blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-10-22

Xizhou 喜洲

Jadąc z Dali w zasadzie gdziekolwiek dalej, przejeżdża się przez Xizhou. Dawniej można tam było zostać na dłużej. Teraz - za sprawą zamknięcia Starego Miasta dla zwykłych śmiertelników i udostępnienia go za opłatą dla turystów - właściwie już nie warto. No chyba, że zrezygnujemy z kupna okropnie drogiego biletu i zamiast tego pójdziemy po prostu wgłąb miasteczka. Wystarczy parę kroków i zaczynają się takie miejsca:
Czy ktoś poznaje, siedziba jakiej instytucji znalazła się w tradycyjnym bajskim domostwie? Tak! Brawo! To sidżouska siedziba Bank of China. W takim banku to ja bym mogła zamieszkać na stałe...
Jest Xizhou ładne, jeśli zejdzie się z turystycznego szlaku. W "Starym Mieście" z biletami - nie byłam, więc nie wiem. Może kiedyś ktoś mnie jeszcze tam zaciągnie - ale po co, skoro w części nieobiletowanej jest tak:

PS. Część zdjęć dzięki uprzejmości Turkusowej Cioci.

6 komentarzy:

  1. Pamiętam to malownicze miejsce, kiedy nie było jeszcze ''szlakiem turystycznym'' i wolnym od opłat.

    Żal mi tych starych, dawnych Chin, które się tak szybko modernizują. Całe szczęście, że przystało mi je poznać w ubiegłym wieku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ubiegłym wieku to gdyby ktoś mi powiedział, że w ogóle wyjadę kiedyś z Polski, roześmiałabym mu się w twarz, a potem popukała dyskretnie w czoło...

      Usuń
  2. Dzięki Ci dobra kobieto za przepiękna zdjęcia.O oglądnięciu resztek starych Chin marzę.Narazie rozpaczam razem z Tarzanim( mam coś z niego) czytając "Zakazane wrota".Pozdrawiam Noneczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie miałam okazji czytać. :( A zdjęcia oczywiście będę w miarę możliwości wrzucać dalej :)

      Usuń
  3. Anonimowy3/11/14 12:13

    Nie gorszyli tam sie na gole nogi i rece? :)
    Sirh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ skąd! Chinki chodzą w spódniczkach tak krótkich, że mogłyby one robić z powodzeniem za paski i z odkrytymi nawet całymi plecami. Co najwyżej mogli się popukać w czoło, dlaczego chcę się opalić...

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.