W poprzednim wpisie wspomniałam o tym, że trzeci król Nanzhao, Yimouxun, próbował zgapić od Chińczyków niektóre tradycje. Nie pojął na przykład, że Pięć Świętych Gór taoizmu stało się świętymi z racji tego, że były ważnymi taoistycznymi ośrodkami religijnymi i, biorąc tylko zwyczaj proszenia ziemi i nieba o błogosławieństwo i wsparcie, postanowił, że też wymyśli sobie góry, które się do tego nadają. Oczywiście w obrębie własnego państwa Nanzhao, czyli - z grubsza rzecz biorąc - w Yunnanie.
Zanim jednak razem z Wami poszukam tych gór i przy okazji rzek (bo rzeki również były na swój sposób święte i po chińsku łączyło się je z górami w czteroznaku 五岳四渎), opowiedzmy sobie o tym proszeniu niebios o błogosławieństwo.
Istniało specjalne sformułowanie 封禅 fēng shàn. Wbrew współczesnej intuicji pierwszy znak nie ma nic wspólnego z zamykaniem i ustanawianiem granic; jest nazwą rytuału - składania ofiary niebiosom. Drugi znak, tutaj czytany 禅 shàn, oznacza ofiarę dla ziemi. Zwróćcie uwagę na ten drugi znak 禪 [禅], później wykorzystany dla opisu buddyzmu zen, czytany po chińsku chán. Ceremonia fengshan była ceremonią dziękczynną w czasach pomyślności, którą odprawić musiał sam cesarz, najczęściej na górze Taishan.
No a nasz król Nanzhao postanowił, że też chce dziękować niebiosom i ziemi, tylko jakoś na Taishan mu nie po drodze, więc on sobie wybierze inne pagórki.
Wang Songben 王崧本 w swej nieoficjalnej kronice Nanzhao (南诏野史) pisze o tym, jak ród Meng zaprowadził pokój w całej krainie, wyznaczył święte góry i rzeki, przy okazji siebie mianując synem niebios, obdarowując tytułami siedemnastu mędrców i aż pięćdziesięciu siedmiu bogów gór (Yunnan faktycznie jest mocno górzysty, więc i bogów gór musiało być sporo). Dopiero później lud Naxi i inni mieszkający w państwie Nanzhao zaczęli wznosić świątynie i składać ofiary.
Tak oto narodziły się ważne dla Nanzhao miejsca:
- Środkowa Święta Góra - Cangshan czyli Błękitne Góry w Dali
- Zachodnia Święta Góra - Gaoligong w Baoshan
- Południowa Święta Góra - Mengle między Yuxi a Pu'er
- Wschodnia Święta Góra - Wumeng z najwyższym szczytem Guniuzhai
- Północna Święta Góra - oczywiście Góry Nefrytowego Smoka koło Lijiangu.
Z kolei Cztery Święte Rzeki, będące yunnańską odpowiedzią na Jangcy, Rzekę Żółtą, Rzekę Huai i Rzekę Ji, to kolejno Nujiang, Mekong, Heihui (dopływ Mekongu niedaleko Starego Miasta Lushi) i Jinsha, czyli górny bieg Jangcy.
W ten oto cudowny sposób król Nanzhao uznał się za równego rangą chińskiemu cesarzowi, a swoje królestwo za całkiem niezależne: skoro ma swoje pagórki i rzeki do czczenia, to na co mu, u licha ciężkiego, chiński cesarz?... Porozmawiajmy więc sobie o tym aroganckim władcy.
