blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2017-05-18

remont

Właśnie otwierałam z klucza pierwsze z trojga drzwi, które muszę pokonać, by wrócić do domu. Dziecię zaczęło już bić brawo, bo powroty cieszą ją tak samo, jak wyjścia. Nagle napada na mnie sąsiadka: „czy mieszkasz pod jedynką? Bo my remontujemy kuchnię i żeby podłączyć coś tam coś tam robotnicy muszą wejść do waszej kuchni, żeby coś tam coś tam coś tam” - pani mówiła szybko i w bardzo silnym dialekcie, więc nie było łatwo ją zrozumieć. Zresztą – wcale rozumieć nie chciałam. Gdy zatrzymała się na chwilę, by zaczerpnąć oddech, wtrąciłam: „nie, nie mieszkam pod jedynką”.
Dotarło. Pani zapytała – a kto mieszka? Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że chwilowo nikt, bo poprzedni lokatorzy już się wynieśli, a właściciele jeszcze mieszkania nie wynajęli następnym. Doradziłam, by skontaktowała się z właścicielami. „A masz ich numer telefonu?”. Niestety nie mam. Ale z pewnością można próbować się skontaktować przez administrację, skoro dotyczy to remontu kuchni i jakiejś tam ingerencji w strukturę budynku, prawda?
Reszta popołudnia minęła mi bardzo sympatycznie – dziecko śpi, ja słucham muzyki i poczytuję jakieś drobiazgi. Od czasu do czasu słychać rumor – to pewnie ten remont kuchni piętro niżej. Wtem wraca ZB; w momencie, w którym otworzył drzwi na klatkę schodową, dobiegły mnie wrzaski. Obudziły Tajfuniątko, więc miałam się czym zajmować przez następne pół godziny. A pół godziny później było już właściwie po ptokach. To znaczy: policja została już wezwana.
Sprytna pani z dołu uznała, że skoro w mieszkaniu wyżej chwilowo nikogo nie ma, to ona chętnie przeprowadzi ten remont „po cichu”. Wysłała na górę robotników. Robotnicy się włamali i robili swoje. Gdy ZB wrócił, zobaczył nieuprawnione osoby w mieszkaniu obok i na wszelki wypadek zadzwonił do właścicielki. Właścicielka przyjechała i zadzwoniła po policję, jednocześnie wrzeszcząc na panią z dołu.
A ta? W ogóle nie wiedziała, o co właścicielce mieszkania w ogóle chodzi – przecież ona MUSI wyremontować kuchnię, a nie da się inaczej niż przez kuchnię z góry!
Po paru minutach uznała, że się pokaja. Znaczy – powiedziała, że odda forsę za zniszczony zamek. Była szalenie zdumiona, że właścicielka mieszkania nie zareagowała z entuzjazmem. Nie docierało do niej, że nakazanie robotnikom włamania do cudzego mieszkania (to, że robotnicy z radością przystąpili do dzieła, jest dodatkowym smaczkiem, ale mnie w zasadzie nie dziwi – chińscy robotnicy to klasa sama w sobie) może i powinno skończyć się policją i sądem. Gdy usłyszała, że policja jest w drodze, aż się zagotowała i wytoczyła koronny, jej zdaniem, argument: „No ale przecież my tam weszliśmy tylko po to, żeby remontować moją kuchnię, nic nie ukradłam! Możesz mi zaufać, bo ja jestem CHRZEŚCIJANKĄ!!”.
Kiedy następnym razem usłyszycie rewelacje o pogromach chrześcijan w Chinach, weźcie poprawkę na takich chrześcijan, którzy nie widzą nic moralnie nagannego we włamywaniu się do cudzego mieszkania…

12 komentarzy:

  1. No cóż ... pojęcie wspólnej własności może cały czas kwitnie w Chinach? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. im bardziej nie ma własnego wkładu, tym bardziej krzyczymy, że jest wspólne? :D

      Usuń
    2. I jak robotnicy zgodzili się na wejście do czyjegoś mieszkania? Trudno jest mi to sobie w ogóle wyobrazić. Nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Zawsze trafiałam na super fachowców :) Nie dość , że dobrych w kwestiach remontu to jeszcze miłych i kulturalnych. Widocznie to nie jest obowiązujący wszędzie standard. Pozdrawiam:)

      Usuń
    3. W Chinach nie takie numery robotnicy odstawiają, niestety...

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio, dokladnie przedwczoraj, w TVP Trwam nadawali program o chrzescijanach w Chinach. Wzieli sobie jakas wiejska chinska rodzine i pokazywali ich codziennosc. Mnie zastanowilo jedno- jak pani domu , niestara jeszcze kobieta, opowiadala o swych planach zwiazanych z wybudowaniem nowego domu. Kosztowal bedzie ponoc od 70 tys do 80 tys yuanow, ze domostwo owe musi miec 30 filarow- oczywiscie nie kumam w czym rzecz z tymi filarami, no i ...tu mnie rozlozylo na lopatki, honorowe miejsce w jej domu musi zajmowac portret -zdjecie przewodniczacego Mao. Chyba Mao z chrzescijanstwem niewiele mial wspolnego, ale to co zaszczepil w Chinach kwitnie do tej pory, wiec zgodze sie z poprzednim komentarzem w tej dyskusji. Czyli w zaleznosci od warunkow, chrzescijanstwo niejedno ma imie. Pokazywano tez, u owej pani na scianie w domu, obraz Jezusa Milosiernego z otwartym sercem, a na tym sercu wstawiony byl mniejszy obrazek przewodniczacego Mao:)))


    A teraz mam zapytanie, tak po ludzku. Skoro ZB zadzwonil do wlasciceli mieszkania nr.1 tzn ze kontakt z nimi mieliscie. Nie moglas ulatwic pani przeprowadzjacej remont zycia i dac jej ten namiar na wlascicieli lokalu, o ktory jej szlo? Wszystko potoczyloby sie, byc moze, lagodniej, bez policji. Calego owego galimatjasu i .... nie wiodloby sie blizniego swego na pokuszenie wlamania:)))
    Ja bym w kazdym badz razie, informacji udzielila, niech sie ludzie dogaduja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie utrzymujemy z ową właścicielką żadnej bliższej znajomości, mój mąż zna ją po prostu z nazwiska. Ja numeru nie miałam, a ZB po przyjściu skombinował skądś numer - chyba miał jakiegoś wspólnego znajomego, nie wiem. Sytuacja była alarmowa, bo nastąpiło włamanie, dlatego trzeba było ten kontakt na gwałt znaleźć.
      A co do chrześcijan ze znaczkiem Mao w klapie - jest to dużo częstsze niż się Europejczykom wydaje :)

      Usuń
  4. Mnie w tej historii zastanawia co innego. Co ta kobieta chciała zamontować, że musiała to robić przez kuchnię sąsiadki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Też mnie to ciekawi - teraz, gdy już ochłonęłam :D

      Usuń
  5. Bardzo konkretnie napisane. Super artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajnie napisane. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo interesujące. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.