blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2011-08-15

Guandu 官渡

Cieszący się długą i interesującą historią dystrykt Guandu 官渡 to jedna z wizytówek Kunmingu i piękna Starówka przy okazji.
Wejście do Starego Miasta Guandu otwiera chiński „łuk tryumfalny” czyli paifang 牌坊.

Po przejsciu przez te magiczna brame, jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki znajdujemy sie wsrod budynkow pamietajacych dawnych cesarzy. Gdyby do czegos porownac to miejsce, to moze do okolic krakowskiego Rynku – tu tez sklepy i knajpy „mieszkaja” w palacykach i kamienicach bogatych mieszczan... Na malutkiej (niecale dwa km kwadratowe) powierzchni mamy zabytki pieciu dynastii (od Tangow do Qingow, choc akurat chinskie tradycje zostaly tu mocno zmieszne z innymi, ale o tym pozniej). Jako, ze Chinczycy lubuja sie w symbolice cyfr, i Guandu jest reklamowane jako dzielnica Pieciu Wzgorz, Szesciu Swiatyn Buddyjskich, Siedmiu Pawilonow i Osmiu Swiatyn Taoistycznych (五山、六寺、七阁、八庙). Oprocz tego sa tam oczywiscie i inne atrakcje, rozslawiajace Guandu wszem i wobec. Cale szczescie, znajduje sie ta dzielnica wystarczajaco daleko od Centrum (ponad pol godziny autobusem od Dworca Glownego i ponad godzine od centrum Centrum ;)), by fani Lonely Planet trzymali sie od tego miejsca z daleka. I choc Kunminczycy tlumnie tu przybywajacy niekoniecznie stad pochodza, wlasciciele sklepow i knajp spedzili tu cale zycie, naprawde mieszkaja w tych glinianych domach,

stopniowo wymienianych na bloki, a umieszczonych tuz poza okregiem zabytkowym, otoczonym ochrona tutejszych oficjeli.
Za czasow epoki Tang (VII-X wiek) bylo to polozone na wschodnim brzegu Jeziora Dian miasteczko rybacko-portowe z przystania dla promow kursujacych po tym jeziorze; za Mingow (XIV-XVII wiek) bylo to juz niezle prosperujace miasto handlowe, szczycace sie wysoka jakoscia wyrobow rekodzielniczych, w granice miejskie Kunmingu wlaczone zostalo dopiero w XX wieku. Skad jednak tak wspanialy rozwoj miasta?
Wrocmy do czasow wczesnego Sredniowiecza, gdy Guandu nie nazywalo sie jeszcze Guandu, tylko Kryjowka w Jaskini i bylo mala wioska rybacka, zabudowana domkami, w ktorych gliniane sciany utrwalano skorupkami slimakow. Piekna okolica – duzo dobrej wody, chmury zwiastujace opady, a wiec i urodzaj, wiatry delikatne, a wiec i jezioro spokojne, bez mozliwosci wystapienia „10 w skali Beauforta” , sceneria wprost bajkowa. To pewnie dlatego krolowie Nanzhao, swego czasu obejmujacego nie tylko Yunnan, ale i fragmenty Sichuanu, Guizhou, Birmy, Tajlandii itd., upodobali sobie wlasnie to miejsce na przejazdzki lodkami przy ksiezycu. Lodzie krolewskie przywiazane byly dlugimi linami do brzegu, by nie oddryfowac na dobre – to stad nazwa Guandu 官渡 “Rzadowa Przystan”. Tutaj przyjmowani byli wazni goscie, tutaj arystokracja budowala wille, brzegi jeziora rozbrzmiewaly muzyka i smiechem. Oczywiscie, w slad za arystokratami, muzykami i paniami odplatnie oferujacymi swe towarzystwo, nad jezioro przybyli mnisi :) Juz za czasow Krolestwa Nanzhao, a i potem w buddyjskim kregu Panstwa Dali, budowane byly swiatynie, od tej poswieconej Straznikowi Dharmy Mahakala poczynajac (法定寺,oczywiscie nie wolno robic zdjec, grrr...). Jako miejsce kultu i pielgrzymek, pelniace rowniez role pierwszego kompleksu szkolnego, Guandu zaczelo sie szybko rozwijac, a zachwyceni tym oficjele ladowali w nie wielkie ilosci pieniedzy. Ciekawostka: jak wiele swiatyn w Yunnanie, poza tradycyjnymi straznikami wejsc w postaci chinskich smokow, sa tu i wizerunki sloni. Oczywiscie, import sloni odbyl sie w czasie, gdy Yunnan pelen byl Tajow i ich odmiany buddyzmu.

Dzis jednak najwieksza slawa nie ciesza sie te wszystkie, tak podobne do siebie nawzajem, swiatynie, tylko buddyjska Wieza Skarbu Dordze 金剛寶座塔 (symbol niewzruszonosci i niezniszczalnosci stanu buddy),

ufundowana przez owczesne szare eminencje Yunnanu. Ze wszystkich wiez buddyjskich pod tym wezwaniem, ktore sie znajduja w Chinach (ponad 10 sztuk), ta jest najstarsza. Piec wiez z najwyzsza (16 metrow) w centrum, a pozostalymi czterema w naroznikach symbolizuje pieciu buddow madrosci. Tak rozna od typowych chinskich wiez buddyjskich, wzorowana jest na prawdziwych wiezach indyjskich. Tuz obok znajdziemy jednak wzniesione zgodnie z tradycjami chinskimi dwie „zwykle” wieze. Sa to repliki wiez znajdujacych sie w centrum Kunmingu.

Lazikujac po niewielkim parku

natrafic mozna i na drzewa kameliowe,

i na male knajpki z lokalnymi przysmakami. Mnie zachwycila na przyklad nazwa:

pszeniczne placki okularowe (眼镜麦粑粑; w „oprawce” z pszecznicznego ciasta znajduje sie slodkie nadzienie – z fasoli, rozy, sezamu albo – uwaga, Kayka! - orzeszkow ziemnych),

dlatego skusilam sie na jeden; calkiem, calkiem. Oprocz tego mamy tutaj vermicelli podawane na zimno, smazone ziemniaki na pikantnie, pieczone smierdzace tofu, „papajowa wode”, kiszone warzywa, marynowane owoce, kiszone kurze lapki na zimno, a takze moje ukochane 甜白酒, czyli lekko sfermentowany ryz, z ktorego sie robi wodke, podany na slodko :)
I jeszcze smiesznostka: sklep sprzedajacy rzeczy dzieciece nazywa sie po angielsku Follow Me, a po chinsku Fuluomi 富罗迷 czyli Bogaty Fan Siatek Na Ptaki ;)

2 komentarze:

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.