blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-07-19

złocień - odsłona trzecia: złocieniowa tempura

Ponieważ złocień jest u nas sprzedawany w półkilogramowych pęczkach za złotówkę, panie nie reagują na prośby, żeby sprzedać mi mniejszy pęczek. Patrzą na mnie jak na kretynkę, jakbym chciała kupić na przykład dziesięć deko żeberek albo ćwierć marchewki. Dlatego zazwyczaj kiedy już kupię złocień, jemy go dwa-trzy dni pod rząd. Dlatego też cały czas próbuję wymyślić nowe sposoby jego podania. Czasem próby są średnio udane, ale tym razem trafiłam w dziesiątkę. Zrobiłam złocieniową tempurę. Ciasto zrobiłam wedle wskazówek z mojej ukochanej japońskiej książki kucharskiej, za to dokładne wskazówki dotyczące smażenia wzięłam od Karoliny.

Składniki:
*liście złocienia, dolne - pojedyncze, górne, maleńkie - mogą być w kiści
*ciasto do tempury: żółtko, 150 ml wody, 10 dag mąki, szczypta soli.
*olej do smażenia w głębokim tłuszczu
*sos do maczania: szklanka rosołku albo wody, 2 łyżki sosu sojowego, 2 łyżki mirinu (do zastąpienia winem lub innym alkoholem), łyżka cukru.

Wykonanie:
1) liście pooddzielać od głównych łodyg, mniejsze łodyżki zostawić. Umyć i dokładnie odsączyć.
2) przygotować ciasto: ubić żółtko, zalać lodowatą wodą, wymieszać, dodać przesianą mąkę, niedbale wymieszać, nie przejmować się grudkami, nie ubijać mikserem.
3) przygotować sos: wszystkie składniki umieścić w garnuszku, doprowadzić do wrzenia i na małym ogniu gotować pół minuty-minutę. Można podawać na zimno i ciepło.
4) rozgrzać olej. Temperatura jest idealna, jeśli kropla ciasta wpada do oleju, opada do połowy i wraca na powierzchnię. Jeśli całkiem opadło, olej jest zbyt zimny, jeśli od razu zaczęło skwierczeć na powierzchni - zbyt gorący. Tak naprawdę to w całym tym przepisie i w wykonaniu potrawy tylko ciągła kontrola temperatury oleju jest upierdliwa. Oczywiście - jeśli mamy frytownicę, sprawa powinna być prostsza, ale ja używam woka i powiem szczerze, że za pierwszym razem klęłam przy smażeniu jak szewc...
5) obtaczamy pojedyncze gałązki złocienia w cieście i wrzucamy do oleju. Gdy tylko ciasto zacznie się rumienić - wyciągamy łyżką cedzakową lub pałeczkami prosto na ręczniki papierowe. Złocień można jeść surowy, a panierka zrobiona według poniższych proporcji nie będzie bardzo gęsta, więc szybko się usmaży, to jest kwestia sekund.
6) Podawać od razu po usmażeniu, z sosem w miseczce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.