blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2013-09-03

bebinkton "一毛球"

Jak w każdy poniedziałek, udaliśmy się wczoraj ze Zwykłą Belką na badmintona. Czekała nas przykra niespodzianka - z okazji rozpoczęcia roku szkolnego demontowano przymocowane na czas wakacji kosze (przez wakacje sale były wynajmowane trenerom, zajmującym się dziećmi, gdy ich rodzice nie mają pojęcia, co z nimi zrobić). W ten sposób trzy stanowiska były notorycznie zajęte sprzętem typu drabiny czy inne spawarki, hałas panował niemożebny i jeszcze śmierdziało, tak spawaniem, jak i nieumytymi (na węch coś koło miesiąca) ciałami robotników.
Nic to. Gramy.
Gdy już mnie ZB wykończył, usiadłam sobie, żeby odsapnąć. Przy okazji miałam przyjemność podsłuchać dwóch robotników.
Robotnik Pierwszy: Gupie to takie, za lotkom tak lotoć wte i nazod, bessęsu zupełnie, po co oni to robiom?
Robotnik Drugi, znać, że w świecie bywały, powiada: Nie znasz sie chopie; jak sie dobrze gro, to można na komkursach z dwiesta tysiaków zarobić na tym bebinktonie.
Cóż. Ciekawam, czy wiedzą, że my płacimy za możliwość skorzystania z kortu, a nie zarabiamy na grze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.