blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-10-28

Bendżu 本主

Dzisiaj opowiem Wam o bendżu*. Trzeba zwrócić uwagę na zapis w krzaczkach i wymowę: 本主 běnzhǔ, w żadnym wypadku nie 笨猪 bènzhū - to drugie samo wskakuje pod klawiaturę, ale oznacza głupią świnię, a nie rdzennego, lokalnego boga - bo tak należałoby przetłumaczyć to pierwsze. Nie jest to w dodatku byle jaki bóg, a bóg danej społeczności ludu Bai; społeczność ta to zazwyczaj mieszkańcy jednej lub kilku wiosek, przy czym na wioskę może przypadać jeden lub więcej bogów. Różna jest ich proweniencja: mogą to być dawni bajscy bohaterowie/królowie z czasów królestwa Nanzhao albo królestwa Dali; mogą to być bohaterowie legend, dobrzy synowie i wierne żony.
Dobry duch/dobre duchy, które mają przynosić szczęście i opiekować się daną wioską, "należą" do wszystkich - po dziś dzień modlą się do nich wszyscy mieszkańcy, bez względu na płeć, pozycję społeczną czy inne przekonania religijne (można być świetnym buddystą, a jednocześnie regularnie palić trociczki przed ołtarzykiem bendżu). Oczywiście w miastach te tradycje zanikają, ale wystarczy trochę zboczyć z utartego szlaku, by odkryć liczne świątynki lokalnych bóstw, rozsypane między wzgórzami.
Jednym z okołodalijskich bendżu jest na przykład Zhao Shanzheng 赵善政, twórca państwa Wzrost Wielkiego Nieba (大天兴). Państwo, powstałe trochę po Nanzhao i trochę przed Dali, przetrwało całe dwa lata (928-929), ale we wdzięcznej bajskiej pamięci jego twórca pozostał bohaterem. Zwłaszcza rejon dzisiejszego województwa Heqing umiłował sobie tego bohatera: aż cztery wioski obrały go sobie na opiekuńcze bóstwo. O tym, dlaczego w był czczony w paru miejscach, opowiada zabawna legenda. Wioska Południowe Dian 甸南 pyszniła się wspaniałą drewnianą rzeźbą Zhao Shanzhenga. Tak wielkim szacunkiem ją darzono, że nawet przybyli z daleka urzędnicy, mający objąć wysokie pozycje w Heqingu, przebywając pobliski Most Wielkiego Zielonego Drzewa 大青树桥, schodzili z koni i przechodzili most na piechotę. Kiedyś jednak niepokorny syn urzędniczy przegalopował most wte i wewte parę razy. Musiało się to bóstwu nie spodobać, bo synalkowy koń złamał nogę. Wzburzona urzędnicza rodzinka wrzuciła opiekuńcze bóstwo do rzeki. Ta zaś... zawróciła swój bieg i popłynęła na północ, wprost do wioski Północne Dian 甸北, gdzie stary rybak rzeźbę wyłowił i oddał pobliskiej świątyni, która tym samym zyskała nowego patrona.
Patronem innych dwóch okołodalijskich wiosek jest Mahakala - Wielki Czarny Bóg 大黑天神. Dlaczego? Otóż razu pewnego Nefrytowy Cesarz rozkazał mu zanieść na ziemię dżumę. Mahakala zlitował się nad ludźmi, rozkazu nie spełnił i sam połknął tę broń biologiczną. Gdy umarł w boleściach, wdzięczni ludzie wynieśli go na ołtarze i stał się lokalnym bendżu.
Nie tylko ludzie mogli stawać się bendżu. Jest też legenda o... pniaku. A było to tak: ze szczytów Gór Błękitnych spłynęła wielka woda. Ludzie zamieszkali w Słonecznej Wiosce u podnóża góry w panice zaczęli uciekać w górę, tam, gdzie woda nie mogła ich porwać i skrzywdzić. Nagle, ku ich najwyższemu zdumieniu, rwąca rzeka się cofnęła i do wioski nie dotarła. Okazało się, że ze szczytu góry spadł wielki pniak, a upadł tak szczęśliwie, że zatrzymał rzekę tworząc tamę. Ludzie wiedzieli, że to nie mógł być przypadek - na pewno pniak ów był dobrym opiekuńczym duchem - wznieśli więc dlań świątynię i uczynili go bendżu. To nie jest zresztą jedyny pniak, którego się czci w okolicy. Wieść gminna niesie, że w okolicy Eryuan 洱源, w wiosce Zbroja 铁甲村 pewna kobiecina chciała przytaskać z gór pniak, pewnie na opał. Nie mogąc dać mu rady, następnego dnia przyprowadziła męża z toporkiem. Po pierwszym uderzeniu z pniaka pociekła krew; przestraszone małżeństwo nie śmiało więc go więcej tknąć. Tej samej nocy pniak im się przyśnił, mówiąc, że jest bendżu wioski Zbroja - zamiast więc wsadzić go do pieca, wystawili mu świątynię.
Z czasem pierwotna religia związana z kultem bendżu wymieszała się z elementami buddyjskimi, kultem przodków i kij wie, czym jeszcze. Ku niepomiernemu zdziwieniu rdzennych Chińczyków, pewnego dnia wśród bajskich bendżu zjawił się chiński generał... Ale to już temat na osobną opowieść :)
Dlaczego jednak w ogóle postanowiłam Wam o bendżu opowiedzieć?
Dlatego, moi mili, że w trakcie ostatniej wycieczki do Dali, zdarzyło nam się do dwóch świątyń bendżu podejść. I o tym - już wkrótce!

PS. A szczegółowe informacje o bendżu wzięłam przede wszystkim z cudownego Słownika yunnańskiej kultury i sztuki 云南文化艺术词典. Ku mojemu zdumieniu, znalazłam również anglojęzyczną stronę w wiki, opisującą bendżuizm. Jednak przy wątpliwościach korzystałam raczej ze słownika niż z wiki...

*gdybym znała lepiej język bajski, opowiedziałabym Wam nie o bendżu, a o ngel zex, bo tak właśnie nazywają swych opiekunów/patronów Bajowie, ale jeszcze wiele wody w Mekongu upłynie, zanim zabiorę się za inne języki chińskie niż mandaryński...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.