...a wieczorem robiliśmy knedle. Wietnamskie tangyuany znaczy. Mogą się nazywać różnie w Wietnamie północnym i południowym, jednak tutaj deser ów zowie się chè xôi nước, co znaczy "deser dryfujący w wodzie" i jest typową przekąską noworoczną. Są to knedle zrobione z ciasta z mąki z ryżu kleistego wypełnionego nadzieniem z fasolki złotej, po ugotowaniu podane w słodkiej zupie - może być to zwykła osłodzona woda z dodatkiem imbiru albo woda z brązowym cukrem, a my jedliśmy wersję w słodzonym mleku kokosowym. Konsystencja naprawdę jest mocno knedlowata.
Śmiesznie było, bo oni próbowali mnie UCZYĆ, jak się robi knedle! Że mają być okrągłe i że nadzienie nie może wystawać i inne takie. Spojrzałam na nich z politowaniem i... wgniotłam ich w ziemię techniką podpatrzoną jeszcze u Babci Basi. MOJE knedle były idealnie okrągłe dzięki podrzucaniu w powietrzu. No, w każdym razie zaskoczyłam ich dość grubo, bo wszystko umiem. Z tych takich podstawowych wietnamskich gospodarskich czynności jak tarcie wiórkow, robienie knedli, deptanie tytoniu i podlewanie kawy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.