam bowiem nikogo, kto wróciłby z takiej wyprawy z pustymi rękami...

PS. Część zdjęć dzięki uprzejmości Turkusowej Cioci.