blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2013-08-14

Róże z Anningu 安寧的玫瑰

Dwa razy w tygodniu pracowałam w Anningu, uroczym miasteczku niedaleko Kunmingu, słynącym z gorących źródeł. Na źródła nie bardzo mam czas, więc cieszę się raczej inną anningową specjalnością: różami. Nie takimi na krzaku – to można wszędzie. Mnie cieszą produkty wykonane z róż pomarszczonych, które powstają właśnie w Anningu, bądź tuż obok – w Ośmiu Ulicach (八街鎮).
Sadzenie jadalnych róż w Anningu zaczęło się na dużą skalę już w latach '70 XX w. Oczywiście, sadzano róże i wcześniej – ale nie w celach spożywczych. Na przestrzeni ostatnich czterdziestu lat doszli do takiej wprawy, że jeśli w ogóle chce się kupować produkty różane, warto sięgnąć po te z Anningu.
Spożywanie owoców róż wzmaga odporność, pomaga na trawienie i upiększa. Dlatego też na ich bazie, jak również z kwiatów, zaczęto tworzyć nie tylko różnego typu przekąski, ale i kosmetyki. Mamy więc, poza znanymi i w Polsce konfiturami (tutaj nazywanymi „cukrem różanym” 玫瑰糖) czy wodą różaną, różane landrynki (mało kto wie, że owoc róży pomarszczonej ma bardzo wysoką zawartość witaminy C), różaną wódeczkę, herbatę z pączków jak i różaną herbatę zieloną („wędzoną” z różami), sól do kąpieli, mydło, krem nawilżający, jak i lekarstwa z różą w składzie. Zresztą – jedynym ograniczeniem jest tu wyobraźnia; wierzę, że prędzej czy później firma różana z Anningu znajdzie następnych sto produktów, które sprzeda z zyskiem, jeśli doda różę i odpowiednio to zareklamuje.
Koleżanka ZB, wiedząc, że się on ożenił, przyniosła w prezencie komplet produktów różanych. Więc myję się różanym mydłem – i mam gładką twarz; smaruję ręce różanym kremem – i już mi nie pęka skóra; piję herbatę z pączków róż – bo lubię i zajadam się landrynkami różanymi, kiedy mąż nie widzi, a ciasta nadziewam różanym cukrem... Tak, jestem chodzącą reklamą, uważam, że powinni mi płacić :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.