blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-09-07

白族歌舞茶道館 Droga Herbaty, Śpiew i Taniec mniejszości Bai

Zwiedzając Dali 大理 trudno nie wstąpić do Domu Rodziny Duan 《段氏家院》 na przedstawienie bajskiego „Mazowsza” i bajską herbatkę. Za jedyne 60 yuanów od osoby można obejrzeć program, o którym w tytule, napodziwiać się strojów mniejszości Bai, naoglądać tradycyjnych tańców, skosztować bajskiej herbaty i wyjść z poczuciem dogłębnego zrozumienia innej kultury. To znaczy, Chińczycy tak wychodzą. Ja... no cóż. Nauczyłam się parzyć bajską herbatę, co w późniejszej praktyce herbacianej bardzo mi się przydało, jednakowoż jarmarczna etniczność przedstawienia mnie trochę rozczarowała. Ale do rzeczy.
O herbacie, ktorej piciem przetykane jest przedstawienie, troche pozniej, bo to cos, co naprawde mi sie podoba. A przedstawienie? Po pierwsze: mieszaja. Na przyklad tancza uklady choreograficzne do yijskich zamiast bajskich piosenek, bo te yijskie sa bardziej znane. Chcac przedstawic „bogactwo kultury bajskiej”, zamiast sie na niej skoncentrowac, dokladaja legendy i zwyczaje ludu Mosuo czy Naxi. W dodatku „aktorzy” urzadzaja sobie pogaduchy w trakcie, ucza sie nawzajem krokow – malo profesjonalne i jeszcze mniej autentyczne to wszystko... Ja wcale nie wymagam, zeby cala bajska mlodziez potrafila tanczyc tance ludowe – ja tez nie umiem tanczyc kujawiaka. Tyle, ze ja nie zarabiam forsy na wystepach scenicznych, tfu, cholera...
Tym niemniej zdjecia mozna pocykac; tak czy owak, jest to jedna z niewielu okazji, by poogladac tradycyjne szmatki... ;)
A teraz o moim koniku, czyli herbacie.
Slawna na calym swiecie... ekhm... znaczy, nawet w Chinach nie kazdy o niej slyszal, a w samym Yunnanie choc wszyscy slyszeli, to niekoniecznie wiedza, o co w tym wszystkim chodzi... No, ale nie badzmy tacy drobiazgowi ;) Troche znana tu i owdzie bajska herbata, a dokladnie trzy drogi herbaty Bai 白族三道茶, to niespotykane polaczenie trzech smakow: pierwszy gorzki, drugi slodki, a trzeci z nietypowym posmakiem, ktore od czasow mingowskich cieszy gosci bajskich gospodarzy.
Herbata pierwsza to czysta gorycz. Podobno w zyciu tez trzeba najpierw zaznac goryczy, zeby potem umiec docenic jego slodycz... Przyrzadza sie ja w sposob nastepujacy: rozgrzewamy gliniany garnuszek, a gdy jest juz goracy, wsypujemy don hebraty i, w trakcie jej podgrzewania na ogniu, caly czas garnuszkiem potrzasamy, zeby liscie herbaty podpiekly sie rownomiernie. Gdy liscie zaczynaja wydawac dziwne odglosy i zzolkna, a zapach stanie sie bardzo intensywny, zalewamy je wrzatkiem. Wystarczy chwila i herbata jest gotowa. Kolor winien byc podobny bursztynowi, ale tak naprawde zalezy to glownie od gatunku uzytej herbaty. Malutka czarka tego mocno gorzkiego napoju witamy gosci, ktorzy powinni wypic napar jednym lykiem.
Druga herbata jest slodka. Nie dlatego, ze ja jakos inaczej parzymy – metoda jest taka sama, jak w wypadku herbaty gorzkiej – ale po pierwsze wrzucamy mniej lisci, a po drugie do garnuszka dorzucamy nierafinowanego cukru, cynamonu, miodu i wlasciwie wszystkich slodkich rzeczy, jakie mamy pod reka. Baiowie dorzucaja nawet swoj owczy ser, ktory jest niesolony i faktycznie slodkawy, ale moim zdaniem to juz lekka przesada...
Herbata trzecia to wedlug mnie juz prawie nie herbata, a raczej zupa. Albowiem do garnuszka dorzucic mozna oprocz slodkosci ryzu dmuchanego, pieprzu syczuanskiego, orzechow, migdalow, imbiru, anyzu czy galki muszkatolowej. Taka „zupa herbaciana” jest slodko-gorzko-kwasno-ostra – słowem, ma bardzo bogaty smak, przypominajacy i gorycz herbaty pierwszej, i slodycz herbaty drugiej, i jeszcze wiele, wiele innych smakow, cieszacych nasze podniebienia w trakcie delektowania sie spozywaniem tego boskiego napoju.
A skad tradycja trzech herbat sie wziela?
