blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2013-02-04

przeprowadzka

to taka mała kara za... no właśnie, za co? Padam z nóg, kręgosłup siada powoli, dobrze, że chociaż wszystko umiem znaleźć - mam talent do pakowania :)
Są też pozytywne elementy. Wreszcie większy salon, w którym się wszystko zmieści. Wreszcie będę mogła korzystać swobodnie z toaletki, która, mam nadzieję, nie będzie już nigdy służyć jako stół na brudne skarpetki mojego Pana i Władcy. No i moja ukochana część remontu - dekoracja ścian. Choć Pan i Władca pomalował prawie całe mieszkanie, spod kilku warstw farby nadal wyłażą strzępki nieodklejalnej taśmy klejącej, smugi, nierówności... Chińczycy niespecjalnie dbają o ściany. W ogóle, niespecjalnie dbają o mieszkania. Ech...
W dotychczasowym mieszkanku pozaklejałam plamy po komarzych trupach i innych takich nalepkami ściennymi, których w Chinach jest do wyboru, do koloru. Zakochałam się w tej metodzie - prostsza od tapetowania, dużo tańsza, a poza tym pozwala zakryć tylko te miejsca, które się chce zakryć. W dodatku łatwo te naklejki pozdejmować i zastąpić czymś innym, jeśli się nam znudzi. Nie wiem, czy w Polsce też istnieją takie rzeczy, ja swoją ściennonalepkową pasję odkryłam dopiero w Chinach...
Oto salon i sypialnia:

2 komentarze:

  1. Bałdzo ładne.

    Mnie na ścianach nie wolno nic robić, albo depozytu nie oddadzą (dwa razy czynsz, więc jest o co walczyć), więc moje naklepki nakleiłam na szafce. A produkcji były... czeskiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie w każdym cywilizowanym miejscu zabraniają. A tymczasem poprzedni lokatorzy pozostawiali na ścianach odbicia podeszw, tony taśmy klejącej i generalny syf. Jak powiedziałam właścicielce, że chcemy zamalować i przystroić, to się mocno zdziwiła - jakby mieszkanie w czystym i estetycznym mieszkaniu było dziwactwem...

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.