Wystarczająco Dobry Los. Tak mogłoby brzmieć dokładne tłumaczenie nazwy dawnej wioski rybackiej, a obecnie - kurortu nad Jeziorem Pieszczenia Nieśmiertelnych. Podczas
poprzedniej wizyty w Luchongu nie starczyło czasu na przyjrzenie się ani kurortowi, ani parkowi krajobrazowemu, który się tam znajduje. Tym razem poszłyśmy po rozum do głowy i wybrałyśmy się tutaj wcześnie, a wycieczkę zaczęłyśmy od spaceru, a nie od taplania się w jeziorze. Dzięki temu odkryłyśmy absolutnie przepiękne miejsca.
Ten północno-zachodni fragment wybrzeża ochrzczono parkiem krajobrazowym zaledwie szesnaście lat temu; w 2024 roku był już tak popularny, że został jedną z głównych atrakcji turystycznych regionu. Przestrzeń jest wprawdzie niewielka, ale mamy tu ładne zjawisko krasowe z Wielką Jaskinią 大洞 na czele, piękne jezioro, niewysokie acz malownicze górki, a na nich świątynie. Czegóż nam więcej potrzeba do szczęścia?
Jaskinię zostawiłyśmy sobie wszakże na następną wizytę. Długa na 70 metrów, w najszerszym miejscu szeroka na dwadzieścia metrów, wytryska z niej podziemne letnie źródło (letnie, a nie gorące, bo woda ma temperaturę zaledwie 24 stopni...) zasilające jezioro. Z jednej strony jaskini - urwisko. Z drugiej - piaszczysta plaża. A między nimi niezliczone rowy, zagłębienia skalne pełne ryb (ponoć jest ich ponad setka). Dawniej wioska Luchong żyła z połowu endemicznych ryb kanglang czyli
rybograhamek, wracających w lecie i na jesieni (6-8 miesiąc księżycowy) na tarło w górę strumienia. Rybacy pobudowali specjalne młyny wodne służące do łapania ryb, co swego czasu pięknie ponoć wyglądało. Ostatnich paręset lat posiadanie niecek i jaskinek obfitujących w ryby było synonimem bogactwa. Mieszkańcy byli tak zamożni, że aż stać ich było na kształcenie dzieciarni. Zgodnie z powiedzeniem: w jednym domostwie było dwóch jinshi, a wystarczyło przejść sto kroków, by natknąć się na dwóch akademików z Hanlinu (一门双进士,百步两翰林). Obecnie jednak krajobraz się zmienił, a zdecydowana większość ludności przebranżowiła - więcej można zarobić na hodowli ryb czy prowadzeniu pensjonatu niż na rybołówstwie. Zgodnie z najnowszymi danymi, znajdziemy tu obecnie 21 hoteli, ponad 60 pensjonatów, a jeśli policzyć ilość łóżek dla turystów: jest ich ponad 3200.
Zapewne dzięki Nieśmiertelnym, od których jezioro wzięło nazwę, otrzymałyśmy boski dar zaskakująco słonecznej pogody, dzięki której mogłyśmy się kąpać w jeziorze jeszcze dwudziestego czwartego października! Tajfuniątko moczyło się niemal nieprzerwanie prawie trzy godziny, a i ja zdołałam popływać. Z plaży zeszłyśmy jeszcze przed zachodem słońca - a tu kolejna niespodzianka! Księżyc, będący akurat w pełni, już wzeszedł i cieszył oczy. Usiadłyśmy sobie na leżakach z ciepłymi herbatkami i karmiłyśmy dusze spektaklem odchodzenia dnia. Później jeszcze tylko pyszna
zupa rybna z kamiennego gara - i już można wracać do Kunmingu.
To był bardzo przyjemny dzień, prawie wakacyjny, prawie letni. Tak trzeba żyć!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.