blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2020-03-28

pu'er w paście 普洱茶膏

Uwielbiam herbatę pu'er. Jest po prostu najdoskonalszą z herbat, a jeśli jest dobrej jakości - można ją parzyć nawet kilkadziesiąt razy. Można? Trzeba! Przecież w miarę parzenia jej aromat się pogłębia, delikatnieje, robi się coraz słodsza i upija mnie jak wino.
I w tym cały problem. Skoro ją lubię i wiem, jak pyszna jest wtedy, kiedy jest dobrej jakości, to nie kupuję pu'era jakości średniej. Prawdę powiedziawszy, w ogóle pu'era nie kupuję, bo dostajemy go tak dużo, że mamy spory zapas. No ale - pu'era nie da się zaparzyć jeden kubek czy parę gaiwanów. Pu'er to zawsze parę litrów herbaty z jednej porcji liści. Pu'er to wiele godzin parzenia.
Nigdy mi to nie przeszkadzało... a potem pojawiło się Tajfuniątko. Nie pamiętam, kiedy ostatnio zaparzyłam pu'er dla siebie, nie dla gości. Gdy są goście, razem wypijamy tych kilka litrów herbaty i jest ok. Pod warunkiem, że goście też lubią pu'er i że Tajfuniątka nie ma w domu, bo poszło z tatą na spacer. 
Ale ja przecież chciałabym pić pu'er codziennie!
Odpowiedzią na moje modlitwy okazał się pu'er w paście. Instant.  
To nie jest całkiem nowy wynalazek, bo z ksiąg herbacianych wiadomo, że pierwsze "pasty herbaciane" 茶膏 pojawiły się już za Tangów i nawet ofiarowywano je cesarzowi (937 rok). Powstawała jako produkt uboczny podczas prasowania herbat (w tamtych czasach to była zwykła praktyka względem herbat, które miały długo podróżować). Inna rzecz, że trudno mi stwierdzić, jak bardzo różniły się one od dzisiejszych. Może były używane jak cukierki? Może można nimi było smarować usta, by ładnie pachniały? Muszę na ten temat jeszcze poczytać. Wiadomo jednak, że takie pasty herbaciane były na tyle popularne, by wspominano o nich w herbacianej literaturze. Lubili je nie tylko Chińczycy, ale i Tybetańczycy, którzy herbatę traktują bardziej w kategorii posiłek niż napój.
O pu'erowej paście po raz pierwszy wspomina zielnik z 1765 roku - pojawia się w nim jako lekarstwo, nie jako przysmak herbaciarzy, rzecz jasna. 
A potem upadło cesarstwo, a ludzie się bili zamiast wytwarzać herbatę i sztuka przyrządzania past herbacianych zanikła. Pasty pojawiły się znów w latach '50 XX w., ale na krótko, bo nikt tego nie chciał pić. A teraz - wróciła.
By zrobić pastę herbacianą, trzeba najpierw opłukać i namoczyć liście, a potem pozwolić im sfermentować. Następnie należy odcisnąć wodę, a później zmiażdżyć liście, by puściły sok, z którego powstaje nasza pasta. Sok wstawia się do otwartego naczynia, w którym w końcu wyschnie on na pastę. Gdy ma już odpowiednią konsystencję, wkłada się ją do foremek i podsusza w niewysokiej temperaturze. I gotowe!
Robi się tak obecnie zarówno pu'er surowy, jak i dojrzały. Można również kupić pasty z innych herbat - w internetach trafiłam na czarne i wulongi. 
Jak jej używać? Wystarczy wrzucić maleńką drobinkę pasty (wielkości paznokcia małego palca) do szklanki, zalać gorącą wodą i wymieszać. Nie trzeba wymieszać tak, by się rozpuściła do końca. Niech  się powoli rozpuszcza, dając nam złudzenie tradycyjnego parzenia pu'era. Niech wystarczy na kilka parzeń. Jeden gram pasty herbacianej wystarcza, by zrobić pół litra herbaty... ale jeśli wypijemy ją szybko, a pasta jeszcze się rozpuści do końca, możemy ją parzyć dalej. Jak długo trzeba ją parzyć? Patrzcie na kolor, spróbujcie, jak smakuje. Ma mieć kolor pu'eru i jego smak. Gdy już go osiągnie, można spokojnie przelać napar do innego naczynia i z niego pić, a resztę pasty zalać kolejną porcją wody. Podobno świetnie robi na kaca, odchudanie itd. - to znaczy zachowuje ponoć wszystkie pozytywne aspekty prawdziwego, liściastego pu'eru.
A jak smakuje? Cóż, nie jest to sześćdziesięcioletni, naturalnie dojrzewający pu'er. Ale kiedy wiem, że cały dzień spędzę z Tajfuniątkiem i nie będę mogła parzyć tradycyjnie, jest to idealny wybór.

