blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-07-21

Dzika Pszczoła

Ledwo ponarzekałam, że nigdy nie widziałam, by Scena Smoczej Chmury była jakoś wykorzystywana, a wylądowali na niej zakręceni ludzie z Dzikiej Pszczoły. Oczywiście nie po to, by śpiewać tradycyjną yunnańską operę, tylko żeby roznieść publikę w pył ekscentrycznymi wykonaniami chińskiego popu.
Na jednym z planów Nasz Prywatny Celebryta, Xie Yong 谢勇 (serce wzdraga się przed przetłumaczeniem jego imienia na Dziękujemy-Za-Odwagę), konferansjer i wokalista, którego chińska wersja Speak Softly Love rozkłada mnie na łopatki. Jest on naprawdę bardzo lokalny, bo właściwie nieznajdowalny w internecie, chociaż nawet nagrywał płyty, a mało który związany z kulturą Yunnańczyk o nim nie słyszał. Kocha on, gdy ZB mu akompaniuje (nie dziwię się wcale).
Muszę powiedzieć, że scena jest naprawdę ok. Sensownie podświetlona i nagłośniona, spełnia doskonale swe zadanie. Myślę, że dzikopszczela banda pojawi się tam jeszcze wiele razy.
A po koncercie... poszliśmy oczywiście do Dzikiej Pszczoły, bo gdzieżby? Za mało nam było wspólnej radości muzykowania. Swoją drogą, to znamienne, że w chińskim na określenie radości i muzyki używa się jednego znaku: 樂, który wprawdzie inaczej czytamy jako radość (lè), a inaczej jako muzykę (yuè), ale jednak.
Rzadko piję alkohol - latka nie te. Jeśli już, to kieliszek wina albo odrobinkę nalewki. No ale podali holenderskie piwo, więc umoczyłam jednak dziób... Oczywiście się upiłam. Oczywiście zostałam wykorzystana. Z pełną aprobatą ZB (świnia). Mianowicie: Lokalny Celebryta wetknął mi mikrofon do ręki i wygonił na scenę. A gitarzysta nie pozwolił odejść.
Coś się odblokowało. Za szczenięctwa śpiewałam całymi dniami, marząc o Karierze. Za studenctwa zarabiałam głosem czas jakiś, ale mi przeszło. Było parę epizodów, był mój ukochany chór, w którym ładowałam akumulatory wiele, wiele lat, ale - trochę o tym zapomniałam. Na ile pasji naraz można mieć czas? Zawsze coś kosztem czegoś. W Kunmingu nie mam chóru, nie mam przyjaciół od śpiewania...
Ano.
To już mam.
I teraz znów chodzę po domu, śpiewając całkiem stare piosenki i ciesząc się jak dziecko z każdego wypadu do Dzikiej Pszczoły.

2 komentarze:

  1. Nagranie prosimy.....prosimy.... Prooooosimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę się zarzekać, że nigdy w życiu, bo za dużo już razy złamałam przysięgę, ale na razie nie planuję tych kwików nagrywać ;)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.