Yimouxun (異牟尋, 754–808) był synem Fengjiayi, który był synem Geluofenga, który był synem Piluoge, który założył Królestwo Nanzhao. Co ciekawe, był trzecim królem Nanzhao - tytuł przeskoczył nań prosto od dziadka - Fengjiayi zmarł przed swym ojcem. Yimouxun panował w latach 779-808. Był ponoć oczytany i utalentowany, zaś jego największym talentem był ten do ludzi. Gdy tylko objął tron, postanowił razem z Tybetańczykami napaść w sile stu tysięcy żołnierzy na region Shu, czyli dzisiejszy Syczuan, będący już wówczas częścią tangowskich Chin. Plan był taki, że w Shu będzie się znajdować wschodnia stolica Nanzhao. I choć chińskie wojska były znacznie mniej liczne, świetni generałowie i rewelacyjne wyszkolenie tangowskich żołnierzy sprawiły, że połączone siły Nanzhao i Tybetu poniosły dotkliwą klęskę. Klęska była tym dotkliwsza dla Yimouxuna, że Tybet ją wykorzystał przeciw Nanzhao: nadał Yimouxunowi tytuł Króla Wschodzącego Słońca 日东王... i obniżył status Nanzhao do państwa wasalnego, grabiąc bezlitośnie jego zasoby. Yimouxun starał się coś poradzić na ewidentne problemy państwa; najpierw przeniósł o parę kilometrów na północ stolicę, później zmodyfikował administrację, tworząc Dziewięć Shuangów i Trzy Tuo 九爽三托 - był to zbiór dwunastu kluczowych urzędów centralnych Nanzhao, które dzieliły między siebie zarządzanie wojskiem, ludnością, rytuałami, sprawiedliwością, kadrami, budownictwem, finansami, dyplomacją, handlem oraz hodowlą koni i bydła. Jednocześnie, gdy rosło społeczne niezadowolenie z ciężkich podatków i ucisku ze strony Tybetu, zaczął rozmawiać z Chińczykami o możliwym sojuszu z Tangami. Rozmowy wypadły tak dobrze, że Tangowie wraz z Nanzhao w 793 roku zaatakowali Tybet, zadając mu bobu - zdobyli szesnaście twierdz, pojmali pięciu królów i podporządkowali sobie sto tysięcy (!) ludzi! Kolejnego roku wraz z synem Xungequanem 寻阁劝 i posłem tangowskim Cui Zuoshi 崔佐时 udał się do świątyni boga góry Cangshan (czyli Środkowej Świętej Góry), by zawrzeć przymierze. Dobre intencje udowodnił... ścinając posła Tybetu, znosząc tytuł nadany przez Tybet i składając w ofierze złotą pieczęć otrzymaną od Tybetu. Odtąd Tangowie używali wobec kolejnych władców Nanzhao tytułu królewskiego 南诏王. Tybet zaczął podupadać, a Nanzhao rosło w siłę, jednocześnie coraz bardziej się sinizując. Yimouxun zaczął wysyłać dzieci arystokracji do Chengdu po nauki; wspierał wymianę kulturalną. Ten pomysł nie wziął się z niczego: sam był od dziecka gorliwie sinizowany. Przez kogo?
Zheng Hui 郑回 był pierwotnie chińskim urzędnikiem dynastii Tang w regionie Shu, który został pojmany przez Nanzhao. Król Nanzhao Geluofeng zamiast go zaciukać, docenił jego wiedzę i mianował nauczycielem rodziny królewskiej. Zheng Hui nauczał kolejno trzech następców tronu: Fengjiayi, Yimouxuna i Xunmengcou. Miał prawo karać ich cieleśnie - widać więc, że musiał mieć nieliche wpływy i cieszyć się dużym szacunkiem. Dlatego nie dziwi, że gdy Yimouxun wstąpił na tron, mianował go... hmmm... kanclerzem czy też premierem 清平官. Cieszył się on takim zaufaniem, że wszystkie sprawy państwowe były z nim konsultowane. To właśnie on namówił Yimouxuna do zerwania sojuszu z Tybetem i nawiązania pokojowych relacji z Tangami.
Gdy nastąpiło to pojednanie, Yimouxun wielokrotnie wysyłał posłów, śląc dary i ofiarowując Tangom pojmanych tybetańskich generałów. Gdy w 808 roku zmarł, Tangowie wysłali ważnego urzędnika, by wziął udział w ceremoniach żałobnych.
Tak oto przy okazji wycieczki do hal w Huize poznałam nie tylko geografię, ale i historię państwa Nanzhao. Yunnan jest zaiste fascynujący.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.