blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-11-14

ogórki na ostro

Chińczycy, sami będąc specami od różnorakich kiszonek, dość niechętnie odnoszą się do tradycyjnych polskich "zepsutych" produktów. Nasze kwaśne mleko, kiszona kapusta czy kiszone ogórki są dla nich zazwyczaj za kwaśne, zbyt intensywne w smaku i ogólnie fuj.
Kiedy przyjechałam do Kunmingu, z wielkim zaskoczeniem odkryłam, że wśród rozmaitych kiszonek są tu także sprzedawane na każdym targu właśnie ogórki kiszone. Ucieszyłam się jak dziecko, kupiłam, ugryzłam... i wyplułam. Żadne kiszone. Małosolne. Bardzo, bardzo MAŁOsolne. Taki ni pies, ni wydra. A kunmińczycy to jedzą...
Odkąd mam własną kuchnię, kiszę ogórasy dość regularnie. Zawsze muszę jednak pamiętać, by kilka sztuk wyciągnąć z zalewy solnej już po dwóch-trzech dniach. Tylko takie przełknie mój na wskroś kunmiński małżonek...
Razu pewnego na bazie moich świeżo ukiszonych, pardon, umałosolnionych ogórków, przyrządził on tradycyjną kunmińską przekąskę: ogórki na ostro.
Wyglądają tak:
Myślałam, że sobie kpi. Posmarował pastą paprykową ogórki i twierdzi, że to "tradycyjna przekąska"?! Kiedy jednak pokazałam zdjęcia innym starym kunmińczykom, wszyscy zgodnie stwierdzili, że to dla nich smak dzieciństwa. Więc dziś, specjalnie dla Was, przepis:

Składniki:
  • pokrojone na 1/4 walca ogórki (czyli wzdłuż na połowy i potem jeszcze raz wzdłuż na połowy), można je też pokroić na krótsze kawałki
  • pasta paprykowa - musi być nie tylko ostra, ale i słona.

Wykonanie:
  • Posmarować pastą ogórki.

Tu taka moja uwaga: można również taką pastą posmarować surowe lub kiszone ogórki tudzież korniszony. Ich smak również Was zaskoczy :)

12 komentarzy:

  1. Na Tajwanie maja takie nawet nie malosolne a wręcz poslodzone (ale na południu wyspy wszystko trzeba poslodzic, mięso ogórek nieważne). Też raz ugryzlam i zalowalam jeszcze długo. Ale! Mój kolega na targu znalazł taka babcię która sprzedaje prosto z kamionkowego słoja -prawdziwe kiszone jak u mamy tylko bez koperku. Niestety pilnie strzeże tajemnicy która to babcia i który targ bo wie że bym mogła wykupić całe zaopatrzenie:)
    Btw moja mama robi od lat ogórki konserwowe z czilli... :) ale j mam ponoć jakiegoś Chińczyka w rodzinie (co ponoc tłumaczy że wygladam jak wygladam)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadłam te posłodzone :) Bardzo mi zresztą smakowały, choć raczej jako słodycz niż jako zagrycha :D Moja Mama nie dotyka chilli nawet czubkiem miotły ;)

      Usuń
  2. No proszę, okazuje się, że mój mąż jest Kunminczykiem!..... *^W^* Ogórki małosolne wyjada już następnego dnia po nastawieniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, to te nasze będą dlań wprost wyśmienite :)

      Usuń
  3. Mój śp Tata, Polak z Białorusi, jadał surowe ogórki z miodem !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę spróbować :) Ja najchętniej jadam miód na rzodkwi :)

      Usuń
    2. A to dopiero! Mam akurat rzodkiew w lodówce, może się odważę???

      Usuń
    3. Im rzodkiew ostrzejsza, tym ciekawsze połączenie smaków :)

      Usuń
  4. Kiedyś jedliśmy obiad w takiej budce z kociołkiem na zewnątrz. Ponieważ bardzo nam smakował poszliśmy tam następnego dnia, ale widać było za wcześnie. Pani chyba nie chciała, żebyśmy odeszli głodni i na szybko skleciła ogórki z jakąś mazią i podała to z ryżem. Potem widzieliśmy jak Chińczycy to jedli w pociągu.
    Prawdę powiedziawszy były to najobrzydliwsze ogórki w moim życiu i zjadłam tylko dlatego, że byłam głodna:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, nasze ogórki są pyszne - ale to oczywiście głównie kwestia pyszności mazi paprykowej :)

      Usuń
    2. Zdecydowanie nie była to pyszna maź paprykowa. To coś było gęste, słone i brązowe. Pewnie coś z soi. Smakowało jak marmite, którego nie lubie.

      Usuń
    3. marmite nigdy nie jadłam. Muszę kiedyś spróbować :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.