blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-03-05

Święto Latarni w Kunmingu 昆明元宵节

Dziś Święto Latarni. Z tego powodu będziemy oczywiście jeść tangyuany, czyli "knedle" z mączki z kleistego ryżu ze słodkim nadzieniem. Bywają również takie bez nadzienia, ale nadzieniowe są pyszniejsze milion razy :) Zazwyczaj podaje się je w słodkiej zupie; u nas najczęściej jest to po prostu woda po gotowaniu tangyuanów osłodzona brązowym cukrem albo "zupa" ze sfermentowanego ryżu zwana u nas "słodką wódką" (pachnie trochę jak "winko" drożdżowe).
Dziś jednak ZB podał mi je w jeszcze smaczniejszej wersji: usmażone w głębokim oleju, złociste i chrupiące.
To jednak, co powinno Was najbardziej zaskoczyć, to to, że właśnie przygotowuję tradycyjną kunmińską świętolatarnianą kolację i nie są to tangyuany, ani gotowane, ani smażone. Są to... pierogi.
W całych Chinach pierogi jada się w wigilię chińskiego Nowego Roku, lepi się je wspólnie, takie to symboliczne i w ogóle. Tak, tak. W Kunmingu na noworocznym stole może zabraknąć pierogów, ale w Święto Latarni - nigdy. Może dlatego, że ostatni dzień obchodów noworocznych był jednocześnie ostatnim dniem laby i ostatnią okazją do zrobienia czegokolwiek wspólnie, całą rodziną? Może dlatego, że wielka kolacja wigilijna obejmowała chuiguo, więc na pierogi już żywcem miejsca nie było? A może po prostu dlatego, że pierogi - tak ważne dla Chińczyków północnych - na Południu mogły spokojnie zaczekać do ostatniego dnia obchodów i nikt za nimi specjalnie nie tęsknił?
Nie wiem. Ale wiem, że kupiłam pół kilo "skórek" pierogowych, kilo mielonego i naręcza zieleniny. Będzie pysznie!
PS. Zaczęłam współpracę z portalem Blogerzy Ze Świata. Dzisiejszy wpis, w trochę zmodyfikowanej wersji, znalazł się i tam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.