2026-07-01

Uczniowskie Cnoty

Dziś Tajfuniątko ukończyło czwartą klasę! Ciekawe, czy w tym roku również zostanie wyróżniona jako Uczennica Trzech Cnót 三好学生. Choć dziś jest koniec roku, nauczyciele będą dyskutować, komu przyznać to wyróżnienie dopiero po oficjalnym zakończeniu semestru - zebranie z rodzicami odbędzie się dopiero w sobotę i wtedy też się wszystkiego dowiemy. 
Z tymi cnotami to takie moje dość swobodne tłumaczenie, bo dosłownie to 3-dobrze-Uczeń/Uczennica, ale biorąc pod uwagę, jak ważna jest ta ocena ucznia, uznałam cnoty za idealne tłumaczenie. Otóż Uczeń/Uczennica (osoba uczniowska nie przejdzie mi przez palce, przynajmniej nie na poważnie) to tytuł honorowy przyznawany wyróżniającym się uczniom. Stanowi wyraz uznania dla tych, którzy są dobrzy pod względem moralności, wyników w nauce oraz pod względem sprawności fizycznej. Po raz pierwszy wybierano takich uczniów już w 1954 roku; od tego czasu ani proporcje dotyczące ilości wybranych osób, ani kryteria wyboru zasadniczo się nie zmieniły. System został wdrożony na wszystkich etapach ścieżki edukacyjnej, od szkół podstawowych aż po studia i nie działał tylko w trakcie rewolucji kulturalnej. 
Skąd się jednak wzięły akurat te trzy cnoty? Na samym początku istnienia ChRL państwo postanowiło pomagać w rozwoju uczniów w pięciu aspektach: moralnym, intelektualnym, fizycznym, estetycznym i pracowniczym po to, by stali się oni świadomymi i aktywnymi członkami nowego społeczeństwa. Pod wpływem przemów Mao a później Komitetu Centralnego KPCh na piedestale postawiono później tylko trzy cnoty: uczniowie winni być dobrzy fizycznie, dobrzy w nauce i dobrzy w pracy; później jednak praca przekształciła się powoli w nacisk na samą naukę i dobre zachowanie, aż w końcu jako ideał pozostały trzy słowa: 德智体 moralność-wiedza-ciało. O ile poniekąd popieram nacisk na naukę zamiast na pracę (choć w sumie nauka to też praca, i to dość ciężka), o tyle pominięcie estetyki uważam za spory problem. No ale. 
Później łączono uczniowskie cnoty z innymi hasłami, np. w latach '60 XX wieku narzucano uczniom "uczenie się od towarzysza Lei Fenga" i to właśnie podążanie za tym wzorem stało się kluczowe do tego stopnia, że miało większy wpływ na rekrutację na studia niż wyniki w nauce. Z kolei przez pierwszą dekadę przyznawano uczniom tytuł Ucznia Pięciu Cnót bądź Czterech Cnót (czasem również sześciu, ośmiu i dziesięciu, ale te się nie przyjęły na szerszą skalę). W zależności od regionu kryteria mogły się cokolwiek różnić, ale generalnie obejmowały następujące aspekty uczniowskiego życia: dobre myślenie polityczne, dobry styl życia, dobra i pilna nauka, dobra praca produkcyjna, dobre ćwiczenia fizyczne. Gdy w 1978 roku (czyli po zakończeniu relolucji kulturalnej) zaczęto przywracać tytuł, powrócono do pierwotnego pomysłu trzech cnót, a w 1999 roku do podstawowych celów edukacyjnych dodano rozwój estetyczny - jednak tylko w przemówieniach, bo nie dodano nowej cnoty. No a w 2018 roku historia zatoczyła koło - Xi podkreślił wagę wszystkich pięciu filarów edukacji: 德智体美劳 [wszechstronny rozwój moralny, intelektualny, fizyczny, estetyczny i pracowniczy]. 
No dobrze. To teraz trochę konkretów. Jakie kryteria uczeń musi spełniać, żeby zdobyć ten tytuł?
  • Postawa i moralność: należy posiadać pozytywne nastawienie ideologiczne, wysokie morale, kochać swoją klasę i szkołę, angażować się w naukę, chętnie służyć społeczności szkolnej i pełnić rolę wzoru do naśladowania w zajęciach klasowych i szkolnych. 
