blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-02-18

kozowca

Uwielbiam język chiński z jego dokładność, logikę i wspaniałe słownictwo. Czasem jednak trochę się dziwię, jak można nie odróżniać królika od zająca (oba zwierzęta to 兔 tu) albo kozy od owcy (oba zwierzęta to 羊 yang). Przy wigilii chińskiego nowego roku, który jest właśnie rokiem kozy... to znaczy owcy... to znaczy... kozowca to bardzo dobry wyraz... postanowiłam trochę wyjaśnić.
Po pierwsze: tak naprawdę rozróżnienie istnieje. Koza to yang górski 山羊 a owca - yang wełniasty 绵羊. Jednak jeśli mamy przed sobą tylko znak yang 羊, sprawa zaczyna się robić skomplikowana. Mieszkaniec Mongolii, pytany o to, czy zaczyna się rok owcy czy kozy, odpowie, że owcy, oczywiście, że owcy! A Yunnańczyk, że oczywiście, że kozy. U nas koza jest popularnym stworzeniem - jadamy koźlinę i sery z koziego mleka. W Mongolii na odwrót - owiec jest od cholery, a kóz nie uświadczysz. Więc zwierzęciem domyślnym będzie oczywiście owca.
Kto więc ma rację?
Wszyscy!
Dlatego powstają noworoczne rysunki, maskotki czy kalendarze w obu wersjach:
Niektórzy twórcy chińscy poszli jeszcze dalej. Nie mogąc się zdecydować, czy yang ma być kozą, czy owcą, stworzyli prawdziwą kozowcę: Radosnego Yangyanga 喜羊羊 (który notabene też chętnie składa życzenia noworoczne) wraz z resztą kozowiec (jest ich całe stado):
Widać, że są obecne kozie różki, ale też owcza wełna. A że kreskówka ta zawojowała cały chiński światek, internety zawrzały. Xiyangyang jest w końcu kozą czy owcą? A może kozioowczą krzyżówką? Znalazłam niedawno artykuł, który rozstrzyga raz na zawsze tę dręczącą nas wątpliwość co do tożsamości ulubionego zwierzaka. Po kolei rozważa on różnice w zachowaniu, wyglądzie, diecie i możliwościach reprodukcyjnych widocznych w wiosce zwierzęcych bohaterów, by stwierdzić, że jednak więcej w tych stworzonkach z owiec niż z kóz. I to mimo chwytliwego angielskiego tłumaczenia na "Pleasant Goat". W dodatku, skoro w stadzie występuje kilka pokoleń tak samo wyglądających stworzeń, a ewentualna krzyżówka owcy z kozą choć możliwa, byłaby bezpłodna - szala zwycięstwa przechyliła się już całkiem jednoznacznie na stronę owiec.

A my, Yunnańczycy, i tak wolimy kozy. O!

PS. Nazwa "kozowca" nie została wymyślona przeze mnie. Autorce sformułowania niniejszym serdecznie dziękuję :)

6 komentarzy:

  1. Anonimowy18/2/15 22:44

    Szczęśliwego Nowego Roku!!!
    Mega dużo postów na blogu :)))
    Pozdrawiam serdecznie
    Elżbieta
    PS Bardzo lubię Pani blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i odwzajemniam życzenia z całego serca! :)

      Usuń
  2. W Kirgistanie nie brakuje ani owiec, ani kóz, a jednak rok to zdecydowanie Rok Owcy - Кой жылы.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie Twój wpis o kirgiskim zodiaku mnie zainspirował :)

      Usuń
  3. W Wietnamie zdecydowanie jest to rok kozy. Kozy tu, kozy tam. Niektóre naprawdę duże - można się spróbować wdrapać. :D Szczęśliwego Nowego Roku! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęśliwego! U nas niektóre kozowce też są wielgachne :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.