blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-12-21

praca

W każdym z moich przedszkoli pojawiam się raz w tygodniu. Skutek: dziś wchodzę do klasy, a dzieciaki, zamiast grzecznego "dzień dobry, pani nauczycielko!" krzyczą: "hurra, piątek!!!"
*
Bawimy się w grę zwaną "moving chair". Gra polega na tym, że dzieciaki trzymają fisze (to zgrubienie od fiszki, a nie anglicyzm wędkarski) z rysunkami przedstawiającymi słowa, których mają się nauczyć, ja je po kolei wywołuję tymi słowami do położenia fisz na krześle, które trzymam w dłoniach, ale zadanie jest utrudnione, bo tym krzesłem poruszam. W grupach młodszych dzieci krzesło rusza się tylko troszeczkę, ale ze starszakami gonię po całej sali. Oczywiście, cała klasa zawsze skanduje "加油!", żeby wesprzeć duchem goniące krzesło dziecko. Dziś, ku najwyższemu zdumieniu, usłyszałam, "英語老師加油!" czyli skandowanie dodające ducha nauczycielce angielskiego. I tylko nie wiem, czy to mnie tak kochają, czy to ten dzieciak jest taki przez wszystkich znienawidzony :D
*
Ostatnia klasa, wita mnie pieszczoch, który zawsze się podlizuje - a to, że krzesło przyniesie, a to, że wody doleje do mojej herbatki, a to porozmawia o pogodzie i powie, że mnie kocha, upraszając mnie, bym się dała pocałować. Dziś było nie inaczej:
Mały: - Nauczycielko, kocham Cię!
Ja: - Dziękuję serdecznie!
Mały: - A mogę Cię pocałować?
Ja: - Możesz, ale tylko w policzek (różne mu już pomysły do głowy wpadały).
Mały: (cmoka głośno i soczyście, z ukontentowaniem).
Ja: (powstrzymuję cudem odruch szczegółowego wytarcia twarzy i staram się uśmiechnąć).
Mały: - A mogę się pobawić mikrofonem (noszę mikrofon z małym głośniczkiem, żeby nie stracić doszczętnie głosu)?
Ja: - Chyba śnisz!
Mały: (obraża się i odchodzi, mówiąc)- Wcale Cię nie kocham i sobie idę, na zawsze!
Oczywiście, tuż po zajęciach znowu mnie kochał. Ależ ta dzisiejsza młodzież niestabilna emocjonalnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.