Dokładnie 129 lat temu przyszedł na świat Xu Zhimo, jeden z najsłynniejszych chińskich poetów pierwszej połowy XX wieku. Z tej okazji mam dla Was jeden z jego wierszy, szalenie ciekawy. Dziwię się sobie, że dopiero teraz nań trafiłam. Wciąż jestem za mało oczytana w chińszczyźnie. W ogóle jestem za mało oczytana (ilość nieprzeczytanych książek na dysku rośnie jeszcze szybciej, niż tych przeczytanych...), a jeszcze w dodatku mam kiepską pamięć. Wydaje mi się, że gdybym już na ten wiersz kiedyś trafiła, na pewno bym go zapamiętała, tak bardzo jest "mój". Ale jednocześnie zdaję sobie sprawę z faktu, że gdy byłam romantycznym dziewczątkiem, mogłam nie czuć go tak mocno, jak doświadcza go dojrzała kobieta.
Czegóż tu nie ma?! Los, miłość, olśnienie, iskra, a także przemijanie i nostalgia, a nawet rezygnacja. Napisany sto lat temu, w dziesięciu zaledwie wersach pokazuje, że nawet najkrótsze spotkanie z nawet najbardziej oddaloną i odmienną istotą może zaowocować miłością i pięknem. Nie zmieni ich i nie unieważni nawet nieuniknione rozstanie; ich znaczenie tlić się będzie nawet, jeśli o tym spotkaniu zapomnimy - bo gdzieś przetrwa jakiś uśmiech, jakaś łza, westchnienie przy właśnie tej piosence czy po prostu - nastąpi zmiana trajektorii, która wyglądałaby inaczej, gdyby nie właśnie to spotkanie.
偶然
我是天空里的一片云,
偶尔投影在你的波心——
你不必讶异,
更无须欢喜——
在转瞬间消灭了踪影。
你我相逢在黑夜的海上,
你有你的,我有我的,方向;
你记得也好,
最好你忘掉,
在这交会时互放的光亮!
Przypadkiem
Jam w przestworzach jest obłokiem,
Co w fali twej przypadkiem odbił cień —
Nie musisz dziwić
Się czy cieszyć
Bez śladu zniknie w okamgnieniu.
Nocą na morzu spotkaliśmy się
Lecz każde poszło w swoją stronę
Możesz pamiętać,
Lepiej zapomnij,
Ten blask, który daliśmy sobie.
Tłumaczenie nie jest idealne, niestety. Oryginał się rymuje i oczywiście jest o niebo wdzięczniejszy. Moje tłumaczenie, poza tym, że było koniecznością życiową, bo nie mogłam zasnąć, dopóki go nie ukończyłam, ma tylko jedną zaletę - da się je... zaśpiewać do poniższej melodii.
Ta piosenka jest tak stara, że nawet ZB nie wspomina jej z nostalgią - był wówczas dziesięcioletnim smarkaczem, więc nawet gdyby hongkońskie gwiazdy były wówczas lepiej znane w Yunnanie, to i tak by tej cudnej piosenki nie potrafił ogarnąć. Słychać zresztą, że piosenka trąci myszką. Sądzę, że gdyby nie tekst, nie przekonałaby mnie do siebie. A jednak ja, wychowana na poezji śpiewanej, natychmiast się w niej odnalazłam. Swoją drogą - ciekawe, że akurat w obu moich światach poezja śpiewana jest popularna i łatwa do znalezienia - być może serducha mamy podobniejsze, niż to widać na pierwszy rzut oka?
Od paru tygodni nie potrafię i nie chcę się z niej wygrzebać. Chodzę po domu i nucę, od czasu do czasu zalewając się łzami. W którym kręgu piekielnym zadecydowano, że będę nieuleczalną romantyczką?!
Zostawiam Was z wierszem i piosenką, a sama wracam do... no, kto zgadnie? Oczywiście. Do poezji zebranych Xu Zhimo. Traf chciał, że parę dni po odnalezieniu tej piosenki niechcący trafiłam na nie w księgarni. Tak! To był czysty przypadek! I nie skarżcie ZB, sama wiem, że nam już regały pękają w szwach...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.