2)Wtorek, poludnie. Saksofonista. JAZZOWY!!!! Prowadzi prywatna szkole saksofonu i gra z zespolem w knajpie w Kundu, rozrywkowej czesci Kunmingu. Bogaty z domu, rodzice to para inzynierow. Gra w badmintona. W srednim wieku i nadal niezonaty. W zasadzie atrakcyjny - ma pasje, lubi dobra muzyke, nie narzeka na brak pieniedzy. Wiec dlaczego nadal jest sam? Coz. Zadna normalna Chinka nie wyjdzie za faceta, ktory zrezygnowal z cieplej posadki i etatu w szkole dla prowadzenia prywatnie korkow i dmuchania bezetatowego w jakims barze. No przeciez ten facet nie jest w stanie jej zapewnic stabilizacji i w ogole. Zwlaszcza i w ogole... Spotklismy sie w wiekszym gronie (moja swatka z mezem, dzieckiem i matka, rodzice delikwenta i my, w zasadzie najmniej zainteresowani ;)). Rodzice mnie polubili, twierdza, ze mam cudowny charakter (hue, hue), ale pod koniec wspolnego obiadu to byla jedyna osoba, ktorej niespecjalnie zalezalo na moim numerze telefonu. Coz...
3)Wtorek, wieczor. Inzynier, a z zamilowania i wzrostu - koszykarz. Cale dnie, a czasem i noce, spedza w pracy. To ten z "Mody na sukces" - znaczy, wszystko o nim wiedzialam od jego Mamy, ktora sprawdzala nasze znaki zodiaku, grupy krwi i ktora dzwonila do mnie kilka razy w tygodniu przez ostatni miesiac. To byly najbardziej tradycyjne swaty. Zostalam zaprowadzona do domu, przedstawiona calej rodzinie. Calej. Z dziadkami, prababcia, ciocia, kuzynkami... Moja swatka towarzyszyla mi w trakcie obiadu, a potem sie dyskretnie pozbierala, zostawiajac mnie na pastwe ekhm tesciowej, ktora sie mna zajmowala w zastepstwie syna. Nie, nie to, ze mnie olal. Po prostu okazalo sie, ze musi zostac dluzej w pracy, wiec przyjechal akurat w czasie, w ktorym trzeba mnie bylo zabrac do akademika :D Wtedy dopiero sobie pogadalismy. Pytam: nie wkurza Cie, ze Ci matka urzadza zycie? A on: Wkurza. Ale lepiej. ze sie spotkalismy, mozemy sie zakolegowac i wtedy nikt nam nie bedzie zrzedzil nad glowa. Co Ty na to? :D Ciekawe, czy gdyby matka wiedziala, jak syn podchodzi do sprawy, tez by kazala kuzynce mowic do mnie per siostro, a na odchodnem wcisnela do reki prezent dla moich rodzicow...
Dobrze sie bawilam, obzarlam sie jak glupek i juz wiem, czym pachna swaty w Chinach. Poza tym mialam sie z czego nasmiewac z Jednym Krzykiem Ptaka. Spotkalam sie z nim po spiewaku opery pekinskiej, ktory zostal zdyskwalifikowany w przedbiegach, wiec JKP spytal: no dobrze, ale powiedzmy jak drugi Ci sie spodoba, to czy spotkasz sie z trzecim? Ja na to, ze pewnie! JKP pokiwal glowa i pozalowal biednych, nieswiadomych konkurencji facetow, a potem zaprosil mnie do Starbucksa na kawe (alez sie szrpnal!). I wtedy mu wyjasnilam, dlaczego sie spotkam z tym trzecim: popatrz, dziewczyna zawsze ma fajnie, bo kazdy facet na pewno zaprosi ja na jakies zarcie albo kawe, dlatego nigdy nie nalezy sie za szybko decydowac :D
0 comments:
Post a Comment