blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2017-05-09

węgiel jak plastry miodu 蜂窝煤

Możecie sobie wyobrazić moje zdumienie, gdy weszłam do ulubionej kantońskiej knajpy i w lodóweczce z pięknie wyeksponowanymi deserami ujrzałam... brykiet. W dodatku posypany wiórkami kokosowymi. Oczywiście zamówiłam.

Brykiety takie, nazywane tak jak w tytule, do dziś są sprzedawane w niemal całych Chinach. Dawniej służyły m.in. do ogrzewania mieszkania, dziś spotyka się je głównie jako paliwo pod prymitywne kuchenki. W Kunmingu są już rzadkością - chyba tylko obwoźni handlarze pieczonymi batatami i gotowaną kukurydzą jeszcze takich używają. Ale w mniejszych miasteczkach wiele garkuchni oferujących zupy i rozmaite gulasze w ten właśnie sposób utrzymuje pod garnkami odpowiednią temperaturę. Brykietów tych właściwie nie trzeba pilnować; spalają się równomiernie, więc wystarczy co godzinę czy dwie położyć nowy na tym już prawie wypalonym i "samo" utrzymuje temperaturę.
Co ciekawe, jest to jedna z nielicznych rzeczy, która przybyła do Chin z... Japonii. Rentan 練炭 został wynaleziony już w latach '70 XIX wieku. Gdy Japończycy podbili Mandżurię i stworzyli tam Mandżukuo, brykiety te trafiły do Chin. Gdy podbili Koreę, również Koreańczycy zaadaptowali rentan na swoje potrzeby. I choć Japonia już w latach '70 XX wieku zrezygnowała z tej opcji opałowej, w Chinach, Korei i Wietnamie brykiety o kształcie plastra miodu nadal są dość powszechne - bo tanie.
Wróćmy jednak do ciasta. Jak się okazało - jest pyszne. Ryżowe ciasto zabarwione oczywiście czarnym sezamem, a osłodzone miodem, lekkie jak puch i rozpływające się w ustach - ambrozja! Serdecznie polecam :)

7 komentarzy:

  1. Uwielbiamy "murzynka", sezam i kokos.
    Jeśli mnie kiedyś najdzie wena na innowacje, to spróbuję przerobić "murzynka" na "brykiet".
    Wcześniej jednak muszę odrobić lekcję nt. czarny sezam.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że kakao wymieszane ze zmielonym czarnym sezamem jako barwnik będzie jeszcze lepsze!

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jest to przepis funkcjonujący w mojej rodzinie od blisko pół wieku i zdobywający fanów w kolejnych pokoleniach :-)
      Jeszcze przed dodatkiem czarnego sezamu :-))))

      Murzynek
      1,5 szkl. cukru trzcinowego lub zwykłego, jeśli ktoś lubi bardzo słodkie 2 szkl. cukru
      3 łyżki kakao (płaskie)
      1 cukier waniliowy
      25 dag margaryny
      0,5 szkl. wody
      Wszystko dać do średniego garnka, rozpuścić i zagotować 1 min.

      Od tego odlać 0,5 szkl. na polewę.

      Do reszty PO OSTUDZENIU dodać:
      4 całe jajka rozbełtane lub osobno żółtka i ubitą pianę na końcu (drugi wariant wg mnie jest bardziej puszysty)
      2 szkl. mąki
      2 łyżeczki proszku płaskie i szczyptę soli

      Całość dobrze wymieszać.
      Piec ok. 40-50 min. w piekarniku nagrzanym do temp. 180 st. C (grzanie góra/dół) lub 160 st. C (termoobieg) w tortownicy śr. 24 cm lub w keksówce 11x30 cm. Najwłaściwiej jest formy wyłożyć papierem do wypieków.
      Ciasto po upieczeniu chwilę przestudzić, po czym polać resztą odlanej polewy. Podawać po całkowitym wystudzeniu.

      Usuń
    2. Nie robiłam, więc nie wiem, czy dobry, ale ten wygląda nieźle: https://www.xiangha.com/caipu/79628507.html

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.