6 komentarzy:

  1. Mama takie pytanie,bo toczy się dyskusja na forum, czy puer może być biały ? kupiłem na aliexpress takie coś ,w nazwie jest ,ze to biały księżycowy puer,a ktoś z forum twierdzi, że to marketing,jak to jest naprawdę ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puer nie może być biały - ale to nie tylko marketing w tym konkretnym wypadku. Już wyjaśniam: ta konkretna herbata: 月光白普洱茶 biel księżycowego blasku Puer, nazywana częściej po protu 月光白 biel księżycowego blasku to biała herbata, o tyle jednak niezwykła, że tworzona z liści tego rodzaju herbaty, z którego zazwyczaj wytwarza się puer, to znaczy z wielkich liści starodrzewu herbacianego, grubych i skórzastych. W dodatku cały proces jej tworzenia - to znaczy zebranie liści i ich wysuszenie musi zostać zakończone w ciągu jednej nocy - liście nie mogą ujrzeć światła dziennego (tak twierdzi tradycja; jak jest obecnie - nie wiem). W związku z tym najprawdopodobniej liście nie są idealnie wysuszone i zarówno proces utleniania, jak i ewentualne procesy fermentacyjne mogą trwać w najlepsze. W dodatku tradycyjnie herbatę tę tworzono właśnie w okolicach miasta Pu'er. Podejrzewam, że właśnie te trzy czynniki odpowiadają za "puer" w nazwie, a pierwsze dwa mogą sprawiać, że smak tej białej herbaty jest cokolwiek nietypowy dla białych herbat i może być podobny do leciutkiego pueru. Jednak sam sposób produkcji jest zdecydowanie typowy dla białych herbat, a nie dla puerów.

      Usuń
    2. Dzięki,właściwie to kupując tą herbatę nie myślałem nawet o puer`ze,jak spróbowałem to dopiero doczytałem jak dokładnie sprzedawca ją nazwał, w każdym razie strasznie miło mnie zaskoczyła ta herbata,

      czyli np takie herbaty to już puer ? to przykłady w miarę rozsądnych cenach jak dla mnie ;)
      https://pl.aliexpress.com/item/1005002265811491.html?spm=a2g0o.productlist.0.0.5ad65683T4iAEH&algo_pvid=96ab61d7-41e5-4994-90c8-bd93b091ef70&algo_expid=96ab61d7-41e5-4994-90c8-bd93b091ef70-4&btsid=2100bdd816222104805784173e90db&ws_ab_test=searchweb0_0,searchweb201602_,searchweb201603_

      https://pl.aliexpress.com/item/1005002262262453.html?spm=a2g0o.productlist.0.0.5ad65683T4iAEH&algo_pvid=96ab61d7-41e5-4994-90c8-bd93b091ef70&algo_expid=96ab61d7-41e5-4994-90c8-bd93b091ef70-14&btsid=2100bdd816222104805784173e90db&ws_ab_test=searchweb0_0,searchweb201602_,searchweb201603_

      https://pl.aliexpress.com/item/1005002442412685.html?spm=a2g0o.productlist.0.0.5ad65683T4iAEH&algo_pvid=66a58a24-6ac3-4959-96a8-35c15e6fc35d&algo_expid=66a58a24-6ac3-4959-96a8-35c15e6fc35d-45&btsid=2100bdd816222102144093184e90db&ws_ab_test=searchweb0_0,searchweb201602_,searchweb201603_

      Usuń
    3. tak, to są puerowe ciasteczka - czyli prasowany puer.

      Usuń
  2. Już nie męczę ;)
    ale tak z ciekawości ,czy w Chinach używa się herbaty do aromatyzowania piwa (jeżeli w ogóle tak,to pewnie na jakąś mikroskali), coś jak dodawanie chmielu na zimno,czyli takie jakby macerowanie na zimno (czyli nie chodzi o gorycz,ale aromat tylko,ewentualnie kolor) ,ale zamiast chmielu herbata ?
    robiłem takie eksperymenty i to jest naprawdę ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Chinach się nie spotkałam - ale ja mało piwna jestem, więc może się zdarza. Za to wiem, że na Tajwanie jest marka, która ma w ofercie przynajmniej dwa herbaciane piwa: https://www.walkerland.com.tw/subject/view/296204, a ponoć i w Japonii się czyni takie eksperymenty.

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.