blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-08-17

Święto Duchów 鬼節

Matka była skąpa i chciwa, dlatego odrodziła się jako Głodny Duch. Ojciec już dawno dołączył do bogów, a Matka jęczała i nie mogła się uwolnić. Budda poradził, by nałożyć dla Niej jedzenie na czyste talerze, a potem - by wielokrotnie recytować nad nimi sutry. Tak poświęcone jedzenie uwolni Matkę od głodu.
W następnym wcieleniu Matka stała się psem. To już trochę lepiej, ale - chcielibyście, żeby Wasza Matka odrodziła się jako pies? Mulian nie chciał. Za radą Buddy ofiarował szaty i żywność pięciu setkom bhikku. W ten sposób odkupił grzechy Matki i w następnym życiu odrodziła się ona jako człowiek.
Nie bądźcie chciwi. Chyba, że chcecie wrócić jako Głodne Duchy i straszyć Wasze dzieci i wnuki. Okazji będzie sporo - przecież każdy siódmy miesiąc księżycowy oznacza otwarte bramy piekieł i Was - rozpanoszonych wszędzie, powodujących wypadki, choroby i nieszczęścia. Wiemy, że to przez Was.
***
Całą noc nie mogłam zasnąć. Bez zaglądania w kalendarz wiem, że to pełnia. Tym razem to pełnia pełna duchów - znów nastał siódmy miesiąc księżycowy i duchy znów nam szkodzą.
Zasnęłam trochę przed świtem, a już o dziewiątej obudził mnie swąd spalenizny. No tak, Święto Duchów. Wiem, że nadejdzie, wiem, kiedy się go spodziewać, a i tak zawsze mnie zaskakuje jak zima drogowców.
Wychodzę z domu. Wszędzie kupki popiołu po spalonej piekielnej forsie, po papierowych domach i modlitwach. Trociczki. Kwiaty, żywe i sztuczne, obok porzuconych reklamówek. Wszędzie - na chodnikach, ścieżkach w parkach, nad brzegami rzek. Niby trzeba o południu albo o zmroku, ale przecież dom, dzieci, praca... Przy paleniskach nie tylko zażywne staruszki i mnisi, ale wszyscy, łącznie z dziećmi. No, nie wszyscy. Rzadziej zdarzają się panie na szpileczkach i panowie w garniturach, częściej - kolorowo odziani przybysze ze wsi, którzy mimo wielu lat w mieście wolą "na wszelki wypadek" odwrócić ewentualnego pecha i przypodobać się duchom.
***
Idę do szewca, ale ten, choć siedzi na stołeczku przy maszynie, nie uśmiecha się do mnie. - Czy mógłby mi Pan naprawić obcas? Tak, jutro. Dziś nie pracuję. I zamknij drzwi. Co ty, nie wiesz, że dziś po ulicach grasują duchy? - To dlaczego Pan nie zamknie drzwi warsztatu na klucz? Czekam na kolegę. Ma przynieść owoce i trociczki.
***
Ponieważ duchy i cierpiące dusze przybędą z wizytą podczas siódmego miesiąca księżycowego, trzeba zachować nadzwyczajne środki ostrożności.
Nie włóczyć się po nocach.
Nie pływać - utopce nie śpią!
Nie hajtać się, nie przeprowadzać, nie kupować domu czy samochodu, nie zaczynać biznesu. Najlepiej również nie rodzić, ale czasem nic się nie da na to poradzić. A przecież wszyscy wiedzą, że to pechowy miesiąc... Jeśli się w tym miesiącu urodziłeś, nie rób imprezy wieczorem - któż wie, z którego kręgu piekieł wpadnie nieproszony gość?...
Nie wieszać ubrań na zewnątrz po nocach. Nocą wychodzą duchy i można je w ubraniu wnieść niechcący do domu (dobrze, że ZB jest nieprzesądny, bo podczas kunmińskiej pory deszczowej wszystko schnie przynajmniej parę dni...).
Nie zbierać z ziemi pieniędzy. Nawet jeśli jakieś znajdziesz i podniesiesz, pod żadnym pozorem nie przynoś ich do domu. Ciekawe, czy jeśli się pohandluje z duchem jak w wietnamskiej tradycji, można ten punkt obejść...
Pod żadnym pozorem nie zakładać lubianej przez duchy czerwieni.
Nie śpiewać i nie gwizdać. Tak, to stąd nagłe rabaty w hotelach karaoke :) Kto by pomyślał, że Głodne Duchy to tacy melomani?...
Nie stać pod ścianą - duchy mogą się tam włóczyć.
Nie planuj żadnej operacji (a co z tymi, którzy nie planują, ale muszą?!)

To dlatego po południu nie ma tłoku na kortach badmintonowych - ludzie boją się nie tylko pecha i kontuzji wywołanej przez duchy, ale i samego wyjścia z domu. Przed domem palą trociczki i papierowe imponderabilia. My się cieszymy, że mamy korty dla siebie.
I śpiewamy, i gwiżdżemy. Nie jesteśmy przesądni. A ja - gdybym miała być przesądna, wierzyłabym, że śpiew odpędza zło. Obojętnie czy takie wywołane przez istoty piekielne, czy przez ludzi.

4 komentarze:

  1. I jeszcze dodaj - czesać się :D bo duchy widząc rozczochraną koafiurę biorą takiego za swojaka i nie chcą się odczepić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Ziewać nie zasłaniając ust dłonią też nie można ;)

      Usuń
  2. Akuuuurat :D Nie wiem czemu ale w to jakoś ciężko mi uwierzyć... Za dużo porannych przeglądów paszczy na ulicy mnie mineło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak serio, to o ziewaniu nic nie było. Ale w Yunnanie o czesaniu się też nie ma, choć w tradycji innych chińskich regionów występuje. Ciekawe, dlaczego :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.