blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2013-04-07

szynka

Odkąd mam piekarnik, często w domu przygotowuję sama "wędlinę" do naanu - piekę po prostu kawał ładnej wieprzowiny, najczęściej szynki, wcześniej zabejcowanej. Zazwyczaj mięso kupuję na targu, zwłaszcza, jeśli mam zrobić jeszcze inne zakupy. Ale dziś miałam w domu wszystkie inne składniki, więc stwierdziłam, że sobie podaruję i zrobię zakupy w sklepie na dole. Jest tam taki bardzo miły rzeźnik, który zawsze cierpliwie znosi moje pytania - Chińczycy inaczej niż my porcjują mięso, więc nie zawsze na pierwszy rzut oka rozpoznaję, która to część świni.
Dziś rzeźnika nie było. Był za to jego syn, z, jak mniemam, dziewczyną. Chichotali jakby się zjarali byli jakimś zielem; patrzyli na mnie niechętnie - najwyraźniej przeszkodziłam im w czymś bardzo ważnym. Oglądam mięso, wącham, śmieją się pod nosem, w końcu pytam, czy to, co trzymam w dłoni to szynka - wyglądało dość podobnie, ale chciałam się upewnić. Chłopak potwierdził, z pogardliwym uśmieszkiem, a dziewczyna, zapewne sądząc, że nie rozumiem tutejszego dialektu, powiedziała - ależ ci obcokrajowcy są głupi, nie potrafią nawet odróżniać typów mięsa! I się zaśmiali.
Jeszcze sekundę wcześniej wyciągałam portfel z torebki. Teraz schowałam go z powrotem, spojrzałam na nich z przemiłym uśmiechem i powiedziałam: Wy sprzedajecie mięso, ja uczę angielskiego - dlatego wstydem byłoby, gdybyście to wy nie wiedzieli, jak się nazywa który kawałek mięsa. Dzięki temu, że uczę, mam nad wami jeszcze jedną przewagę, finansową - jeśli mi się nie podoba wasze mięso bądź wasza postawa, mogę pieniądze zostawić u kogoś innego, kto będzie sobie bardziej cenił klienta.
I poszłam stragan dalej, gdzie pani, miła i grzeczna, zarobiła na mnie więcej niż normalnie przez cały dzień.
Mina chłystków - bezcenna.

2 komentarze:

  1. Po pierwsze pociekła mi ślinka na myśl o takiej szynce, a po drugie gratuluję ciętej riposty:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. ach, ja sobie nie gratuluję, powinnam była zignorować, ale niestety nie zawsze mi się to udaje...

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.