  • Dyscyplina: trzeba być wzorem w przestrzeganiu regulaminu ucznia, zasad szkolnych, moralności społecznej oraz praw i przepisów państwowych. Kultura osobista: musisz być kulturalnym, uprzejmym, empatycznym. 
  • Nauka: koniecznie trzeba być pilnym i pracowitym oraz osiągać doskonałe wyniki w nauce. Kondycja fizyczna: należy aktywnie uczestniczyć w zajęciach sportowych, sumiennie podchodzić do lekcji wychowania fizycznego i przerw gimnastycznych, osiągać doskonałe wyniki sportowe, mieć nawyk dbania o zdrowie i spełniać państwowe standardy sprawności fizycznej. 
Co jednak poza laurką na koniec roku szkolnego ma z tego ten biedny, idealny uczeń? Otóż uczniowie, którzy zdobywali ten tytuł przez kilka lat z rzędu, otrzymywali pierwszeństwo przy rekrutacji do szkół wyższego stopnia oraz przy przydziale miejsc pracy. W 2001 roku Ministerstwo Edukacji zdecydowało, że najlepsi uczniowie z tytułem szczebla prowincjonalnego (stanowiący 1/10 000 absolwentów w danym roku) mogą zostać zwolnieni z egzaminów wstępnych na uniwersytety! Widzicie więc, że to nie w kij dmuchał - warto było się o ten tytuł postarać. Żadne tam "zdolny ale leniwy" czy też "inteligentny ale niepokorny". Żeby zasłużyć na taką nagrodę trzeba być po prostu idealnym. No chyba, że jednak nie trzeba. Wystarczy być idealnym w oczach nauczycieli. A ich postrzeganie uczniów niestety może być związane z czynnikami pozaszkolnymi. 
Właśnie w związku z tym w 2012 roku do rządu trafił wniosek o zniesienie tytułu. Shen Peng, znany kaligraf, poeta i krytyk artystyczny mając lat osiemdziesiąt z kawałkiem skrzyknął kilkunastu kolegów i złożyli oficjalny wniosek o zaprzestanie przyznawania tego wyróżnienia. Jego argumenty? Uważał, że tytuł ten przynosi więcej szkody niż pożytku, ponieważ niektóre co bardziej elitarne szkoły zaczęły dzielić uczniów na lepszych i gorszych tylko na podstawie otrzymania (bądź nie) tego tytułu. Oczywiście, bywało i tak, że zdanie nauczycieli zależało nie od rzeczywistego zachowania uczniów, a na przykład od statusu materialnego rodziców. Poza tym jedną z rzeczy dość absurdalnych jest fakt, że sami uczniowie głosują na kolegów/koleżanki z klasy, które ich zdaniem powinny otrzymać ten tytuł, ale oczywiście często ich wyborami rządzą kryteria całkiem niezwiązane z jakimikolwiek cnotami. Shen uważał, że edukacja podstawowa powinna dawać równe szanse wszystkim, przynajmniej tak długo, jak długo osobowość uczniów jeszcze się kształtuje. Łatka "dobrego ucznia" czy też obiboka nie powinna zostać przylepiona na żadnym etapie nauki - przynajmniej według mnie - a już na pewno nie wtedy, gdy od danej łatki zależy cała przyszłość młodego człowieka. Ministerstwo Edukacji odpowiedziało jednak ustami rzeczniczki, że decyzja o kontynuacji bądź zniesieniu systemu leży w gestii samych szkół. Czyli teoretycznie trzy cnoty nie są ani wymagane, ani nie powinny nikomu przeszkadzać, bo przecież wspieramy harmonijny rozwój uczniów! 
A jednak wiele jednostek edukacyjnych zdaje sobie sprawę, że tego typu oceny mogą być zwodnicze. W niektórych prowincjach zniesiono dodatkowe punkty przy rekrutacji do szkół dla laureatów tego tytułu (np. w całej prowincji Hubei, a także w niektórych miastach, np. Guiyang). Z kolei niektóre szkoły wprowadzają innowacje, zmieniając tradycyjne trzy cnoty na bycie dobrym obywatelem, dobrym uczniem w szkole i dobrym dzieckiem w domu (!). Swoją drogą, ciekawe, jak to sprawdzają... Inne szkoły postanowiły rozbudować system tak, by każde dziecko mogło odnaleźć swoje mocne strony i dają małe nagrody np. za osiągnięcia artystyczne, odwagę, czytelnictwo, kulturę osobistą, szacunek dla nauczycieli itd. 
