blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2020-12-19

małe tangyuany 小汤圆

Za chwilę przesilenie zimowe. Warto więc przypomnieć sobie, jak się robi tangyuany. Jeśli nie macie melodii do babrania się z dużymi, nadziewanymi tangyuanami, zróbcie szybsze, malutkie, bez nadzienia. Jest to nie tylko danie proste i pyszne, ale również doskonała zabawa, jeśli macie w domu przedszkolaka.

Składniki:

  • mąka z kleistego ryżu
  • tyle wody, żeby powstało elastyczne, nieklejące ciasto

Wykonanie

  1. Do mąki powoli wlewać wodę, ciągle mieszając, aż powstanie ciasto.
  2. Ciasto zagnieść na gładko. Jeśli jest zbyt lepkie, dodajcie mąki ryżowej. Jeśli jest zbyt suche i się kruszy, dodajcie odrobinę więcej wody.
  3. Rozwałkowywać dłońmi na dość cienkie wałki.
  4. Z wałków urywać małe kuleczki i kulać "perełki".
  5. Można ugotować od razu (wrzucić na wrzątek i gotować kilka minut - najlepiej zobaczyć, czy środek jest już miękki) lub zamrozić.

Tajfuniątko zakochało się w jednym z tradycyjnych sposobów podania małych tangyuanów, czyli - w mleku. Przyrządza się je dokładnie tak samo, tylko po ugotowaniu w niewielkiej ilości wody (zajmuje to zaledwie kilka minut), do gotujących się tangyuanów dolewamy mleko, a całość delikatnie słodzimy. Tradycyjnie w Kunmingu słodzi się brązowym cukrem, ale ja słodzę tym, co mam pod ręką - kamiennym cukrem, ksylitolem albo miodem.

Tego typu tangyuany można również podawać w innych słodkich wersjach, najczęściej w słynnych kantońskich tong sui 糖水 czyli w "słodkich zupach", np. na bazie słodkiej czerwonej fasoli, czarnego sezamu, imbiru z kamiennym cukrem czy też "słodkiej wódki".

Ostatnio często robimy kolorowe tangyuany. Wystarczyłby dowolny barwnik spożywczy, ale my nie mamy, więc robimy tangyuany na przykład dyniowe - do purée dyniowego dodajemy tyle mąki z kleistego ryżu, by powstało ciasto - a dalej postępujemy tak samo jak ze zwykłymi. Można też zrobić tangyuany ze zmiksowanym szpinakiem, z fioletowymi lub pomarańczowymi batatami i tak dalej. Ja je potem mrożę i gdy Tajfuniątko ma zły humor, wyciągam z zamrażarki kolorowe kuleczki, które mają iście magiczny wpływ na dzieci. Tak samo zresztą jak sam proces wytwarzania tangyuanów, który zawsze kończy się tak samo: mamo, jestem zmęczona tangyuanami. Mogę coś ulepić? :D

2 komentarze:

  1. Przed ugotowaniem wyglądają jak kurut :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Ja na początku pojęcia nie miałam, z czego się to-to robi...

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.