Dawno, dawno temu, w poblizu Dali, u stop Blekitnej Gory, mieszkal slynny ciesla. Mial on czeladnika, ktory po wielu latach zmudnej nauki nadal nie mogl zdobyc stopnia mistrza. Za kazdym razem nagabywany przezen mistrz powiadal: Jesli chcesz byc ciesla, to, ze umiesz rzezbic i ciosac, stanowi zaledwie polowe Twego warsztatu”.
W koncu pewnego dnia Mistrz rzekl: Dzis pojdziesz ze mna w gory, zetniesz drzewo i je potniesz na czesci takie, ktore bedziesz mogl samemu zaniesc do domu, by w koncu moc zrobic swoj majstersztyk – i wtedy dopiero naprawde staniesz sie mistrzem. Uradowany czeladnik podazyl w gory za mistrzem, znalazl sobie piekny orzech i zaczal z nim walczyc. Ale drzewo nie zaczelo sie jeszcze dobrze chwiac, gdy czeladnikowi dech zaparlo w piersiach, a usta wyschly na wior. Chwil jeszcze kilka i pragnienie stalo sie nie do zniesienia; biedny czeladnik prosi wiec mistrza: Pozwol mi, czcigodny, bym zszedl do naszej siedziby i przyniosl sobie cos do picia, zar plynacy z nieba staje sie nie do wytrzymania, w ustach mi zaschlo, obawiam sie, ze nie zniose dlugo takiej tortury. Mistrz spojrzal nan surowo i stwierdzil, ze oczywiscie moze zejsc po wode, ale musi sie liczyc z tym, ze nastepna okazja wyjscia w gory po drzewo moze sie przydarzyc z rok, za dwa, za piec, albo i nigdy – wybor nalezy do niego. Poirytowany nieziemsko czeladnik oczywiscie nie chcial zaprzepascic tej szansy, wiec chwycil kilka swiezych lisci, wsadzil je sobie do ust i, zujac, zaczal wysysac z nich wszystka wode. Mistrz usmiechnal sie spod wasa do mlodzienca i pyta: jak Ci smakuje? Uczniowi nie do smiechu bylo, ale odpowiedzial tylko, ze okropnie gorzkie. Mistrz odparl: chciales sie nauczyc ciesiolki bez odrobiny wysilku i goryczy?
Czeladnik pracowal az do zmierzchu. W koncu pocial drzewo. Coz z tego, skoro, wyczerpany calodziennym wysilkiem, bez jedzenia i wody, bez wytchnienia, nie daje rady uniesc tego, co pocial? Wowczas mistrz wyciagnal zza pazuchy kawalek nierafinowanego cukru i podal czeladnikowi ze slowami: To sie nazywa najpierw gorzycz, a potem slodycz. Zjadlszy cukier, pokrzepiony na ciele i duchu czeladnik zdolal zniesc drewno do siedziby mistrza. Majstersztyk okazal sie byc piekny i nic juz nie stalo na przeszkodzie, by uczen opuscil wreszcie mistrza. Na pozegnanie mistrz zaparzyl dla czeladnika herbate. Dodal do niej miodu i lisci pieprzu syczuanskiego, a gdy czeladnik wychylil czarke, spytal: herbata gorzka jest czy slodka? Uczen odparl: jest slodka, ale tez gorzka i pikantna, ma w sobie wszystkie smaki. Mistrz zasmial sie serdecznie i mowi: Ta herbata obrazuje Twoja nauke. Czy uczysz sie fachu, czy uczysz sie, jak byc dobrym czlowiekiem, logika jest taka sama. Trzeba zaznac goryczy, zeby docenic slodycz, a w koncu trzeba to sobie przypomniec i wyciagnac wnioski, ktore wzbogaca nasza sztuke czy nasze zycie wszystkimi innymi smakami.
Od tej pory trzy drogi herbaty staly sie sposobem na wskazanie drogi mlodemu pokoleniu czy uczniom, na dobra wrozbe przy zakladaniu wlasnego biznesu jak i przy wkraczaniu na nowa droge zycia. Powszechna wsrod ludu Bai tradycja stala sie wkrotce ich wizytowka, stajac sie z czasem sposobem witania gosci. Zgodnie z pierwotna tradycja, to starsi parzyli taka herbate dla mlodszych, bo to starszym przypada rola pokazania mlodym zycia. Teraz jednak ten sens sie zatracil i mlodziez tez parzy taka herbate dla starszych.
Zgodnie z tradycja, powinno sie uzywac yunnanskiech herbaty, czyli Pu-er, ale mozna tez uzyc herbaty zielonej, czarnej, czy nawet czarnosmoczej. Najwazniejsze jest przeciez, zeby bylo gorzko, slodko i ostro, a nie, jak wygladaja liscie...
A to ja, przebrana za Baike, parzaca herbate, dawno, dawno temu ;)

2 komentarze:

  1. Dzięki za pouczający i wyczerpujący temat wpis.
    Herbata mnie fascynuję i bardzo cenię sobie miejsca, w których mogę dowiedzieć się o niej czegoś nowego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że się wpis spodobał :) Też uwielbiam herbatę i cały czas się jej uczę :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.