Nie wiedząc, jakie kryteria stosuje akurat szkoła Tajfuniątka, podeszłam do wychowawczyni, by ją zapytać, dlaczego młoda została wyróżniona. Pani odpowiedziała, że ich ciało pedagogiczne patrzy na następujące czynniki: 
  • jeśli chodzi o moralność: uczciwość, kultura osobista, szacunek względem nauczycieli, koleżeńskość, przestrzeganie zasad szkolnych 
  • jeśli chodzi o naukę: dobre wyniki w nauce, pilność, systematyczność, ale bodaj najważniejsze to to, że wykazuje postępy. To znaczy niekoniecznie jest najnajnaj, ale widać, że nad sobą pracuje. 
  • jeśli chodzi o zdrowie i sprawność fizyczną: dbanie o kondycję, uczestnictwo w lekcjach w-fu, dobre nawyki zdrowotne. 
Wychowawczyni powiedziała, że mogę być dumna z córki, bo to wyróżnienie na poziomie szkoły dostaje najwyżej kilka-kilkanaście procent uczniów (3-5 na 40 osób). Jednocześnie - wiem, że dwie osoby z klasy Tajfuniątka zostały wyróżnione nie tylko na poziomie szkoły, ale również na poziomie dzielnicy a nawet miasta. Docenionych w ramach prowincji się nie dopatrzyłam. 
Oczywiście, że jestem dumna. Oczywiście, że cieszy mnie, że Tajfuniątko zostało dostrzeżone jako fajna, dobrze rozwijająca się osoba. A jednak... wiecie, znam te dzieciaki, które zostały wyróżnione na tych wyższych poziomach. To prawda, że świetnie się uczą. Nie mają wyboru; ich matki są typowymi tygrysimi mamuśkami, które nie dopuszczają niedoskonałości ze strony swoich dzieci. Mogłabym napisać książkę na podstawie zasłyszanych historii; nie mówię, że byłby to horror, ale niewiele brakuje. Wiem, jakie są relacje rodzic-dziecko w tych domach. Jeden z ojców mieszka na naszym osiedlu i wychodzi z mieszkania zawsze, gdy jego żona dyscyplinuje córkę. Nie dlatego, że nie może znieść widoku udręczonego, obsobaczanego dziecka, a po prostu dlatego, że jest wówczas... głośno. I nieprzyjemnie. A on woli, kiedy wszystko chodzi jak w zegarku i nie ma żadnych trudnych emocji.

Pewnie, że miło byłoby, gdyby Tajfuniątko zawsze wyróżniało się wiedzą, inteligencją, pracowitością, uczciwością, empatią itd. w sposób tak widoczny, że co roku dostawałaby nagrody. Jednak jeśli mam wybierać - wolę, żeby wyróżniała się tym, że codziennie w podskokach idzie do szkoły i w podskokach z niej wraca - bo jak do tej pory chiński system edukacji nie zdołał zabić w niej radości życia. Wolę, że wyróżnia się tym, że w miarę możliwości zawsze całą rodziną idziemy do szkoły, żeby jeszcze pobyć razem, a potem razem z tej szkoły wracamy, bo jesteśmy już bardzo stęsknieni. Wolę, że wyróżnia się tym, że przed egzaminami, gdy inne dzieci zakuwają do późnej nocy, my idziemy na jakieś fajne warsztaty, koncert, do kina czy na badmintona. Wolę, że wyróżniamy się jako rodzina nie tym, że mamy zahukane, ale idealne dziecko, a raczej tym, że zawsze się przytulamy na powitanie i pożegnanie. I nie mówię tu absolutnie, że niemożliwe jest połączenie tych dwóch konceptów - najlepszym dowodem jest właśnie ubiegłoroczne wyróżnienie dla Tajfuniątka. Chcę tylko zauważyć, że w naszym domu ważniejsza od wyników jest relacja. Mam nadzieję, że tak będzie już zawsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.