blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-01-08

Placki z Xizhou 喜洲粑粑

Około 20 kilometrów na północ od starego miasta Dali znajduje się inne stare miasto – Xizhou.
Odnowione w najlepszej jarmarcznej tradycji etnicznej ludu Bai, pozuje ono do zdjęć, a chętnym pozbycia się stu złotych oferuje obserwację tradycyjnego łowienia ryb przy pomocy kormoranów w podmiejskim „skansenie”. Jednak podstawowym powodem, dla którego miasteczko to znane jest w Yunnanie, są placki.
Kruchutkie, łamliwe placuszki, nadziane na słodko bądź na słono, są wspaniałą alternatywą dla bułki z dżemem czy z cebulką i ziołami. Biorąc pod uwagę znikomą dostępność pieczywa innego niż naan czy wietnamskie bułki dziabane, tym bardziej cieszę się, że placki z Xizhou stały się sławne i że importowano je do Kunmingu.
Dlaczego są sławne? Cóż. Powinien wystarczyć fakt, że są pyszne. Pewnie oryginalny sposób pieczenia też się przyczynił. Zgodnie z tradycją piecze się je tak: nad paleniskiem, wypełnionym żarem, kładzie się żelazną płytę, na niej rozkłada uformowane placki, a one z kolei przykryte są kolejną płytą, na którą następnie wsypuje się żar. W ten sposób opiekane są z dwóch stron, a jeśli w międzyczasie rosną, to tylko na boki, a nie wzwyż – wychodzą więc spomiędzy żelaza płaskie, równomiernie opieczone i przepyszne...
Co jest w środku?
Moje ulubione nadzienie to po prostu brązowy cukier albo mieszanka brązowego cukru i róży. Są też nadziewane słodką pastą fasolową, yunnańską szynką i milionami innych rzeczy – granicą jest tylko wyobraźnia piekarza. Najbardziej tradycyjne są dwa smaki: na słodko z brązowym cukrem i na słono z posiekaną zieloną cebulką, przyprawioną solą i pieprzem syczuańskim. Oba pyszne. Z zewnątrz chrupiące, wewnątrz mięciusieńkie, mmmm... Ponoć nowe, wypasione domostwa i ślicznie odrestaurowane uliczki miasta Xizhou zapłacone zostały pieniędzmi ze sprzedaży tych pyszności. Może to tylko legenda miejska – ale mnie by nie zdziwiło, gdyby okazała się prawdą. Zresztą – w okolicy Xizhou żartuje się na ten temat nową rymowanką w konwensji Yunnańskich dziwactw: 云南十八怪 - 粑粑换钱把房盖 ("18 dziwactw Yunnanu – za pieniądze ze sprzedaży placków można postawić dom").
Oczywiście, te kunmińskie tak się mają do xizhouskich, jak krakowskie oscypki do prawdziwych oscypków albo pierniczki „toruńskie” do prawdziwych toruńskich pierników, ale – jak się nie ma co się lubi...

2 komentarze:

  1. ooo nasza główna strawa i jedyne prawdziwie słodkie jedzenie w Chinach:)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.