2026-10-26

Luchong 禄充

Wystarczająco Dobry Los. Tak mogłoby brzmieć dokładne tłumaczenie nazwy dawnej wioski rybackiej, a obecnie - kurortu nad Jeziorem Pieszczenia Nieśmiertelnych. Podczas poprzedniej wizyty w Luchongu nie starczyło czasu na przyjrzenie się ani kurortowi, ani parkowi krajobrazowemu, który się tam znajduje. Tym razem poszłyśmy po rozum do głowy i wybrałyśmy się tutaj wcześnie, a wycieczkę zaczęłyśmy od spaceru, a nie od taplania się w jeziorze. Dzięki temu odkryłyśmy absolutnie przepiękne miejsca. Ten północno-zachodni fragment wybrzeża ochrzczono parkiem krajobrazowym zaledwie szesnaście lat temu; w 2024 roku był już tak popularny, że został jedną z głównych atrakcji turystycznych regionu. Przestrzeń jest wprawdzie niewielka, ale mamy tu ładne zjawisko krasowe z Wielką Jaskinią 大洞 na czele, piękne jezioro, niewysokie acz malownicze górki, a na nich świątynie. Czegóż nam więcej potrzeba do szczęścia? 
Jaskinię zostawiłyśmy sobie wszakże na następną wizytę. Długa na 70 metrów, w najszerszym miejscu szeroka na dwadzieścia metrów, wytryska z niej podziemne letnie źródło (letnie, a nie gorące, bo woda ma temperaturę zaledwie 24 stopni...) zasilające jezioro. Z jednej strony jaskini - urwisko. Z drugiej - piaszczysta plaża. A między nimi niezliczone rowy, zagłębienia skalne pełne ryb (ponoć jest ich ponad setka). Dawniej wioska Luchong żyła z połowu endemicznych ryb kanglang czyli rybograhamek, wracających w lecie i na jesieni (6-8 miesiąc księżycowy) na tarło w górę strumienia. Rybacy pobudowali specjalne młyny wodne służące do łapania ryb, co swego czasu pięknie ponoć wyglądało. Ostatnich paręset lat posiadanie niecek i jaskinek obfitujących w ryby było synonimem bogactwa. Mieszkańcy byli tak zamożni, że aż stać ich było na kształcenie dzieciarni. Zgodnie z powiedzeniem: w jednym domostwie było dwóch jinshi, a wystarczyło przejść sto kroków, by natknąć się na dwóch akademików z Hanlinu (一门双进士,百步两翰林). Obecnie jednak krajobraz się zmienił, a zdecydowana większość ludności przebranżowiła - więcej można zarobić na hodowli ryb czy prowadzeniu pensjonatu niż na rybołówstwie. Zgodnie z najnowszymi danymi, znajdziemy tu obecnie 21 hoteli, ponad 60 pensjonatów, a jeśli policzyć ilość łóżek dla turystów: jest ich ponad 3200.
Wycieczkę zaczęłyśmy od spaceru. Z kilku pobliskich pagórków - Góry Qilina 麒麟山, Góry Szpiczastej 尖山 zwanej również Górą Nefrytowego Pędu Bambusa 玉笋山 i Góry-Jak-Stojak-Na-Pędzel-Do-Kaligrafii 笔架山 wybrałyśmy tę ostatnią. Zgodnie z nazwą ma trzy szczyty; na jednym z nich znajduje się urocza świątynka Awalokiteśwary (męskiej wersji!), w której w 19. dzień drugiego miesiąca księżycowego corocznie odbywa się jarmark. W najwyższym punkcie góra ma 1808 m., jednak tak naprawdę od poziomu jeziora musimy się wspiąć tylko 76 metrów do góry. Skały pokryte są dawnymi graffiti, czyli wyrzeźbionymi w skale kaligrafiami, głównie opisującymi najpiękniejsze widoki. A między skałami a powierzchnią jeziora - ścieżka wśród kilkusetletnich fikusów i innych starych, pięknych drzew, w tym pistacjowych (Pistacia weinmanniifolia) i miodlowych (drzewo różańcowe czyli Melia azedarach).
Obrazki z życia dawnej wioski rybackiej
Jak to w chińskich górach: wszędzie schody.
Między "daleko jeszcze?" a "jestem taaaaaaka zmęczona" udało się zrobić popas z kabanosami w roli głównej.
Widok na świątynię Awalokiteśwary.
I wreszcie cel naszej wycieczki: plaża! I płycizna sięgająca na tyle daleko, że Tajfuniątko mogło popływać!
Cóż za romantyczna miejscówka!
Zapewne dzięki Nieśmiertelnym, od których jezioro wzięło nazwę, otrzymałyśmy boski dar zaskakująco słonecznej pogody, dzięki której mogłyśmy się kąpać w jeziorze jeszcze dwudziestego czwartego października! Tajfuniątko moczyło się niemal nieprzerwanie prawie trzy godziny, a i ja zdołałam popływać. Z plaży zeszłyśmy jeszcze przed zachodem słońca - a tu kolejna niespodzianka! Księżyc, będący akurat w pełni, już wzeszedł i cieszył oczy. Usiadłyśmy sobie na leżakach z ciepłymi herbatkami i karmiłyśmy dusze spektaklem odchodzenia dnia. Później jeszcze tylko pyszna zupa rybna z kamiennego gara - i już można wracać do Kunmingu. 
To był bardzo przyjemny dzień, prawie wakacyjny, prawie letni. Tak trzeba żyć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.