blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-10-24

Żabki skaczące po kamieniach 青蛙跳石板

Kiedy byłam mała, nie znosiłam groszku. Kiedy się nad tym zastanawiam, dochodzę do wniosku, że najbardziej nie lubiłam konsystencji, bo groszek z puszki jest po prostu beznadziejny - miękki i mdły. Odkąd mam okazję jeść wyłącznie świeży groszek, jest dużo lepiej. Znaczy - od czasu do czasu miewam nawet nań ochotę!
W tym daniu jednak najbardziej chodzi o yunnański kozi ser, rubing. Jedliście kiedyś gotowany biały ser? No właśnie...
No i jest jeszcze nazwa. Stawiam sto do jednego, że gdyby wszystkie potrawy z groszkiem miały takie ładne nazwy, lubiłabym je dużo bardziej.

Składniki:
  • parę plastrów niesłonego, twardego białego sera - najlepszy jest rubing, ale wiem, że w Polsce nie bardzo jest dostępny
  • świeży zielony groszek - ze dwadzieścia dag. Mogą być "groszki" z innych roślin strączkowych
  • szczypta soli
  • woda

Wykonanie:
  1. ser kroimy w kosteczkę.
  2. wkładamy do garnka razem z groszkiem.
  3. zalewamy wodą tak, żeby przykryć składniki.
  4. solimy.
  5. zagotowujemy, a potem gotujemy na wolnym ogniu jeszcze dziesięć minut, żeby groszek był jeszcze chrupki, a już nie surowy.

Ja robię to danie w dwóch podstawowych odsłonach: żabki, czyli z groszkiem i ropuchy, czyli z młodym bobem.
Wody można dodać trochę mniej - będzie "na sucho" - albo trochę więcej - i będzie pyszna zupa, w sam raz do wymieszania z ryżem.
Dajcie mi znać, jak Wam smakowało :)

6 komentarzy:

  1. Jakie urocze! Chyba będę musiała zrobić dla moich łasuchów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie pyszne! Dobre na przełamanie kulinarnych niechęci :)

      Usuń
  2. Świetne te żabki. Podoba mi się wersja ropusza, bo bób wolę od groszku. Ten z puszki jest niejadalny, śmierdzi starymi skarpetami:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo zresztą jak kukurydza ;) Problem z bobem, że sezon trwa zdecydowanie za krótko...

      Usuń
  3. No i znów zatęskniłam... Za każdym razem jak publikujesz wpis o jedzeniu (sama przyznasz, że to dość często), serce ściska mi się z tęsknoty za yunnańskimi cudownymi produktami.Ech....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniej więcej raz na tydzień, to wcale nie tak często! Poza tym ta tęsknota ma Cię doprowadzać do częstych powrotów ;)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.