blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2013-06-28

Walki świerszczy w Starym Kunmingu 老昆明鬥蟋蟀

Dawno, dawno temu, gdy ulice Kunmingu zabudowane były jednopiętrowymi domami z drewna i gliny, oddawano się z namiętnością walkom świerszczy.
Walki świerszczy 鬥蟋蟀 to krwawy sport. Samczyki wystawiane na plac boju są jątrzone na przeróżne sposoby – macha się klatkami, w których siedzą, drażni się je długimi słomkami itd. Była to jedna z ulubionych rozrywek Chińczyków już od czasów tangowskich – czyli ponad tysiąc lat temu. Jako, że nie lubię dręczenia zwierząt, cieszę się, że zwyczaj zanika; aczkolwiek chętnie bym chociaż raz taką walkę zobaczyła, w celach, rzecz jasna, naukowych.
Początkowo będące rozrywką cesarską, walki szybko stały się popularne również wśród plebejuszy. Pisano podręczniki o tym, jak hodować świerszcze i jak zagrzewać je do walki, a także jak wybierać świerszcze, które na pewno zwyciężą. Podczas Rewolucji Kulturalnej (1966-76) rząd zabronił tej rozrywki jako burżuazyjnej; teraz męczenie świerszczy odbywa się raczej w kasynach (choćby w Makao), za grube pieniądze, niż na zwykłych ulicach wśród biedaków. Oczywiście, w Chinach walki za pieniądze są zabronione. Cóż, madżong za pieniądze też jest zabroniony i to niczego nie zmienia – Chińczycy uwielbiają hazard. Oczywiście, istnieje również legalna alternatywa – w kilku większych miastach w Chinach, m.in. w Pekinie i w Szanghaju, istnieją specjalne stowarzyszenia organizujące zawody świerszczy. Też chodzi o dręczenie zwierząt, ale ładniej się nazywa.
Świerszcze do walki można kupić niemal na każdym targowisku. Rocznie społeczeństwo chińskie wydaje na świerszcze setki milionów yuanów. Oczywiście, część świerszczy jest kupowana na szczęście, po prostu jako zwierzątko domowe, ale zdecydowana większość na walki. Jedyną szczęśliwą chwilę w życiu nieszczęsne świerszcze przeżywają w noc przed walką – do klatek wsadza się im samiczki, podbechtując męskie ego i wolę walki :)
Skoro ani żadnej walki nie widziałam, ani niespecjalnie bym ten sport polubiła, dlaczego o tym piszę?
Mój ukochany kunmińczyk, Zhao Zhengwan napisał o walkach świerszczy esej. Właściwie nie o samych walkach, a o tym, jak to łapali z kolegami świerszcze, gdy byli dziećmi - głównie na sprzedaż, po to, żeby pomóc finansowo rodzinie. Świerszcze złapane na polach Grobli Szamana (która dziś jest centrum centrum) i sprzedawane na świerszczowym targu tuż przy Świątyni Konfucjusza (targ już dawno nie istnieje, wraz z uliczkami, przy których był położony) były tradycyjnym sposobem zarabiania sześcio-dziesięcioletnich chłopców, którzy potrafili znikać z domu na cały dzień i nikt się o nich nie bał ani rąk nie załamywał nad tym, że nie mają komórki.
Łezka mi się zakręciła w oku; kolejny raz złapałam się na stwierdzeniu, że przyjechałam tu jakieś sto lat za późno...
Zdjęcia z baidu :)

2 komentarze:

  1. Anonimowy28/6/13 23:42

    Znowu piękna historia o historii.Pierwsza akwarela przepiękna,taka subtelna. Pozdrawiam Noneczka

    OdpowiedzUsuń
  2. odkąd czytam o starym Kunmingu, zaczynam rozumieć, dlaczego tu jednak zostałam :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.