blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-09-18

w samolocie

Raz na jakiś czas internet obiega informacja o tym, jak to kolejny chiński rodzic wsiadłszy do samolotu z dzieckiem uważa, że samolotowe WC nie spełnia jego standardów i pozwala dziecku zrobić kupę w przejściu między siedzeniami. 
Niektórzy rodzice znajdują zabawne tłumaczenia typu "kabina była za mała", inni w ogóle nie wiedzą, o co reszta świata robi wielkie halo. Przecież dziecko zrobić kupę musi. 
Potem internety są zawsze pełne komentarzy o tych chamskich Chińczykach, którzy jako naród bardziej są podobni szczurom albo karaluchom niż ludziom i że w sumie trudno się dziwić Japończykom, że ich traktowali jak zwierzęta. 
ZB przyszedł do mnie czerwony z gniewu. "Słyszałaś?!". Tak, czytałam w necie. "Chińczycy muszą wymrzeć! Nie wszyscy, oczywiście. Trzeba zrobić wielki sprawdzian i po prostu rozstrzeliwać tych, którzy nie zdadzą". Ale, kochanie, ci rodzice, którzy pozwalają dzieciom defekować w przejściu, wszyscy są po maturze! "Ale ja nie mówię o sprawdzianie typu matura. Mnie by wystarczyło jedno pytanie: czy można srać w przejściu samolotowym? Odpowiadasz "nie" - idziesz na prawo. Odpowiadasz "tak" - strzał w tył głowy. Nie dość, że poziom wychowania natychmiast by w Chinach skoczył, to i problem przeludnienia zostałby rozwiązany".
Nie, ZB nie jest zwolennikiem "ostatecznego rozwiązania kwestii chińskiej". Po prostu - jak wszystkim dobrze wychowanym Chińczykom - a jest ich dużo więcej niż sądzicie - jest mu wstyd za rodaków. 
Kiedy czytacie takie newsy, pamiętajcie, że dla reszty chińskiego społeczeństwa te zachowania są tak samo nieakceptowalne jak dla Was...

14 komentarzy:

  1. Jak to mowia- You made my day ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, ale nie bardzo rozumiem czym konkretnie :)

      Usuń
  2. Anonimowy18/9/15 16:48

    Szkoda że te niewychowane jednostki psują opinię reszcie porządnych Chińczyków.
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie CHINSCY rodzice pozwolili dziecku sie zalatwic na podlodze. To byli po prostu rodzice zle wychowani i bez wyobrazni. Z takiej lub innej przyczyny. A dziennikarze zawsze znajda cos z czego da sie zrobic wielkie halo.
    Mali Polacy oraz Wlosi robia czasem kupke na trawniku. Na foliowa torebke, ktora mama lub babcia wywala potem do smietnika. Amerykanie nie musza, bo maja parkowe kibelki do dyspozycji. Siku pod drzewo tez nie robia. Pewna grupa etniczna ktora spotkalismy na kempingu, wywalala papier toaletowy do kubelka na smieci zamiast spuszczac go w sedesie. Syf nieziemski. Ale wynikalo to z tego,ze u nich w kraju publiczne kible zatykaja sie niezwykle latwo i syf generuje sie jeszcze wiekszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim poprzednim chińskim mieszkaniu była właśnie taka kanalizacja i też mieliśmy kosz na śmieci na papier toaletowy. Nie było syfu, kosz był regularnie opróżniany i myty :)

      Usuń
    2. No wlasnie! Amerykanskie kosze na smieci byly za male i stad balagan, a nie przez zle wychowanie tych ludzi.

      Usuń
    3. "Na foliowa torebke, ktora mama lub babcia wywala potem do smietnika."- nie w mojej Polsce. :(

      Usuń
  4. czarne owce znajda sie wszedzie. Mnie takie cos by przerazalo gdbymy byla tego swiadkiem, ale z drugiej strony czeto zdarza sie w samolocie spotkac wypitego rodaka lub tez takiego ktory najnormalniej w swiecie smierdzi potem i brudnymi skrpetkami. I nikt nie oburza sie, tak jakbysmy sie przyzwyczaili i dawali na to pozwolenie. A przeciez jest to tez przerazajace i nie powinno byc wybaczalne czy akceptowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... brudnymi skarpetkami jeszcze nigdy w samolocie nie śmierdziałam, ale potem - jak najbardziej. Droga z mojego chińskiego krańca świata na mój polski kraniec świata trwa prawie 30 godzin i na śmierdzenie raczej mało mogę poradzić... Ale przynajmniej się staram przyzwoicie zachowywać ;)

      Usuń
  5. To trochę jak z przewijaniem niemowlaków w Polsce na stolikach w restauracjach. Błeh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się skojarzyło. I też uważam, że to nie wina "narodu", a jednak braku kultury (i wyobraźni!) danej jednostki.

      Usuń
  6. Wiadomo, szkoda żeby zachowanie jednego wpłynęło na zdanie o kulturze osobistej całego kraju. Co nie zmienia faktu, że w Chinach takie zachowania są częste i trudno winić kogokolwiek o wypowiadaniu swojego zdania na temat robienia kupy w samolocie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można wypowiadać swoje zdanie, jak najbardziej! Tylko trzeba mieć w pamięci, że istnieje różnica między "Chińczycy to brudasy, w ich kulturze normą jest robienie kupy na podłogę w samolocie" a "do głosu doszło pokolenie nowobogackich, którzy nie znając elementarnych zasad higieny i kultury ma pieniądze na podróże i w samolotach wystawia złe świadectwo swym rodakom, ku ich wielkiej trosce".

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.