Drugiego dnia pobytu w Huize ruszyliśmy do pobliskiego (oddalonego o około 60 kilometrów) wąwozu szczelinowego Yulu. Yulu to słowo z yijskiego, oznaczające Mały Smoczy Staw. Tu rzeka Xiaomi spada gwałtownie z wysokości ponad 600 metrów, tworząc spektakularny wąwóz. Choć cały wąwóz ma około 10 kilometrów długości, do zwiedzania udostępniono mniej więcej połowę. Jest pełen ciekawych formacji skalnych, widoków i zapachów; wędrówkę uprzyjemnia sztuczny kanał wykopany na dnie.
Początek wycieczki jest bardzo przyjemny - ścieżka powoli opada po zboczu, prowadząc nas do pierwszego wodospadu i tzw. Bramy Życia, czyli szczeliny będącej wejściem do wąwozu. Wtedy zaczyna się robić naprawdę pięknie: niebo to wąska (szczelina w najwęższym miejscu ma niecały metr szerokości*) kreska majacząca gdzieś u góry (w najgłębszym miejscu dno od szczytu ściany dzieli niemal pięćset metrów); ściany porasta wiele warstw zieleni, a na nich perli się woda, jeszcze upiększając nacieki i niesamowite formacje.
Jedną ze znanych skał jest Wielki Myśliciel, wyrastający tuż przed Bramą Życia. Jego wiecznie zamyślona sylwetka pięknie odcina się od błękitnego nieba. Ponoć jest to jeden z tych, któremu udało się osiągnąć nieśmiertelność, jednak by podziękować matce za dar życia, zamienił swe doczesne ciało w kamienny posąg, który miał koić matczyną tęsknotę.
Idziemy dalej przez rozpadlinę. Och, zdjęcia nie oddają gry barw, gdy światło słoneczne wpada przez skalne szczeliny. Wszystko jest wilgotne i lśni; tu paproć, tam mech, pod stopami szemrze woda, a my z każdym krokiem bardziej czujemy, że wkradamy się do wnętrza ziemi trochę bez pozwolenia. Co jakiś czas widzimy wodospady: Wodospad Kochanków 情人瀑布 - dwa strumienie, raz razem, raz osobno. Boskie Źródło 神泉 i drobne perełki szeroko rozpostartych strużynek, niteczek drobnych jak tchnienie. I Brama Niebios 天门瀑 - och, gdybyż tylko woda raczyła zabrać nas w górę!
Skąd się wzięła ta piękna, tajemnicza, czarodziejska szczelina? Ponoć dawno temu w yijskiej wiosce na górze Douhong żyła piękna i zaradna dziewczyna. Rodzice, nie potrafiąc wybrać dla niej męża, postanowili zorganizować konkurs śpiewu podczas Święta Pochodni - wtedy będzie mogła przebierać jak w ulęgałkach! Do wioski przybyło 99 młodych mężczyzn, jednak każdy śpiewał tak słodko i tańczył tak zwinnie, że nie dało się wyłonić zwycięzcy. Korzystając z rejwachu niebiański generał, który również miał chrapkę na tę ślicznotkę porwał ją het, daleko. 99 młodych mężczyzn ruszyło w pogoń, a generał rozłupał górę toporem, tworząc nieprzebytą rozpadlinę. Już by mu się udało zwiać, gdy nagle - zapiał kogut, pozbawiając generała niebiańskich mocy. Dziewczyna spadła z nieba i zamieniła się w leżącą twarzą do góry Śpiącą Piękność, a niebiański generał zamienił się w niski pagórek Dahei.
Idziemy dalej: tu Pangu rozdziela niebo od ziemi - Hanowie przynieśli do tych yijskich okolic swoje własne legendy dotyczące pękniętych formacji skalnych. I jeszcze Niebiańska Księga - na gładkiej ścianie pnącza rosną tak, że wyglądają jak kaligrafia.
Idziemy, rozgrzewając się żwawym marszem. Choć na powierzchni jest gorąco, we wnętrzu szczeliny jest zaledwie siedemnaście stopni; warto zabrać kurtkę. Tę pięciokilometrową trasę można przejść w dwie do czterech godzin - zależy to głównie od wrażliwości na piękno, a nie kondycji, bo szlak jest łatwy. Jeśli ma się dobre antypoślizgowe buty, nadaje się nawet dla małych dzieci i emerytów. Jedynym trudnym i męczącym momentem jest końcówka: wyjście schodami z dna wąwozu na powierzchnię.
| Brama Życia |
Wycieczka bardzo przyjemna - tylko z transportem jest kłopot. Nie ma żadnego kursowego autobusu czy autokaru z i do Huize. Do Yulu wzięliśmy taksówkę, jednak wyszedłszy z wąwozu odkryliśmy, że znajdujemy się w środku niczego. Przypadkowy kierowca podrzucił nas do pobliskiej wioski; tam złapaliśmy transport do większej wioski, a stamtąd za bajońskie sumy udało nam się wrócić do Huize. Choć sama wycieczka to zaledwie parę godzin, zmarnowaliśmy cały dzień.
*w najszerszym pewnie ponad dziesięć metrów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.